Witam.
Poniżej parę zdjęć z trzydniowej wycieczki z zeszłego tygodnia.
https://www.flickr.com/photos/139674...57663909397823
Wersja do druku
Witam.
Poniżej parę zdjęć z trzydniowej wycieczki z zeszłego tygodnia.
https://www.flickr.com/photos/139674...57663909397823
I jeszcze zeszłoroczne wycieczki, zimowa i wiosenna:
https://www.flickr.com/photos/139674963@N03/albums/72157664444559209
https://www.flickr.com/photos/139674...57664992856161
ja pierdziu ..... to teraz będziemy opowiadać sobie o beskidzkich wędrówkach poprzez wklejanie linków.
Toż to wysiłek nadludzki
Kilka miesięcy temu, była lekka dyskusja na temat zamieszczania zdjęć na forum. Pomijam już sprawę kadrowania i innych bardziej zaawansowanych technik, które nie zawsze oddają nastrój danego miejsca, ale wtedy, sam don Enrico zaakcentował bardzo istotny zabieg, który nazywa się - selekcja. Oglądanie kilkudziesięciu podobnych zdjęć, dla nie wtajemniczonego w szczegóły wyprawy, jest naprawdę wysiłkiem nadludzkim. Heniu, w pełni podzielam Twoje zdanie na ten temat.
Nie pierwszy to post w tym wątku z jedynie wklejonym linkiem do zdjęć. Nie każdy też potrafi pięknie pisać. Zdjęcia w większości nie są pozbawione opisów i można z nich wywnioskować jaki był przebieg wycieczki (przynajmniej z mojej perspektywy :)).
Wczoraj wybraliśmy się z Przełęczy Szklarskiej przez Siwice na Popową Polanę. Wydawało mi się, że w oddali widać Tatry. Pogoda dopisała, podłoże trochę grząskie, ale byliśmy zadowoleni.
Wiosenny Beskid Niski z ubiegłej soboty czyli spacer na Tokarnie , tak trochę na leniucha czyli mało chodzenia a więcej siedzenia i gapienia się na piękne zielone beskidzko-bieszczadzkie widoczki. Słoneczka całkiem sporo to i przyjemnie było odpocząć na łące , coś ostatnio mi nawet spasowało to wylegiwanie się na bieszczadzkich czy beskidzkich łąkach , ale jak tu sobie nie klapnąć w takich pięknych okolicznościach przyrody.
W zeszłym tygodniu znów wybrałem się w Beskid Niski. Szedłem z Gorlic przez Wapienne, Magurę Wątkowską, Chyrową, Tylawę, Olchowiec i szlakiem granicznym do Wysowej - w sumie 5 dni.
https://farm8.staticflickr.com/7235/...96b5c079_z.jpg
https://farm8.staticflickr.com/7224/...dd6d9f8f_z.jpg
Całość:
https://www.flickr.com/photos/139674...57668338277566
oj dylemat, no i który by wybrać? Beskid mglisty, czy Niski z dalekimi - ja chyba bardziej mglisty a i za śniadaniem w Wołowcu u Kasi na werandzie tęsknię.
Niedziela 26 marca. Wiosna tylko w kalendarzu, bo temperatura przypomina tą zimową, w prognozach nawet był śnieg, ale nie pada. Z Dukli idę do Lipowicy, bo dopiero tam jest dogodne miejsce na łapanie stopa. Po ponad pół godzinie, zziębnięty i znużony bezskutecznymi próbami złapania transportu w stronę granicy rezygnuję. Idę do góry, do lasu, na zachód od drogi krajowej numer dziewięć.
Jak już dość dobrze się rozgrzałem i zatrzymałem w miejscu z widokiem na Cergową zorientowałem się, że chyba jestem za wysoko, za wysoko, żeby szukać Gangusiowej Jamy. Schodzić się nie chciało, więc stwierdziłem, że pójdę po poziomicy, wszak tam jest kilka jaskiń o czym informuje mapa Compassu. Trafiłem na odsłonięcie sporych bloków piaskowca a pod nimi dziurę. Kawałek wszedłem, niestety wzrokiem nie dało się sięgnąć końca tej jaskini. Można było zejść niżej i próbować się przeciskać, ale byłem sam, więc nie chciałem ryzykować. Zadowolony i tak byłem, że znalazłem jakąkolwiek jaskinię szczelinową.
Załącznik 42879Załącznik 42880
Będąc w pobliżu nie mogłem ominąć kamieniołomu, którego zazwyczaj widywałem fragment z drogi głównej od strony Barwinka. Trzeba przyznać, że jest tam kawał zrytej góry.
Załącznik 42881
Dość geologii, czas na florę. Można było zobaczyć i poczuć wiosenne okazy.
Załącznik 42882Załącznik 42883
Po chaszczowaniu przyszedł czas na marsz szlakiem żółtym, cały czas lasem, nic szczególnego a tu nagle ruiny domu. Tu? Skąd? Napotkany starszy Pan poinformował mnie, że tu był przysiółek o nazwie Łazy i że kawałek dalej jest jeszcze jedna ruina.
Załącznik 42884
Później żółty szlak zamieniłem na czerwony, ale tylko na chwilę, bo chciałem pójść do Mszany i dalej na południe. Nad Mszaną "upoiłem się" trochę całkiem niezłym widokiem. Wróciły też wspomnienia z lutowej wycieczki na biegówkach. Uważam, że tamta okolica nadaje się bardzo dobrze do tego typu aktywności.
Załącznik 42885
Z Mszany wydrapałem się na Wapno pokonując największe nachylenie tego dnia. Miałem się też na baczności, bo na lutowej wycieczce widziałem w okolicy tropy niedźwiedzia. Z Wapna zszedłem do Smerecznego. Zobaczyłem ruiny posterunku granicznego i dzwonnicę, której raczej nie było, gdy byłem tam pierwszy raz.
Załącznik 42889Załącznik 42888
Wędrówkę zakończyłem w Tylawie na przystanku autobusowym. Oczywiście w niedziele nigdzie stamtąd nie da się dojechać komunikacją, za to jest skąd łapać stopa. Kierowca, który nie bał się zatrzymać i wziąć mnie na pokład swojego samochodu właśnie wracał ze słowackiego Vrbova, znanego z gorących źródeł.
Byłeś powyżej kamieniołomu? Zawsze ciekawiłą mnie ta budka (?) nad nim - co to jest?
Na Łazach jest jeszcze ciekawy pomniczek, przechodziłeś tuż koło niego. Poświęcony pamięci zmarłej żony - więcej info:
http://www.beskid-niski-pogorze.pl/s..._dukla_gsb.php
A symboliczna dzwonnica w Smerecznem stoi już od 2007r.
Tak, byłem powyżej kamieniołomu, na górze jest barierka no i ten budyneczek. Zamknięty, dziwne to, nie wiem do czego służy, zdjęcia jakoś nie zrobiłem. Pomnik w Łazach przeoczyłem. Już mam powód, żeby kiedyś tam wrócić i zacząć od znalezienia tej największej jaskini. Co do dzwonnicy to faktycznie tam pisze, że od 2007 stoi, ale ja tamtędy jechałem rowerem jeszcze wcześniej.
Piątek, 21 kwietnia. Tym razem Polańska, dość znana góra w Beskidzie Niskim. Dojście z parkingu pod lasem Szachty, ale nie drogą leśną a łąkami na zachód od niej, pod Ruską Górą, opcja ciekawsza.
Załącznik 42941Załącznik 42942Załącznik 42943
Nie schodziłem na "dół" Polan Surowicznych tylko trzymając się kierunku południowo - wschodniego do Wisłoka, trafiając po drodze na spore łany Zawilca.
Załącznik 42944Załącznik 42945
Na moście na Wisłoku ciekawostka. Co zasilają te panele? Stawiam na pobliską daczę ze stawem.
Załącznik 42946
Po głowie chodziło mi przejście Jelenią Górą po prawej stronie Wisłoka, ale wybrałem jednak marsz lewym brzegi rzeki. Podobało mi się tam, było i urwisko i dość strome fragmenty stoku w lesie.
Załącznik 42947Załącznik 42948Załącznik 42949Załącznik 42950
Na koniec dość fajne widoki z miejsca opisanego na mapie Compassu jako Srebinki. Na ścieżce do Moszczańca powróciły wspomnienia, przechodziłem obok ambony z której straszył mnie kiedyś myśliwy. Chodziłem sobie na dziko, wyszedłem na polanę z amboną a tam facet do mnie "Jesteś kłusownikiem, zaraz Cię ściągnę!"
Jeszcze fotka ze Srebinek, która nie zmieściła się w poprzednim poście.
Załącznik 42951
[QUOTE=krzychuprorok;170549]Piątek, 21 kwietnia. Tym razem Polańska, dość znana góra w Beskidzie Niskim. Dojście z parkingu pod lasem Szachty, ale nie drogą leśną a łąkami na zachód od niej, pod Ruską Górą, opcja ciekawsza.
Załącznik 42941/QUOTE]
A wiadomo co to za pozostałości ( po lewej stronie)?
Ruiny kapliczki
takie kapliczki budowano w tamtej okolicy na granicy wsi
Tak, to kapliczka na górnym końcu wsi Polany Surowiczne. Niedaleko, jakieś 200-300m w kierunku wschodnim, pod jodłą, można odnaleźć zarys fundamentów po podobnej kapliczce.
A te panele zasilają stację pomiaru poziomu wody w Wisłoku - jest ulokowana na prawym brzegu poniżej mostu.
Tak sądziłem. Swego czasu zaciekawił mnie baner akcji zbierania funduszy " na ochronę dóbr kultury - Polany Surowiczne" w ramach odpisu 1% podatku czyli na odbudowę dzwonnicy w tej nieistniejącej miejscowości ( akcja trwa nadal ) i przy okazji gdzieś mi obraz tej kapliczki z charakterystycznym krzyżem mignął przed oczami. A wczoraj szukając informacji znalazłem coś takiego: http://odrzechowa.com.pl/lemkowie/kapliczka_zach.html.
Niedziela, 22 października. Samochodem docieram w okolice Moszczańca. Tam zakładam buty trekingowe na nagi a koszyk na kierownicę i jadę na grzyby. Rower zostawiam w dolinie przy tej oto wiacie (fotografia archiwalna)
Załącznik 43713
Prawdziwków w ogóle już nie ma, podgrzybki stare. Jest jeszcze trochę rydzów, niestety głównie "krogulce", nie mylić z ptakiem:-) Młodzieży nie ma, ledwo kilkanaście sztuk, jako takich udało się zebrać. Nie ma co więcej plątać się po lesie, gdzie indziej lepiej też nie będzie. Wracam do auta, zmieniam ciuchy i buty, w których wygodniej mi będzie spędzić kilka godzina na rowerze. Jadę na Jasiel. Standardowo przerwa na polu namiotowym, gdzie jest pusto i cicho. Zaglądam do wiaty, w środku sporo śmieci, w tym słoików, ciekawe czy w lecie dalej urzęduje tu ten profesur z Łodzi czy skądś tam. Zdjęć stamtąd nie wkleję, bo nie robiłem.
Uroczymi Jasielowymi traktami jadę na granicę i przez Haburske Raselenisko docieram do mojego ulubionego punktu widokowego na południowym stoku Weretyszowa.
Załącznik 43714Załącznik 43715Załącznik 43716Załącznik 43717
Tam już mocno duje od południa i rezygnuję z jazdy na Słowację, wracam na granicę i obieram kierunek wschodni. Liście już opadły i tworzą piękne dywaniki. Niestety często zdradzieckie, bo nie widać pod nimi błota. Jeden raz się o tym przekonałem i mało nie upadłem z roweru. Mój sprzęt nie jest dedykowany na taki teren, ale radzi sobie nawet nie najgorzej. Nie ma tam dużych nastromień i więcej jadę niż pcham.
Załącznik 43718
Zatrzymuje się przy pomniku poświęconemu Armii czerwonej i słowackiej utulni typu psia buda. Taka sama jest na Przełęczy Łupkowskiej. Są to obiekty mało komfortowe, zdecydowanie wygodniejszy moim zdaniem jest namiot.
Załącznik 43720Załącznik 43721
Jadąc granicą docieram do Wielkiego Bukowca, czy Pasiki jak kto woli.
Załącznik 43719
Tam odwrót i dośc szybko, omijając już Weretyszów zjeżdżam do Jasiela. Tym razem na polu namiotowym stoją, dwa auta, płoną dwa ogniska i jest kilkanaście osób. Z powrotnej drogi dostrzegam rydze, zbieram, potem jeszcze w innym miejscu i powiększam urobek o 100 procent, dzięki czemu udało się zamarynować trzy słoiczki. Na koniec jeszcze jedna fotka traktu do Moszczańca.
Załącznik 43722
Jak miesiąc temu tam byłem obie drogi dojazdowe były zaopatrzone znakami okrągłymi sugerującymi zakaz ruchu. Nie wiem czy się coś zmieniło.
Pewnie nie.
Zapewne te kilkanaście wspomnianych osób przy ognisku to to osoby z ograniczeniami ruchowymi (inwalidzi albo staruszkowie) którzy uzyskali stosowne pozwoleństwo od leśników na zorganizowanie ogniska w strefie dla samochodów niedostępnej.
--
Jak myślisz , czy dało by radę przejechać rowerem granicą z Jasiela do przełęczy nad Czeremchą ?Cytat:
(...)
Uroczymi Jasielowymi traktami jadę na granicę i przez Haburske Raselenisko docieram do mojego ulubionego punktu widokowego na południowym stoku Weretyszowa.
http://forum.bieszczady.info.pl/atta...922360&thumb=1http://forum.bieszczady.info.pl/atta...922362&thumb=1http://forum.bieszczady.info.pl/atta...922551&thumb=1http://forum.bieszczady.info.pl/atta...922554&thumb=1
Tam już mocno duje od południa i rezygnuję z jazdy na Słowację, wracam na granicę i obieram kierunek wschodni. (...)
Z dwóch stron wjazdu na Jasiel są zakazy i szlabany, ale już nie pierwszy raz widziałem tam auta i ludzi sprawnych fizycznie np grzybiarzy, którzy wyciągnęli koszyki i poszli na grzyby. Pewnie krewni i znajomi królika.
Rowerem do Czeremchy? Twoim tak, pewnie kawałek popchasz pod granicę a potem pod Kamień, potem to już z góry i stokówką w dolinie Bielczy.
Przez Rzeszów leniwie płynie Wisłok , który na tym odcinku nabiera charakteru rzeki nizinnej.
Mało znany jest fakt , że rzeka ta w górnym swym odcinku przebija się przez góry tworząc wyjątkowo malowniczy przełom.
Jest tam ładnie przez cały rok, ale niekiedy pod koniec zimy dochodzi bajkowe zjawisko tworzących się lodospadów.
.
Załącznik 44377
Tak, z ostatniej niedzieli.
Zaskoczyły mnie pielgrzymki zdążające do celu
Jak wspomniałem zaskoczyły mnie pielgrzymki zmierzające do celu
Dla zobrazowania dwa zdjęcia : droga na Puławy i ścieźka w stronę ściany Olzy
( czy w którymś z przewodników jest wzmianka o tym krótkotrwałym zjawisku ?)
.
Załącznik 44378 Załącznik 44379
.
muszę sprawdzić najnowszy "Kanon Podkarpacia"
Od kilku miesięcy na Przełęczy Szklarskiej przy drodze powstaje najprawdopodobniej nowa kapliczka.
Załącznik 46145
No niekoniecznie. Podobną budowlę spotkałem na przełęczy nad Czeremchą.
Załącznik 46146
Od wykonawców dowiedziałem się , że to gmina zafundowała sobie "witacze".
No prosze! Czy tylko mi sie to z kapliczką kojarzy?
Zima w BN . Przymiarki ,
Tatry też się pokazały ....gdzieś za horyzontem
.
Załącznik 47118
jakoś tydzień później były już ocieplone (przez Ciepłego?!)
Załącznik 47215
a dzisiaj resztki śniegu już tylko w najgłębszych paryjach
Załącznik 47216
W niedziele pogoda była świetna, widoczność również. Widać było bieszczadzkie połoniny z jednej strony i ośnieżone Tatry z drugiej. Słowackie górki też dobrze widoczne - Czerchowskie, Slańskie, Vihorlat. Wiosna się rozkręca, śnieg widać jedynie na północnych stokach pasma granicznego, po za tym nieliczne malutkie płaty. Polańska zarasta, Polany Surowiczne wygrodzone (nie byłem tam ze 3 lata), chodziłem na dziko i dwa razy natrafiłem na płot. Pierwszy raz widziałem żbika, foty nie zamieszczam bo słaba. Kilka samochodów w Surowicy przed szlabanem, na parkingu na Szachtach, na Przełęczy szklarskiej, więc ludzie poszli w teren, ale spotkać kogoś z bliska prawie bez szans. Chyba najlepsza i najbezpieczniejsza alternatywa do pozostania w domu, choć nie wiadomo co będzie za kilka dni, czy będzie można się swobodnie poruszać.
Załącznik 47250Załącznik 47251Załącznik 47252Załącznik 47253Załącznik 47254Załącznik 47255
w poniedziałek już tak ładnie Bieszczadów nie było widać:
Załącznik 47256
ale za to pani w sklepie w Dukli (Jasiołka) opowiedziała mi o "pożarze" ww. wieży i akcji ratowniczej:
https://krosno112.pl/aktualnosci/poz...falszywy-alarm
Zaspałem. Późno już było żeby gdzieś dalej pojechać, więc pojechałem w drugą stronę, znaczy w stronę Tatr. Tatr mimo, że tak blisko, widać już prawie nie było, może dlatego, że zaspałem a widoczność, z biegiem dnia, się pogarszała. Liwocz i po górze.
Załącznik 47343