Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Błędów pojawia się sporo, redakcja tego nie weryfikuje, ale całość wygląda ciekawie. Myślę że dopracują to w kolejnych numerach. Tak trochę z tematu wszyscy piszą o Akcji "Wisła" a zapominają o wysiedleniach w 1946 przez grupę operacyjną"Rzeszów".Pozdrowienia.
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
...wracajac do domu,wstapilem na wroclawskie "Bielany".Rozgladajac sie za miesiecznikiem "Dzikie zycie" natknolem sie przypadkowo na nr.4-"Bieszczady",musze powiedziec ze zrobil na mnie mile wrarzenie.Zamowilem brakujace numery i zobaczymy co bedzie dalej.
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Cytat:
Zamieszczone przez
bies..
...wracajac do domu,wstapilem na wroclawskie "Bielany".Rozgladajac sie za miesiecznikiem "Dzikie zycie" natknolem sie przypadkowo na nr.4-"Bieszczady",musze powiedziec ze zrobil na mnie mile wrarzenie.Zamowilem brakujace numery i zobaczymy co bedzie dalej.
Jakby ktoś szukał numeru 5 w Krośnie to widziałem dziś w kiosku w "Full Markecie" obok dworca - kilka egzemplarzy się walało :-)
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Cytat:
Zamieszczone przez
barszczu
Jakby ktoś szukał numeru 5 w Krośnie to widziałem dziś w kiosku w "Full Markecie" obok dworca - kilka egzemplarzy się walało :-)
Barszczu, jeszcze jakbyś mi czwarty znalazł... ;) 5 jeszcze leży (a przynajmniej leżał, kiedy kupowałem swój egzemplarz w piątek) w Empiku w "Elijocie".
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Cytat:
Zamieszczone przez
kufel
Barszczu, jeszcze jakbyś mi czwarty znalazł... ;) 5 jeszcze leży (a przynajmniej leżał, kiedy kupowałem swój egzemplarz w piątek) w Empiku w "Elijocie".
napisz do redakcji - sprzedają archiwalne numery po 7,50 zł (w tym wysyłka).
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Cytat:
Zamieszczone przez
barszczu
napisz do redakcji - sprzedają archiwalne numery po 7,50 zł (w tym wysyłka).
Dzięki za info :)
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Witam Państwa:)
To mój pierwszy post na tym forum. Zarejestrowałem się tu specjalnie po to, aby niejako wziąc trochę w obronę twórców tego miesięcznika, mimo że nic mnie z nimi nie łączy w żadnym sensie. Chciałbym, żebyście zauważyli, że większośc z Was tu obecnych jest zapalonymi bieszczadzkimi turystami od lat i Wasza wiedza o Bieszczadach jest ogromna, jesli nie gigantyczna. Zauważcie jednak, że gdyby stworzyc miesięcznik przedstawiajacy wiedzę i wiadomości o Bieszczadach w sposób, jaki Wam najbardziej by odpowiadał to pewnie całość okazałaby sie bardzo hermetyczna i trudno zrozumiała dla tzw. przeciętnego czytelnika, a przypuszczam, że radakcja właśnie w takiego czytalnika celuje. Nie ma się co dziwic, ze Państwo czytając Bieszczady mówicie pod nosem: to wiem, tam byłem, to słyszałem, a tamto cztałem w Płaju...
Ja raz byłem w Bieszczadach i bardzo mi się tam spodobało, mimo że od kilku ładnych lat raz, dwa razy w roku jeżdże w Tatry... i znam je całkiem dobrze (czytacie "Tatry"?:))
Niemniej chętnie zaglądam do "Bieszczadów", bo większość info tam zawartych jest dla mnie nowościa, mimo że juz przeczytałem o nich dużo w necie i w przewodnikach. Ja myślę jedna, że większość czytelników :Bieszczadów: to właśnie tacy ludzie jak ja, a nie Wy, którzy o Bieszczadach moglibyście sami napisać niejedną książkę...
Poza tym nie dziwcie się, że to pismo ma właśnie taki styl i rys, wszak niewiele osób ma zarówno potrzebę, jak i czas i chęci, aby przeglądać bieszczadzkie gazety, Płaje i inne periodyki w celu wyszukiwania fajnych i cennych info o Bieszczadach. Biorąc "Bieszczady" do ręki maja to niejako podane na tacy w sposób przystępny izrozumiały..:):):) Taki przeciętny turysta bieszczadzki nie dopatrzy się w tym miesięczniku błędów, choć to niedobrze, ze się pojawiaja. Proponowałbym w takim razie pisac do redakcji i nie tylko o nich informować, ale wprost żądac sprostowania.
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Witaj na forum. Nie musisz brać w obronę miesięcznika i jego twórców. My wszystkie Twoje argumenty rozumiemy i szanujemy, a nasza krytyka ma raczej konstruktywny charakter. Może nie powinienem wypowiadać się za całe forum ale tak jakoś wyszło :)
Z mojej strony dodam, że czytam to pismo zawsze z radością i niecierpliwością czekam na kolejne numery, szkoda, że nie ma więcej stron :)
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
A propos uwag: przekazuję wam uwagi, które posłałem redakcji "Bieszczadów", a które dotyczą artykułu p.t.: "Balnica - dzikie serce Bieszczad" autorstwa pani Małgorzaty Kępy, który niestety zawiera wiele nieścisłości i błędów, które wynikają ze zwykłej dezynwoltury po mojemu i mimo profilu pisma nie powinny mieć miejsca. Oto one:
- na stronie 11 zdjęcie podpisane "Balnica - pozostałości cmentarza" -
pominąwszy fakt, że na zdjęciu widoczny jest mający się całkiem dobrze
piaskowcowy cokół zwieńczony żeliwnym krzyżem to... nie jest to nagrobek!
a krzyż przydrożny postawiony przez jedną z 6 rodzin balnickich o
nazwisku Uhal, najprawdopodobniej tych o przydomku "Sarjiw", numer
wskazuje numer domu, a ten zbieżny jest z posiadanym przeze mnie planem
Balnicy narysowanym przez Abp Stefana Sułyka urodzonego w Balnicy (byli
jeszcze Uhale "Danczyszyn", Uhale "Suszko", Uhale "Fydroszkiw", Uhale
"Pan'kiw" i Uhale "Bobotiw").
Jeśli Pani Małgorzata sądzi, że numerowano nagrobki na cmentarzach
wiejskich to jest w błędzie, owszem, czasami na nagrobkach pojawiają
się numery domów. Poza tym nic nie wskazuje, że to nagrobek! Na
katastrach i późniejszych mapach nie ma w tym miejscu cmentarza.
- "... jest elementem nagrobka Iwana i Jewki Uhal z 1898 roku.", że to
nie nagrobek! już napisałem (teoretycznie istnieje szansa, że ktoś
pochował pod domem domowników, po jakiejś "cholerze", ale nic na tonie
wskazuje), ale skoro już autorka wskazuje treść inskrypcji, to powinna
się bardziej przyłożyć, bo to co przytoczyła, napisane jest na licu
cokołu i to tylko fragment inskrypcji, która od południa brzmi "Stefan
Uhal" zaś od północy "Mitko Uhal/ Danko Uhal/ Paraska Uhal"...
- "Wokół niej istniał cmentarz..." - Wiesław, będę tępił takie
stwierdzenia! Nie "istniał", a "istnieje" cmentarz!!!, że go trudno odnaleźć!!!,
czy ja wiem, jakieś 100 metrów od drogi... Nikt nie ekshumował
zwłok, nadal jest to miejsce święte, bez względu na ilość nagrobków, na
które mało kogo było stać i ich liczba - także w Balnicy - nie powinna
dziwić. Cmentarz to jednak przede wszystkim pochówki...
- nieistniejąca wieś Balnica leży nad rzeką Balnicą, a nie jak podaje
autorka "Balniczką", którą to nazwę błędnie urobiła od potoku o nazwie "Balniczki", czyli nad "Balniczkami",
a nie jak pisze "Balniczką", która jest zachodnim dopływem Balnicy.
Wygląda to dość śmiesznie, bo w tekście jest mapa Balnicy, która w zaistaniałej
sytuacji nie pasuje do opisu, bo na niej stoi to co podałem wyżej...
- "Miejscowa tradycja głosi..." - co do liturgii w kaplicy w Rusala, Zielone Święta
jest absolutna pewność..., to dawno ustalony fakt.
- "Po II wojnie światowej, w ramach akcji "Wisła"..." - spora część mieszkańców
Balnicy wysiedlona została na sowiecką Ukrainę przed akcją "Wisła"...
- "Kapliczka została poniesiona z gruzu..." - owszem, była zrujnowana w dużym stpniu, ale
na szczęście nie zamieniła się w gruz....
- odkopanie dzwonu w Balnicy, trudno nazywać pracami archeologicznymi...
- zdjęcie podpisane "Widok z okien kaplicy" pokazuje widok z jednego okna...
Na marginesie: w Balnicy są co najmniej 4 (jeśli nie 5 - ten piąty jakoś mi umyka przyznaję) krzyże przydrożne, w tym jeden zwany
"pańszczyźnianym", piszę "zwany", bo jego forma wskazuje na koniec
XIX/początek XX wieku, może powstał w miejsce starszego krzyża
rzeczywiście pańszczyźnianego, stawialiśmy go i kleili w 1996 roku.
Mam nadzieję, że w którymś kolejnym numerze "Bieszczadów" przeczytacie więcej o Balnicy:)
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Szymonie, Twój artykuł jest świetny,mam nadzieję,że popełnisz jeszcze jakieś podobne :)