5 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Można tam też było brodzić....
Załącznik 35732
.... i powłazić....
Załącznik 35733
Po południu zrobiliśmy jeszcze spacerek nad ten wodospad na Hylatym...
Załącznik 35734
... by popatrzeć na niego z bardzo bliska...
Załącznik 35735
.... można było poobserwować też to co lata...
Załącznik 35736
Wieczorem cała najstarsza trzyosobowa grupa mężczyzn udała się w odwiedziny do Pana Janka, który obecnie jest na emeryturze, a onegdaj trudnił się zrywką drewna. Powrót w godzinach około nocnych z tego spotkania z lewego brzegu Sękowca na prawy był strasznie wyczerpujący i karkołomny....
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
...docenienia wymaga fakt, że jakiekolwiek wrażenia z powrotu zostały zapamiętane :mrgreen:
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Asiu ... Ty jak nikt inny potrafisz człeka na duchu podnieść...
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Mam nadzieję, że siły ducha wystarczy na dalszą relację :)
9 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Ranek był słoneczny i pachniał upałem... troszkę wilgoci w powietrzu i suchość w ustach. Trzeba zająć się czymś konstruktywnym, aby echo poprzedniego wieczoru wybrzmiało gdzieś w swoją stronę. Wypatrywałem nadaremnie przez okno samotnej sylwetki, która wchodzi na zbocze jak co dnia i spokojnie sunie w stronę swojej pasieki. Widocznie panu Jankowi też było ciężko. Nie chcąc popadać w zbytnią melancholię i stagnujący marazm udaliśmy się na zbiór malin. Kiedy pojemnik był już pełny, wróciliśmy na późne śniadanie, a następnie udaliśmy się w drogę w kierunku Cisnej. Trochę dla zabicia czasu, a trochę aby niewidzący tej miejscowości mogli ją zobaczyć. Miejscowość jak miejscowość... przecież nie ma tam wielu szczególnych rzeczy. Zależy kto co lubi. Wstąpiłem do sklepu i kupiłem płyn, którym te maliny trzeba było zalać. Przy okazji zrobiliśmy przeróżne zakupy i zapakowaliśmy się do samochodu. Kiedy przejeżdżaliśmy przez Dołżycę przemknęła mi myśl, aby towarzystwu pokazać Łopienkę... może znane i nie raz odwiedzane, ale pamiętajmy, że w przeważającej mierze mamy do czynienia z ludźmi którzy są pierwszy raz w Bieszczadach, a turyści, którzy tam nie raz bywali pewnie też mają sentyment do tego miejsca.
Na parkingu i w jego otoczeniu było dosyć tłoczno... wszak to wakacje. Najbardziej podobała mi się rodzinka z gromadką dzieci i z maluchem ze smokiem w buzi, który pokonał cały odcinek tam i jak się później dowiedziałem również z powrotem na swoich jeszcze bardzo młodziutkich nóżkach....
Załącznik 35800
Ruch jak na Marszałkowskiej.... choć chyba na niej nigdy w życiu nie byłem. Dotarliśmy do Łopienki, a kiedy towarzystwo podziwiało cerkiew udałem się na spacer po dolinie i okolicznych wzgórzach....
Załącznik 35801
Zaleciało tam gdzie nie było już ludzi i z perspektywy dawnością.... ostatnio tak wspominaną....
Wspominanie dawności....
Załącznik 35802
Po jakimś czasie czar musiał prysnąć, gdy zszedłem w dół , a tam ludzi, a ludzi... Nie wypadało nic innego jak zarządzić odwrót. Od wschodu zaczęło pomrukiwać . ... a kiedy byliśmy około trzydziestu metrów od samochodu rozpętała się nawałnica z grzmotami i deszczem okropnym.... Za bardzo nawet nie zdążyliśmy zmoknąć. Podczas tej burzy właśnie, piorun poraził śmiertelnie turystę na Tarnicy.
Po drodze zajrzeliśmy do kościółka w Dwerniku...
Załącznik 35803
Załącznik 35804
Załącznik 35805
... i szczęśliwie dotarliśmy do Sękowca, a wieczorem udaliśmy się posiedzieć i pogawędzić na znany punkt ....
Załącznik 35806
Załącznik 35807
... podziwiając jak słońce chyli się ku ziemi....
Załącznik 35808
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Czytam…oglądam i tęsknię….a przeca niedawno wróciłam……..:? ech jo….
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Następny dzień co to jak mnogość w życiu się toczy..... Co niby w tym samym kieracie zatacza swoje koła podobne, a jednak inny jest od poprzedniego, który teraz się już staje znamieniem tęsknoty i żalu, bo przecież jeszcze jedną noc będzie można spędzić i odjechać ranem... na dwa miesiące z okładem ...oddalając się.... i myśląc i czekając na kolejny podmuch co żagle wypcha.... po prostu jest...
Co mogłem obejrzeć?.... Może łąki ukwiecone z trawami co zakrywają... może wodę wartką co płynie od lat i granicę co dzieli mogiłami....
Dźwiniacz..... rano jest tak cichy jak wieczorem.... tak samo ... i w słońcu i w deszczu....i latem, jesienią, zimą i wiosną..... Zaglądam enty raz i nie ma gwaru... nie ma hałasu.... po prostu nic nie ma.....
Załącznik 35819Załącznik 35820Załącznik 35821Załącznik 35822Załącznik 35823
Załącznik 35824Załącznik 35826Załącznik 35827Załącznik 35828Załącznik 35829
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Przemolla, a więc to Ty piszesz te piękne opowieści!!!
Tym bardziej się cieszę, że mogłam Cię poznać przy okazji Piskalowej imprezy w Sękowcu, macham łapką z Poznania ;)
Magda
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
bieszczadzka_tęsknota
Przemolla, a więc to Ty piszesz te piękne opowieści!!!
Tym bardziej się cieszę, że mogłam Cię poznać przy okazji Piskalowej imprezy w Sękowcu, macham łapką z Poznania ;)
Magda
.... :grin:.... macham dwoma łapkami ....
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Miałem pewien problem, bo niby gdzie relację umieścić. W turystyce bieszczadzkiej, czy niebieszczadzkiej. Troszkę tego i owego, ale wycieczka nierozerwalna. Więcej dni w Bieszczadzie, więc wstawiłem ją tutaj.
Ruszyłem na KIMB 13.05.2015 o godzinie bardzo wczesno porannej. Po niecałych czterech godzinach jazdy zabrałem Ridola, a później Piotrka i około godziny dziewiątej ruszyliśmy z nie tak jak kiedyś zadymionego Śląska. W Gorlicach uzupełniliśmy zapasy w miejscowym super hiper markecie i obraliśmy kierunek Bartne. Z tym marketem to jakaś intuicja chyba, bo na miejscu okazało się, że sklep zamknięty z powodu trzykrotnego obrabowania go tej zimy. Zamieszkaliśmy w tej chatce.....
Załącznik 37700
Miło, ciepło, daleko od ludzi...
Załącznik 37701
14 maja, po przetarciu oczu, co czerwone jak u królików były, postanowiliśmy ruszyć. Wiadomo wszystkim, że jeśli przyjemnie schodzi się w dół, to po jakimś czasie mozolnie trzeba się wdrapywać do góry. Żeby uniknąć tej przyjemności ruszyliśmy lekko do góry, ale łatwo nie było....
Załącznik 37702
Po chwili mieliśmy dylemat... tędy, czy tamtędy, ale jako kwalifikowani turyści ruszyliśmy przez teren, który był oznakowany groźnym ostrzeżeniem....
Załącznik 37703
Po jakimś czasie okazało się, że jesteśmy na szlaku i nic nam nie grozi....
Załącznik 37704
Szliśmy tak.... to świerczyną, a to buczyną.
Załącznik 37705
Nasze płuca przyzwyczajały się do rozrzedzonego powietrza na tej niebywałej wysokości, aż po jakimś czasie dojrzeliśmy znaki czarne i udaliśmy się na cmentarz oznaczony numerem 62...
Załącznik 37706
Potem wypatrzyliśmy stado zwierząt, które po drzewach chadzają i schnące pieluchy na sznurze zajadają....
Załącznik 37707
Wspięliśmy się wyżej na łąkę umajoną, aby spostrzec takie domostwo...
Załącznik 37708
Czyżby to już tu? Torów jednak nie było i nerwowo zaczęliśmy poruszać się po okolicy. Żeby choć jakiś drobny znak... jakaś podpowiedź....
Załącznik 37709
Jasny gwint ! To nie jest Balnica, a Banica !!!