10 załącznik(ów)
Jak nie Bieszczady, to co ?
Nie dane nam było tej jesieni, pojechać w Bieszczady. No to gdzie? Rozłożyłem mapy i oglądałem i zaglądałem i palcem po nich jeździłem. Wybór padł na Kotlinę Kłodzką, a konkretnie na Góry Złote i Bialskie. Niektórzy znawcy tematu je wyodrębniają, a niektórzy tylko Złotymi nazywają. Nie sugerowałem się też nazwą, kojarzącą się z gorączką złota, ale i na taką ewentualność się przygotowałem...
Załącznik 39399
Dlaczego, więc tam? Ano dlatego, bo góry te są nazywane też Bieszczadami Sudeckimi, a my jedziemy poszukać tam tej „bieszczadzkości”. Wiem, wiem.... bieszczadzcy ortodoksi uśmiechają już sie przed monitorami z politowaniem. Gdzie Rzym, a gdzie Krym? Inna budowa geologiczna, inna flora i fauna, inna kultura. Można tych różnic pewnie wymienić jescze więcej, ale po dłuższym zastanowieniu i wgłębieniu się w temat... coś jest na rzeczy.
Ruszyliśmy w ostatni dzień lata. Nadziei na kolorową jesień, nie było, ale na pełnię rykowiska już tak, bo poranki chłodne były. Wystartowałem trochę wcześnie i niespiesząc się dojechałem do Złotego Stoku. Za nim w stronę Lądka zaczynały się już Góry Złote. Wolno piąłem się serpentynkami, podziwiając widoki, bo Ridol był jeszcze daleko. Zatrzymałem się na Przełęczy Jaworowej i poszedłem sprawdzić co tam w lesie słychać....
Załącznik 39400
Póżniej Lądek, Stronie i dojeżdżam do Nowego Gierałtowa. Chwilę czekam na panią, która się opiekuje domkiem i po chwili jestem już w środku. Domek ma nadany numer 13, ale ja od czasu, kiedy to kilkanaście razy dziennie, po kilka kotów czarnych drogę przebiega.... przesądny nie jestem.... Polecam ten domek, bo ładnie jest położony nad Białą Lądecką, a i cena przy czterech osobach wychodzi schroniskowa, a w najgorszej postaci agroturystyczna.
Załącznik 39401
Po pewnym czasie orientuję się, że nie ma zasięgu w telefonie, a Ridol wie tylko tyle, że ma dojechać do Nowego Gierałtowa. Jako, że należy do pokolenia, które jest wychowane na zupełnie czymś innym niż komputer, telefon i tablet odnajduje niebawem nasze lokum.
Po rozpakowaniu się ruszamy na małą „przebieżkę” aklimatyzacyjną. Lubię zawsze się obczytać o miejscach w które się udaję, więc ruszamy na początek w stronę kościoła, który miał szczególnego proboszcza. Proboszcz „Kruszynka” otaczał opieką „turystów”, którzy wymieniali się ulotkami i informacjami na Przełęczy Gierałtowsiej i dzisiejszym szlaku kurierskim w latach osiemdziesiątych. Byli nimi między innymi Kuroń, Havel, Michnik.
Załącznik 39403Załącznik 39407
Ruszyliśmy w stronę przełęczy. Minęliśmy trzy zabudowania i skrajem lasu i łąk szliśmy w górę.
Załącznik 39408
W Bieszczadach są niedźwiedzie, ale tutaj również chodzą słuchy o nielicznych przybłędach z Czech. Wcale nie musieliśmy długo czekać, aby ujrzeć dzikiego zwierza w liczbie mnogiej....
Załącznik 39404
Jako zaprawieni w boju turyści, nie robiliśmy sobie nic z grożnych porykiwań. Szliśmy drogą krzyżową....
Załącznik 39405
Później zmienilismy kierunek i lasem weszliśmy na przełęcz ( o niej wspomnę w następnych postach, bo zawitaliśmy tu, też po raz drugi). Skręciliśmy na przełęczy w lewo i dalej granicą ruszyliśmy do góry. Po pewnym czasie spotkaliśmy dwóch jegomości, którzy odnawiali słupki graniczne. Chwilę pogadaliśmy i dalej do góry. Zeszliśmy ze szlaku i kiedy pojawiła się ładna polanka w słońcu popijaliśmy piwko, a głupoty nas się coraz bardziej zaczynały czepiać, bo górskie rozrzedzone powietrze ma to do siebie, że wyobrażenia i skojarzenia są takie jakich się na nizinach nie ma.....
Załącznik 39406
Schodziliśmy w dół zmieniając chyba ze trzy razy ścieżki...aż dotarliśmy do domku. Tam napaliliśmy w kominku, przygotowaliśmy coś do jedzenia i urządziliśmy sobie konkurs pt. „Co to za nalewka?”
Odp: Jak nie Bieszczady, to co ?
Dziesiątki razy jeździłem przez Złoty Stok, ale nigdy nie przyszło mi do głowy aby chodzić po tamtych górkach.
Otwierasz nowy rozdział...
Odp: Jak nie Bieszczady, to co ?
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Dziesiątki razy jeździłem przez Złoty Stok, ale nigdy nie przyszło mi do głowy aby chodzić po tamtych górkach.
Otwierasz nowy rozdział...
Może czas coś zmienić? Ten rozdział był otwarty wiele lat temu... no chyba, że na forum;)
9 załącznik(ów)
Odp: Jak nie Bieszczady, to co ?
Pierwszy dzień jesieni przywitał mnie w pozycji horyzontalnej z lekką dezorientacją. W kominku ciemno, za oknem jasno, a na stole bałagan. Szukam okularów, a tu widzę są, ale bez jednego szkła. To szkło znalazłem, ale jak to się stało?
Dziś czekamy na Kasię i Piotrka. Czekamy z niecierpliwością, bo do optyka trzeba jechać. Przyjechali i po chwili ruszamy. W Lądku odnajdujemy szybko miłą panią, która za 10 zł sprawę załatwiła i wtedy poczułem się jak nowo narodzony, bo mogłem okulary na nos włożyć. Jedziemy na zad.
W Stroniu idziemy na zakupy i wracamy do Gierałtowa. My z Ridolem już nogami przebieramy, ale nowi domownicy muszą się rozlokować. Potem jakieś jedzenie i patrzymy na zegarek, a tu już po południu. Rozpalamy ognisko, przeprowadzamy konkurs „Co to za nalewka?” i słuchamy ryczących byków na pobliskich stokach. Co wieczór słuchaliśmy tego koncertu. Na całe szczęście nalewki się skończyły.
Następnego dnia do południa przyjeżdża Jarek, który wyemigrował do Hamburga w latach osiemdziesiątych. Nie, nie, nie .... nie nastąpiło to o czym teraz myślicie... choć blisko już było.
...To kiedy idziemy tym szlakiem Solidarności? ...zapytał Ridol, który na tę okoliczność przywdział stosowną koszulkę...
Załącznik 39433
Wyruszamy... jednak ja miałem mapy i to mi zawierzyli... czy słusznie nie wiem.
Droga o którą zapytał Ridol była dosyć długa, więc nic nie mówiąc skierowałem towarzystwo w stronę Czernicy.
W końcu mało ważne czy to dziś, czy też jutro, a trasa krótsza i pozwalająca wrócić przed zmrokiem.
Mijamy po drodze kapliczki...
Załącznik 39434
Idziemy trochę, stokówką i trochę szlakiem...
Załącznik 39444
Oczywiście, czasem odpoczywając. Wiedząc, że nikt nie posiada mapy, mogłem sobie pozwolić na tzw. sterowanie tempa marszu z dołu. Ci bardziej wyrywni narzucają tempo, a ja sobie idę nie za bardzo się spiesząc, pstrykając zdjęcia i dłubiąc w nosie. Dochodzę, a towarzystwo czeka na najbliższym rozwidleniu ścieżek i pyta. W lewo, czy prawo? No to ja mówię w prawo, albo nawet nic nie mówię tylko siadam i palę papierosa, a dopieru po zakończeniu tych czynności mówię w prawo.....
Załącznik 39445
Tu, w tych górach, pracował jako kierowca ciężarówki Marek Hłasko. Na podstawie tych doświadczeń napisał swoje opowiadanie często utożsamiane z Bieszczadami „Następny do raju”...
Załącznik 39447
Końcową kilometrową część podejścia na Czernicę zaliczamy bez szlaku i kiedy tam dotarliśmy... to ludzi spotkaliśmy. Była to para w średnim wieku i starszy pan, co to cały czas robił zdjęcia i filmował. Na górce stoi wieża widokowa z której roztacza się widok we wszystkich kierunkach...
Załącznik 39448Załącznik 39449
Załącznik 39450
Pan okazał się sympatycznym emerytem, co to wszystko uwiecznia, a my zdobyliśmy pierwsze szlify aktorskie....
https://www.youtube.com/watch?v=ZMn-S0gangk
Powrót bez szlaku przecinkami,ścieżynkami i dróżkami.
Załącznik 39451
Wieczorem ognisko i już inny konkurs pod tytułem „Was ist das?”
Odp: Jak nie Bieszczady, to co ?
Drodzy forumowicze jestem zmuszony zawiesić pisanie tej relacji, ze względu na konieczność spakowania plecaka i pocwałowania w kierunku Bieszczad:mrgreen:. Muszę sprawdzić jak wielka jest różnica między tymi górami o których piszę, a Bieszczadami;). Ahoj!!!
Odp: Jak nie Bieszczady, to co ?
To szerokości życzę, a w duchu zazdroszczę:mrgreen:
Odp: Jak nie Bieszczady, to co ?
Czyżby nie wytrzymał i od razu chce "zatańczyć" i zrobić wiwisekcję? Ciekawe. Zobaczymy.
Odp: Jak nie Bieszczady, to co ?
Recon... oberka ostrego strzeliliśmy, a niby czemu nie:mrgreen:, ale przyjemność przejścia Twoją drogą, lub w przez Ciebie upatrzonym kierunku pozostawiam na później. Ha, ha... lepiej jak przejdę z Tobą jeśli masz ochotę, bo później możesz powiedzieć... że może nie tędy... albo owędy;)
10 załącznik(ów)
Odp: Jak nie Bieszczady, to co ?
Nareszcie wyjście, o w miarę przyzwoitej porze ranka (jeszcze). Dzisiaj idziemy na Kowadło... niby nic nadzwyczajnego, ale nie idziemy drogą dla szybkobiegaczy co to zaliczają „szczyty” do korony jakichś tam gór, ale wybieramy się szlakiem kurierów. Nie , nie jest to szlak kurierów w Beskidzie Niskim, ale jednak.... czy ta "bania" czegoś nie przypomina...
Załącznik 39545
Początek wędrówki pokrywa się z naszą traską z pierwszego dnia, czyli do Przełęczy Gierałtowskiej. Idę do przodu, kiedy towarzystwo zatrzymuje sie przy kościółku i ogląda i czyta. Mając przewagę, na przełęcz „dochodzę” pierwszy, aby trochę popatrzeć i pokontemplować.
Dawno temu przyjeżdżaliśmy tu do Puchaczówki... to taka chatka na przełęczy oddalonej jakieś parę „wiorst”. Dziwne skojarzenie... Chatka Puchatka. Bywaliśmy tam głównie zimą. Zawsze się dziwiłem, że podczas jednego dnia kilkukrotnie byliśmy kontrolowani przez WOP, a dwie noce na strażnicy spędziliśmy. Teraz wiem, że o ten szlak chodziło i kontrole były tym spowodowane. My, wtedy jako wyrosła już młodzież trzepakowa, nie wiedzieliśmy o tym. Byliśmy tego bardzo świadomi, co wokół nas się dzieje, ale że tutaj to nie.
Nawet mi podczas tego wyjazdu przez myśl przebiegło, aby tam zajechać, ale konfrontacja wspomnień z rzeczywistością mogła być zbyt bolesna. Czytałem, że tam jest inaczej i praktycznie tego miejsca nie ma.
Przychodziliśmy przeważnie między godziną dwudziestą... może dwudziestą drugą. Chatka jak to chatka ... jedna izba, okienka dwa, drzwi, stół, ławki, koza i i podesty piętrowe do spania... gdzieś tak na osiem... może dziesięć osób, ale zawsze jak się przychodziło to rozpałka przygotowana, herbata pozostawiona i inne rzeczy niepsujące. W takim stanie też się chatkę pozostawiało.
Zawsze przyjeżdżał na junaku do nas Jacek... mieszkał na Marianówce ze swoja żoną. Studiowali kiedyś we Wrocławiu, ale że wtedy były tam opuszczone gospodarstwa, to jedno zajęli i hodowali owce. Wiem, ze mieszkali tam wtedy kilka lat... ale co teraz... nie wiem.
Wróćmy na przełęcz na której teraz jesteśmy...stoi tam pomnik, przyjaźni właśnie upamiętniający spotkania „turystów” na szlaku.
Załącznik 39546
Po stronie czeskiej była tam wieś, a szlakiem którym idziemy... granica. Granica współczesna i starsza pomiedzy Czechami i Niemcami, a wcześniej pomiedzy księstwami... na początku wytyczał ją grzbiet gór, póżniej naniesiony przez ludność wał z łupków.... później słupki graniczne z literką Ć i D... póżniej przerobioną na ĆS i D ... później ĆS i P... a teraz na C i P. Ha, ha, ha.... z jakiego regionu znamy też przeróbki na słupkach granicznych, a w dodatku idziemy szlakiem... szlakiem granicznym?
Załącznik 39547
Powoli podchodzimy pod Siwą Kopę. Następnie wytracamy lekko wysokość, by ponownie podchodzić pod czeski Boruvkovy vrch, Ridol się zastanawia jak ten Kuroń tutaj wchodził, ale nie ma co się chyba zastanawiać, bo był młodszy niż my teraz, a i penie kilogramów tylu nie miał za młodu.
Tutaj Szlak Kurierów się kończy, a my znowu wytracamy wysokość, aby podejść pod Czartowiec, później Pośrednią i Łupkową.
Od czasu do czasu w przerzedzonym lesie pojawiają się widoki.
Załącznik 39548
Na Łupkowej znalazłem skarb. Dwa kamienie. Jeden mniejszy, a drugi większy. Zdania co do znaleziska były podzielone. Jedni uważali, że to piryt, a drudzy, że to łupek łyszczykowy...
najważniejsze, że to skarb, który z dumą zabrałem ze sobą.
Następnie wytracamy i wchodzimy na Kowadło. Ot, taka góra co to na niej jest stosowne oznaczenie, parę kamieni i parawan świerkowy zza którego nic nie widać... chociaż widać... widać błękit nieba.
Załącznik 39549
Odpoczywamy...
Załącznik 39550
... i schodzimy szlakiem dla „szybkobiegaczy” do Nowej Bieli, która w zasadzie jest wsią nieistniejącą. Zahaczamy o granicę „worka”. Tak, tak i tu jest worek... worek prawie bieszczadzki. Doliną Białej Lądeckiej idziemy przez Bielice.
Załącznik 39551
Dziwna to wieś... nie idzie tu o barwną jej historię, tę starszą i mniej odległą, ale o teraźniejszość. Na piętnaście domostw przypada dziewięć osób z wykształceniem wyższym. Wywodzi się z niej poseł, marszałek województwa, burmistrz i europoseł (nie licząc opozycjonistów z lat osiemdziesiątych). Niektórzy mieszkańcy oprócz naszego obywatelstwa legitymują się obywatelstwem Belgii, Australii i USA. Oprócz katolików są tu luteranie, babtyści, zielonoświątkowcy i zaglądają często krysznowcy. Ekumenizm pełną parą... nawet większą niż w Bieszczadach, choć z pozoru tak nie wygląda...
Załącznik 39552
O... i jednym bym jeszcze zapomniał... są tu też kowboje....
Załącznik 39553
Idziemy w dół urokliwą doliną na zasłużony odpoczynek.
Załącznik 39554
Odp: Jak nie Bieszczady, to co ?
Ah dużo radości sprawia patrzenie na fotografię, co dopiero przemierzanie tych obszarów.