To wyjmę taką małą pyrkę z popiołu. Dopiero po powrocie do domu dotarło do mnie, że ani raz podczas tego pobytu w Bieszczadzie noga moja nie stanęła ..... w Siekierezadzie. Coć niepojetego. Nie mogę się nadziwić.
Pozdrawiam
Wersja do druku
To wyjmę taką małą pyrkę z popiołu. Dopiero po powrocie do domu dotarło do mnie, że ani raz podczas tego pobytu w Bieszczadzie noga moja nie stanęła ..... w Siekierezadzie. Coć niepojetego. Nie mogę się nadziwić.
Pozdrawiam
Bertrand, nastepnym razem browarek za to będzie smakował lepiej.
Nie było mnie na forum prawie dwa tygodnie, ale dzięki Tobie w każdej chwili można się dogrzać.
Dzięki Bertrand!
Myślę, ze już ogień nie grzeje. Jeżeli macie jakieś pytania, to nie krępujcie sie...
Ba! W maju dwa razy będę w Bieszczadzie. Myślę, że da się coś nowego rozpalić.
Pozdrawiam
Takie gawędzenie przy ognisku to dobry czas. Dosiadam się i ja:) Poddaję pomysł: kontynuujmy tę opowieść RAZEM, w odcinkach.
Ba! Teraz tyle ognisk się pali....
Swoje może rozdmucham później. A w maju byłem dwa razy i mam o czym opowiadać.
pozdrawiam
To nie jest dobry pomysł,według mnie nieco niedelikatny.
Na Forum,dzieki Bogu (i Adminowi), miejsca jest dosyć. Każdy może rozpalić własne ognisko i na pewno będzie sporo chętnych którzy się dosiądą. Co innego jednak szarogęsić się przy cudzym ogniu!
Bertrand236 ma styl pisania relacji z Bieszczadu właściwy tylko Jemu, styl niepowtarzalny.
Może zamiast wprowadzać innowacje ale też i zamieszanie w cudzych relacjach,piszmy po prostu własne!
.............................................. Pozdrawiam + Pastor ręką własną
O,widzę, że nie tylko ja dogrzewam się jeszcze przy Bertrandowym ognisku. Pozdrawiam Bertrand!
Dziś do Bertrandowego ogniska przychodzę z życzeniami imieninowymi - oby płonęło radośnie a iskry zamieniały się w gwiazdy nad głową.110 lat!