-
Re: "Wilki niespokojne"
Dopóki wilki trzymają się z daleka od mojej kotki Sabinki, z którą jeżdżę w Bieszczady, nic przeciwko nim nie mam.
Ale ostrzegam - są bardzo groźne dla psów domowych. W 2002 r. wilki skonsumowały jamnika Bąbla, a w 2003 r. wilczurkę Kię - niezwykle sympatyczne pieski gospodarzy, u których corocznie się zatrzymuję (Sękowiec).
Aby nie odgryzły Bossa (Boss to wielki mieszaniec owczarka podhalańskiego) z łańcucha, leśniczy dodatkowo ogrodził teren wokół psiej budy płotem.
Uważam, że co parę, parenaście lat przydałby się jakiś określony odstrzał wilków w Bieszczadach. Zwierzęta te, nie niepokojone przez naturalnego (na przestrzeni wieków) ich wroga, czyli człowieka, po prostu nadmiernie się rozmnożą. Poczynią szkody w zwierzostanie leśnym, wyjedzą nieliczne wsiowe pieski, a na koniec spałaszują rumaka spod T.B. w czasie konnej jazdy. T.B. wyjedzie na koniu, a wróci na jakimś basiorze lub waderze (jak baron Muenchausen).
Pozdrawiam
-
Re: "Wilki niespokojne"
Mówienie o nadmiarze wilków w Polsce, czy tylko w Bieszczadach - w sytuacji gdy liczy się je na sztuki (nawet nie na dziesiątki, nie mówiąc o setkach) - nie ma nic wspólnego z rzeczywisością.
Również nie ma nic wspólnego z rzeczywistością mówienie o braku strachu przed człowiekiem. W Polsce wilki panicznie boją się ludzi.
Kto z Was widział i ile razy w życiu wilka w naturze?
Zwierzęta domowe trzeba przed wilkami chronić. Wiedzieli to już starożytni Rzymianie.
Jeśli wilki zachowują się "nienaturalnie" (pozornie!), to zawsze jest to wina człowieka, najczęściej polegajaca na zachwianiu równowagi w przyrodzie.
Wilki zabijają tylko tyle, ile zjedzą. Po zabiciu jakiegoś zwierzęcia przystępują do uczty, a czego nie zjedzą, chowają sobie na później. Jeden jeleń starcza dla watachy na wiele dni. Musi starczyć, bo tylko co któreś polowanie jest skuteczne.
Jeśli upolują sobie owcę z gospodarstwa, to najpierw zabierają ją w sobie tylko wiadome miejsce. Opowieści o stadach owiec zabitych i tak pozostawionych przez wilki są albo wyssane z palca, albo są to przypadki oszustw właścieli stad (w końcu dostają za to odszkodowania).
To tak w telegraficznym skrócie.
Mógłbym to poprzeć (a jeszcze więcej moja żona) opowiadaniem o konkretnych zachowaniach wilków, ale chyba nie o to tutaj chodzi.
Ja się wilków nie boję. Ty SB kotki sobie pilnuj. A psy i tak som gupie.
-
Re: "Wilki niespokojne"
Wnioski:
-myśliwi zabijają "tylko" chore sztuki jeleni
-im mniej będzie chorych jeleni tym mniej będzie łatwego łupu dla wilków
-im mniej będzie łatwego łupu dla wilków tym częściej będą się one skradały do gospodarstw rolnych
Będzie to zamknięty krąg do czasu aż zabraknie wilków albo jeleni (myśliwych nie zabraknie). I wtedy będziemy mogli oglądać te zwierzątka w ustrzyckim muzeum, albo we Wrocławskim Zoo. Strzelanie to sport dla bogatych oparty na nostalgii związanej mi. z łowami przedstawionymi w "Panu Tadeuszu" (:))... I aby tradycji stało się za dość: "zabijmy jeszcze jednego zwierzaka bo później może ich zabraknąć"
-
Re: "Wilki niespokojne"
Parę lat temu, gdy było jeszcze województwo krośnieńskie, i gdy obowiązywał w nim jakiś mały roczny limit odstrzału wilków, Wojewodę Krośnieńskiego zaszczyciła listem sama ... Brigitte Bardot. Niegdyś wielka gwiazda filmowa, skandalizująca w filmie i w życiu prywatnym (wg standardów erotycznych lat 60. i 70.) - to informacja dla tych, których wtedy nie było jeszcze na świecie oraz dla tych, którzy wprawdzie na nim już byli, ale z racji dziecięcego wieku jeszcze nie reagowali na wdzięki B.B.
Otóż B.B., będąca od pewnego czasu wielką miłośniczką zwierząt, zwróciła się do pana wojewody ze stanowczym protestem w sprawie polowania (nawet ograniczonego) na wilki w woj. krośnieńskim. Pan wojewoda zachował się wówczas jak dżentelmen - stwierdził, iż już od młodzieńczych lat marzył o B.B., ale nawet w dawnych młodzieńczych snach o Niej nie przypuszczał, że kiedyś otrzyma od Niej list !
A co z tego wynika ?
T.B., zaczynam Cię podejrzewać o jakoweś konszachty z B.B. Czy Szanowna Małżonka wie o tym ?
Co zaś do samych wilków, to - jak wcześniej napisałem - nic przeciwko nim nie mam. Niech sobie żyją i się rozmnażają. Ograniczą populacje jeleni i saren, co z kolei zaowocuje mniejszymi stratami w drzewostanie (młodnikach).
Proponuję także inne wykorzystanie tych ulubionych przez T.B. i B.B. drapieżników. Czy nie można, wykorzystując zdobycze nauki, tak zmodyfikować genetycznie wilka, aby polował również (a może nawet przede wszystkim) na stonkę turystyczną ? W swych marzeniach widzę watahę śledzącą stado stonki wędrujące np. na Przełęcz Orłowicza. Gdy tylko któryś z tych szkodników wyrzuci puszkę, folię albo butelkę, samiec lub samica alfa zgrabnie oddziela go od reszty stada, otacza całą watahą i pożera !!! Ej, byłyby te nasze góry wówczas czyściutkie jak za Kazimierza Wielkiego, który je przyłączył do Korony Polskiej !
Pozdrawiam
-
Re: "Wilki niespokojne"
Brawo!!!!!
Bardzo mi się podoba ten pomysł.
O istnieniu tego typu wilków możnaby już ustawić od wiosny tablice w biesach.
Niech się cholery boją śmiecić
Informacja do prasy też mogłaby pójść.
Ja mam tabliczkę o złym psie na furtce choć wcale nie mam psa. Sama tabliczka jest tak skuteczna że ludziska boją się wchodzić.
Skuter
-
Re: "Wilki niespokojne"
No cóż. Trudno być starym, mądrym, doświadczonym i niezwykle skromnym człowiekiem wśród - tak zwanych - ludzi cywilizowanych. Wśród tak zwanych dzikich, żyjących blisko natury, zasiadałbym w radzie starszych i wszyscy by mnie słuchali. A tutaj? Wystarczy skojarzyć mnie z jakąś starą babą i jestem załatwiony. Dobrze, że SB nie wyciągnął na wierzch faszystowskich sympatii BB, bo wtedy to już nic by nie pozostawało jak mnie aresztowac i rozstrzelać.
A ja jednak pozwolę sobie zauważyć, że to dzięki tej dziwacznej BB świat dowiedział się skąd biorą się skóry na futra z fok. Proceder jeśli nadal jeszcze istnieje, to stał się conajmniej wstydliwy i na pewno bardzo ograniczony. Gdyby ktoś nie wiedział, to mówię o masowym zatłukiwaniu pałkami (żeby dziur nie było) foczych niemowląt (żeby futerko mięciutkie było).
Do wiadomości SB: moja żona nosi futro, ale z dorosłych lisów, ustrzelonych przez wprawnego myśliwego w ramach planowego (a nawet dotowanego, bo rozmnożyły się u nas za bardzo) odstrzału.
A wilki są gatunkiem ginącym i szkoda ich tym bardziej, że miały w przyrodzie bardzo ważną rolę do spełnienia. Niestety, skoro króluje pogląd, że "racja mojej kotki (moich baranów, moich krów, moich koni) jest racją stanu" - muszą wyginąć u nas wilki, na Syberii tygrysy syberyjskie i w wielu innych miejscach wiele innych gatunków.
Co do stonki turystycznej, to proponuję dać przykład i rozpocząć od siebie akcję pod tytułem "ja tam w Bieszczady jeździł nie będę". SB pierwszy.
(I proszę nie wykręcać kotki ogonem opowiadając, że "stonka, to tylko ta stonka co śmieci, a reszty stonki, to my wcale nie uwazamy za stonkę ...." czy coś w tym rodzaju.)
-
Re: "Wilki niespokojne"
T.B. :
"Wystarczy skojarzyć mnie z jakąś starą babą i jestem załatwiony. Dobrze, że SB nie wyciągnął na wierzch faszystowskich sympatii BB, bo wtedy to już nic by nie pozostawało jak mnie aresztowac i rozstrzelać."
Nawet nie wiedziałem, że B.B. ma takowe sympatie. Dowiaduję się teraz o tym od Ciebie (jeśli to oczywiście prawda). Poza tym nie ma "starych bab". Wszystkie panie mają po 20 lat ! Niektóre tylko nie wyglądają na to.
T.B. :
"Do wiadomości SB: moja żona nosi futro, ale z dorosłych lisów, ustrzelonych przez wprawnego myśliwego w ramach planowego (a nawet dotowanego, bo rozmnożyły się u nas za bardzo) odstrzału."
Naprawdę bardzo cieszę się, że Twoja Żona nosi takie futro. Mógłbyś zeskanować Jej zdjęcie w tym futrze i załączyć do postu na forum ?
T.B.:
"Co do stonki turystycznej, to proponuję dać przykład i rozpocząć od siebie akcję pod tytułem "ja tam w Bieszczady jeździł nie będę." SB pierwszy."
Niby dlaczego ? Uważasz mnie za stonkę ? To Ty w takim razie jesteś ... szarańczą !
T.B.
"(I proszę nie wykręcać kotki ogonem opowiadając, że "stonka, to tylko ta stonka co śmieci, a reszty stonki, to my wcale nie uwazamy za stonkę ...." czy coś w tym rodzaju.)"
Ależ ja tak właśnie uważam i taką definicję "stonki turystycznej" prezentuję od dawna na tym forum. A Ty o tym dobrze wiesz. I tylko się przekomarzasz. Bo mi zazdrościsz: że ja mam kotkę, a Ty tylko kota !
Serdecznie pozdrawiam
-
Re: "Wilki niespokojne"
Przekomarzanie przekomarzaniem, a ja Ci nie wierzę.
Gdybyś myślał to, co mówisz, to byś nie mówił rzeczy w rodzaju "w sierpniu, w Bieszczadach jest pełno stonki".
Ludzi niewychowanych jest zawsze tyle samo i w okresie "poza sezonem" nawet ich lepiej widać, bo nie giną w tłumie. Sierpień od np. września różni się tym, że w sierpniu jest tłum turystów i wczasowiczów. Ten tłum Jedynie Słuszni Turyści też powiększają. Przypuszczam też, że JST nie unoszą się nad ziemią jak balony, tylko rozdeptują bieszczadzkie ścieżki jak wszyscy inni. A przez Ciebie umęczona bieszczadzka przyroda nie może się odrodzić, bo nawet we wrześniu i październiku nie dajesz jej odpocząć. I jeszcze ta kotka kopiąca wszędzie doły ...
Żonę w futrze mogę Ci przysłać, ale ja pisałem o tym dlatego, żebyś nie myślał, że ja jestem jakiś Klub Geja - czy jakoś tak - i dlatego wściekają mnie chętni do wystrzalania wilków.
To wtrącenie "jeśli to oczywiście prawda" obraża moją inteligencję, wiedzę i doświadczenie (i skromność oczywiście). W przeciwieństwie do tych, którzy wiedzą co mówią, ja mówię tylko to, co wiem.
Szarańcza - to mi się nawet podoba. Już obmyślam, jak dać popalić JST.
Pozdrawiam
P.S.
Pilnuj kotki. Wilki latoś nisko latajom i porywajom inwentarz JST.
A nasz kot nie żyje, więc daj mu święty spokój.
-
Re: "Wilki niespokojne"
Wiesz T.B., fajnie się z Tobą przekomarza.
Ale teraz tak na poważnie, naprawdę serio: chyba dawno nie byłeś w modnych (turystycznie) miejscach naszego kraju, w dodatku w tzw. sezonie. Urlopy spędzasz być może w jakichś kameralnych okolicach, nie odkrytych przez masową turystykę. Są jeszcze takie miejsca w Polsce. Nawet dość sporo.
Niestety, tak się socjologicznie u nas ułożyło, że uosobienie dominanty z populacji masowych turystów to prostak i cham, nawet jeżeli jeździ drogim samochodem. Śmiecący, hałasujący, często dewastujący. Bywa, że i kradnący. Przedstawiciel (statystycznie) dominanty, a więc największego podzbioru ze zbioru głównego. Jeśli za zbiór główny przyjmiemy masowych turystów, to tym najliczniejszym podzbiorem okaże się ... stonka turystyczna.
c.b.d.o.
Wiele okoliczności się na to złożyło: kiedyś wytępienie przez Hitlera i Stalina polskiej inteligencji, emigracja znacznej części jej niedobitków, potem "awanse społeczne" nie zawsze uzasadnione, a ostatnio brutalizacja i ogłupianie młodzieży przez masowe media, obniżenie poziomu nauczania oraz rezygnacja z wychowania w szkołach w zasadzie wszystkich typów, itd., itp.
To się zmieni - na lepsze. Myślę, że jednak dopiero wtedy, gdy większość członków tego forum będzie w naszym obecnym wieku. Czyli jeszcze dużo wody musi upłynąć w Sanie, Wiśle i Warcie.
Dość teoretyzowania. Czas na spostrzeżenia praktyczne.
1. Wybierz się w słoneczną letnią niedzielę po południu do Kiekrza i zobacz, co ( i ile !!!) pozostawili po sobie Twoi protegowani. A potem jedź w to samo miejsce np. na przełomie IX/X i porównaj. Oczywiście wybierz się do miejsc masowo uczęszczanych, a nie np. na teren OW KWP w Poznaniu.
2. Kiedyś, w latach 70. ub. wieku, jeden z moich kolegów był wielkim obrońcą praw Murzynów w Ameryce. Gdy tylko znalazł w prasie jakąś informację o przejawach (na tzw. "zgniłym zachodzie" oczywiście) rzeczywistego bądź urojonego rasizmu - zapluwał się z wściekłości. I był w tym naprawdę szczery ! Minęło parenaście lat i los rzucił go do Stanów, do samego Nowego Jorku. Teraz, po powrocie do kraju, staje się niebezpieczny dla otoczenia na widok Murzyna, nawet tylko w TV. Gdy go mityguję, drze się na mnie, abym choć raz wybrał się do New Yorku i pomieszkał tam trochę.
3. A zatem - łatwo bronić bieszczadzkiej stonki siedząc przed monitorem komputera w zaciszu poznańskiego gabinetu. Wybierz się do Wetliny latem lub choćby w tzw. długi weekend.
Pozdrawiam
Ps. Napisałeś:"Żonę w futrze mogę Ci przysłać ...". Ja myślałem tylko o Jej zdjęciu, ale oczywiście - nie odmawiam.
-
Re: "Wilki niespokojne"
Latem w Bieszczadach nie byłem od 1996 r. Jeśli to ma takie znaczenie, mogę powstrzymać się od wygłaszania opinii o Bieszczadzkich turystach, aż na nowo wszystkiego sam nie sprawdzę.
Natomiast zeszłego lata, na przełomie lipca i sierpnia byliśmy na wczasach w Serpelicach nad Bugiem. Samochodem i na rowerach objechaliśmy sporo okolicy. Ludzi było dużo, a w weekendy bardzo dużo (łącznie z ruskimi handlarzami), bo pogoda była idealna, a z Warszawy jest tam dość blisko. "Zaliczyliśmy" w tym czasie Narodowy Pokaz w Janowie Podlaskim, a to już są tłumy w jednym miejscu.
Oświadczam uroczyście, że dominantą byli normalni ludzie.
Kiekrz - gdzie zresztą też nie ma żadnej tragedii - nie jest dobrym porównaniem z Bieszczadami. To tak, jakby porównywać dyskotekę w centrum Poznania z oberżą "Biesisko" choćby. Przypuszczam, że skala problemów związanych z sezonowym nalotem jest nieporównywalna. To, że czasem na obwodnicy bieszczadzkiej jest "jak na Marszałkowskiej" nie znaczy, że tam jest tyle samochodów co na Marszałkowskiej. Może jednak nie będę wyciągał wniosków o Bieszczadach z obserwacji Kiekrza.
To już może lepsze i prostsze będzie pogadanie na ten temat z bieszczadzką miejscową ludnością?
Pozdrawiam