-
9 załącznik(ów)
Wiosenne ognisko Bertranda
Dzisiaj zapraszam Was do wiosennej gawędy. Mam nadzieję, że nie będzie to tylko opowiadanie. Tego czasu wielu z Was było w Bieszczadzie. Ognisko to mam nadzieję palić się będzie do pierwszego śniegu. Wtedy zrelacjonuje letni pobyt. A więc do dzieła....
Dzień 0
Wiosenny wyjazd w Bieszczad zaczął się jeszcze w Krakowie 30 kwietnia. Byłem w tym mieście tego dnia. Miałem wolny wieczór, więc zadzwoniłem do PiotrkaF z propozycją wspólnego wypicia kawy. Niestety Piotrek pracował. Trudno… Poszedłem na Rynek. Piotrek po kilkunastu minutach zadzwonił i zapytał się, o której następnego dnia jadę w Bieszczad? Odpowiedziałem, że około 5 rano chcę wyruszyć z hotelu.
Dzień 1
Następnego dnia Piotrek o tej wczesnej godzinie stał przed hotelem z flaszeczką swojej produkcji destylatu. Podziękowałem, uścisnąłem mu rękę i pojechałem. Najpierw Komańcza. Oględziny cerkwi, tej spalonej. Widać, że roboty budowlane trwają. Następnie pojechałem tam, gdzie jeździć nie wolno, bo stoi taki znak. Postanowiłem na własne oczy zobaczyć pomnik, o którym tyle się pisało na forum. Do drogi byłem przygotowany rewelacyjnie. W kieszeni miałem GPSa, a w nim współrzędne tego grobu. Zostawiam karawan w przeznaczonym do tego miejscu i kieruję się w przeciwna stronę niż wskazuje mój elektroniczny przewodnik. Niby taki mądry, a nie wie, że przed chwilą minąłem jedno z ważniejszych miejsc w okolicy.... Już miałem zamówić browara, kiedy na zaplecze wszedł sympatycznie wyglądający jegomość i poprosił o piwo. Widać od razu, że miejscowy jest i miał wyczerpującą noc. Bez zmrużenia oka poczekałem aż pani bufetowa naleje jemu. Gdyby miał czekać, chociaż minutę istniało duże prawdopodobieństwo, że zemrze. Nie chciałem mieć chłopa na sumieniu. Pijąc piwo wdałem się w dyskusję z bufetową. Była przekonana, ze idę nad trzy akweny wodne, z których jednego już nie ma. Wyjaśniłem cel mojej wędrówki. Pani powiedziała, że trafię bez trudu. Też byłem tego pewien. Odstawiłem kufel i wyruszyłem w drogę. Najpierw zboczyłem trochę na pewne pole, na którym leży „macewa” stawiana do pionu, co roku w sierpniu. Zrobiłem zdjęcie i wysłałem MMSem do gościa, któremu poświęcona ona jest. Dalej poszedłem drogą, przy której leżało sporo ściętego drewna. Jak na mój gust za dużo, ale nie muszę się na tym znać. Minąłem mały wodospad, który większość turystów mija w nieświadomości swojej, że on tu jest. Zauważyłem, że większość turystów nie tylko w tym miejscu idzie do wybranego przez siebie celu nie zwracając najmniejszej uwagi na ciekawe miejsca mijane kilkanaście metrów od drogi. Kiedy uważałem za stosowne i kiedy to samo podpowiedział mi mój elektroniczny przewodnik skręciłem w bok. Gdy usłyszałem głos z pudełka „ Jesteś u celu”, to się zdumiałem. Ani pomnika, ani potoku, ani nic oprócz krzaczorów. Zaczęło się chaszczowanie „po promieniu”. Nie straszne mi były jary, krzaczory i inne takie. Upociłem się niezmiernie i nic nie znalazłem. W pewnym momencie usłyszałem głosy ludzkie. Zbliżała się do mnie grupa dwudziestolatków. Oni szukali owych akwenów wodnych. Aż mnie przymurowało. Wszak droga do nich jest tak dobrze oznakowana jak żadna inna. A oni po prostu pobłądzili. Kiedy wskazałem im kierunek, nie uwierzyli. Oni poszliby w odwrotną stronę. Ponieważ ja już zrezygnowałem z poszukiwania pomnika odpowiedziałem im, jeżeli pójdą ze mną, to za 15 minut będą na drodze prowadzącej do ich celu. Po chwili zastanowienia przystali na moją propozycję. Sprowadziłem ich na dół dalej poszli już znakowaną drogą. Po chwili zastanowienia zrobiłem to samo. Byłem tam kilka razy, ale lubię to miejsce. Od mojej ostatniej tu bytności sporo się zmieniło. Pojawiły się pomosty i mostki nad miejscami, w których zawsze było błoto. Czy to lepiej? Nie mam jednoznacznego zdania. Pomału wróciłem do karawanu. Wszedłem na pobliski cmentarz i miejsce po cerkwi. Zadzwoniłem do Wojtka 1121 i powiedziałem mu, że nie trafiłem do pomnika. Współrzędne miałem wszak od niego. Wojtek też był zaskoczony. Stwierdził, że mój GPS ma inny format współrzędnych niż jego. O.K. Mnie to przerosło. Miał mi przesłać SMSa z przekonwertowanymi współrzędnymi.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Radość wielka ogarnie Lud, że Ogniomistrz powrócił w niezmiennie wysokiej formie.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Wot, odrobina techniki i człowiek się gubi -jak mawiała moja ciocia.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Bertrand, jak zwykle swietna relacja, czekam niecierpliwie na dalszy ciag.
NB jakiego GPSa uzywasz?
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Jarku! Dziękuję za kadzenie ;) .Szedłem z palmtopem MIO 169 /chyba/ z wgraną jakąś mapą samochodową. Mapa jest niezła, bo widzi wszystkie stokówki w Bieszczadzie, ino mnie do celu nie doprowadziła....
Pozdrawiam
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Szkoda, ze kadzenie nie pomoglo i wciaz nie ma dalszej czesci...:) Ale bede dalej czekal, niecierpliwie bo niecierpliwie, nie ma rady.
A za info o GPS dzieki, sam przymierzam sie do skorzystania z dobrodziejstw techniki, choc jak widac z Twojej relacji mozna sie przy upocic, nachaszczowac i a na koniec przy okazji trafic zupelnie gdzie indziej...
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Jarek nie grymaś : co za różnica zabłądzić z gps-em czy bez ?
i daj szansę Bertrandowi na rozdmuchanie ogniska.
Prawdziwe ognisko powinno rozpalać się dłuższą chwilę :grin:
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
...a drwa rozważnie podkładać by długo grzały.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
...a dym,żeby szedł prosto do góry!
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Jarek nie grymaś : co za różnica zabłądzić z gps-em czy bez ?
i daj szansę Bertrandowi na rozdmuchanie ogniska.
Prawdziwe ognisko powinno rozpalać się dłuższą chwilę :grin:
Z GPSem jest bardziej kuuuul...8-)
Z tym ogniskiem to masz racje, ja dopiero powoli zaczynam poznawac, jak Bertrand stopniowo dawkuje napiecie...
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Jakże lubię te Twoje ogniska. Pozwolisz, że się dosiądę.
-
4 załącznik(ów)
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Pozwalam :-). Jakoś mało się dzieje przy ognisku. Mało kto zagai, nikt nie poleje... A ognisko ma się palić do pierwszego śniegu. Nieczęsto będę drwa dorzucał, bo krótki to pobyt był....
Wyruszyłem w dalszą drogę. Po drodze robię fotki. A to lasów, a to budowanych kościołów. Zajechałem do miejscowości opiewanej w piosence śpiewanej przez Krystynę Prońko. Tam po pierwsze chwila zadumy nad grobem. Grobem gościa, który zawsze rzucał kapeluszem przed Renatką i który zawsze ….. Przepraszam, ale i w tej chwili pisząc te słowa trochę się rozklejam….Zapaliłem znicz, poprosiłem Najwyższą Władzę o wyrozumiałość i poszedłem sobie.
Potem wstąpiłem do „Zacisza”, które przestało być „Zaciszem”. Teraz się to nazywa „U Harnasia”. Gdzie Harnaś i gdzie Bieszczad? No chyba, ze to ten Harnaś, co mieszka w U.D. i bywa w chatce z cieknącym dachem… Wiem, że to nie ten. Miejsce to zostało ograbione z DUCHA, który tam był. Nie ma kominka, bar gdzie indziej, jak na Bieszczad luksus. Innymi słowy: dupa. Nie podoba mi się. Jestem rozczarowany. Wchodzę do Atamanii, aby pogadać z Bardem Bieszczadu. Rozmawiamy o tym wszystkim, co się wydarzyło od czasu mojej ostatniej bytności. Najważniejszym tematem rozmowy jest On, ten którego już nigdy nie spotkam. Pytam się Ryśka, czy nie ma jakiejś rzeźby dłuta Bogdana, bo chętnie bym kupił. Dostaję ją za darmo i od tego czasu zawsze ją mam przy sobie. Taki talizman mam. Możecie się dziwić, ale mam. Mam nadzieję, ze uda mi się zdobyć kiedyś rzeźbę dłuta Jędrka….
Jadę dalej na nocleg. Jest weekend majowy. Czyli mogę liczyć na nocleg tylko w Zawozie. I się nie mylę. Zostałem przyjęty, jak członek rodziny.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Czas plynie nieublaganie. Wszystko sie zmienia. Ludzie odchodza. Nostalgia. Smutno troche...
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Bertrand wprowadziłeś nastrój zadumy i nostalgii tak że czuję się jak harcerz który słucha opowieści drużynowego przy ognisku.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Mam wszystko, co przy ognisku potrzebne: piwo Leżajski w kuflu i oscypek na zagrychę (nie bieszczadzki, a tatrzański ale może być) niech się snują opowieści …
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Przy ognisku musi byc czas na zadumę...
pozdrawiam
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
Przy ognisku musi byc czas na zadumę...
pozdrawiam
Kurcze, siedzę w domu :?, zamiast gdzieś w lesie przy ogniu, to i poczytałbym coś o wędrowaniu, a tu Bertrand duma i duma, i duma, i duma...No ja rozumiem, ale bez przesady!
Chyba pójdę w miasto na wódkę...a jutro rano sobie podumam :grin:
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Wypij za moje zdrowie, bo mocno przeziębiony jestem. :).
Wypad był krótki, więc muszę długo dumać.
Cierpliwości!!!!
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
O Bertrand dorzucił do ognia!- ucieszyłem się. A tu następna porcja dumania. Uważaj żeby nie wygasło.
-
10 załącznik(ów)
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Wy też dbajcie o to żeby nie wygasło. Też się nie wysilacie ;). No dobrze, coś czuję, że do śniegu nie dociągnę, chociaż będę niebawem miał przerwę bo się w Bieszczad wybieram... A cooo? Stęskniłem się...
Dzień 2
Rano po śniadaniu wsiadam do karawanu i jadę, gdzie mnie koła poniosą. A koła niosą…. Najpierw na wschód i południe. Chciałem zobaczyć, miejsce obrad. Po drodze zatrzymałem się w nieznanym mi miejscu. Tuż przed miejscowością, w której znajduje się Ośrodek Informacyjny BPN wybudowano punkt widokowy. Fajne miejsce z ładną panoramą przed oczami i na fotografii. Patrzysz i wiesz na co patrzysz. Miejsca tam jest dosyć nawet na ustawienie kiosku z piciem i lodami. Myślę, że warto to tam zrobić. Ludziska by zjadali i śmieci zostawiali na miejscu… Dalej gnam do Smolnika, żeby popatrzeć na postęp prac budowlanych. Oj dzieje się tam dzieje. Myślę, że niedługo wilcy jamę zmienią. Potem krótki wypad nad San najpiękniejszą rzekę po Warcie oczywiście. Chwila odpoczynku. Potem długi przelot do Cisnej. Rozmowa z Rysiami i Mrówką. Kawa w herbaciarni i dalej w drogę. Postanowiłem odwiedzić najpiękniejsze drzewo w Bieszczadzie. Nadal stoi, a może wisi sobie spokojnie szumiąc nad grobami zapomnianych ludzi. Oj zasiedziałem się na tym miejscu. Później pognałem Małą Szosą w lewo, ale niedaleko. Tak ino ciut. Skręciłem w stronę kościoła, w którym żyrandole są zrobione z poroża. Kościół minąłem, bo chciałem wpaść na cmentarz i cerkwisko, na którym jeszcze nigdy nie byłem. Przejechałem całą wieś i nic nie zauważyłem. W miejscu, gdzie zaczyna się droga zrywkowa przy stokówce zawróciłem. Powoli jadę i widzę po prawej ręce dzwonnicę. Jak ją przeoczyłem tego nie wiem do dziś. Zaparkowałem przy drodze i poszedłem pieszo. Fajne miejsce. Dzwonnica, schody do cerkwi, cmentarz, cebulka…. Miejscowi z daleka ze zdziwieniem się mi przyglądali. Postanowiłem wrócić na kwaterę. W Zawozie obejrzałem nowe domki moich Gospodarzy. Naprawdę ładne, choć jeszcze nie wykończone były. CDN /nie wiadomo kiedy/
-
1 załącznik(ów)
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
W tym roku cebulka wystrzeliła szczypiorem:
-
4 załącznik(ów)
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Poszedłem jeszcze na stary cmentarz w Zawozie i zaczęło się ściemniać. Po drodze cmentarza zasiedziałem się na ławce przed miejscowym centrum kulturalno-oświatowo-handlowym. Nie jest to tak kultowe miejsce jak wiata w Zatwarnicy, ale swój urok też ma. Wierzcie mi. Dyskutowałem z miejscowymi o tym, że Zawóz robi się bardzo popularny. Do pokoju wróciłem po ciemku. I to by było na tyle z drugiego dnia.
-
7 załącznik(ów)
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Dzień 3
Wstałem rano i wyjechałem z Zawozu. Pojechałem do Małej Szosy i skręciłem w prawo. Dojechałem do Dużej Szosy i stanąłem. Wszedłem na teren obejścia niejakiego Zdzicha, który różne rzeczy robi. Na podwórku ma kapliczki, studnię i imitację sławojki. Lubię gościa i często do niego zachodzę. Jego żona pyszną herbatą częstuje. Rozmawiamy o jego wyjazdach artystycznych za granicę. Za wschodnią granicę. Opowiada jak zwykle ciekawie. Oglądam Matkę Boską Fornalską. Mam napięty plan na dzień dzisiejszy, więc się żegnam i odjeżdżam. Jadę Dużą Szosą w lewo. Po kilku kilometrach skręcam w lewo. Na formie wyczytałem, ze cerkiew remontowana jest, więć jadę zobaczyć. Po drodze na zboczu stoi mały kościół. I szok!!!!. Drogę do niego zrobili. Kurczę a 2 lata temu chaszczować Trza było, żeby się do niego dostać. Jadę dalej. Droga super. Nie asfalt ale równa jak obwodnica Krakowa. Szybko dojeżdżam do cerkwi. Faktycznie trwa remont. Dach jest nowy, sufit zerwany i wykarczowany teren wokoło niej. Dobrze, że coś się dzieje, bo już myślałem, że i ta budowla się kiedyś zawali. Zostawiam karawan przy cerkwi i dalej idę pieszo. Wiosna majem pachnie. Wszystko kwitnie wokoło. Jest prawie cudownie. Ale tylko prawie. Idę coraz bardziej wq…. Chcecie wiedzieć, co tak mnie wq..? otóż, każda ścieżka, każda droga odchodząca w prawo, czy w lewo do drogi głównej jest zagrodzona drutem, szlabanem, czy czymś innym z napisem „Teren Prywatny Wstęp wzbroniony”. Mimo maja, mimo wiosny, mimo ładnej pogody idę coraz bardziej zniemaczony. Dochodzę do końca drogi. I co? I szlaban regularny jest z tym samym napisem. Nie bardzo się tym przejmuję, obchodzę szlaban i wchodzę na Teren Prywatny pomimo tego, że Wstęp wzbroniony jest. Powoli, mozolnie wchodzę pod górę. Chcę zobaczyć widok z samej góry. Kiedy jestem na szczycie wzniesienia robię fotki. Nagle słyszę dalekie ujadanie. Patrzę, a z przeciwległego zbocza biegną w moją stronę dwa dosyć duże psy i one tak ujadają. Kuźwa są dwie rzeczy, których Bertrand nie cierpi robić. Jedna to nie lubię tetrać w ziemi. Kopanie, pielenie, grabienie, to dla mnie największą karą jest. Z płodów rolnych to jeżeli muszę je zbierać, to lubię zrywać arbuzy i dynie, bo one szybko koszyk napełniają. Drugą rzeczą, której nie cierpię robić, to bieganie jest. Kiedy zobaczyłem te psy, to całkowicie zapomniałem o tym, że nie lubię biegać. Biegłem bardzo szybko w dół, jakbym całe życie nic innego nie robił. Psów więcej nie widziałem. Zziajany odpoczywałem na drodze. Może mi ktoś powie, czy wolno tak spuszczać psy? Fakt wszedłem na teren prywatny, wiedziałem o tym, ale równie dobrze mogłem potrzebować pomocy i dlatego tam wszedłem. Co o tym myślicie?
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Dla Twojej .Bertrandzie kondycji(raczej jej sprawdzianu)to dobrze,ale ogólnie to chyba nie za bardzo.Ciekawe co stanowi prawo w tej kwestii?Jak wygląda odpowiedzielność właściciela psów,gdyby doszło do tragedii?Czy psy latające luzem(z możliwościa wyjścia poza szlaban) nie stanowia zbyt dużego zagrożenia? A jak "głęboko wdarłeś" sie do tego bastionu?
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
300 - 400 metrów
Pozdrawiam
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Psy se jeno poszczekały, a Ty Bertrandzie awanturę robisz ;)
Poza tym czy szlaban był z napisem "teren prywatny", czy taki biało-zielony?
Prace coś stanęły chyba przy cerkiewce i kościółku. Może wkleję jakie foty sprzed tygodnia.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
To wszystko dlatego Bertrandzie że wkroczyłeś na teren pr....okuratury, najogólniej mówiąc!
Wprawdzie imię i nazwisko właściciela owego "prywatnego terenu" nie jest tożsame z inicjałami pewnego znanego na tym terenie pro..., eee napiszmy lepiej prawnika (imię się nie zgadza).
Zawistnicy, a takich nie brak, nazywają owego właściciela brzydko, figurantem, albo bardziej elegancko bratem......... ale ja w to absolutnie nie wierzę bo jestem człowiekiem małej wiary co ze wstydem przyznaję!
.......................................... Pozdrawiam! + Pastor ręką własną
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Rok temu przez ten teren przeszedlem do Bereźnicy Wyżnej, a za miesiąc bedę szedł z Żerdenki też przez prywatę, bo na północ od tej drogi faktycznie są szlabany z napisem teren prywatny. Ale dobrze wiedzieć... muszę być przygotowany(!) na więcej psów.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
Rok temu przez ten teren przeszedlem do Bereźnicy Wyżnej, a za miesiąc bedę szedł z Żerdenki też przez prywatę, bo na północ od tej drogi faktycznie są szlabany z napisem teren prywatny. Ale dobrze wiedzieć... muszę być przygotowany(!) na więcej psów.
Po pierwsze, przepraszam Bertranda za OT.
Po drugie Reconie,gdybyś mógł, podaj datę Twojego przybycia na Żerdenkę, bowiem mam zamiar powitać Cię już na granicy Żerdenki chlebem i solą (plus wiadro nalewki). Deklaruje również że Cię odprowadzę do granicy, po drodze przedstawiając Cię sołtysowi i innym miejscowym znakomitościom!
Poznasz miejscowość w której nie ma co oglądać ale nie ma też oglądających i to jest jej największa wartość i zaleta!
...................................Pozdrawiam + Pastor ręką własną
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
O to mi chodziło! Zaczynają się rozmowy przy ognisku :-). Pastor nawet coś o wiaderku wspomniał... Dobrze idzie!
Pozdrawiam
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Cytat:
Zamieszczone przez
Pastor
Po pierwsze, przepraszam Bertranda za OT.
Po drugie Reconie,gdybyś mógł, podaj datę Twojego przybycia na Żerdenkę, bowiem mam zamiar powitać Cię już na granicy Żerdenki chlebem i solą (plus wiadro nalewki).....
Bertrand jako gospodarz wątku, dał przyzwolenie na pogaduszki przy ognisku, więc Drogi Pastorze informuję, że zgodnie z moim planem w wątku 302 http://forum.bieszczady.info.pl/show...t=4456&page=31 mam zamiar przejść tamtędy 13.11.2009. Oczywiście jeśli nic nie stanie na przeszkodzie z moim wyjazdem w Bieszczady. Na razie wszystko idzie dobrze.
A swoją drogą to miłe te Twoje słowa Pastorze. :)
-
1 załącznik(ów)
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin Scelina
Psy se jeno poszczekały, a Ty Bertrandzie awanturę robisz ;)
Poza tym czy szlaban był z napisem "teren prywatny", czy taki biało-zielony?
Prace coś stanęły chyba przy cerkiewce i kościółku. Może wkleję jakie foty sprzed tygodnia.
Marcinie szlaban nie był /chyba.../biało zielony.
Obejrzałem zdjęcie w dużym powiększeniu i twierdzę, ze nie był.
Może Reckon1 nam powie jak wróci...
Pozdrawiam
-
10 załącznik(ów)
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Wróciłem do karawanu i w drodze powrotnej do Wielkiej Szosy podjechałem nową drogą pod kościół. Też jest remontowany. Poszedłem na pobliski cmentarz, który został odkrzaczony. Miłe. Podumałem krótko i pojechałem dalej. Jeszcze przed Wielką Szosą skręciłem w prawo przez most. Chciałem zobaczyć jak wygląda w maju kapliczka, którą lubi pewien Duchowny od Matki Boskiej Ciupaskiej. Kapliczka prezentowała się ładniej niż zimową porą, a i wypał koło niej pracował pełną parą, a raczej pełnym dymem. Chyba będę częściej tu wpadał. Czas jednak jechać dalej. Wielką Szosą jadę na południe. Mijam wsie i osady. Po lewej stronie stoi budowla z wyprostowaną kopułą. Dobrze, że i tu się coś robi. Niedaleko od niej skręcam w lewo. Zatrzymuję się przy małym wodospadzie. Rzadko kto tu się zatrzymuje, a miejsce dosyć ciekawe jest. Jadę dalej. Droga jest taka jak onegdaj było wiele dróg w Bieszczadzie. Teraz większość z nich ma nową nawierzchnię, a o tej zapomniano. Kiedy dojechałem na górę wysiadłem z karawanu. Poszedłem na łąki w lewo i znowu się wq… pecha mam dzisiaj, czy co? Przed wejściem na łąki stoi tablica na której jest napisane, że tutaj nie wolno wjeżdżać pojazdami mechanicznymi. Po łące popierdzielają dwa quady. Szlag mnie trafia. Wracam do karawanu. Jadę dalej, w porywach nawet na drugim biegu. Po tej szaleńczej jeździe skręcam w prawo. Mijam czynny wypał i po betonowych płytach sunę dalej. Nagle ostro daję o hamulcach. Przed oczami mam przepiękny widok. Nieopodal pasie się stado koni. Nie mogłem się napatrzeć. W końcu pojechałem dalej. Minąłem po prawej cmentarz i miejsce po cerkwi. W miejscu, gdzie jakość drogi nie pozwalała na kontynuowanie jazdy karawanem zostawiłem go. Poszedłem drogą w prawo i pod górę. Po kilku minutach minąłem po lewej stronie obiekt sakralny z ładnym ogródkiem. Ciekawe, kto dba o ten ogródek? Jeszcze trochę pod górę, a potem w dół. Na rozstaju dróg wybieram tą w prawo i schodzę do przepięknej doliny. Idę pokłonić się Pani na Łopience. W cerkwi cisza. Nikogo nie ma, mimo tego, że dziś jest 3 Maj. Osobiście wolę, kiedy tam nie ma nikogo. Mogę wtedy wiele przemyśleć. Byliśmy sami ja i Ona. Oj zasiedziałem się w cerkwi. Wróciłem tą samą drogą do karawanu. Przyszedł do mnie się przywitać koń. Słownie jeden koń. Albo odszczepieniec, albo biedak kwiatki wąchał i zgubił resztę stada. Dziarsko pomaszerował na przełęcz, tą z łąkami. Ja wróciłem do drogi p przez trzy brody dojechałem do miejscowości, w której było sporo zamieszania z powodu pewnego Księdza. Szczęście, ze wszystko skończyło się pomyślnie. Poszedłem pod górę do cerkwi. Można do niej zajrzeć, bo drzwi nie są zamknięte tylko krata zamknięta jest. Połaziłem też po cmentarzu.
Wróciłem do Zawozu. Spakowałem się, wszak jutro wyjeżdżam…W tym miejscu dziękuję moim Gospodarzom w Zawozie za gościnę w pełnym tego słowa znaczeniu.
-
1 załącznik(ów)
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Obserwatorzy przyrody by nie siedzieć dniami i nocami w jednym miejscu i podglądać co się dzieje i co łazi w pobliżu, stawiają kamery lub aparaty fotograficzne z czujnikami na podczerwień. I tak sobie właśnie teraz pomyślałem... gdyby w Bieszczadach w tych różnych miejscach, takie urządzenia były (od razu powiem, że jestem przeciwny!), to można na własne oczy sprawdzić, że wielu Forumowiczów (i nie tylko!) chodzi po tych samych punktach. Niewielu Forumowiczów opisuje swoje wędrówki tutaj, ale tym co robią to, serdecznie dziekuję za to, że uruchamia mi się film z retrospekcją z tych miejsc a i uruchamia się stymulacja planów na przyszłe wędrówki. Na jedno i drugie, od czasu kiedy jestem na Forum, masz Bertrandzie wpływ. Robię oczywiście swoje modyfikacje, ale wplatam w nie pomysły z Twoich opowieści. Zapewne to zauważyłeś. :)
Z lenistwa często nie chcę sięgnąć do mapy by sprawdzić czy w myślach to czasem nie poszedłem za Tobą złą drogą lub ścieżką, ale warto czasami się zgubić. Ale jakaś grupka Forumowiczów może nie lubi się gubić? ;)
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
He! he! Tak sobie chodzimy po swoich śladach. Nie wszystkie wędrówki tu opisuję, bo leniwy jestem. Ostatnio mnie na KIMBIE zmobilizował Pastor.
Nie sądzę, żebyś mnie posłuchał,ale....
Jeżeli 11 listopada będzie padało, albo będzie po dłuższych opadach /mam na myśli deszcz/, to lepiej nie idź zielonym szlakiem z flagą /strome podejście i błoto../ tylko weź tę górę od tyłu. Tam prowadzi stokówka i tylko trochę podejśca jest.
Pozdrawiam
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
He! he! Bertrandzie, czasami chodzi o to by się spocić i upaprać. Postaram się jednak ją wziąść z godnością od przodu, chociaż nie będzie mi wstyd kiedy, po opadach (oby nie!), będzie mi kazała przyklęknąć lub się podeprzeć ręką na swoim ciele. Górka ta nie rozpieszcza, gdy jest zbyt wilgotna.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Zaprawdę powiadam Ci Bertrandzie, musimy się kiedyś gdzieś razem wybrać. Też lubię cmentarze, kapiliczki, cerkwie.
-
Odp: Wiosenne ognisko Bertranda
Już od dawna nie mogę się tego doczekać. Obiecuję tylko to, że dołożę wszelkich starań aby się to spełniło.
Pozdrawiam