Odp: Czerwcowy długi weekend.
Matko Pablo -z rowerami na tym podejściu na Chryszczatą! :) Pamiętam tą pionową ściankę i sama wchodziłam na czworaka. Ciężko mi uwierzyć, że nie usłyszeliście tych 1400 rzeźników! ;) Dużą trasę przejechaliście! Wiesz, wybraliście bardzo oblegany weekend z piękną pogodą -tłumy np. w okolicy Cisnej, Łopienki -murowane!! Oczywiście także w ten weekend jest w Bieszczadach WIELE miejsc, gdzie ludzi w ogóle nie ma, ponieważ turyści z reguły skupiają się w danych, stałych miejscach -Cisna, Łopienka, Wetlina, Ustrzyki, Polańczyk i inne miejscowości koło zalewu, schroniska. No i GSB jest wtedy zatłoczony. W pozostałych miejscach turystów jest mniej a są i takie gdzie nie ma ich w ogóle. Więc nie zrażaj się Bieszczadami po długiej przerwie -taki czas i miejsce wybrałeś. Ja z kolei na długi czerwcowy weekend wybralam się w Beskid Niski. Pierwszego turystę na drodze (a chodziłam całymi dniami) spotkałam 3 dnia późnym popołudniem (30 minut od swojej mety) i nawet nie ukrylam przed nim swojego zdziwienia :) Drugiego dnia zeszłam do bazy namiotowej więc tam byli turyści (w 100% rowerowi także!), ale na drodze podczas marszu nie spotykalam. Jednak w Niskim nie brakuje motorów i to je spotykałam!
Odp: Czerwcowy długi weekend.
Spoko. W krzalu ludzi zbyt wielu nie było.
PABLO
Odp: Czerwcowy długi weekend.
P A B L O, nic nie napisałeś jakiej klasy był krzal i z jakiego podziału gatunkowego :roll:
Swoista legenda:
Klasyfikacja krzala
Krzal klasy III
Krzal co najwyżej trójwymiarowy. Poza tym że jest, to nic więcej o nim nie można powiedzieć, nawet marszu za bardzo nie utrudnia i można się obyć bez długich spodni.
Krzal klasy II
Krzal prawdziwie czterowymiarowy, parzy, drapie i spowalnia marsz. Mimo to nie jest wielką przeszkodą dla wprawnego piechura, chociaż należy założyć długie spodnie, zaś długi marsz w tym krzalu potrafi zmęczyć każdego.
Krzal klasy I
To prawdziwy Beskidzki Krzal, minimum pięciowymiarowy. Powoduje zagięcie czasoprzestrzeni, nie wiadomo gdzie i kiedy z niego wyjdziesz. Jedynie doświadczeni łojanci (np. SKPBole) nie dadzą się zgubić i zwieść na manowce, dlatego warto podczas chaszczowania mieć takiego człowieka za przewodnika.
Krzal klasy UNESCO
Jest to legendarny krzal, który nawet najtwardszych potrafi zmiękczyć i jedynie najtwardsi z najtwardszych potrafią przeżyć tę próbę. Niewiele jest miejsc gdzie można w niego wejść, lecz jeśli na niego trafisz, to biada Ci. Fachowcy twierdzą że jest to pomnik przyrody: prawdziwy Prakrzal zasadzony ręką PraSKPBoli.
Miejsca występowania krzala klasy UNESCO:
- między Durną (979m) a przełęczą Hyrcza (695m) w Bieszczadach
- Przy zejściu szlakiem czerwonym z Tokarni (778m) do Przybyszowa w Beskidzie Niskim (Uwaga! Pod żadnyym pozorem nie należy schodzić ze szlaku i zagłębiać się w krzal!)
(TM)
do góry
Podział gatunkowy krzala
Pokrzywokrzal
Ponoć dobry na reumatyzm... a przynajmniej trzeba się czymś pocieszać. W takim krzalu wystarczy ubrać długie spodnie i koszulę by przestał być straszny, gdyż stawia on niewielki opór w marszu.
Jeżynokrzal
Najbardziej popularny z beskidzkich krzali. Długie spodnie są niezbędne, choć potrafi drapać i przez nie. Łapie za nogi, więc trzeba uważać by nie przewrócił, ponadto znacznie spowalnia marsz. Jesienią dochodzą jeszcze walory smakowe dodatkowo spowalniające marsz.
Malinokrzal
Podobny do jeżynokrzala choć nieco mniej popularny i mniej uciążliwy, zaś walory smakowe objawiają się latem.
Tarninokrzal
Schaszczować się tego nie da, gdyż nie jest giętki i ma solidne kolce. Jeśli nie jest zwarty, można się jakoś przemknąć ryzykując rany kłute i cięte. Zwarty tarninokrzal najlepiej ominąć bądź puścić nań stado słoni by go stratowały. Wiosną obsypany białym kwieciem jak panna młoda, zaś jesienią dojrzewają nań śliweczki.
Uwaga:
Są to cztery podstawowe typy gatunkowe krzala, oczywiście nierzadko występują w formie mieszanej bądź z niezbyt istotnymi innymi domieszkami.
(TM)
Krzalowanie vel Chaszczowanie- zabieg pielęgnacyjny polegający na deptaniu krzala, wiadomo bowiem że deptany od czasu do czasu (byle nie za często) krzal lepiej rośnie, a malino- i jeżynokrzal lepiej owocuje. Jest to zatem działalność społeczna i jednocześnie jedno z ulubionych zajęć przewodnickich i kursanckich.
(TM)
http://meteor2017.fm.interiowo.pl/te...lowniczek.html
Odp: Czerwcowy długi weekend.
A tam Waćpan prawisz. Szłam teraz z Tokarni do Przybyszowa czerwonym -lajcik. Bujna łączka z kolorowymi kwiatkami sięgającymi po kolana, czasem po pas a pośrodku mała szlakowa ścieżka. A gdzie tu pokrzywy, gdzie tu barszcze, lepiężniki, tfu maliniska i jeżyny.
Odp: Czerwcowy długi weekend.
Tarninokrzal jest faktycznie niezły ale da się go czasem pokonać dołem. Mistrzowski to jest chmielokrzal łęgowy, na niego tylko maczeta się nada, a i to nie zawsze...
Odp: Czerwcowy długi weekend.
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
Tarninokrzal jest faktycznie niezły ale da się go czasem pokonać dołem. Mistrzowski to jest chmielokrzal łęgowy, na niego tylko maczeta się nada, a i to nie zawsze...
Oj tak... mieszkałem kiedyś koło chmielnika Browarze, ale powroty do domu były ciężkie i nie maczeta była potrzebna, kiedy kierownik tego przybytku się zjawiał.... chyba, że nie o takim chmielniku piszesz:mrgreen:... najlepsze były chmielne dożynki.... wszyscy dorżnięci... Chmielnik później zaorali i rzeczywiście tylko maczeta...;)
Odp: Czerwcowy długi weekend.
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
P A B L O, nic nie napisałeś jakiej klasy był krzal i z jakiego podziału gatunkowego
Krzal to krzal!
PABLO