Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
[QUOTE=lucyna;33282]
Jeżeli mam też ostrzec przed złym produktem to muszę wspomnieć o polarze Campusa. Mam go miesiąc, a już przy szyi pruje mi się.QUOTE]
Z Campusem dzieje się coś niedobrego, słychać sporo negatywnych opinii nt sprzętu. Ja chyba dobrze trafiłem - mam kurtkę Campusa wraz z wpinką polarową, używam tego oddzielnie oraz w komplecie. Nie mogę powiedzieć złego słowa, jestem bardzo zadowolony z tego sprzętu.
Ogólnie mówiąc jednak o sprzęcie "renomowanych" firm można powiedzieć, że jakość, trwałość, żywotność produktów spada. Może jest to spowodowane szukaniem niskich kosztów produkcji i przenoszeniu zakładów produkcyjnych do krajów Dalekiego Wschodu ? Wydaje się, że pomimo stosowania wręcz kosmicznych technologii w produkcji wspólczesnego sprzętu, często przegrywa on ze starymi, solidnymi, ręcznie robionymi egzemplarzami. Oczywiście jest na rynku sprzęt wytwarzany wg ostrych rygorów z dużym udziałem ręcznej pracy, jednak prócz wysokiej jakości posiada także bardzo wysoką cenę :-(
Trzeba pamiętać, aby nie nastąpił "przerost formy nad treścią" - ważne, by cieszyć się górami :razz:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Pozwólcie że zapytam czy ktoś chodzi może w butach Meindl lub Hanwag? Są cholernie drogie, zastanawiałem się czy ich nie kupić ale to spory wydatek i nie wiem czy są tego warte.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Jak chcesz chodzić tylko po szlakach to szkoda Twojej kasy chyba że masz jej za dużo ;-) Ale ogólnie to świetny sprzęt-do chaszczowania listopadowego idealny-wtedy warto.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Tańszy zamiennik Meindl`a to Chiruca. Są niższe, ale mają dobry krój, są modele z membraną (gore) i bez. Podeszwa chwyta się wszystkiego.... Ogólnie dobre buty do lasu (obuwie myśliwskie też robią). Jeśli nie chodzi się jarami, oraz po jeziorkach bobrowych (błoto) to są całkiem dobrym kompromisem między jakością (marką, materiałami wykonaniem), a ceną
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
Góral
Pozwólcie że zapytam czy ktoś chodzi może w butach Meindl lub Hanwag? Są cholernie drogie, zastanawiałem się czy ich nie kupić ale to spory wydatek i nie wiem czy są tego warte.
Moje pierwsze Hanwagi (model Classic) mają już 13 lat, gładkie spody i dalej dobrze się spisują chociaż już nie w górach, bo zrobiły się zbyt śliskie. Następny model Futura to już 7 lat razem i sytuacja podobna – gdyby nie podeszwa, to prawie nie widać zużycia. Jeśli oczekujesz opinii, to moja jest taka – but do najlżejszych nie należy, ale jest znacznie powyżej przeciętnej w wielu dziedzinach, a jego trwałość robi się z czasem wręcz nudna. Ile można chodzić w jednych butach?
Odnośnie omawianego wcześniej Salomona, to napiszę tylko, że stosowana w tych butach podeszwa Contagrip jest wprawdzie bardzo miękka i szybko się ściera, ale na skale trzyma rewelacyjnie. Za to na błotnistych stokach lub stromych, żwirowych usypiskach jest znacznie gorzej. Z własnego doświadczenia - Hanwag i Scarpa (te ze średniej półki) mają bardziej uniwersalne podeszwy od Salomona. Mam nadzieję, że fatalna jakość, opisana wcześniej przez Lucynę, to tylko jednorazowa wpadka firmy Salomon, bo ja ją bardzo chwalę, chociaż nie na Bieszczady.
Patrząc jeszcze na membrany stosowane w butach, to wydaje mi się, że po bliskim kontakcie z typowym bieszczadzkim błotkiem (odmiana złośliwie przylepna), żadne płukania, czy nawet pranie w pralce, nie przywracają butom pełnej oddychalności (wodoodporność oczywiście zostaje).
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Chiriki wspominam dobrze. Wersja damska, lekkie, wodoodporne, przyczepne podeszwy, ładne ale jeden potworny mankament. Są szybko niszczące się. Noobuck popekał po 4 miesiącach, po roku były dziury. Muszę jednak stwierdzić, że swoje buty traktuję w sposób ekstremalny. Najbardziej niszczy buty wędrówka po mokrych trawach na połoninch.. Przejście kilka razy w takich warunkach i buty są na poły zniszczone. Podonie jak Karolina szukam butów trwałych ale lekkich. Te nieszczęsne salomony są lekkie i to jest ich plus. Idealne są salomony służące do biegów przełajowych ale w górach się nie sprawdzą.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Chiruki wspominam dobrze. Wersja damska, lekkie, wodoodporne, przyczepne podeszwy, ładne ale jeden potworny mankament. Są szybko niszczące się. Noobuck popekał po 4 miesiącach, po roku były dziury. Muszę jednak stwierdzić, że swoje buty traktuję w sposób ekstremalny. Najbardziej niszczy buty wędrówka po mokrych trawach na połoninch.. Przejście kilka razy w takich warunkach i buty są na poły zniszczone. Podonie jak Karolina szukam butów trwałych ale lekkich. Te nieszczęsne salomony są lekkie i to jest ich plus. Idealne są salomony służące do biegów przełajowych ale w górach się nie sprawdzą.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
hej :D
Co do Hanwagów, to jedne z najlepszych na świecie. Ja nie użytkuję takich, bo jeszcze nie wygrałem w lotto :P ale kilka znajomych osób mocno zachwala tę markę. Wiele dobrego słyszałem o modelu Yukon - około tysiąca kosztują, ale są ponoć na lata. W zasadzie wszystkie Hanwagi mają oklejone noski i boki przyszwy gumą, która dobrze się spisuje w marszu po skisłym śniegu lub w mokrym trawsku. To zaleta większości modeli trekingowych i serii alpejskiej. Mało szwów w Yukonie. To też zaleta.
Modelu Classic nie widziałem już od dawna w sprzedaży w Polsce. To buty, które ma wielu znanych mi przewodników górskich.
Ale jest tteż model Bergell - takie są najpiękniejsze, moje marzenie :)
Co do Meindlów, to ludziska chwalą Borneo Pro, ale ja myślę, że nie ma porównania;> Lepsze by były Engadin, które sobie dotykałem w sklepie i baaardzo mi pasowały:D Skórzane, wysokie cholewki, fajoskie wkładeczki przeciwpotne, no cycuś i to za bodaj 800-850 zyla, co w porównaniu z Hanwagami robi dużą różnicę. A jakość wydaje się zbliżona.
Ciężko tak radzić, bo trza wiedzieć, na co Tobie te buty...Czy chcesz w Bieszczady, czy w Alpy.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
JarekBartek
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Moje pierwsze Hanwagi (model Classic) mają już 13 lat, gładkie spody i dalej dobrze się spisują chociaż już nie w górach, bo zrobiły się zbyt śliskie. Następny model Futura to już 7 lat razem i sytuacja podobna – gdyby nie podeszwa, to prawie nie widać zużycia.
Dawniej można było zakupić oryginalne podeszwy Vibram i dać do podkeljenia u szewca. W ten sposób ratowaliśmy Himalajki i Zawraty zbytnio wyślizgane:D
Teraz to pewnie tylko bajka...
Salomony na contagripach 'jechały' na śliskim błotku, ale mniej niż wcześniejsze Skarpy i późniejsze Lasportivy. Innych porównań do współczesnego obuwia nie mam. Długie lata łaziłem na Himalajkach, ale głównie w Tatrach, a w Beskidzie okazjonalnie. Himalaje na błocku trzymały raczej dzielnie, choć, gdy było więcej tego specjału na szlaku, to orzełki mi się zdarzały :D
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
No i zrobił się wątek o butach... Skoro tak, to ja chodzę już 3 sezony w góry (także Ukraina) w "zwykłych" campusach oregon i... nie zawiodły mnie zarówno w mokrych trawskach ani w śniegu! Wydałem na nie ok. 400 PLN-ów dodatkowo zawoskowałem i zaimpregnowałem tak, że nie przemakają szybko a i dobrze odprowadzają pot (konieczne dobre skarpety np. roenery!). Chwalę sobie chodzenie w nich, bo nigdy mnie nie poraniły i nie zawiodły. Zapewne są lepsze i takowe muszę sobie sprawić na kilkutysięcznokilometrową trasę wokół Polski...ale to już inna historia. Gdyby jednak ktoś miał doświadczenia w tak długich wędrówkach (sprzęt, buty, uzyskiwanie sponsorów i inne sprawy) proszę o kontakt na prive. Będę wdzięczny i z góry dziękuję...:-D