...
Wersja do druku
...
Tyle o Julku :) Wczesniej było o Jano... Viktorinim... Jabol, jak będziesz chcial zdjęcia to krzycz :) Pozdrawiam serdecznie
...cichutki chlupot fal...Kajak kołysze sie przywiazany do konara na którym sobie przysiadłem...Pstryk! psss... Cóz za piekny dźwięk dla strudzonego wedrowca w upalny dzien: otwieranie puszki z piwkiem :lol: Po walce z przeciwnymi wiatrami wpłynąłem do zacisznej zatoczki naprzeciw pustelni. Chwilka relaxu... Bujam sie na gałęzi i z zamknietymi oczyma smakuję te chwilę...Jesli sie ją dobrze zapamięta, to bedę przy niej jeszcze wiele razy odpoczywał, wspominajac ja gdzieś tam, w szalonym świecie...
Czuje juz lekkie zmeczenie, ale kawał dnia jeszcze przedemna i nikt mnie nie pogania...Po drugiej stronie przy zatoce baranie rogi zatrzymała sie grupa młodzieżowcow...Dziewczyny sie hichraja w głos, a chłopaki dokazują jak szczenieta...Niektórzy wytwarzaja stanowczo za duzo hałasu podczas odpoczynku...Nie szkodzi, zalew jest duzy, poszukam sobie innego miejsca, i tak juz czułem ze pora zobaczyc co tam dalej...
Popłynąłem...Mysle, ze pasuje tam jeszcze wrócic specjalnie na plener fotograficzny. Strasznie mi sie tam podoba...Miałem tylko jeden film w aparacie i oszczedzałem go, nie zawsze dokonujac trafnych wyborów...Dlatego posiłkuje sie fotkami wykonanymi później w tejże okolicy...Wypatrzyłem kilka domkow letniskowych, niektóre całkiem zgrabnie ukryte wśrod zieleni...robie sobie krotkie przerwy na smarowanie długopisem po zamoknietej mapie...Słonko coraz nizej. Powolutku zaczynam rozgladac sie za jakimś dogodnym miejscem na nocleg...Pamietałem takie fajne miejsce w zat Czarnego k Chrewtu gdzie drzewiej zdarzało mi sie spedzic kilka nocy.Tam popłyne :lol:
Przed dziobem Berestyszcze...Niegdys moje ulubione uroczysko...teraz Polańczyk nr 2 w budowie :evil: Wykoszony kawał lasu, ciasne osiedle domków letniskowych...Dwa razy wiecej terenu przygotowanego pod nastepne domki...Uroczo...Nie ma co...robiłem niedawno mapke tamtych okolic. Niech ktos mnie sprostuje jesli jestem w błędzie, ale mojej uwadze wtedy umknął fakt istnienia oczyszczalni ściekow :? Mniemam że urząd wydajacy pozwolenie na budowę nowej wsi :twisted: powinien przewidzieć w planach juz od podstaw takie ustrojstwo. Po wcieleniu nas do Zwiazku Republik Europejskich na pewno te sprawy sa obwarowane odpowiednimi przepisami norm europejskich, wystarczyłoby poszperać...Ale to chyba temat na osobny post w dziale dyskusji...Nie chciałbym zeby takowa rozwineła sie w tym wątku bo wiadomo w jakim kierunku to sie zawsze rozwija...
Wiele sił kosztowało mnie wpłyniecie w zatoke Czarnego. Znak ze na dzisiaj już chyba mi starczy wiosłowania...Zebrałem jednak sie w sobie. juz przeciez niedaleko...Przepływam koło kei na Berestyszczu bacząc coby nie wpakowac sie w labirynt wedkarskich spławików. Gdzies w głebi zatoki jacys adepci zeglarstwa ćwiczą zwroty pływajac jachtem po elipsie...jakies 300 metrów dalej wypatrzyłem swoje dawne miejsce noclegowe...Niestety :? Ktos w miedzyczasie (7 lat :? ) tez je wypatrzył i postawił sobie tam domek letniskowy...No fajnie...Wpłyne jednak dalej, porobie notatki i bede miał z głowy okolice chrewtu...
Po chwili przepływam pomiedzy sennie kolebiacymi sie jachtami...Kazdy z nich ma załoge z kilku pliszek na pokładzie. próbuje zrobic im fotke ale zmykją gdy tylko sie zbliżę. Odpuszczam sobie. Po prawej stronie keja, kilka osob krzata sie po niej zerkajac na mnie od czasu do czasu, po lewej łaka i kilka krowek tez zerkających na mnie od czasu do czasu znad hektarów posiłku...Cisza, spokój... Konczy sie sezon...
zaczynaja sie mielizny i konary wystajace spod wody...Doskonale pamietam, jak w 1994 roku skracałem sobie droge do chrewtu przechodzac po obecnym dnie, a krowy z luboscia wylegiwały sie w chłodnym błocie...Był wtedy bardzo niski poziom wody...
Teraz brzegi z obu stron zbliżały sie ku mnie...- Kurde...Zalew mi sie konczy :? - powiedziałem sam do siebie. Poczułem jakis taki żal..."to juz? tak szybko?..."mimo to wiosłowałem dalej majac za cel kepę wierzbowych zarosli...Woda była gładka jak lustro, i jak lustro odbijała okoliczne wzgórza...
w tym całym spokoju nagle spostrzegłem jakis ruch i i jakies błekitno turkusowe "cóś" śmignęło w głąb zatoczki. Skadsik zanm takie latajace klejnoty :lol: ani chybi zimorodek :lol: skierowałem kajak w tamta strone i nagle drugi klejnocik przeleciał z furkotem i przyciadł w poblizu pierwszego...Po krotkiej goraczkowej szamotaninie wydobyłem aparat i dokrecilem konwerter...zapomniałem o zmeczeniu :) Lornetka. I tu niespodzianka :lol: To nie zimorodki! To żołny! Alez cudne ptaszyska!!! Bez kompleksów moga konkurować ubarwieniem z papugami... http://www.teams.karpaty.edu.pl/karp...tak/zolnah.htm i jeszcze jedna fotka nie moja http://www.fotografia-przyrodnicza.a...22&zdjecie=295 Długi :lol: moze masz w kolekcji jakieś lepsze fotki żołny?
Ładnie sloneczko uśmiecha sie w skalkach :)
Kurka, do tych zdjęć z poprzedniej strony :) wypowiedź się odnosiła :)