7 załącznik(ów)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Megafauna
Nikt nie pamięta rzezi niewiniątek, choć w prastarych legendach można dopatrzyć się cienia dawnych bestii. Świat, do którego przybyliśmy, a w którym obecnie mieszkamy był kiedyś inny. W świetle pochodni ożywają malowidła na wapiennych ścianach jaskiń stając się pierwszymi bestiariuszami. Jednak kiedyś musiała nastąpić ta chwila kiedy ostatni bizon, ostatni mamut, ostatni nosorożec włochaty był już tylko malowidłem. Utwardzone w ogniu kije, kości i kamienie - wszystko to stało się w naszych rękach śmiercionośnym narzędziem. Śmierć bestii stawała się szczęściem myśliwych. Zapach ciepłych wnętrzności, krew na rękach, torsach i twarzach wróżyły pomyślność. Świat bestii przeminął, zjedliśmy go.
Cóż nam pozostało? Cienie przemykające wśród puszcz, kryjące się wśród gęstwin, wykrotów i złomisk drzewnych. Puszcze skurczyły się do lasów. Cienie pradawnej megafauny żyją tam, gdzie im pozwolimy. Lękamy się ich, ale to nie nam grozi niebezpieczeństwo. Odwykliśmy od śmierci czyhającej za drzewem, od pazurów, od kłów, od łamaczy kruszących kości, od rogów i wszelkich innych ciosów, z którymi mierzyli się dawni łowcy. W ich życie śmierć była wpisana w codzienność. Tragedia była tragedią. Nam została śmierć jako przeznaczenie, przekleństwo, do którego zmierzamy. Śmierć nagła ustąpiła miejsca obumieraniu. Bestie zostały zepchnięte na margines żywego świata.
Nigdy się nie widzieliśmy, choć nie raz tym samym lasem wędrowaliśmy. Pierwsze tropy na śniegu, które przecięły mój ślad. Wyjedzona buczyna z mysich spiżarni. Odrapane pnie jodeł i dziuple w odziomkach. Jodłowe gęstwiny, które zawsze w takich sytuacjach omijałem. W lecie okazało się, że pojawiły się dwa może trzy młode. Do niej należała noc. Wędrowała z młodymi tymi samymi szlakami, co ja w dzień. Przychodziła na te same maliny. Na tym samym zrębie jedliśmy jeżyny. Gdy drwale wychodzili na las ona z młodymi odchodziła, zaszywała się w potokach i gęstwinach podrostów. Co dzień tropy na błocie niknęły zacierane wleczonymi kłodami i dłużycami, by w nocy znów w świeżej postaci się pojawić. Rok zmierzał ku końcowi. Zręby zamknięto i znów o sobie zapomnieliśmy aż do obecnej zimy. Pierwszy śnieg dał znak do obchodu grodzeń i przeprowadzenia niewielkich poprawek przed zimą. Świeże wyleżyska i odchody wskazywały, że mimo śniegu one gdzieś tu są. Pod osłoną nocy przychodzą by się posilić...
Fot. Janek i Kajetan Duell
3 załącznik(ów)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
... Mimo kilkudniowego mrozu woda w rzece była dość wysoka, a lód cienki. Kilka prób i lód trzeszczy pod nogami. Trudno, mimo jedynie słusznych butów na nogach i tak woda mi się przelała górą. W lesie po drugiej stronie wszelkie rodzaje racic były odciśnięte w śniegu. Odkopane spod śniegu pędy jeżyny były oskubane z liści. Istna stajnia, ale niestety pusta. Żywej duszy nie widać. Ani dzięcioł, ani nawet sikorki się nie odezwą po olszynach. Trudno trzeba iść dalej ku grodzeniom, uprawom. Pomiędzy rzadko rosnącymi sosnami wznosi się w górę myszołów. Później drugi. Na końcu kruki. W nozdrza dociera zapach smrodu fermentujących trzewi i gnijącego ścierwa. Tropy rogacizny giną pod zadeptanym śniegiem. Mimo lekkiego mrozu smród dokucza coraz bardziej...
Fot J. i K. Duell
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
marcins
Cienie przemykające wśród puszcz, kryjące się wśród gęstwin, wykrotów i złomisk drzewnych.
Ależ baśniowo się zrobiło...fajnie, że się zmobilizowałeś :wink:
Nie żebym miał coś do roślinek, ale megazwierz dodaje spacerom leśniczego swoistego klimatu...
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
paszczak
Ależ baśniowo się zrobiło...fajnie, że się zmobilizowałeś :wink:
Nie żebym miał coś do roślinek, ale megazwierz dodaje spacerom leśniczego swoistego klimatu...
Ale skąd wiesz że to był megazwierz? Może to Jabol albo Klopsik przemykał...
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Pewności nie mam. Liczę, że w kolejnych odcinkach Marcin wytropi to coś.
A jeśli będą to oni to niewiele się pomyliłem...na tych mrocznych zdjęciach wyglądają dość zwierzowato :mrgreen:
1 załącznik(ów)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
marcins
... mimo jedynie słusznych butów na nogach.....
Pozwolę sobie zilustrować te "jedynie słuszne" buty .. Marcinie czy to te ?
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Info o Waszym misiu już w czołówkach wszystkich leśnych mediów. To chyba drugi taki udokumentowany przypadek w Nadl Baligród. Pamiętam info o podobnym wydarzeniu z okolic bazy Rabe z przed kilku lat
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
Ale skąd wiesz że to był megazwierz? Może to Jabol albo Klopsik przemykał...
Oj, Laszlo - zdrajco! ;) A wszyscy już po śladach sądzili, że Jabol z Klopsikiem bez srajtaśmy po lesie ganiają :)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
O kurcze. Chyba zepsułem zabawę. Składam głęboką samokrytykę. Dajcie mi jakieś tam ostrzeżenie czy coś. Przepraszam forumowiczów. Już będę cicho
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
laszlo
O kurcze. Chyba zepsułem zabawę. Składam głęboką samokrytykę. Dajcie mi jakieś tam ostrzeżenie czy coś. Przepraszam forumowiczów. Już będę cicho
Eeee...tam, od razu samokrytykę, ale spoko - za karę proponuję zamiast zwyczajowego cześć na szlaku, witać się z wszystkimi na misia :)