Ja widziałam raz niedźwiedzia, ale na szczęście mnie zignorował, przebiegł dalej.
Wersja do druku
Ja widziałam raz niedźwiedzia, ale na szczęście mnie zignorował, przebiegł dalej.
Wczoraj , za Baligrodzkie górki .Szczytem w gęstej mgle w odległosci 50m defilują dwa wilki. Widzę je kilka sekund , niestety nie sfociłem.Pod powiekami pozostał nie częsty obraz.
Dawno tu nic się nie pojawiło a tyle się dzieje :)
"Beskidzkie niedźwiedzie nie zasnęły i buszują po górachCie*pła zima spra*wi*ła, że nie wszyst*kie niedź*wie*dzie w Be*ski*dach za*pa*dły w sen. Nad*le*śni*czy z Ujsół, Józef Worek po*in*for*mo*wał w pią*tek, że misia wi*dzia*no w re*jo*nie Ry*sian*ki. Z kolei ka*me*ry eko*lo*gów za*re*je*stro*wa*ły trzy ba*wią*ce się niedź*wiad*ki oraz ich matkę.
W Beskidach praktycznie nie ma śniegu, a temperatury z rzadka spadają poniżej zera. „Wiele wskazuje na to, że niedźwiedź z Rysianki już nie zaśnie. Możemy mieć z nim sporo kłopotu tej zimy. Zwłaszcza, gdy bardziej zgłodnieje” – powiedział Józef Worek. Jak dodał, na terenie nadleśnictwa bytuje cztery lub pięć tych drapieżników.
Zabawę trzech podrośniętych już młodych niedźwiadków pod okiem matki zarejestrowali dzięki wideopułapce ekolodzy ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk”" Jak podkreślili, taka obserwacja jest w regionie rzadkością. Mamy nadzieję, że zarówno matka, jak i niedźwiadki, spokojnie przeczekają zimę – zaznaczyli. Ekolodzy opublikowali film z baraszkującymi misiami w internecie. Można go zobaczyć do adresem http://www.youtube.com/SDNWILK.
Aura nie przeszkadza natomiast niedźwiedziom w nadleśnictwie Węgierska Górka, w rejonie Romanki, a także Baraniej Góry. Żyje tam od trzech do pięciu tych drapieżników. Nie mam sygnałów, żeby je gdzieś dostrzeżono. Najprawdopodobniej gawrują. Pomimo braku śniegu, to jednak jest zima – powiedział nadleśniczy z Węgierskiej Górki Marian Knapek.
Niedźwiedź brunatny jest największym drapieżnikiem żyjącym w polskich lasach. Waży do 250-300 kg. Żyje średnio 20-25 lat. W Polsce jest pod całkowitą ochroną."
http://wiadomosci.onet.pl/slask/besk...o-gorach/hmnh5
i filmik :) ze zdjątkiem z Chaty Socjologa z ostatniej chwili :)
http://youtu.be/eaocjHZvpN0Załącznik 33355
Ciekawy artykuł temat wilków, sporo liczb, str 39
http://www.lasy.gov.pl/prasa-lesna/g...s-lasu-11-2013
Gdzieś tam , gdzieś tam :http://www.youtube.com/watch?v=guesM0f6xwk#t=40
To młodziak, z dużym by się już tak nie podroczył, jak by mu wlazł razem z oknem albo i ścianą...
W poprzednią sobotę kilkaset metrów przed Wołosatym spotkaliśmy samotnego wilka.Stał grzecznie na poboczu i pozował nam do zdjęć jakby chciał powiedzieć-fotograafujcie mnie sobie turysty zatracone;-)
Może to był ten z tych mglistych, co się ich nie da uchwycić w kadrze.
Faktycznie Browar artykuł ciekawy, ten wcześniejszy o naszym karpackim jeleniu też. Dużo liczb mało konkretnych wniosków, dla mnie to proste nawet nie wnikając w te cyferki wystarczy zajrzeć do lasu jeśli podniosła się populacja drapieżników to trzeba podnieść liczebność ich naturalnego pokarmu. Drapieżnik mniej jeść nie będzie tylko strzelać trzeba mniej a tego łatwo nie odstąpią i wcale nie trzeba zakładać ośrodka hodowli zmniejszyć odstrzał zwierzyny płowej i tyle
Po latach badań i doświadczeń dojdą do oczywistych i prostych wniosków...... hehehe parodia
http://www.krosno.lasy.gov.pl/aktualnosci/-/asset_publisher/sE8O/content/niedzwiedzie-coraz-czesciej-widoczne
W Bieszczadach coraz częściej można natrafić na trop niedźwiedzia, jak również spotkać to zwierzę z bliska.
http://www.krosno.lasy.gov.pl/image/...=1392109326495
http://www.krosno.lasy.gov.pl/image/...=1392109327526http://www.krosno.lasy.gov.pl/image/...=1392109328490
Wysokie temperatury i brak śniegu sprawiają, że niedźwiedzie nie zapadły w dłuższy letarg. Ciągle wędrują po leśnych stokówkach, a ich tropy są coraz częściej widoczne.
W Nadleśnictwie Stuposiany przez całą zimę zaglądały na karmy, uprzedzając w żerowaniu jelenie i dziki. W biały dzień pozwoliły się fotografować leśniczemu leśnictwa Procisne.
W Nadleśnictwie Lutowiska, zaobserwowano żerujące dwie matki, każda wędrowała z trzema rocznymi niedźwiadkami. Tropy niedźwiedzi najczęściej pojawiają się w okolicach zimowych paśników dla zwierzyny, skąd misie zazwyczaj wyjadają kukurydzę.
Warto pamiętać, że o tej porze niedźwiedzie mogą być groźne dla człowieka. W ostatnich kilkunastu latach wielokrotnie dochodziło do bliskich spotkań człowieka z niedźwiedziem, kończących się obrażeniami u ludzi, a nawet pobytem w szpitalu.
Edward Marszałek
Rzecznik prasowy RDLP w Krośnie
Na zdjęciu: Niedźwiedzie z leśnictwa Procisne uchwycone obiektywem Tomasza Barana.
Piękne. Mam nadzieję, że cały film zawita do polskiej TV.
Wspólny spacer , zapewne coś ich łączy .Załącznik 33551
Wspomniany wcześniej - z Wołosatego wilk Diabła ;D
Załącznik 33559
Jimi bardzom Ci wdzięczny za tę fotke - moje umiejętności komputerowe jak widzisz marne wielce są ;-)
Dziś chodząc z sąsiadką za rogami, zobaczyłam misia, który wesoło machał mi łapką :-)
Załącznik 33587
Alina z kolei całkiem wystraszona powiedziała, że zobaczyła chyba wilka, który pokiwał jej głową ale być może też było to drzewo. Ah, cudownie, wiosna jest, słoneczko i zwierzątka witają się z ludźmi :-) Pomachajmy sobie razem.
Jimi - ten miś całkiem jak z "Misia" :razz:
Dziś widziałem polującego wilka przy drodze 28 między Klimkówką a Rymanowem już za komisem samochodowym. Gonił sarny które przebiegły przez jezdnię. Wilk dobiegł do rowu i zawrócił. Pierwszy raz widziałem go z tak małej odległości ok 10 m
o niedźwiadkach ale nie z Bieszczadowa ...
"Jak się nie boisz, jesteś martwy". Bear Girl w królestwie niedźwiedzi
Samotnie przejechała Kamczatkę na rowerze, potrafi zrobić makaron z kory brzozy, a niedźwiedzie "traktuje jak koty". Myślisz, że Bear Grylls (brytyjski podróżnik i mistrz przetrwania) jest twardy? Nie poznałeś jeszcze Bear Girl. "Ja się boję tych niedźwiedzi, a ona traktuje je jak koty" - powiedziała o niej Magdalena Skopek, zdobywczyni Kolosa za Podróż Roku. Kamila Kielar ma 28 lat i zaledwie 163 cm wzrostu. Nie przeszkodziło jej to jednak zwiedzić 60 krajów na 6 kontynentach, samotnie przemierzyć dzikie ostępy Kamczatki i zostać specjalistką od niedźwiedzi.
Agata Włodarczyk: Zwiedziłaś już 60 krajów, byłaś na Alasce, przejechałaś na rowerze półwysep Kamczacki, nieraz spotkałaś się oko w oko z niedźwiedziami. Zacznijmy jednak od początku. Jak to wszystko się zaczęło?
Kamila Kielar: Zaczęło się, kiedy miałam 20 lat i studiowałam dziennikarstwo. Starałam się o wyjazd na Erasmusa do Turcji, nie udało się, ale w zamian zaproponowano mi uniwersytet Fiński. Pomyślałam: czemu nie? I w ten sposób dowiedziałam się, że tereny subpolarne są jednymi z najciekawszych miejsc na świecie.
A na Erasmusie, no cóż - kto by tam poświęcał czas na naukę, gdy wokół wszystko nowe, nieznane, ciekawe. Postanowiłam wykorzystać okazję, którą zgotował mi los i pojeździć stopem po krajach nordyckich.
A.W.: Już wtedy podróżowałaś samotnie?
K.K.: Tak, podróżowałam autostopem i bez towarzystwa. Dokładnie wiedziałam, w jaki sposób chcę podróżować - autostopem, bez planu i pośpiechu, nocując u napotkanych po drodze ludzi. To, że wybrałam się w tę podróż sama, wynikało z tego, że większości osób, które studiowały ze mną, albo nie chciało się w ogóle ruszać poza miasto akademickie, albo - chciały jeździć na krótko i spać w hotelach. A ja uważałam (i do tej pory uważam), że wyciąganie kogoś na siłę na wyjazd zupełnie się mija z celem i potrafi skutecznie zniszczyć każdą wyprawę. Podróżowanie z kimś na siłę, tylko po to, by nie podróżować samemu, jest bez sensu. To jeden aspekt.
Drugi jest taki, że lubię niezależność i decyzyjność, jaką dają mi samotne podróże. Przede wszystkim lubię dać się ponieść wydarzeniom, które spotykają mnie po drodze. Przy większej grupie możliwość ta jest dużo bardziej ograniczona, a tym samym sporo tego, co najciekawsze dla mnie w podróży - spotkania z ludźmi i naturą - umyka.
Po trzecie, pomimo, że jestem bardzo towarzyska, lubię też być sama, nawet przez dłuższy czas. Sprawa mi to zwyczajnie przyjemność i pozwala poukładać kłębiące się w głowie myśli.
.................................................. ....
A.W.: Tak zrodziła się fascynacja niedźwiedziami?
K.K.: Tak, niedźwiedzie były już w Laponii, chociaż tam tylko o nich słyszałam. Ale to wystarczyło - zaczęłam interesować się bardziej tematem niedźwiedzi i północnej przyrody w ogóle. Poznawać charakterystyczne rośliny tundry, odróżniać rośliny jadalne od trujących. Uczyłam się, jak przetrwać w dziczy. W Laponii po raz pierwszy usłyszałam historie o niedźwiedziach opowiadane przez lokalsów. Zaintrygowało mnie to, że dla nich spotkania z niedźwiedziami były czymś zwyczajnym, że traktują niedźwiedzie jak element krajobrazu.
A.W.: Miałaś wcześniej do czynienia z niedźwiedziami? Spotkałaś je w Polsce?
K.K.: Nigdy oko w oko, miałam przyjemność zobaczenia niedźwiedzi w Tatrach, ale tylko z dużej odległości. Nie było to prawdziwe spotkanie.
A.W.: A jakie było prawdziwe?
K.K.: Pierwszego niedźwiedzia spotkałam dopiero na Alasce, w parku Denali. Byłam bardzo podekscytowana - grizzly na wolności, mój pierwszy grizzly! Oczywiście było tak głównie dlatego, że on był w bezpiecznej odległości, jakieś 150 m ode mnie i wiedziałam, że nic mi nie grozi. Zrobiłam mu kilka zdjęć i na tym się skończyło. Potem były oczywiście kolejne spotkania, czasem w odległości dziesięciu metrów, czasem nawet trzech.
A.W.: Nie bałaś się?
K.K.: Nie. Byłam dobrze przygotowana do tych spotkań. Zachowałam się tak, jak w takiej sytuacji należy - zadziałałam automatycznie. Niedźwiedź również działał automatycznie i tak, jak powinien. Szedł ścieżką nad brzegiem jeziora. Kiedy go zobaczyłam, zeszłam z drogi, w bok, do lasu. Niedźwiedzie są bardzo wygodnickimi zwierzętami, dlatego kiedy spotykamy miśka na ścieżce, nie ma co się cofać, bo on wtedy będzie szedł za nami. Tym bardziej nie ma sensu iść na niego. Należy po prostu zejść mu z drogi, zrobić miejsce.
A.W.: Magdalena Skopek - zdobywczyni Kolosa, prestiżowej podróżniczej nagrody, powiedziała o Tobie: " Ja się ich boję, a ona traktuje niedźwiedzie jak koty". Tak jest zawsze, czy zdarzyło Ci się mniej przyjemne spotkanie z niedźwiedziem?
K.K.: Nie można powiedzieć, że się nie bałam - czy wtedy, kiedy po raz pierwszy stanęłam oko w oko z niedźwiedziem, czy w ogóle, kiedy podróżuję po "miśkowych" królestwach. Na Kamczatce usłyszałam: "Jeśli się nie boisz, jesteś martwy". Strach jest potrzebny, bo dzięki niemu unika się głupich błędów, strach każe się rozglądać, mieć w świadomości, że na takiego niedźwiedzia można trafić niespodziewanie - a wtedy faktycznie spotkanie może być niebezpieczne. To strach sprawia, że precyzyjnie wybieramy miejsce na nocleg. Jednak najważniejsze to nie dać się panice i ten strach ujarzmić, tak, żeby działał na naszą korzyść, a nie nas paraliżował. Ja byłam do spotkania z niedźwiedziami dobrze przygotowana.
A.W.: Co to znaczy dobrze przygotowana?
K.K.: Wiem, jak zachować się w stosunku do niedźwiedzi, by były to spotkania bezpieczne zarówno dla mnie, jak i dla nich. To, czy niedźwiedź jest niebezpieczny, zależy przede wszystkim od tego, czy w danym miejscu jest dużo czy mało jedzenia. Niedźwiedź brunatny (a więc i grizzly, jego podgatunek) nie poluje na człowieka, nie ma go w jego menu. Niedźwiedzie potrafią być agresywne, jeśli są głodne, brakuje im pożywienia. Lub - co zdarza się najczęściej - jak się je zaskoczy.
Z kolei nasze niedźwiedzie tatrzańskie, w odróżnieniu od tych alaskańskich, są nauczone przez człowieka głupich zachowań (turyści którzy podchodzą, karmią je, zostawiają w pobliżu domów czy schronisk resztki jedzenia) i dlatego potem mogą zachowywać się w stosunku do człowieka inaczej, nienaturalnie.
A.W.: Jak więc należy zachować się, gdy spotkamy niedźwiedzia na swojej drodze, np. na tatrzańskiej ścieżce?
K.K.: Najlepiej zejść mu z drogi, na bok, tak by mógł spokojnie iść dalej wybraną przez siebie ścieżką. Nie uciekać. Niedźwiedzie mają słaby wzrok, warto więc też pokazać, ze jesteśmy ludźmi - czyli czymś, czego się nie jada. Można zacząć mówić spokojnym głosem, zamachać rękami lub też podnieść plecak nad głowę, by pokazać, ze jesteśmy więksi. Niedźwiedź, który stoi na dwóch łapach, nie atakuje, ale sprawdza, z kim ma do czynienia, węszy. Należy więc odpowiednio mu się przedstawić. W razie sytuacji kryzysowych warto mieć specjalny gaz na niedźwiedzie.
A.W.: Oglądałaś film "Grizzly man"? Bohater tego filmu też nie bał się niedźwiedzi...
K.K.: Tak, widziałam. Grizzly Man to był facet, który znał doskonale zachowania niedźwiedzi. Wiedział też, że jeden z nich zaczyna się denerwować ich obecnością, i nawet jest takie nagranie, na którym mówi, że jeśli nie odejdą, to ich ten niedźwiedź zaatakuje. Wybrał dalszą obserwację.
Mnie interesuje północna przyroda jako całość i niedźwiedzie jako jej najważniejszy punkt. Ale nie skupiam się jedynie na nich, tak jak Grizzly Man. Więc nie chcę ryzykować i gdy poczuję się zagrożona, odejdę.
A.W.: Skąd czerpiesz taką wiedzę?
K.K.: Trochę z książek, ale przede wszystkim od lokalsów i "rangersów" parkowych.
...............................................
A.W.: Umiejętności, jakich nie powstydziłby się Bear Grylls. Gdzie można się tego nauczyć?
K.K.: Podstawy dało mi harcerstwo, potem - własne przygody i zgłębianie wiedzy w praktyce. Nauka przychodzi łatwiej, gdy ma się świadomość, że taka wiedza może kiedyś uratować tyłek, dlatego staram się dużo czytać, nawet jeśli coś wydaje się na pierwszy rzut oka nieprzydatne. Kilka lat działałam też jako ratownik Maltańskiej Służby Medycznej, stąd umiejętności pomocy przedmedycznej.
A.W.: Jakie masz plany na najbliższą przyszłość. Kolejna podróż?
K.K.: W przyszłym roku chciałabym zaangażować się w prace na rzecz niedźwiedzi w jednym z parków narodowych w USA.
...............
cała rozmowa na:
http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,1...5857.html?as=1
kamilakielar.pl
Ciekawe! Też to, że warto mieć gaz na niedźwiedzie :D Idę więc zaraz na te koty.
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&...62922401,d.Yms
tomas pablo tu masz link w Norwegii nie widziałem nikogo z takim gazem ale może za krótko tam jestem.Na Alasce bardzo popularny i noszony przez biwakowiczów i wędkarzy
ja mam silny gaz -2 mln SHU, stężenie 15%, OC 1,33% za 30 zł
No patrzcie,gdy ja swego czasu kupę miesięcy temu napisałem że gdyby facet zaatakowany przez misia w Bieszczadzie co pokazywała TV LESKO miał ze sobą odpowiedni gaz pieprzowy to być może by się w szpitalu nie znalazł,to parę osób z tego forum odsądziło mnie od czci i wiary ,kpiąc sobie itd w żywe oczy z tego mojego pomysłu noszenia przy sobie odpowiedniego
muchozolu ,A NAPISAŁEM TYLKO O TYM CO POKAZYWANO WCZESNIEJ NA Discowery.I CO MAJĄ NA TAKĄ OKOLICZNOŚC SŁOWACY -..jak na miska działa gaz pieprzowy...:-(
http://wiadomosci.onet.pl/rzeszow/ni...-pulapce/0xx9f szkoda miśka :-(
Bodaj mu sku....... kłusolowi..ręka uschła za męczarnie tego miśka....:-(
:sad::sad::sad:
Masakra. Ostrzegam, drastyczne.
http://wiadomosci.onet.pl/rzeszow/ra...ie-dzika/egq8m
P.
ten koleszka ma taką facjatę i nazywa sie Tomasz Krzan radny PiSu z Przeworska ... mam nadzieje że znajdzie się ktoś na tym forum co jest z Przeworska albo ma tam kolegów i ...
Załącznik 34040
Wiadomo polityk to bydle więc czego po bydleciu oczekiwać.