Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
O tym jak Bazyl smoki wykołował!
Za górami, za lasami, w miejscu usianym blokami, mieszka Bazyl sirem (nie świrem!) zwany. Jest ci on w łazęgach górskich i leśnych nader rozmiłowany. Nie dziwi więc, że razu pewnego, a było to już prawie tydzień temu, nie zważając na fatalne kabały stawiane ze szklanego ekranu przez długonogie, kuso odziane wróżki o wydatnych oczach, zerwał się grubo przed sobotnim świtem, rozsunął rolety i zaklął szpetnie ujrzawszy w świetle ulicznych latarni smętnie cieknące gdzieś z niewidocznego nieba strumienie.
Nic to – na pewno się przetrze! – Jedną ręką chwycił plecak, drugą termos z gorącą herbatą, trzecią klucze, trzasnął drzwiami i już po chwili mknął mokrymi ulicami przełączając wycieraczki ze średniego tempa na szybkie i odwrotnie, a w chwilach bardziej optymistycznych nawet na poziom lelawy. W Lesku za mostem nie trzeba było w końcu ich przełączać gdyż poziom szybki był idealnie dopasowany do panujących warunków. W końcu dotarł do lasu, wyłączył silnik i zasłuchał się nie tyle w szum co w łoskot strug deszczu wściekle chłoszczących karoserię samochodu.
No i psycha mu siadła! W środku cieplutko, muzyka sączy się z głośników a na zewnątrz siwo, zimno, wieje i leje. Pod kopułą wirowały wściekle wyrzuty stawiane samemu sobie, że po cholerę było wstawać tak rano i pchać się w ten armagedon jak można by teraz leżeć pod pierzynką, książkę jakąś czytać i chłeptać poranną kawcię.
Odp: Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
Strach pomyśleć, co mech robi po nocy w taki deszcz..., sir B pisze - znaczy przeżył, czyli jak w bajce, będzie dobrze, przynajmniej na koniec...,
Odp: Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
Eee tam, bajki opowiadasz.
Odp: Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Strach pomyśleć, co mech robi po nocy w taki deszcz..., sir B pisze - znaczy przeżył, czyli jak w bajce, będzie dobrze, przynajmniej na koniec...,
Cytat:
Zamieszczone przez
Piskal
Eee tam, bajki opowiadasz.
Długi pewnie już nie jeden mech w życiu wylegiwał więc jak pisze, że strach to chyba wie co pisze ;) W Bieszczadach to często jest bajkowo, czasem bajecznie ale bywa i strasznie. A jakie było zakończenie tym razem, zdradzę najwcześniej w przyszłym tygodniu, gdyż dziś i jutro proza życia a w niedzielę poezja gór - muszę wyskoczyć w teren i sprawdzić czy za dużo się przez tydzień nie pozmieniało w Bieszczadach :)
A teraz wróćmy do zdołowanego "bohatera" tej bajki.
Różne szkoły przetrwania opisują rozmaite sposoby na poradzenie sobie w chwilach załamania psychicznego w terenie ale jedną z metod preferowanych przez wszystkie, jest w sytuacji zagubienia i rezygnacji chwila odpoczynku połączona z małą przegryzką i kilkoma łykami napoju. A ja jeszcze bez śniadania! Z plecaka wyjąłem chleb, nóż i pasztetową, do kubka nalałem herbaty i po chwili, zapijając ostatnie kęsy pożywienia gorącym napojem patrzyłem przez szyby samochodu już nie z lękiem, który mi wcześniej towarzyszył a wręcz zadziornie, kombinując jak tu ulewę przechytrzyć!
Chyba wszystkim wędrowcom znany jest sposób zaklinania deszczu polegający na nałożeniu na warstwy odzieży przemakalnej kolejnej warstwy nieprzemakalnej czyli ubranie się w ciuchy przeciwdeszczowe. Sprawdzalność tej metody jest dość wysoka, bo sięga 50%, gdyż jak już naciągniemy te dodatkowe portki, zasznurujemy z powrotem buty, uporamy się z zamkami w stuptutach, wbijemy się w kurtkę i zaciągniemy kaptur to albo przestaje padać albo nie. Jak przestanie padać to się wtedy mówi jaka to dobra i sprawdzona metoda a jak nie przestanie to się nic nie mówi, bo i po co strzępić język po próżnicy, skoro każdy ma kaptur na głowie i niewiele więcej słychać od szeleszczenia materiału i bębnienia kropel deszczu. Ubrałem więc się w ten strój zaklinacza deszczu, na plecak założyłem pokrowiec i wyskoczyłem z suchego wnętrza auta w rozmokłą przestrzeń dookolną.
No i wyobraźcie sobie, że podziałało! Znacznie zelżało i już nie tyle lało, co normalnie, po bieszczadzku siąpiło.
7 załącznik(ów)
Odp: Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
Po opuszczeniu drogi i wkroczeniu w gęstwinę leśną deszcz był prawie nieodczuwalny, mimo iż drzewa zrzuciły już liście. To, że zrzuciły nie miało w tej chwili znaczenia, gdyż wspinałem się zboczem porośniętym jodłami :mrgreen:
Najpierw omszałym stokiem stromo do góry
Załącznik 41795
później granią wśród bujnych mchów
Załącznik 41796
a następnie przez opatulone mchem kamulce
Załącznik 41797
dotarłem do lasu liściastego. Tam wspinając się coraz wyżej i wyżej, natknąłem się na rozwłóczone po stoku resztki po uczcie
Załącznik 41798 Załącznik 41799 Załącznik 41800
Ofiara jak widać skończyła marnie choć miała znacznie większe szczęki od Bazyla, który szurał butami wśród liści jak ofiara, więc nie dziwi, że zdradził tym nieostrożnym postępowaniem swoja pozycję i wywabił z leśnych ostępów bestię:
Załącznik 41801
7 załącznik(ów)
Odp: Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
Okazało się, że smoki są dwa i próbują mnie otoczyć.
Załącznik 41802
Podczas ich oskrzydlającego manewru rzuciłem się do ucieczki mrocznym parowem
Załącznik 41803
ale stronę światła
Załącznik 41804 Załącznik 41805
Kluczyłem wśród skał
Załącznik 41806 Załącznik 41807 Załącznik 41808
6 załącznik(ów)
Odp: Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
Pędziłem leśnymi duktami
Załącznik 41809
rzucając trwożliwe spojrzenia na lewo
Załącznik 41810
i prawo
Załącznik 41811
Wiłem się wykonanymi tą saperką
Załącznik 41812
okopami
Załącznik 41813 Załącznik 41814
7 załącznik(ów)
Odp: Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
Wśród omszałych jodeł
Załącznik 41815
i buków
Załącznik 41816
przeczołgałem się przez pola paproci żółtych
Załącznik 41817
i zielonych
Załącznik 41818
i zapadłem w brzozowy zagajnik
Załącznik 41822
troszkę odsapnąć. Stwierdziłem, że chyba wykołowałem smoki ale chwilę później omalże nie wdepnąłem w inne ślady po uczcie
Załącznik 41823
I na pewno nie zrobiło ich zwierzę, które napotkałem już po zmroku
Załącznik 41824
Mimo tych licznych niebezpieczeństw udało mi się cało i zdrowo (nie licząc obdartego nadgarstka i stłuczonego łokcia- wygrzmociłem raz na śliskich gałęziach wśród paproci) wrócić do domu.
Dobranoc
https://www.youtube.com/watch?v=lNVrEAv9eIw
Odp: Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
A gdzież to tyle niebezpieczeństw czuwa na wędrowca? czy może na wzniesieniach okalających dolinę Rabskiego Potoku?
Odp: Bieszczadzkie bajki z mchu i paproci.
Cytat:
Zamieszczone przez
krzychuprorok
A gdzież to tyle niebezpieczeństw czuwa na wędrowca? czy może na wzniesieniach okalających dolinę Rabskiego Potoku?
Charakterystyczne widoki, które przedstawiłem powyżej wskazują, iż wywijając w terenie nieregularne ósemki a może nawet klucze wiolinowe, tenże mi w paradę wchodził :)