a ja sie moge spotkac :) Poplotkowac ;D Moze kogos jeszcze sie uda wyciagnac... ;))
Wersja do druku
To może jutro po południu tylko musisz coś zaproponować (lokal najlepiej blisko centrum) bo ja już 6 lat nie mieszkam w stolycy i nic fajnego teraz nie znam. Chętnie sie z kimś spotkam z Bieszczadzkiej paczki mój tel 500 065 640 jak by co
dopiero zajrzalam... Moze jutro Wam pasuje? JEst taka knajpa koło Nowotelu (dawny hotel forum) - Kicz, moze ok. 16?? Dzis prawde mowiac to jakos nie chce mi sie juz nigdzie isc :(
Wlasnie dostalam info od Aleksandry ze ona woli blizej 17 jutro :) No to jestesmy umowieni... mam nadzieje ze irasowi tez bedzie pasowalo :D
Moze jeszcze ktos chetny??
Zapraszamy :)
Ok to jutro o 17stej, do jutra może jeszcze ktoś dolaczy
To do jutro w takim razie :)
Jakieś hasło ;) znak rozpoznawczy ;) - żartuje
Właśnie mi się przypomniało chyba pierwsze warszawskie spotkanie Bieszczadników w Gorączce Złota (chyba 2002 rok) w składzie m.in. o ile dobrze pamiętam Aleksandra, Szaszka i SB i jeszcze parę osób. Stałego Bywalca jeszcze nie znaliśmy w realu więc SB wymyślił że znakiem rozpoznawczym będzie mapa Bieszczadów. Nie zapomnę widoku SB wchodzącego do pubu i machającego sobie mapą :mrgreen:
z mapa Bieszczadu tu mialabym klopot ;( Z reguly jak wyjezdzamy to z domku, a nie z Wawy ;]... Ja pamietam pierwsze spotkanie, w skladzie: Peter, Derty, AnkaWawa, IrekR, Szaszka (akuratnie przyjezdzala), ww, rybenika (o ile pamiec mnie nie myli z corcia) i ja (jesli kogos pominelam to przepraszam... ale bylo to dosc dawno) i bylo to w Szpilce (albo innej podobnej na pl.3 krzyzy). Wtedy nie bylo znaku rozpoznawczego, ale i tak smiechu bylo co niemiara. Siedzielismy przy roznych stolikach i gadalismy... I w koncu stwierdzilismy ze ktos kolo nas tez gada o Bieszczadzie... to był Irek z Anka... hehehe. ;)
W sumie, Aleksandre kojarza wszyscy, moze i mnie tez pare osob kojarzy, wiec mysle ze z rozpoznaniem nie powinno być problemu :D
Do jutra
Ps. A moze i SB by do nas dolaczyl :)
Dołączę do Was, jeśli ... będzie padało i wiało.
Czyli - jeśli nie pojadę do Puszczy Kampinoskiej, w której staram się spędzać jak najwięcej sobót i niedziel.
A ostatnio to nostalgicznie odwiedzam tam moją Sabinkę:cry: