-
Odp: Humor ze szlaku :)
To teraz ja coś dorzucę.
było to około 2001 roku. Pojechałem w Biesy jak zwykla sam bo jak zwykle kumplom "coś wypadło" . O 16 zebrałem się z pracy złamałem wszelkie możliwe przepisy ustawy o ruchu drogowym i na 20.30 byłem w Wetlinie. Oczywiście nie miałem noclegu. Głód jednak na pierwszym miejscu. Zalogowałem się na werandzie rancza nad Wetlinką i cos tam jem zapijając piwkiem. Dosiadł się do mnie autochton i pyta:
A: Pijesz pan? (nie wypadało odmówić)
Ja: No pije?
A; (do barmanki) a daj no nam dwa kieliszki.
Kiedy podała....
A: kieliszki prosiłem a nie wódkę w kieliszkach (po czym wyjął 0,7 czystej)
Wypadało postawić zapojkę i coś na ząb więc zmówiłem 4 piwa (potem jeszcze 2) i tak sobi się częstujemy. Skończyło się 0,7 wyjąłem z bagażnika drugie 0,7 a on skoleji zamówił zapijkę (znaczy piwo). Pod koniec drugiej flaszki przyszły szwagry zabrać swojego.
Sz: Co znowu próbował miastowego oswoić.... U.... tym razem nie wyszło.
Zabrali mi towarzysza pod ręce i odciągnęli w stronę kościoła. Ja musiałe dobrze się w sobie zebrać..... Wsiadłem do samochodu. Przestawiłem go po parkingu trochę dalej od knajpy (jak mi się udało nie zjechać do rzeki do dziś nie wiem)
I zasnąłem snem sprawiedliwego. Obudził mnie niesprawiedliwy kac i okrutne zimno (był październik). Nie mniej o 8.30 byłem już zakwatreowany i przepakowany na szlak.:wink:
-
Odp: Humor ze szlaku :)
Taaa, podoba mi się ta "zapijka". Wspominam, gdym nieco nadużył w Biesach, zapytałem o jakąś zagrychę, bo tak całkiem "na golasa" nie lubię, i usłyszałem :"nu dubraaaaa, piwko weźniem". :roll:
-
Odp: Humor ze szlaku :)
Teraz coś z netu. Przed "wiliją" ostatnią któryś z portali, nazwy nie podam, opublikował wyniki sondy na temat "Czy Polacy wierzą, że zwierzaki gadają ową porą ludzkim głosem..." Okazało się, że 60% tychże Polaków jak najbardziej w to wierzy. :-). Napisał KTOŚ na ichnie forum, że w związku z tym 60% Polaków to idioci. I "netety" ten głos resztek rozsądku został ocenzurowany (ban).... Zatem wynik samej sondy jest całkiem cacy.. .8)
-
Odp: Humor ze szlaku :)
Cóż, wiara czyni psikusy.
Wg innej sondy ok 60 % nie wierzy w diabła, czyli ok 60% Polaków-Katolików to heretycy
Długi
-
Odp: Humor ze szlaku :)
Są takie kawały o "mieszanych uczuciach", np. o śmierci teściowej, która zginęła rozbijając nowy samochód zięcia, itd., itp.
Ostatnio wpadł mi w ucho nowy dowcip z tej serii, tym razem polityczny, ale taki już archaiczny (mimo to mnie bardzo rozśmieszył, gdyż interesuję się tą epoką).
W ZSRR w latach 30-tych XX w. przebywało dużo Polaków, w tym sporo etatowych działaczy KPP, pracowników Kominternu, żołnierzy, funkcjonariuszy NKWD, czyli polskich komunistów. W znakomitej większości zostali oni rozstrzelani lub pomarli w łagrach w okresie represji stalinowskich. A pomimo to wierzyli w słuszność władzy radzieckiej oraz w nieomylność organów NKWD.
Wśród nich było małzeństwo polskich komunistów oraz ich przyjaciel, również KPP-owiec (wszystkie 3 nazwiska historyczne).
Najpierw został aresztowany ów przyjaciel. Małżonkowie ciężko to przeżyli, ale stwierdzili, że coś w tym musiało być, gdyż organy NKWD działają nieomylnie.
- Popatrz, jak się przed nami chytrze maskował, szpieg i trockista jeden - mawiali sobie wzajemnie.
Później NKWD przyszło (jak zwykle, nad ranem) po męża. Żona wpadła w rozpacz. Ale nie dlatego, że właśnie aresztowano jej męża, lecz dlatego, że mąż okazał się zdrajcą słusznej sprawy. Mieszkała, żyła i spała z kryptotrockistą, a może nawet i z nacjonalistą. Nie zachowała czujności rewolucyjnej ! I to ona, taka 100% komunistka czystej wody, znająca na pamięć cały "Krótki kurs historii WKP(b)" autorstwa samego Stalina.
Jak się nietrudno domyśleć, wkrótce i ją również aresztowano.
Z całej owej trójki przeżyła tylko ona. Po wielu, wielu latach (gdy już można się było nie bać) zapytano ją, co czuła, gdy którejś nocy latem 1937 r. przyszli po nią enkawudziści.
Odpowiedziała, że miała mieszane uczucia. Bo chociaż przerażała ją myśl o najbliższej przyszłości, to jednocześnie ucieszyła się. Bo była niewinna. A więc jej mąż i przyjaciel też zostali bezpodstawnie aresztowani, też byli niewinni. Czyli nie zdradzili świętej idei komunizmu.:mrgreen:
Może to i nie jest "humor ze szlaku", ale osoby lubiące (i znające) historię mogą sobie o tym wieczorem pogwarzyć przy piwku, po całodziennej bieszczadzkiej łazędze.
-
Odp: Humor ze szlaku :)
Hej, myślę, że podobnie MIESZANE UCZUCIA miały ofiary kościelnych trybunałów, sądów etc. Oraz podobny stopień ideowości. :mrgreen:
-
Odp: Humor ze szlaku :)
Najświeższy - dialog ze szlaku :mrgreen:
Podgranicznie; ciemny wieczór. Śnieg i zadymka.
Katarzynowość doczołgiwa się wreszcie do drzwi Balnicy, powalona uprzednio przez rozkochanego w niej wilkopsa. Wychodzi na ganek Krzyś-rezydent:
-O, kurde! To Ty!
-Ja, ale ledwo żywa.
-Masz jakiś alkohol?
-Nie... A Wy?
-O, k......
8-)
-
Odp: Humor ze szlaku :)
10 punktów na 10 możliwych :)
-
Odp: Humor ze szlaku :)
-
Odp: Humor ze szlaku :)
Agajotkowe podsumowanie podrózy poślubnej z plecakiem w Czarnohore, podczas której romantycznie planowali "zrobić sobie" dzidziusia ale nic z tego nie wyszlo: "Bo wiesz... Najpierw bylismy zbyt zmęczeni, potem bylo za zimno, a na koniec to juz bylismy zbyt brudni". :-P