10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Dyskusja pomiędzy Reconem a Przemollą, na temat trasy na Dwernik Kamień, zmotywowała mnie do podzielenia się wrażeniami, z jeszcze jednej możliwości zrobienia pętelki, na tej trasie. Tym bardziej, że przeciąłem „końską drogę” łączącą Kamianki z Nasicznem na Przełęczy Pryslip, o której Recon wspomina.
Załącznik 39377
Pierwsze wrażenia na parkingu w Nasicznem, nie były zbyt przyjemne, gdy zobaczyłem kilkanaście zaparkowanych samochodów. Do pierwszego postoju, na punkcie widokowym wyprzedziłem kilka osób i to w większości nie z plecakami, ale z koszykami, co zdecydowanie poprawiło mi humor. Jednak, już na samym punkcie widokowym, zobaczyłem zwartą grupę pod dowództwem przewodnika, który szczegółowo informował zebranych, jakie to góry znajdują się na kierunku wschodnim. Wszystkie miejsca siedzące były zajęte, a i tak większość osób słuchała wykładu, na stojąco. Nie było innego wyjścia, tylko szybko startować dalej, zanim zwarta grupa ruszy na D-K. Na samym szczycie, pomimo niezbyt dobrych warunków widokowych, można było nacieszyć oko rozciągającą się panoramą na trzy kierunki świata.
Załącznik 39378 Załącznik 39379
Następnym etapem było przejście ścieżką na Magurę Nasiczańską, która jest zaznaczona na mapie. Idąc ścieżką historyczną do wychodni skalnych, należało odbić w lewo do Przełęczy Pryslip, aby trafić na ową ścieżkę. Pomimo usilnego rozglądania się w prawo i lewo, nie zauważyłem żadnych śladów, które by choć trochę sugerowały istnienie zaznaczonej ścieżki. Przyznaję, że zejście do przełęczy było dość atrakcyjne, co widać na zagęszczonych warstwicach. Już na samej przełęczy ukazał się bardzo przyjemny widok z możliwością odpoczynku przed dalszą wspinaczką, na Magurę Nasiczańską. Na dole zdjęcia widać, wspominaną wcześniej, „końską drogę”. Natomiast już od niej, odbija na południe, dobrze widoczna ścieżka.
Załącznik 39380
Kilkanaście metrów po prawej stronie od ścieżki, znajduje się zadbany pojedynczy krzyż.
Załącznik 39381
Podczas dalszej już wspinaczki, ścieżka straciła swoją czytelność i pozostało mi lawirowanie pomiędzy bardziej lub mniej, uciążliwymi chaszczami, aby trafić na wyraźne stanowiska ogniowe.
Załącznik 39382
Będąc już na Magurze, niebo wyraźnie pociemniało, a widoczność zrobiła się ograniczona.
Załącznik 39383
Natomiast Smerek, chwilami przypominał aktywny wulkan.
Załącznik 39384
Szykując się do zejścia, zobaczyłem przyjazny układ warstwic na mapie. Podążając w tym kierunku, trafiłem na „oznakowany” i bardzo przyjemny szlak.
Załącznik 39385
Idąc według tego oznakowania, cały czas słyszałem z lewej strony odgłosy wycinania drzew. Miało to pozytywny wpływ na moje samopoczucie, gdyż ewentualne spotkanie z niedźwiedziem, było mało prawdopodobne. Pokonując już niżej położone drogi zrywkowe, które obfitowały w błotne atrakcje, dotarłem na polanę z pięknym widokiem.
Załącznik 39386
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Zbyszek, czy masz więcej zdjęć z Magury ?
2 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Ależ bardzo proszę, ale z maja 2013 r. Wtedy była trochę lepsza widoczność, więc można było zrobić lepsze zbliżenia. Z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że widoki z Magury, warte są włożonego wysiłku podczas wyprawy na nią.
Załącznik 39387
Roh
Załącznik 39388
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Przyznaję, że Heniu posiada wspaniałą umiejętność przekonywania, mógłby zostać negocjatorem lub rozjemcą :-). Czerwcowy pobyt w Bieszczadach pozostawił, jak zwykle, miłe wspomnienia w pamięci, a tym bardziej, że chwilami przebiegał w miłym towarzystwie. Podczas 16 dni pobytu udało się zobaczyć kilka nowych miejsc, jak również utrwalić i przypomnieć sobie miejsca wcześniej poznane. Okolice Krywego, Tworylnego oraz Jaworzca, o które zapytał Heniu, to są trasy sprzed 5 lat. Wiele popularnych tras nie opisywałem, gdyż już wcześniej zostały opisane i obfotografowane przez innych członków forum. Podobnie jest i z ostatnim pobytem. Nie chcę dublować wycieczek, które są znane, ale jedna zasługuje na wyróżnienie, gdyż 2 lata temu Browar zasugerował mi ciekawą wyprawę na Pawłową Łukę. Prognozy na słoneczny dzień zmobilizowały mnie do pojechania do Nasicznego i przejście grzbietem przez Pawłową Łukę na Magurę Stuposiańską do Koliby i z powrotem przez Caryńskie do Nasicznego.
Załącznik 41019
Z parkingu pod Wysokim Wierchem przez Przełącz Peryśliha dotarłem do miejsca dawnego wypału, a obecnie placu składowania drewna. Dalsza wędrówka to poszukiwanie dogodnego miejsca, aby przejść przez potok i dostać się na grzbiet Pawłowej Łuki.
Załącznik 41020
Tak jak pokonanie potoku nie stanowiło problemu, to wybranie właściwej, ale zarośniętej starej drogi zrywkowej okazało się problemem. Poszedłem na łatwiznę i wybrałem bardziej przyjazną w prawo, która zaczęła odbijać na południowy wschód i oddalała mnie od celu wyprawy. Nie pozostało nic innego jak przebijać się przez chaszcze, aby w końcu z dołu, zobaczyć pasmo wychodni skalnych.
Załącznik 41021
Pokonanie rumowiska skalnego było pewnym wyzwaniem, gdyż strome podejście i osuwające się kamienie, podnosiły poziom adrenaliny i przyśpieszały pracę serca.
Wysiłek opłacił się, gdyż widok wychodni skalnych z bliska był wspaniały.
Załącznik 41022 Załącznik 41023 Załącznik 41024
Miejscami ścieżka nawet spacerowa i oznakowana paskami niebieskimi lub białymi.
Załącznik 41025 Załącznik 41026 Załącznik 41027
Po około 2.5 godziny zobaczyłem szczyt Pawłowej Łuki.
Załącznik 41028
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
W dalszej części wędrówki zaczęły trafiać się miejsca wyjątkowo zachaszczone, co przy wysokiej temperaturze i wilgotności zmuszały do przyśpieszenia tempa marszu.
Załącznik 41029 Załącznik 41030
Tuż przed szczytem Magury Stuposiańskiej zaczęły przebijać się widoki na Połoninę Caryńską.
Załącznik 41031
Natomiast podczas schodzenia w kierunku Koliby, Połonina Caryńska w pełnej krasie.
Załącznik 41032
A w Kolibie turyści w gronie Bieszczadzkiej Grupy GOPR.
Załącznik 41033 Załącznik 41034
Z Koliby wyszła jedna turystka i dziarskim krokiem oddaliła się w tylko sobie znanym kierunku.
Załącznik 41035
Rzut okiem na wschód, pozwolił na lekko zamglonym horyzoncie, dojrzeć znane i pełne turystów, miejsca Bieszczadów Wysokich.
Załącznik 41036
Zaparkowany i pełen gotowości sprzęt Bieszczadzkiej Grupy GOPR, robi wrażenie.
Załącznik 41037
Odpoczynek na Przełęczy Nasiczniańskiej, pozwalał nacieszyć oko wspaniałym widokiem.
Załącznik 41038
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Zbyszek napisał
Cytat:
Nie chcę dublować wycieczek, które są znane, ale jedna zasługuje na wyróżnienie, gdyż 2 lata temu Browar zasugerował mi ciekawą wyprawę na Pawłową Łukę.
No to Cię Browar wypuścił ...
Cytat:
Pokonanie rumowiska skalnego było pewnym wyzwaniem, gdyż strome podejście i osuwające się kamienie, podnosiły poziom adrenaliny i przyśpieszały pracę serca.
Nie wierz mu więcej, młody jest i inaczej postrzega świat. A swoją drogą, pasowałoby jego też wpuścić w maliny ....(znaczy w kamienisko)
----------------
Dzięki , dajesz inspiracje
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Ja chcę zaznaczyć, że z wielką przyjemnością (jak zawsze do tej pory) będę uczestniczyć wirtualnie również w zbyszkowych "wycieczkach dublowanych", jeśli tylko Zbyszek będzie miał zapał do ich opisania. :)) A tak naprawdę to każdy z nas widzi Bieszczady po swojemu, więc i wycieczki nigdy takie same nie są, chociaż miejsca te same.
9 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Ja chcę zaznaczyć, że z wielką przyjemnością (jak zawsze do tej pory) będę uczestniczyć wirtualnie również w zbyszkowych "wycieczkach dublowanych", jeśli tylko Zbyszek będzie miał zapał do ich opisania. :)) A tak naprawdę to każdy z nas widzi Bieszczady po swojemu, więc i wycieczki nigdy takie same nie są, chociaż miejsca te same.
Coraz trudniej przychodzi mi zmobilizować się do „zapału”, aby opisać ostatni pobyt w Bieszczadach :-( . Przyznaję, że był on wyjątkowo atrakcyjny, gdyż towarzystwo, z którym miałem przyjemność spędzić 16 dni, a z wyjątkowo sympatycznymi Przemkami, nawet 2.5 dnia:-).
Pierwsza wycieczka na Chryszczatą przebiegała w malowniczym terenie wokół dawnej wsi Rabe, a jednym z istotnych elementów było poszukiwanie militarnych śladów po I WŚ.
Załącznik 41075
Sama „atrakcyjność” pobytu w takim gronie, sprawia mi pewne kłopoty w szczegółowym opisie, gdyż było tego dość dużo, a pewne momenty mogą wywołać oburzenie u przeciwników palenia papierosów. Przerwy na odpoczynek były nader częste i przebiegały według stałego schematu. "Palimy i przy okazji odpoczywamy". Po dłuższym odpoczynku stwierdzam, no to idziemy dalej, jednak większość decyduje, nieeee jeszcze zapalimy.
Załącznik 41076
Tak było również na podejściu na Chryszczatą, gdzie dodatkową atrakcją było towarzystwo dwupłciowe z dwoma agresywnymi (rozszczekanymi) pieskami. Z racji kolejnego odpoczynku wyprzedzili nas na jednym z bardziej ostrych podejść. Spotkaliśmy ich już na samym szczycie, gdzie właścicielka psów, wielce zestresowana, przemieszczała się dynamicznym krokiem po grzbiecie i gdy nas zobaczyła, z nadzieją w głosie zapytała, czy nie wiemy jak zejść do Jeziorka Bobrowego ?. Pieski zostały wyciszone, a my grzecznie udzieliliśmy wyczerpującej odpowiedzi :-).
Załącznik 41077
Ostatecznie, pomimo zdecydowanej przewagi i tak byliśmy pierwsi przy jeziorku. W tym przypadku GPS wykazał swoją przewagę nad mapą oraz sztywnym trzymaniu się szlaku (słabo oznakowanego). Jednak muszę wyrazić swoje zdziwienie dotyczącym odczytu długości przebytej trasy przez dwa różne GPS-y. Mój wykazał 13,9 km, a drugi bardziej nowoczesny i bardziej elegancki w swojej czytelności o 2,5 km więcej. Dlaczego tak się stało ?, to nie potrafię odpowiedzieć. Myślę, że jedynie specjalista w tej branży, czyli Wojtek Pysz, mógłby coś mądrego na ten temat napisać.
A oto trasa naszej wspólnej wycieczki.
Załącznik 41078
Podobnie wyglądała wycieczka w tym samym towarzystwie z Hoczwi przez Dziurdziów, Olchową, Miarki, Dział Dziurdziowski do Hoczwi.
Załącznik 41079
Do Hoczwi podjechaliśmy samochodem, który budził zachwyt poszczególnych członków wycieczki.
Załącznik 41080
W trakcie przemarszu po utwardzonej drodze asfaltem, należało lekko zboczyć w kierunku cerkwi w Dziurdziowie.
Załącznik 41081
Natomiast po osiągnięciu wzniesienia Czekaj, ukazał się rozległy widok na południowy wschód, z przekaźnikami na Jaworze włącznie.
Załącznik 41082
Po dotarciu do Olchowej, większością głosów, cmentarz został pominięty. Czego zbytnio nie żałowałem, gdyż już wcześniej miałem przyjemność go poznać. Natomiast oddalona o 200 m cerkiew, która jest obecnie w remoncie, wzbudziła zainteresowanie i zwarta grupą po częściowo wykoszonej łące, udaliśmy się w jej kierunku.
Załącznik 41083
4 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Następny etap na górę Miarki 521, przeszliśmy w rozczłonowanej grupie, gdyż zainteresowanie mijanymi widokami było znikome, a tematyka dyskusji odbiegała od bieszczadzkich zagadnień. W chwili możliwości wejścia na sam szczyt, pojawił się mały problem i pomimo większości głosów przeciw, samotnie po wykoszonej łące, udałem się na rozpoznanie terenu. Pomimo telefonicznej informacji jakie to wspaniałe widoki serwuje górka Miarki nie doczekałem się reakcji, na jaką oczekiwałem. Malkontenci mają czego żałować :-)
Załącznik 41084 Załącznik 41085 Załącznik 41086 Załącznik 41087
Dalsza trasa, z małym pobłądzeniem przed Działem Dziurdziowskim, doprowadziła nas do punktu wyjścia. Czyli następna pętelka po bezludnych, a jednocześnie urokliwych bieszczadzkich miejscach, została zapisana w osobistych annałach dotychczasowych pobytów w Bieszczadach.