Ostatnio nawinęły mi się raniuszki. Całe stadko. Śliczne kłębuszki waty z ciemnymi ogonkami.
Zaświergotało to, i frry odleciało
Długi
Wersja do druku
Ostatnio nawinęły mi się raniuszki. Całe stadko. Śliczne kłębuszki waty z ciemnymi ogonkami.
Zaświergotało to, i frry odleciało
Długi
A ja ostatnio cyknąłem takiego bombowca:D Zwykła wrona, a jaka piękna:)
Są już gile. Wybarwione niczym tancereczki z variete. Niestety jak zwykle na aparacie było szerokokątnie:/
Cóż...zjawisko nadzwyczaj częste i u mnie :wink:
Gil na patyku - tele w plecaku:
http://paszczx.jalbum.net/pieniny/slides/DSC_3109.jpg
[QUOTE=Derty;111837]Witaj Zapaleńcu,
Ciekawą inicjatywą byłoby pojechać w Bieszczady z tele i statywikiem i pocykać... Co inni na to?:D[/QUOTE
Wyprawa foto na ptaki? Jestem jak najbardziej za! Choć nie mam teleobiektywu to lornetka też daje dużo satysfakcji. Ostatnio mam okazję podziwiać dzięcioła białogrzbietego, którego nie miałem możliwości podziwiać nigdzie indziej. Pozdrawiam
U mnie do baru na razie tylko sikory modra i bogatka zaglądają, ale kręcą się też wokół gile i mysikróliki. Jedynie orzechówki gdzieś wybyły...
PS Jak na ptaki to zapraszam do mnie.
Zimą karmnik jest świetnym miejscem obserwacji. U mnie sikory;modra, sosnówka i oczywiście bogatka. Dalej dzwońce, grubodzioby, czasem sójka. Wczoraj dołączyły wraz ze śniegiem zięby. No i sierpówki, 2 pary. W alternatywnej stołówce gawrony, kawki i sroki. Zalatuje też mewa śmieszka i srebrzysta.
Wczoraj brodząc Wisłokiem w poszukiwaniu zimorodków... spotkałem kilka siwych:)
http://farm5.static.flickr.com/4107/...f161e512_b.jpg
... pod inicjatywą pocykania w Bieszczadach podpisuję się obiema łapami:)
pozdrawiam, Kamil
U
U mnie w karmniku ,, pełna chata '' wszelakiego ptaszęcia. Raz pomogłam pewnej ptasiej rodzince a dokładnie parce gołębi. Zagnieździły mi się na balkonie i zniosły jajka ( jako że byłam świeżo po ślubie to im pozwoliłam biorąc ich obecność za dobry znak:). Obserwowałam jak młode się wykluwają ( 2 sztuki ), jak zaczynają kicać , jak rosną i uczą się latać. Fajnie było ich podglądać ale już niefajne było usuwanie sterty kup jakie po nich zostały ( skrobanie, rozmiękczanie, szorowanie - strasznie brudna robota ). Następnego roku znowu parka gruchających gołąbków przyleciała ale niestety zmuszona byłam ich wyprosić : ))))