a kiedy kolejne spotkanie, ktore mam nadzieję, że już będzie w troche luzniejszym okresie...???
Wersja do druku
a kiedy kolejne spotkanie, ktore mam nadzieję, że już będzie w troche luzniejszym okresie...???
Olu,bardzo się cieszę,że jesteście zadowolone!Gwoli wyjaśnienia-warunkiem,że koncert się odbędzie była jakaś (nie wiem jaka) ilość nabytych biletów w przedsprzedaży(ustalona przez organizatora)!Kiedyś,jakiś bielański teatr zażyczył sobie,że bilety będą po...50zł a potem odwołał koncer, bo poszło ich za mało!!!.Bardzo chciałam,żebyscie posłuchały(li)"chłopaków"na żywo.Acha,nigdy nie używam słowa "warszawka",bo "moherowo"też mnie jakoś deprymuje!Pozdrawiam całą "harendową" EKIPĘ!
I jesteśmy Ci wdzięczni za to :-P
Oczywiście, to ja użyłam takiego słowa :oops:
Precz z stereotypami :-P Choć jak mnie ktoś nie weźmie na stopa, a ma warszawską rejestracje, to sobie mruczę: o warszawka pojechała, choć sama w Warszawie od urodzenia ;)
O pozdrawiamy my też i nie tylko od siebie.
;) ale na razie cicho sza
Wczorajszy koncert był cudowny i jako odstresowywacz przed obroną magisterską stanął na wysokości zadania :)
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tych, co byli... Zgodnie z obietnicą melduję, że dziś zostałam Panią Magister na 5 :) Żałuję tylko niezmiernie, że w związku z koniecznością się wyspania nie mogłam zostać i pogadać z Wami oraz z Małżeństwem dłużej...
GRATULACJE!!!No to zdałaś "śpiewająco"!
Gratuluję!!!
Ja też się zbieram co by podzielić się wrażeniami z wczorajszego wieczoru. Jednak jak już na forum obserwowano, im więcej się użyło tym trudniej się wysłowićhttp://forum.bieszczady.info.pl/images/icons/icon10.gif. A poza tym nie chcę tym razem ubiec Agnieszki!
Propozycja wycieczki kusząca i żal ją stracić, ale..
Rzeczywiście w ten cmentarno-świąteczny weekend pojawiają się inne wyjazdy i trudno jest wszystko ze sobą pogodzić.
A swoją drogą to nieco wystarszyła mnie informacja o konieczności zabrania prowiantu na cały dzień i jeszcze latarek:shock:
No bo ile można iść 20 km?
Do dobra nie wytrzymam, muszę się podzielić, jak to miło wczoraj było. I
jeszcze wyjdę na gadułkę, chociaż tak nie jest:-)
Wpadliśmy do piwnicy jak już był ful ludzi, a nasza silna grupa jawiła się na środku sali, jak napisała Aleksandra, od razu było widać, że my Bieszczadnicy nie jesteśmy przypadkowymi gośćmi. Wiara trzymała dla nas wolne stołki, więc pozostało tylko zorganizować to, co reszta juz dzierżyła w dłoniach. Zespól dał nam trochę czasu, aby się odpowiednio dostroić. A zaczęło się od niespodzianki Wuki. Krysia zgadła, że będzie to dedykacja. Lider Małżeństwa pozdrowił nas jako Biesolubnych, ale dla mnie największą niespodzianką była wiadomość, że grupa śpiewa teksty naszej poetki. O tak sobie żyję na świecie, nie wiedząc o tylu pięknych sprawach:oops:
MZR odkryłam tuż przed koncertem za sprawą forum i szybko stałam sie ich fanką. A wyśpiewana poezja Wuki, to po prostu balsam dla duszy! Muzycy i my, wszyscy byliśmy niepocieszeni, że Cię tam Wuka nie było. Staraliśmy się też spełnić prośbę Wuki i przesłać pozdrowienia w drugą stronę. Dziewczyny się super przygotowały. Na koniec koncertu wystawiły baner "UŚCISKI OD WUKI" co prawda w 3 kawałkach, ale było widać czarno na białym. W części nieoficjalnej wprowadziłyśmy to ochoczo w czyn:razz:
Maciej-ko!Dobrze,że już nie wytrzymałaś dłużej,bo bardzo czekałam na wiadomość o..uściskach! Żałuję ogromnie,że mnie tam z Wami nie było (przeszkody nie do przeskoczenia) ale wierzę,że jeszcze to nadrobimy z nawiązką!!!!!
Wuka! ale Ty jesteś, nawet jak Cię nie ma. Masz to szczęście wiecznej obecności. Ja na przykład nabyłam wczoraj płyty MZR, słucham sobie i wybieram "wukowe kawałki".
Ja też chciałabym do Torunia i do owej słynnej Zawadki i jeszcze na zimową wyprawę...
Oczka to nam wszystkim błyszczały i jeszcze każdy śpiewał jak umiał;)
A ten pęd do ludzi i świata to chęć nadrobienia zaległości, choć trudno się wyrwać...ale trzeba tak korzystać po kawałeczku i doceniać te zdobyte chwile i starać się o następne
I znów pójdziemy dziś w nielicznym gronie. Wstyd mi za Was.
:evil:
Widać mało chodzisz na takie wyprawy (jeśli w ogóle).
Faktycznie te "circa about" 20 km można szybko przemaszerować w ok. 4 godz. i wtedy niepotrzebne byłoby jedzenie i picie, o latarkach nie wspominając.
Ale chodzenie w grupie (nawet tylko kilkuosobowej) charakteryzuje się sporo wolniejszym tempem. Ten chce się napić, ów zrobić zdjęcie, tamta odchodzi w bok na siusiu, itd., itp. I okazuje się potem, że średnia prędkość marszu (nawet nie licząc czasu na odpoczynek) spada poniżej 4 km/h.
Sam początek wycieczki też bywa przesunięty. Zanim się wszyscy zjadą, zanim zmienią obuwie (ja np. nie prowadzę samochodu w butach turystycznych), zanim ustalimy trasę i trochę wspólnie porajcujemy, zanim niektórzy sobie łykną co nieco dla dodania animuszu - też może upłynąć ponad pół godziny.
Poza tym, gdzieś tak pomiędzy godz. 13-tą a 14-tą znajdujemy sobie odpowiednią leśną wiatę (lub choćby zwalone drzewo) i tam zasiadamy na "kulinarną" sjestę. Przy okazji można sobie też pogadać, pożartować, bliżej się poznać. Bywa, że taki odpoczynek przedłuża się do godziny.
A o godz. 16:30 robi już się szaro. A o 17-tej wręcz ciemno. Dlatego napisałem o latarkach.
Dziś tłumów na spotkaniu w KPNie nie było.Tylko byli organizatorzy i żona prezydenta.Zaczęliśmy od wypicia wina na gorąco a później wyruszyliśmy na spacerek, zdobywając po drodze górę Św, Teresy o wysokości 97,4 m aby osiągnąć całe 100,00 musieliśmy się wdrapać na znajdującą się tam wieżę w sumie przeszliśmy 17,1km w ciągu 5godz 3 minut 4 sek razem z odpoczynkami.
Wojtek cóż za precyzja. Szkoda tylko, że dzieli nas te 326 km, bo chętnie z Wami poszlajałbym się po kampinosie.
To chyba już na mnie przyszedł czas żeby coś napisać i koncercie MzR.
- Wiec ja to chyba podsumuje, lista osób była długa jak sala co dziewczyny zameldowały :razz:
- wszystkim się podobało nawet do tego stopnia że ale prace magisterskie zostały obronione na 5 ( GRATULACJE!!!:razz: ), muszę powiedzieć ze męskiego pierwiastka forumowego trochę brakowało w większej ilości..... :-o
- dla przypomnienia dla Bosonogich Aniołów
http://www.youtube.com/watch?v=ysiIHqubWU4
- niestety pod jednym względem nie dopracowałam planu bo fotki marne mam z tego wydarzenia bo jakimś cudem zapomniałam aparatu (ciekawe czemu?? :sad:), tylko mam coś takiego (wiem ze to marna pamiątka ale zawsze) .....
Święta prawda, też się zbeształam za ten brak wyobraźni i doświadczenia zarazem.
Mnie to pędzono (w dzieciństwie) po Kampinosie o głodzie i chłodzie, a jak już padałam, to kawałeczek gorzkiej czekolady i wio! Nie sądziłam, że można sobie tak spokojnie z licznymi atrakcjami jak np. jedzonko na łonie natury;). A po krótkim acz treściwym opisie Wojtka 1121, mój żal był naprawdę wielki, że mnie wycieczka ominęła.
Pozdrowienia dla wędrowców!
Dziękuję wszystkim za miłe słowa :)
Dzisiaj niespodziewanie też się znalazłam w Puszczy Kampinoskiej i udało mi się przejść coś koło 10 km. Przy tej okazji ciepło myślałam o forumowych wędrowcach i nawet trochę Was wypatrywałam, ale byliście gdzie indziej...
Wspólnie z Wojtkiem1121 namawiamy Was do uczestnictwa w następnym kampinoskim pieszym rajdzie uczestników Naszego Forum w dn. 8 listopada br. (niedziela).
W związku z przedświątecznym charakterem tego dnia, odwiedzimy m.in. cmentarz żołnierzy polskich poległych we wrześniu 1939 r. oraz zobaczymy rosnący do dziś dąb, na którym wieszano uczestników Powstania Styczniowego.
Zbiórka o godz. 9:30 na leśnym parkingu w miejscowości Granica. Dojazd łatwy: nalezy jechać trasą Warszawa (wyjazd ul. Górczewską) - Leszno - Kampinos - Żelazowa Wola - Sochaczew, przy czym niedaleko za Kampinosem trzeba skręcic w prawo - znajduje się tam (przy przystanku PKS) drogowskaz kierujący na szosę w stronę cmentarza wojskowego w Granicy. Szczegóły w atlasie samochodowym lub na mapie Puszczy Kampinoskiej.
Do przejścia będzie ok. 24 km.
Proszę zabrać ze sobą tzw. suchy i mokry prowiant na cały dzień oraz latarki.
Całodzienne parkowanie samochodu osobowego kosztuje 5 zł.
Osoby niezmotoryzowane mogą się na tę wycieczkę "załapać" wraz ze mną lub kimś innym, kto zdecyduje się pojechać swoim samochodem.
Szczegóły do ustalenia na Naszym Forum.
Prosimy o zgłaszanie się uczestników.
.
Byłoby miło przyłączyć się do grupy kampinoskich piechurów:-). Cieszę się, że macie ochotę powtórzyć poprzednią trasę, bo jestem jej ciekawa. Jednak przyznam, że nie mam jak dojechać. Czy osoby zmotoryzowane, które mogłyby mnie przygarnąć, będą przejeżdżać koło jakiejś stacji metra? (lub mogę dojechać w inne umówione miejsce).
Będzie to powtórzenie poprzedniej trasy tylko na odcinku ok. 7 km, właśnie na tym odcinku historycznym. Choć i dalej też pokażę Wam ciekawe miejsce upamiętniające wrzesień 1939 r.
Cała trasa będzie sporo dłuższa niż ta z 31 października. Wtedy przeszlismy 17 km, a na 8 listopada mamy zaplanowane 24 km. Nie zapomnij o latarce.
Odnośnie zaś transportu - odpowiedziałem Ci priv.
my niestety odpadamy na najbliższe dwa weekendy :( zarówno 7-8 jak i 13-15 będziemy bawić w Lublinie....
Zresztą 7-ego, jak dobrze pójdzie to na Bakcynaliach ;)
Biorąc do serca uwagę Aleksandry ,że mało usilnie razem z SB namawiamy do udziału w marszach po KPNie to deklaruję się uczestników powitać gorącym winem a SB jest skłonny przywieźć uczestników z Warszawy.Nawet jesteśmy otwarci na wszelkie zmiany trasy.
Ale teraz to kusisz!!!! Ja się pisze na następne wyjście bo akurat w ten weekend będę w szkole a potem ruszam w Biesy na tydzień. Ale na następną wyprawę po Kampinosie się pisze :razz:
Życzę Wam Miłego łazikowania :razz:
A ja się wybieram :-P, jednak cały czas się martwię , by nic nie pokrzyżowało mi/nam planów.
Obejrzałem niedawno jutrzejszą prognozę pogody dla W-wy i okolic w TVN Meteo i muszę powiedzieć, że nie była to prognoza zła. Słońce i chmurka, bez deszczu, 7 st. C. Czyli jak na listopad - prawie rewelacja.
Z Wojtkiem1121 postanowiliśmy: idziemy.
A zatem jutrzejsza wycieczka do Puszczy Kampinoskiej, o której traktuje post nr 466 (na poprzedniej stronie) jest aktualna.
Jak na razie zgłosiły się 4 osoby: Wojtek1121, ja z żoną oraz Maciejka, która jednak nie potwierdziła jeszcze w 100% swojego uczestnictwa.
Wyłączam teraz komuter i idę odpocząć po dość pracowitym dniu.
Jutro raniutko, być może nawet przed godz. 6-tą, wejdę na forum i sprawdzę, czy ktoś się nie zgłosił. Zainteresowanym odpowiem priv.
A najlepiej ew. zainteresowani mi niech podadzą (priv.) numery swoich komórek.
Przeszliśmy 24,2 km. w czasie 6 godz. 49 minut wraz z odpoczynkami , ledwie zdążyliśmy przed zapadającym zmrokiem, Spacer niedzielny można uważać za udany.
Kurcze,nie mogliście się poświęcić i "zaokrąglić"????
Wyprawa była udana, również pod względem pogody (kilka st. na plusie, ani kropelki deszczu, bezwietrznie, choć niestety także bez słońca).
Niewiele brakowało, abyśmy (z konieczności) przedłużyli naszą wycieczkę - patrzę teraz na mapę i szacuję - jeszcze o jakieś 4 km. Uczestnikom mówiłem wtedy o trasie dłuższej jedynie o 2 km, aby ich nie załamać.
Na szczęście leśna inżynieria budowy mostów stanęła na wysokości zadania, co umożliwiło nam przejście trasy zaplanowanej: 24,2 km - jak z właściwą sobie precyzją (chyba wrodzoną, wyssaną z mlekiem matki) wyliczył Wojtek1121.
Straszono nas, że most przez Łasicę na Kacapskiej Drodze przy Rzepowej Górze (zob. na mapie KPN żółty szlak wiodący z północy do parkingu w Granicy) jest w remoncie i nie do przejścia, co jednak okazało się informacją już ciut nieaktualną.
Maciejka napstrykała cały aparat zdjęć.
A propos: gdzie te fotografie ???!!!
Już, już, szykują się (chyba je w jakimś fotoszopie obrobię bo marnej są jakości). Ale cuś nie wiem, siły nie mam, jakoś taka zmęczona jestem po weekendzie:mrgreen:
Maciejko, wklejaj te zdjęcia, może zdopingują to leniwe towarzystwo do kolejnej wyprawy.
Wspólnie z Wojtkiem1121 namawiamy Was do uczestnictwa w następnym kampinoskim pieszym rajdzie uczestników Naszego Forum w dn. 14 listopada br. (sobota).
Zbiórka o godz. 9:30 we wsi Górki. Dojazd łatwy: nalezy jechać drogą nr 579 Leszno - Kazuń i Nowy Dwór Maz., przy czym na skrzyżowaniu w Sowiej Woli trzeba skręcic w lewo i pojechać przez Starą Dąbrowę do Górek. Górki są b. długą wsią, należy jechać cały czas tak, jak prowadzi asfaltowa szosa, aż do samego końca wsi (ładnych kilka km). Aż dojedziemy do miejsca upamiętniającego Powstanie Styczniowe - ołtarz (dobrze widoczny z szosy) przy sośnie powstańców 1863 r. I tam należy się zatrzymać i na mnie poczekać (jeśli mnie jeszcze nie będzie). Mam tam bowiem zaprzyjaźnione gospodarstwo, gdzie można grzecznościowo zaparkować.
Szczegóły dot. dojazdu w atlasie samochodowym lub na mapie Puszczy Kampinoskiej.
Do przejścia będzie ok. 20 km.
Proszę zabrać ze sobą tzw. suchy i mokry prowiant na cały dzień oraz latarki.
Osoby niezmotoryzowane mogą się na tę wycieczkę "załapać" wraz ze mną lub kimś innym, kto zdecyduje się pojechać swoim samochodem.
Szczegóły do ustalenia na Naszym Forum.
Prosimy o zgłaszanie się uczestników.
.
..ech, i tym razem nie stawię się ...w sob. będę taplał się w błocku Otrytu...
Życzę udanej wędrówki !!! ( może jak uda się Wam spotkać jakiegoś łosia-to pozdrówcie go !! )