5 załącznik(ów)
jak siedząc na miejscu ....
Pretekstem do przyjazdu ....
źle;
Głównym celem wiosennego przyjazdu...
lepiej;
Wyjechaliśmy z Sopotu pełni obaw - będzie lało jak z cebra, czy tylko lało z przewagą opadów o charakterze ciągłym..
Na miejscu okazało się, że zasadnicza część cebra wylała się wcześniej. Przez pole płynął strumień, Osława grzmiała toczonymi głazami, a Olchowaty porwał mostek do kibelka. W porę jednak się zreflektował, że to jedyna droga do przebytku i zbudował nowy, nieco większy. Ale przejść strach.
3 załącznik(ów)
Odp: jak siedząc na miejscu ....
Następnego dnia woda zaczęła pomału opadać. Zapowiadała się piękna pogoda; pora zrealizować zasadniczy cel naszej wyprawy: spotkać przyjaciół na KIMB'ie. Pliszka ukryta pod dachem wiaty przyglądała się, co też te turysty tak stroją się jak ... jak na powitanie Bieszczadów. Jest ślicznie, choć widać tu i tam co może wzburzona woda. Jedzie my, pełni radosnych oczekiwań. Z szosy pod Łupkowem widoki z gatunku: po horyzont i ech, jeszcze dalej.
3 załącznik(ów)
Odp: jak siedząc na miejscu ....
Z szosy pod Łupkowem widoki z gatunku: po horyzont i ech, jeszcze dalej.[/QUOTE]
Wtym samym dniu gdy byliście już w Wetlinie niebo straszyło ulewą:
Załącznik 34575Załącznik 34576Załącznik 34577 ...schronienie znalazłem w Zagrodzie.
5 załącznik(ów)
Odp: jak siedząc na miejscu ....
Radością wielką była spotkać Was. Tym większą, że część uczestników pamiętam jeszcze z KIMB'u w Pantałyku, chyba ostatnim z udziałem Admina.
Wracając wieczorem na miejsce stałej dyslokacji (jak mawiał znajomy pułkownik) spodziewałem się mgły, zwykłej w rejonie Woli Michowej. A tu nic, i niebo z gwiazdami tak nisko, że ręką brać. Wystarczy tylko na palcach stanąć i już, już... prawie w ręku.
Ranek wstał. O n tak zawsze robi. Wstaje i już. My nie chcieliśmy być gorsi i też wstaliśmy. Po śniadaniu i innych zwykłych czynnościach obozowych: posprzątać, pozamiatać, oko przemyć, potem drugie przemyć. W końcu obudzić się całkiem i zobaczyć ŚWIAT. I on jest.
Cały.
I niby ten sam co w zeszłym roku, a taki inny.
Odp: jak siedząc na miejscu ....
Pytanie do botaników: Co to jest to na czwartym zdjęciu?
Odp: jak siedząc na miejscu ....
Spotkań nigdy dosyć. Przyjechała na pole rodzinka. Z dziećmi. Wysiedli, obeszli pole dookoła i gdy wydawało nam się, że już już zagoszczą na dłużej...
zapakowali się z powrotem do auta i odjeżdżają. Pytam, dlaczego? Jest tak pięknie. Widzieliśmy żmiję podła odpowiedź, która miała tłumaczyć wszystko.
Cóż, łono przyrody bywa ... groźne?
Potem przyszedł młody turysta. Pytam dokąd droga prowadzi? Zdjął plecak i opowiedział, że dzisiaj ma zamiar nocować za Łupkowem. Pora wydaje mi się jeszcze niezbyt późna, to mówię: może kawy, herbaty? Joanna dodaje: coś słodkiego? I pokazuje na pudełko z ciastkami. Na licu młodzieńca przez moment widać było walkę toczoną wewnątrz. Zło jak zwykle odniosło zwycięstwo i po chwili opowiadaliśmy sobie różne takie historie, bieszczadzkie też. Gdy w końcu ruszył w dalszą drogę, nie byłem pewien, czy dotrze przed zmrokiem do Łupkowa.
Cały nasz dość stacjonarny pobyt upływał pod znakiem spotkań.
Nie dość było pogaduszek na KIMB'ie.
Odwiedzili nas Bertrandowie. Znaczy Renatka z Bertrandem, a i Barnaba też się objawił.
Było: a pamiętasz, a byliśmy tu, a potem będziemy tam, a tam i tu to było, będzie...
Czyli jak zwykle nie mogliśmy przestać.
Odp: jak siedząc na miejscu ....
.... dziewięćsił bezłodygowy... chyba tak to się pisze...
4 załącznik(ów)
Odp: jak siedząc na miejscu ....
Po południu, spacerkiem, poszliśmy popatrzeć na przyrodę. W każdej kałuży coś żyło. Na szczęście zaskroniec polował na kijanki i nami się nie interesował. Jak ja zainteresowałem się nim, uznał to za ingerencję w prywatność i schował się. Nici z pamiątkowej fotki. Traszki okazały się bardziej uprzejme i pozowały cierpliwie. Nawet pliszka górska nie speszona pozowała na barierce mostu. Po powrocie zauważyłem, że koło naszej przyczepy pewien potwór urządził zasadzkę. Wykopał jamę, skrył się w niej i czatował na przypadkowych przechodzących...turystów?
Odp: jak siedząc na miejscu ....
Kolejny dzień i kolejne odwiedziny.
Rozpoczął Marcowy. Wyjechał rano z Łupkowa do Warszawy. A że po drodze (prawie po drodze, ale nie bądźmy drobiazgowi) do Warszawy leży Duszatyn, to postanowił, że wpadnie.
I wpadł. Kawa, herbata, coś słodkiego ... i zeszło do południa.
Tak miło rozpoczęty dzień musiał mieć swój znakomity CIĄG DALSZY.
Ciąg dalszy nastąpił w niedalekim Smolniku, gdzie zaprosili nas Stały Bywalec i Ojciec Prowadzący. Ugościli nas godnie. Przede wszystkim wysłuchali naszych opowieści. Co było bardzo miłe. Gdy znużenie opowieściami dało znać o sobie, a nie sposób mi przerwać gdy już zacznę, zaproponowali obiad. Nie mogłem odmówić. Domowy obiad przygotowany SPECJALNIE na tę okazję przez gospodynię agroturystyki. Bywalcze, wspiąłeś się na wyżyny gościnności organizując to wspaniałe spotkanie. Serdecznie dziękujemy.
Syci wrażeń, ruszyliśmy w drogę powrotną. PO DRODZE jest Radosne Szwejkowo. Grzechem byłoby nie odwiedzić Krysi. A że Kompania Smolnikowa zapragnęła sprawdzić okolice Łupkowa, pojechaliśmy we czwórkę. Kawa, herbata, coś słodkiego .... to się nigdy nie skończy. I bardzo dobrze. Czy zauważyliście, że ludzie którzy lobią z nami coś zjeść, coś wypić, to baaaardzo mili ludzie?
1 załącznik(ów)
Odp: jak siedząc na miejscu ....
Mamy tylko kilka dni, wszystkich przyjaciół nie jesteśmy w stanie odwiedzić.
Musimy zrezygnować z ... oraz z ... itd,
Ale do Krywego tym razem musimy. Dlaczego musimy? Bo taki mus i tyle.
Po drodze (złe zawsze jest po drodze) jest Lesko i Domek.
Słodki Domek.
Coś na miejscu i coś na wynos, bo Tosia TEŻ lubi coś słodkiego do herbaty.
Ugoszczeni pierogami, opowieściami, i całą serdecznością z żalem się rozstajemy, tym razem chyba aż do września.
Tosia podwozi nas na "parking", jeszcze ostatnie cmok cmok i wsiadamy do auta. Zaraz, a dokumenty? w kamizelce.
A kamizelka?
Na krześle.
Na krześle na werandzie.
Na dole.
Drobiazg, pół godziny i witam się z Tosią ;)
Zabieram kamizelkę z dokumentami i szczęście sprzyja: znajomi Tosi podwożą mnie na górę.
Jeszcze z daleka rzut oka na cerkiewkę. Uzupełniono i przemurowano część ścian. Wygląda wspaniale