2 załącznik(ów)
Nieznane i znane krzyże przydrożne
Załącznik 31632Spotkała mnie tak miła niespodzianka, że trudno się nią nie podzielić. Na zdjęciu autorstwa Olgierda Czeczotta wykonanym latem 1961 r. widać kamień, dla mnie niezwykle ważny ze względu na człowieka, który go obrobił i postawił. Inskrypcja cyrylicą na nim brzmi tak: SEJ KREST / NA SŁAWU / BOŻU / JA HRYĆ / BUCHWAK / 1901. Ten kamień nadal pewnie gdzieś w Berehach Górnych jest... będę szukał :)
Załącznik 31633Ten krzyż nie jest znany mimo, że znany jest cokół. Zdjęcie wykonał wspomniany wyżej pan Olgierd, takoż latem 1961. Jeśli ktoś chce dołożyć się do przywrócenia widocznego na zdjęciu, oryginalnego wyglądu krzyża pańszczyźnianego w Jaworcu, to prosimy o wpłaty tu:
52 1020 1026 0000 1102 0118 9554
koniecznie z dopiskiem: "DAROWIZNA NA DZIAŁALNOŚĆ STATUTOWĄ J".
Dotychczasowe poszukiwania oryginału nie przyniosły rezultatu niestety, a na sam materiał niezbędny do odkucia krzyża, którą to czynność wykonam nieodpłatnie (czyli jak zawsze), trzeba 2500 PLN. Dodać należy jeszcze koszty żeliwnego IX i blaszanego słońca oraz półksiężyca. Przy okazji: już jakiś czas temu wyraziłem wątpliwość w sprawie obecnego zwieńczenia tego cokołu. Za duży cokół, za mały krzyż. Podobny krzyż jest w Balnicy, 5 innych, ale również podobnych jest w Czeremsze, na południe od Jaślisk, a dziesiątki podobnych za wododziałem. Dwa miesiące temu uniosłem nakrywę cokołu i oczom moim ukazał się czop pod krzyż, tyle, że w dolnej dziś części nakrywy, która jest po prostu odwrócona do góry nogami... Bardzo chcemy, aby mimo złego w tej chwili stanu technicznego i cokołu i nakrywy wrócił nań oryginalny, zrekonstruowany krzyż.
1 załącznik(ów)
Odp: Nieznane i znane krzyże przydrożne
W środę na cokół Bat'ków w Beniowej trafi taki krzyż Załącznik 31816
Odp: Nieznane i znane krzyże przydrożne
Winni jesteśmy wyjaśnienie w sprawie krzyża żeliwnego przygotowanego w celu montażu na cokole Bat'ków, częściowo z datków użytkowników tego forum. Otóż teraz, w maju, na miejscu, okazało się, że jeden z emerytowanych leśniczych, mieszkający w Mucznem, przechowuje od 20 lat krzyż oryginalny z tegoż cokołu. Byliśmy u niego. Krzyż (wedle jego słów) jest naprawiony i gotowy do montażu, nie dane nam było go zobaczyć. Zaproponowaliśmy, że zamontujemy go podczas pobytu w Bukowcu (taki plan był dla przywiezionego przez nas krzyża). Rzeczony leśniczy odrzekł, że sam przyjedzie go zamontować. Czekaliśmy (gotowi do pomocy). Nie przybył... Awantura nie jest w tej sprawie potrzebna, raczej mediator.
1 załącznik(ów)
Odp: Nieznane i znane krzyże przydrożne
Inne oblicze cokołu krzyża pańszczyźnianego w Jaworcu (po kolejnym etapie prac remontowych): Załącznik 31884
1 załącznik(ów)
Odp: Nieznane i znane krzyże przydrożne
Z niezmierzoną radością informuję, że od niedzielnego popołudnia (8 VI) cokół krzyża pańszczyźnianego w Jaworcu wyposażony jest w kopię niezachowanego oryginalnego krzyża wykonaną przez wolontariuszy Stowarzyszenia Magurycz oraz Stowarzyszenia Rozwoju Wetliny i Okolic :). Oto dowód: Załącznik 34772
Odp: Nieznane i znane krzyże przydrożne
Z całym szacunkiem dla ogromu roboty jaką robi Grupa (i być może narażając się na forumowy lincz) chciałem zapytać, gdzie jest granica między stawianiem na nowo a renowacją? Nie mam zdania, nie bronię jakiejś wesji. Po prostu pojawiła mi sie w głowię wątpliwość i stąd pytanie. Nie tylko do Szymona Magurycza. Jak to widzicie?
Odp: Nieznane i znane krzyże przydrożne
ale W CZYM problem i Twoje wątpliwości ?...Jest (chyba) różnica w tym ''stawianiem na nowo" a naszą REKONSTRUKCJĄ .Istnieje zdjęcie, wedle którego możliwy był powrót do tego CO ISTNIAŁO .
Odp: Nieznane i znane krzyże przydrożne
Szanowny Michale,
z mojej strony o żadnym linczu, wirtualnym czy mentalnym nie może być mowy. Pytanie jest zasadne i nie raz sam sobie je zadawałem (i nie tylko ja). Brak czasu w tej chwili nie pozwala mi na sformułowanie wielowątkowej odpowiedzi, a zatem wskażę - być może pomijając wątki ważniejsze - to, co jest wedle mnie istotne. Krajobraz wysokiej części Bieszczadów został niemiłosiernie ogołocony. Nie chcę/nie chcemy odbudowywać Jaworca, Berehów czy Caryńskiego. Natomiast jesteśmy w stanie zadbać o znaki "graniczne", które wyznaczać mogą też granicę pamięci i szacunku, dla kultury, która już nie odżyje, a żyje ciągle w umysłach i sercach nie tylko wysiedlonych i ich potomków, ale także moim i - myślę - wielu innych osób. To "moim" oznacza zapewne jakiś rodzaj prywaty, potrzeby zmierzenia się z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, ale także wyzwaniami czysto kamieniarskimi. Książki, wystawy, ścieżki historyczne nigdy nie zastąpią realnego spotkania ze znakami. Ten konkretnie kamienny znak, krzyż na pamiątkę zniesienia pańszczyzny, wydarzenia o niebagatelnym znaczeniu nie tylko dla Bojków, ale wszystkich mieszkańców Galicji, jest wedle mnie wyjątkowo ważny. Powstał tylko dlatego od nowa, że Olgierd Czeczott wykonał jego zdjęcie w VIII 1961 r. Bez podstaw ikonograficznych nie pozwoliłbym sobie/nie pozwolilibyśmy sobie na jakiekolwiek starania.
Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłem moje/nasze intencje.
Czysto merytorycznie: wykonaliśmy (jeszcze nie do końca) remont cokołu, w ramach owego remontu, dotarłszy do nieodzownego materiału ikonograficznego, zrekonstruowaliśmy krzyż (na rzeczy nadal są jego detale) - mamy nadzieję, że to pozwoli dzisiejszym miłośnikom Bieszczadów dostrzec mocniej jeszcze to, co jeszcze tak niedawno było, żyło - "żytja-butja hirskoho narodu" - Bojków.
Odp: Nieznane i znane krzyże przydrożne
Cytat:
Zamieszczone przez
michalN
Z całym szacunkiem dla ogromu roboty jaką robi Grupa (i być może narażając się na forumowy lincz) chciałem zapytać, gdzie jest granica między stawianiem na nowo a renowacją? Nie mam zdania, nie bronię jakiejś wesji. Po prostu pojawiła mi sie w głowię wątpliwość i stąd pytanie. Nie tylko do Szymona Magurycza. Jak to widzicie?
Widzę to tak, że ułamany krzyż, zrujnowany cmentarz, zarośnięte cerkwisko działa na wyobrażnie silniej niż prawie identyczna rekonstrukcja.
Odp: Nieznane i znane krzyże przydrożne
Cytat:
Zamieszczone przez
partyzant
Widzę to tak, że ułamany krzyż, zrujnowany cmentarz, zarośnięte cerkwisko działa na wyobrażnie silniej niż prawie identyczna rekonstrukcja.
A to zależy dla Kogo, nie każdy "natchniony" traktuje to jako element wymarły, dla niektórych jest to wciąż żywy symbol i jeśli można wiarę ująć w kategorii "praktyki" to odświeżone, naładowane energią ludzi z pasją ma pewnie większą moc niż martwe "romantyczne" ruiny zarastające haszczem.