Odp: Bieszczadzki obciach
Zdarza mi się czasami zabrać ze sobą jedno piwo, zazwyczaj wypijam je na pierwszym postoju jako powernapój, ale niech mnie ręka boska broni, żebym miał butelkę czy puszkę wyrzucić. Żebym miał ją potem nieść nawet w zębach! Jak widzę puszki w krzakach, chusteczki, opakowania po chusteczkach, papierki po cukierkach itp. itd. etc., to aż mną trzęsie. Ostrzegam: jak kogoś zobaczę w trakcie tego przestępstwa - pogonię! Jakem konik!
Chociaż z drugiej strony, gdzie ja to mówię? Tu sami porządni, nie?;) To trochę tak jak z tym księdzem co na ambonie grzmi na pijaków, kiedy oni w tym czasie siedzą w knajpie:lol:
Odp: Bieszczadzki obciach
Może te osoby z tymi finkami przy paskach czują się bezpieczniejsze, myślą że jak tama na Solinie puści to z tych finek wyskoczą koła ratunkowe czy coś. Może jak teraz będę w górkach to się kogoś takiego zapytam!? Jak sie czegoś dowiem to dam znać :)
pozdrawiam Aga
Odp: Bieszczadzki obciach
Cytat:
Zamieszczone przez
konik
Zdarza mi się czasami zabrać ze sobą jedno piwo, zazwyczaj wypijam je na pierwszym postoju jako powernapój, ale niech mnie ręka boska broni, żebym miał butelkę czy puszkę wyrzucić. Żebym miał ją potem nieść nawet w zębach! Jak widzę puszki w krzakach, chusteczki, opakowania po chusteczkach, papierki po cukierkach itp. itd. etc., to aż mną trzęsie. Ostrzegam: jak kogoś zobaczę w trakcie tego przestępstwa - pogonię! Jakem konik!
Chociaż z drugiej strony, gdzie ja to mówię? Tu sami porządni, nie?;) To trochę tak jak z tym księdzem co na ambonie grzmi na pijaków, kiedy oni w tym czasie siedzą w knajpie:lol:
o widzisz ja tez zabieram jedna puszeczkę takiego energetyka ale jakoś dziwnym trafem wracam zawsze z 3 puszkami 4 papierkami po czekoladach i innymi śmieciami bo nie mogę przejść obojętnie koło takiego śmietniska....
Odp: Bieszczadzki obciach
Nie mialo to miejsca w Bieszczadach ale mysle, ze warte wspomnienia i prosze o uwagi.
Gorce 2007 albo 2008, szlak na Gorc od strony Szczawy. Ide pod gore i od samego poczatku zbieram smieci. Wkrotce brakuje mi miejsca a napotykam na cala gore butelek i puszek, tuz przy szlaku. Kilkaset metrow dalej napotykam grupe 12-14 przodownikow gorskich podazajacych akurat w przeciwnym kierunku. Beda przechodzic obok wiec informuje o tym co widzialem i pytam sie co moga w tej sprawie zrobic. Ku mojemu zaskoczeniu zamiast spodziewanej deklaracji, ze "wezniemy ile damy rade a potem poruszymy odpowiednie kregi", informuja mnie, ze to nie ich dzialka i mam zareportowac do dyrekcji PN. Czy to tez sie podciaga pod obciach, choc nie-bieszczadzki?
1 załącznik(ów)
Odp: Bieszczadzki obciach
ja tak na pocieszenie trochę napiszę, że w nadmorskim pasie wydm są takie same smieci jak w górach ale jest jeszcze cos - sterty zuzytych pampersów. A wracając w Bieszczady to może coś takiego, mało mądrego....na zdjęciu nie widać, ale piwo było zza wchodniej granicy...
Odp: Bieszczadzki obciach
Cytat:
Zamieszczone przez
Misieg
...ale niech mi ktoś powie, po kiego grzyba niezbędnikiem staje się obecnie finka doczepiona do paska....czy jest to element niezbędny do poruszania się po ceprostradach? Czy osoba chodząca po tamie w Solinie, koniecznie musi posiadać wyżej wymienione przedmioty??
Oczywiście że posiadać je musi. Trzeba przecież udrapować się odpowiednio na znak, że było się w Bieszczadach; pojedzie taki na Solinę, sfotografuje się w kapeluszu i z odpowiednim ekwipunkiem, i już jest bieszczadnikiem całą gębą.
Ale co to komu przeszkadza? Niechaj sobie paradują w Solinie choćby z maczetami, a my przecież mamy swoje chaszczory, w które - dzięki Bogu - ludzie ci nie dotrą. Proponuję więc pozostawić ich na ceprostradach, jeśli taka forma wypoczynku ich cieszy. Każdy przecież ma prawo do swojego smakowania świata... A że w kapeluszu, ze scyzorykiem na Solinie?
Odp: Bieszczadzki obciach
Cytat:
Zamieszczone przez
agnieszkaruda
o widzisz ja tez zabieram jedna puszeczkę takiego energetyka ale jakoś dziwnym trafem wracam zawsze z 3 puszkami 4 papierkami po czekoladach i innymi śmieciami bo nie mogę przejść obojętnie koło takiego śmietniska....
Brawo Agnieszka!
Odp: Bieszczadzki obciach
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
Oczywiście że posiadać je musi.
Do drapania imienia na drzewie...:-?
Odp: Bieszczadzki obciach
Kwiecień 2008r. Dokładnie połowa kwietnia, jeszcze nie wiosna, a już nie zima,liczymy turystów na szlaku- z naszą trójką wyszło 8. Siedzę na przełęczy pod Tarnicą, zimno i wieje okrutnie, piję gorącą herbatę, nagle idzie 9 zapaleniec, ma w ręku coś a la kij, ubrany w koszulkę i kurtkę fruwajkę,spodnie dresowe - dla mnie to raczej wyglądało na piżamy, potyka się o własne nogi, więc "piżamy" brudne po pas. Pyta się mnie jak daleko na szczyt i prosi o łyk wody - cały jego ekwipunek to kij. Rozmawiam z nich chwilę,okazuje się że o 5 rano wsiadł w samochód, przyjechał z Chełma - pyta czy wiem gdzie to jest? - ma życiowe postanowienie i mówi - POWIEDZIAŁAM SOBIE ŻE JAK WEJDĘ NA TARNAWĘ TO MI SIĘ GO UDA ZREALIZOWAĆ. .
Po czym biegnie na TARNAWĘ, zalicza kolejny upadek, ale wchodzi.
Spotykamy go pod sklepem w Ustrzykach Górnych, wsiada do auta i mówi - UDA SIĘ BO WSZEDŁEM NA TĄ GÓRĘ - chyba już mu było glupio, bo nazwa Tarnica może mu się nie podobała?I jedzie do Chełma.
Więc powodzenia!
Odp: Bieszczadzki obciach
Kilka lat temu wchodzilem na Wetlińską końską drogą. W pewnym miejscu trafiło się kilka omszałych drzew. Siadłem, żeby sie zastanowić: jak im pstryknąć fotkę ?.
Po kilku minutach zauważyłem nadciągającą z dołu parę. Dziewczyna i chłopak. Z daleka było widać, że chłopak kroczy raczej niewyraźnie, ona musi go podtrzymywać. Mało brakowało poleciałby do tyłu. Wyglądało na to, że zasłabł. Podniosłem się, aby zapytać czy mogę jakoś pomóc.
A wtedy turysta wyciągnął z kieszeni kurtki rozpoczętą butelkę Bolsa, otarł szyjkę rękawem i usilnie prosił abym "se łyknął".
Był przekonany, że to ja zasłabłem ...
Odmówiłem, czym był bardzo zdziwiony i chyba urażony, bo przeciez "chciał dobrze".
Oczywiście poszli dalej. Później już na górze spał na ławce pod ścianą Chatki.
Ciekawe jak wygladało zejście ?