10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
W nadziei, że my kwalifikowani (cokolwiek, by to słowo nie oznaczało) turyści jednak się nie pomyliliśmy ... zasiedliśmy pod wiatą, przystankiem PKS, lub ważnym skrzyżowaniem szlaków, by zebrać swoje myśli. Cały świat runął, a rozpacz sięgała zenitu... dokąd iść... jak żyć ? Torów nie ma, a dwa szlaki niebieskie i jakiś narciarski i kozi doprowadzały do pasji. Myślimy sobie, że to może ktoś literki „l” przez roztargnienie nie dopisał i jesteśmy we właściwym miejscu.....
Załącznik 37745
Ruszyliśmy więc na wschód, bo jeśli się mylimy to i tak trzeba tam podążać. Asfalt, a potem stokówka do góry wiodła nas w stronę KIMB-u. Później lekko w dół i mogliśmy ujrzeć pierwsze oznaki cywilizacji...
Załącznik 37746
Później znów troszkę w lewo pod górkę i stanęliśmy przed schroniskiem..... lecz w Bartnem.
Załącznik 37747
Zakluczone na cztery spusty ... nie przejawiało oznak zbliżającego spotkania. Ruszyliśmy, więc w dolinę oglądając domy.....
Załącznik 37748
... oraz krzyże przydrożne, co o cztery lata młodsze były jeden od drugiego do pewnego momentu...
Załącznik 37749Załącznik 37750
.... były też drogi co jak potoki, albo wstęgi jakieś, wiły się w krajobrazie....
Załącznik 37751
.. jedna cerkiew prawosławna...
Załącznik 37752
... druga grekokatolicka...
Załącznik 37753
..... i doszliśmy do chatki, a gdy przekroczyliśmy jej próg deszcz, burza i wichura nastąpiła...
Załącznik 37754
1 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
"W nadziei, że my kwalifikowani..."
Taką też nadzieje mieli,można by rzec miejscowi którzy o drogę nas pytali :-P
Załącznik 37758
Co im tam Przemolla naopowiadał i dokąd po tych wskazówkach chłopaki dojechali najstarsze góralki pojęcia nie mają.
8 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Tak... jechali oni do Zdyni , a wylądowali w Cedyni. :mrgreen:
Rano nie dowierzając ruszyliśmy w przeciwnym kierunku. Po łatwym zejściu i nie tak lekkim podejściu z górnych części łąk mogliśmy okiem rzucić na swoją chatkę....
Załącznik 37761
Później lasem się wspinaliśmy.....
Załącznik 37762
... aż do tajemnego miejsca doszliśmy, na którym dwa znaki szczególne były...
Załącznik 37763Załącznik 37764
Nagle pewien jegomość przyspieszył....
Załącznik 37765
Już myślałem, że Balnicę ujrzał, ale nie, to był kolejny szlak...
Załącznik 37766
Znowu pełni nadziei ruszyliśmy. Jeśli nie Balnica to może coś innego wynagrodzi nam nasze trudy.
Biednemu jednak wiatr prosto w oczy wieje i niestety... kuszący przybytek był pusty, więc tylko ręce załamać....
Załącznik 37767
Postanowiliśmy iść na Wapienne, bo sklep tam był i coś fajnego każdy mógł tam kupić... na przykład gazetę, albo bułkę... to nas jednak nie kręciło. Nie kręciło nas do pewnego momentu. Nagle na pobliskiej łące zobaczyliśmy kunia. Widać przeca, że to kuń...
Załącznik 37768
Był na łańcuchu. Podbudowani całą sytuacją, że nie tylko my na łańcuchach, przyspieszyliśmy jakby zerwać chcieliśmy te powrozy, co pewną metafurą były i w kuniu się objawiły. Uwaga! Ponoć nowy przepis wychodzi, że dwóch górali ma cztery kunie ciągnąć nad Morskie Oko, a jak se popatrzą na krajobraz tatrzański to nazad baby tych górali mają je ciągnąć, bo parytety ogłoszone. Przepraszam za dygresję, ale nie mogłem się powstrzymać.
W sklepie kupiliśmy, głównie napoje i papierosy, czyli to co turyście jest niezbędne. Pani nawet chciała nam przyrządzić pierogi, ale my wymyśliliśmy sobie, że pojedziemy do Gorlic, a tam coś zjemy i się poszwędamy. Wsiedliśmy do PKS- u i niebawem wylądowaliśmy w tym mieście. Jak to zapobiegliwe osoby poszliśmy sprawdzić o której autobus w naszą stronę i okazało się, że jeden jedyny za dziesięć minut. Tak więc nie było ani pierogów, ani innego jedzenia, ani szwędania. Tylko Ridol zdążył zakupić kolejną zgrzewkę piwa, aby zabić sfrustrowanie i głód nadchodzący.
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Coś najwidoczniej was zwodziło na manowce ;)
Mam nadzieję na ciąg dalszy przygód trzech dzielnych muszkieterów. :)))
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Oj zwodziło, zwodziło i zwiodło. Ciąg dalszy już w Bieszczadach będzie, ale jak troszkę się ogarnę z bieżącymi sprawami,a łatwo nie jest ;).
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
O to jest bardzo duża różnica. Niby jedna literka , ale różnica ogromna.
Rzekłbym przepaść w klimacie miejsca. Z jednej strony zimny, komercyjny obiekt a ten na wschodzie jakże przyjazny wędrowcom.
3 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
No .. Donie Enrico pewnie masz rację, a jeśli nawet nie masz, to i tak muszę przyznać, bo w tym „Gościńcu” nie byliśmy, tylko tak nieśmiało na drogowskaz sobie popatrzyliśmy. Za to z rana się trochę ociągaliśmy,a co niektórzy książkę nawet czytali...
Załącznik 37876
Czas było jechać i poszukać tej Balnicy. Na wschód ruszyliśmy nawet później lekko południowy i koniec końców na tory się natknęliśmy....
Załącznik 37877
Śladem tego tora, a raczej drogą co w pobliżu jego wiodła na drogowskaz najechaliśmy i tym szlakiem ruszyliśmy. Później jakaś niewiasta stała i coś do drzewa przypinała. Wiadomość to o KIMB-ie była i że Straż Leśna z tego miejsca goniła. Czerwonego Kapturka zabraliśmy i tak w Balnicy się pojawiliśmy. Tam fajnie i beztrosko było, lecz wszystko szybko się skończyło. Kto był ten wie i nic nie powie, a ten co tam nie był to się nie dowie.
Załącznik 37878
...
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Pożegnaliśmy Anię i Sławka , którzy załapali się na kolejkę i snuliśmy się wzdłuż torów oczekując na przecenę kiełbasy.
Załącznik 38029
Kiedy została przeceniona to ją zjedliśmy i zasiedliśmy przy ognisku (które wcale nie wygasło) i popijaliśmy napoje od 5 do 45%.
Załącznik 38030
Wkrótce przy ogniu zebrało się też małżeństwo miejscowe z Woli Michowej, a po nie za długim czasie Wojtek wyjechał załatwiać jakieś tam swoje sprawy. Tak to zostaliśmy na wieczór, noc i kolejny dzień chwilowymi gospodarzami Balnicy. Imprezka przeciągnęła się do godzin późnowieczornych, a że żaden zabłąkany turysta się nie pojawił zapadliśmy w sen. Każdy miał swój apartament, a między nimi krążyła Luna i kot.
Rano obudziliśmy się nawet wyspani, ale nie zdolni do podróży zmotoryzowanej. Zaczęliśmy się zastanawiać co dalej. Pomysłów było kilka, ale że nagle pojawiła się grupka znajomych pań rozkładających swoje kramiki... wiedzieliśmy już, że przyjedzie ponad programowa ciuchcia, wynajęta pewnikiem przez Niemców.
Załącznik 38031
Na samym początku miłe panie udające się po zapasy musztardy poczęstowały papierosem, bo te się nam skończyły, a później pognaliśmy na kolejkę, co by się do sklepu z nikotyną dostać (dusza nałogowca wzięła górę). Przy kolejce Oleg zaprosił nas na smalec, a mili panowie z obsługi składu wskazali miejsce w pierwszym wagoniku. Jak na chwilę obecną najedzeni i napaleni pomachaliśmy ekipie z kramików, bo nie wiadomo czy tak prędko się spotkamy. Kolejka ruszyła, a my w ostatniej chwili zauważyliśmy zbłąkanego turystę, a raczej automobilistę co pod Dom Wojtka zajechał czerwonym samochodzikiem. Trochę się martwiliśmy, że na nas będzie musiał parę godzin poczekać, ale po chwili doszliśmy do wniosku, że jak mu zależy to poczeka, a jak by co to zadzwoni, lub wcześniej zadzwonił do Wojtka, ...a ten jak by co to powie gdzie są klucze, albo i nie. Zawsze przecież może iść na wycieczkę. Uspokojeni tą myślą oddaliśmy się w skupieniu kolejce.
Załącznik 38032
i popatrywaliśmy to w lewo, to w prawo....
Załącznik 38033
Po zakończonej podróży musieliśmy się udać asfaltem do sklepiku. Tam nabyliśmy potrzebne produkty i posiedzieliśmy dłuższą chwilę słuchając śpiewów pewnej niewiasty, która już dobrze zrobiona była jak na godzinę przedpołudniową, a może już południową. Postanowiliśmy mając pełne plecaki wracać.
Załącznik 38034
Kawałek asfaltem, kawałek drogą bardzo utwardzoną...
Załącznik 38035
...kawałek nie utwardzoną...
Załącznik 38036
i kawałek torami...
Załącznik 38037
Patrzyliśmy przy tym co widać i co słychać. Po pewnej chwili rozjazd torrów ujrzeliśmy i na miejsce wróciliśmy. Chwilkę sobie odpoczęliśmy i sprawdziwszy,że zabłąkanego turysty nie ma (pewnie w góry sobie poszedł), a jego samochodzik stoi, ruszyliśmy w dalszą drogę.... ale, ale.... jeszcze flagę KIMB-u zdjęliśmy, a był to poniedziałek... dobrze po południu....
Załącznik 38038
...
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Dzięki za zdjęcie flagi ;D Z sentymentem czytam owe wspomnienia ;) Hihi może owy czerwony samochodzik chcial przyjechać na kimb , zastosował się do wytycznych i zaczął go szukać ;)
9 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Ruszyliśmy do Cisnej. Tam, aby coś nie coś przekąsić zatrzymaliśmy się za mostem. Oczywiście placka po bieszczadzku, czy tam po jakiemuś innemu nie mogłem dokończyć.
Jedziemy dalej, a naszym celem po uprzedniej naradzie jest Przysłup. Przyznam się, że jak zwykle, aby osiągnąć swój cel... pokrętnie coś wyciągnąłem. Piotrek z nami był drugi raz w Bieszczadach (wcześniej zaliczyliśmy kilka wspólnych wypadów), ale traf chciał, że nie widział akurat gór z gór (wspólnie z nami), bo kiedy my szliśmy na „widokowe” miejsca to On musiał wracać do domu.
Skrzętnie to wykorzystałem i zaproponowałem Jasło na okrętkę. Niby górka znana i lubiana, ale Piotrek tam nie był, a mi brakowało ostatniej drogi wejścia na nią, ale o tym nie mówiłem. Zakwaterowaliśmy się.. potem pifko, gadka szmatka i ostatnia imprezka z tych bardziej dosadnych. Rano ruszamy... nie tą ściechą za przystankiem kolejki, ale tą na wschód od niej. Pierwszy kilometr jak zwykle ciężki dla mnie. Później ciut lepiej. Chłopaki lepiej idą, bo młodsi są i mniej palą, ale przecież nikt nie mówił, że życie będzie lekkie....
Załącznik 38146
Coś tam widać....
Załącznik 38147
Po jakimś czasie też widok....
Załącznik 38148
... a kiedy weszliśmy na ponad 1000 m... było widać całkiem fajnie w kierunku Fereczatej.
Napiszę szczerze, że wyniesienie 1029 m zrobiło na mnie większe wrażenie i otworzyło inne perspektywy niż Jasło. Później kawałek lasem i otwarta przestrzeń na Jaśle. Mogliśmy też zerknąć w kierunku Balnicy...
Załącznik 38150
i nie tylko...
Załącznik 38153
Załącznik 38154
Później znany wszystkim szlak na Małe Jasło, a z niego zejście na Przysłup.
Załącznik 38151
W tym ostatnim dniu naszego pobytu spotkaliśmy podczas wędrówki pierwszych turystów. Szybkobiegacz na Jaśle ( z Cisnej i nazad... chyba jakiś trening przed kolejnym Rzeźnikiem), później plecakowicz w okolicach Szczawnika (chyba ten co w Balnicy miał życzenie na tarasiku spać i ze Smereka podążał strudzony) i przy zejściu parka, albo małżeństwo w średnim wieku. ... ale żeby tradycji stało się zadość podczas tego wyjazdu, to wracaliśmy torami, które cały czas w rzeczywistości i w domyśle się przewijały co dnia.
Załącznik 38152
Znawcy tematu, a miałem ich dwóch - stwierdzili, że na Przysłupiu tory znacznie starsze niż do Balnicy, bo tu gwoździe, a tam śruby. Jeszcze coś tam gadali, ale jak jeszcze z pięć razy usłyszę to może załapię i Wam opowiem. Później lekka impreza, lekkie jedzenie i ciężki odjazd..... już nie torami.