No to postawię na kosaćca syberyjskiego.
Wersja do druku
No to postawię na kosaćca syberyjskiego.
...i koniecznie pachnącego!
oprosz... czyli blisko byłem :)
W tym roku kwitnie zaledwie 15-20% kosaćców niż w zeszłym. Wiele kęp nie ma kwiatów, a te, co kwitną mają pędów kwiatowych kilkukrotnie mniej niż zeszłorocznych zeschniętych pędów z pustymi owocostanami. Dodatkowo zauważyłem wczoraj jakiegoś Curculionida, który podżera kwiaty i owoce. Jak na ryjkowca jest dość szybki oraz często podlatuje. Jeden nawet sobie mnie upodobał, bo gdy Ewa mi dziś przyszywała etykietkę Służby Leśnej do kamizelki to wyszedł z jakiejś kieszeni. Kilka zdjęć z wczoraj i kosaćców i ryjkowców oraz uszkodzeń przez nie powodowanych.
W/g mapki występowania i opisu w "Roślinach chronionych" Haliny Piękoś-Mirkowej z cyklu "Flora Polski" kosaciec syberyjski nie występuje w Bieszczadzie...
Rośnie i ma kilka stanowisk nawet...
Jedno jest już opisane w CzKR Karpat. A dwa nowe właśnie opisuję. Może jeszcze w tym roku artykulik się ukaże.
Nie wiem czy dobry wątek ale nie mogłem znaleźć innego. Słuchajcie. Czy jak jadę ze znajomymi w Bieszczady (zieloni :D) to jak zacznę im opowiadać o reglach górnych, dolnych itp itd to czy mogę powiedzieć, że dlatego nie ma regla górnego bo świerki nie lubią ciepłych wiatrów znad Węgier i dlatego tam są połoniny? Na stronie BdPN tak jest napisane. Co wy na to?
W uproszczeniu można tak powiedzieć, ale i człowiek miał zapewne swój udział w tym, że regla górnego w Bieszczadach nie widać ;)