Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
Jak wspominałem, coś mi zalało aparat (może deszcz), ale znalazłem zdjęcia z tego kawałka grani Świdowca z 2012 roku. Pogoda była wtedy identyczna, skład ekipy też dwuosobowy, tylko sposób poruszania się inny. I wtedy i teraz byliśmy dość skutecznie przemoczeni. Zazdrościłem trochę tym wędrowcom, którzy idą całymi godzinami i całymi dniami w ulewie, wietrze i po trawach, mając sucho w butach oraz nieprzemoczoną odzież. A przynajmniej tak opowiadają.
http://ciekawe.tematy.net/2019/swido...0/IMG_6123.JPG
Wtedy też planowaliśmy nocleg nad jednym z jeziorek, ale sił nie starczyło i polegliśmy na pierwszym miejscu pod grzbietem, gdzie dało się postawić namiocik. Bartlomeo cytował sentencję Leszka Cichego o namiocie i śpiworze. Stwarzają one najcieplejsze miejsce w okolicy, jeśli śpiwór i sypialnia namiotu są suche. I jeśli z plecaka można dodatkowo wyjąć suchą koszulę, skarpety i gacie:-)
http://ciekawe.tematy.net/2019/swido...0/IMG_6111.JPG
Jeziorko Geriszaska na niektórych mapach nosi nazwę Dogiaska albo jeszcze inną. Z orientacją w mgle bez urządzeń pomocniczych rzeczywiście byłby kłopot. Ze szczytu Geriszarski (Geriszaskiej?) ja ruszyłem w stronę urwiska, którym do jeziorka na pewno trafiło by się szybciej, ale niekoniecznie będąc żywym;-) Zastosowaliśmy jednak wariant bartolomoe'wy - drogę właściwą, cztery razy dłuższą, ale za to umiarkowanie stromą.
W kotle na jeziorkiem rzeczywiście wiatr się uspokoił i deszcz przestał lać. Chmurka podniosła się do góry i mogliśmy zobaczyć (początkowo niewidoczne) nasze jeziorko.
Przypomniałem sobie takie powiedzenie fotografów, że najlepszy aparat to jest ten, który człowiek ma przy sobie i użyje go w stosownej chwili. No i od tego popołudnia przeprosiłem się z moim telefonem, który również robi zdjęcia;-)
http://ciekawe.tematy.net/2019/swido...917_185216.jpg
Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
Wojtku, do trzech razy sztuka! Trzecia wędrówka główną granią Świdowca będzie z pewnością w słońcu :mrgreen:
Ale na razie siedzimy w śpiworach w suchych rzeczach (na szczęście w plecakach zawilgotniały tylko rzeczy wrzucone luzem, te zabezpieczone workami były suche). A te mokre - wliczając buty - będą się suszyć przez kolejne dwa dni.
Do wieczora jest zimno i wilgotno, ale już nie leje i wiatr wyraźnie słabnie. Za to nad ranem znów zaczyna się zabawa. Tylko inna :wink:
Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
Wojtku!
A ja Was chciałem zapytać o te peleryny, płaszcze deszczowe, które mieliście pod Pikujem. Sprawdzają się? Co to za peleryny przeciwdeszczowe? Czy raczej z tego co tu wyczytałem nie? Z drugiej strony nie ma chyba nic takiego co by wytrzymało długą, intensywna ulewę?
Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
Rozpoczynał się trzeci dzień. Nad ranem najsampierw trzeba było wyjść za potrzebą. Czynność tę, dla mieszczucha, korzystającego na co dzień z ciepłej, domowej toalety, można zaliczyć do kategorii czynów bohaterskich. Ale jak trzeba, to trzeba. Nie będę koledze zanieczyszczał nowego namiotu. Jakoś to poszło i szybko wróciłem do śpiwora.
Leżeliśmy w tych śpiworach długo, jako pretekst wykorzystując różne przeszkody. A to, że pada deszcz, a to, że wieje wiatr. Potem, że trzeba zaczekać, aż na tropiku stopnieją lodowe kryształy. Zaświeciło słońce i kryształy zaczęły topnieć. Wtedy przeleciał prawdziwy wiatr. Wczoraj bartolomeo mówił, że kocioł jest z trzech stron osłonięty i będzie tu spokojnie. Widocznie wiatr skorzystał z tej czwartej strony.
W pewnym momencie oberwałem czymś twardym w głowę. I nie była to sprawka kolegi po sąsiedzku, bo leżał cały schowamy w śpiworze. Atak powtórzył się. Wiatr wyrwał szpilki odciągów z ziemi. Wiatr dociskał ściany namiotu do podłoża a w pewnym momencie rurki stelaża nie wytrzymywały naporu i w ułamku sekundy uderzały o podłoże. Przez przypadek przy jednym z podmuchów, tym podłożem okazała się moja głowa. Jakimś cudownym sposobem, po każdym z ataków wiatru stelaż powracał do przewidzianego przez wytwórcę kształtu.
Każdy nocleg kiedyś się kończy. Wstaliśmy, spakowaliśmy się pilnując każdego przedmiotu, by go wiatr nie porwał. Namiotu nie udało się zwinąć w standardowy sposób, bo by poleciał do jeziorka. Trzeba go było upychać po kawałku do worka, pozostałą część przyciskając do ziemi.
Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
Wojtek napisał to bardzo delikatnie, wiało tak, że gdy podmuch złapał w wykroku trzeba było zrobić z wiatrem kilka kroków aby odzyskać równowagę. Stelaże namiotu faktycznie doginało do ziemi a kilkukrotnie wyrwało szpilki od odciągów. Każdą lekką rzecz trzeba było obciążać kamieniami zaś pakowanie namiotu to było wyzwanie :mrgreen: Na dodatek jeszcze ta temperatura, ledwo przekraczająca zero...
Ale widoki były fantastyczne. Często po deszczach przychodzi doskonała widoczność i tak było też i tym razem.
https://podkarpacia.pl/forum/2019/menczyly_12.jpg
Tutaj widać ścieżkę, którą rozpoczynaliśmy wspinaczkę na boczną grań Świdowca. Tę, która miała nas sprowadzić do Kobyleckiej Polany.
https://podkarpacia.pl/forum/2019/menczyly_13.jpg
Było pięknie!
https://podkarpacia.pl/forum/2019/me...rama2_1000.jpg
Po kliknięciu duża wersja.
Albo nawet jeszcze lepiej :wink:
https://podkarpacia.pl/forum/2019/me...rama3_1000.jpg
Po kliknięciu duża wersja.
Wiało coraz słabiej, słońce świeciło coraz mocniej, znów można było położyć się na trawie. I zdjąć na chwilę przemoczone buty :mrgreen:
Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
Cytat:
Zamieszczone przez
PaweleS
nie ma chyba nic takiego co by wytrzymało długą, intensywna ulewę?
Ja nie Wojtek, ale odpowiem. Pogodę, którą mieliśmy drugiego dnia wytrzymałyby sztormiaki i gumiaki. Ale czy chodziłoby się w nich lepiej niż w przemoczonych butach? Wątpię.
Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
Cytat:
Zamieszczone przez
PaweleS
A ja Was chciałem zapytać o te peleryny, płaszcze deszczowe, które mieliście pod Pikujem. Sprawdzają się?
Podobno są ludzie, którzy potrafią chodzić po górach w pelerynie. Ja, niestety do nich nie należę. W mojej ocenie, peleryna nadaje się do:
a/ przeczekania dużego deszczu siedząc lub stojąc w jednym miejscu
b/ awaryjnego pokonania krótkiego odcinka trasy, np. do pobliskiego schronu
c/ osłonięcia plecaka przed zamoknięciem.
W związku z tym nie inwestuję w zaawansowana pelerynę. Na wycieczce bartolomeo miał wodoodporna kurtkę i wodoodporne spodnie oraz dobrze zabezpieczony plecak. Ja również kurtkę i spodnie, dla których producent gwarantował wodoodporność wyrażoną w jakichś tam jednostkach. Pewnie wody z góry lało nam się więcej, niż tych jednostek;)
Za to miałem średnio zabezpieczony plecak (pokrowiec ze starego Campusa) i dodatkowo "czarne" poncho z Decathlona za 25 zł. To poncho nadaje się do zastosować w celach wymienionych w punkcie a/. W naszym przypadku przeczekanie zajęłoby wiele godzin, wybrałem więc wariant c/. Poncho nieco pomogło w utrzymaniu suchości plecaka. Mnie natomiast niewiele uchroniło, bo wiatr miotał nim jak flagą na wysokim maszcie. Co jakiś czas bartolomeo poprawiał je, by leżało tam, gdzie trzeba, ale wiatr był uparty i robił swoje.
Pod Pikujem dwóch kolegów miało pomarańczowe poncha z Decathlonu za 70-80 zł, ale ich zastosowanie ograniczyło się do godzinnego przeczekania dużego deszczu (jeden nawet tę godzinę przespał) i godzinnego spaceru w małym deszczu w nietrudnym terenie.
To była druga i ostatnia wycieczka mojego poncha. Na ostatnim postoju przy pasterskiej staji położyłem je na stosie drewna, aby wyschło. I zapomniałem je zabrać.
Na pierwszym planie motyka.
http://ciekawe.tematy.net/2019/swido...919_135928.jpg
Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
[QUOTE=bartolomeo;176917]Tutaj widać ścieżkę, którą rozpoczynaliśmy wspinaczkę na boczną grań Świdowca./QUOTE]
Podchodzenie tą ścieżką było dla mnie tak mordercze, że w połowie drogi, po dojściu do bocznego grzbietu od bocznej grani skręciłem w lewo, w dół, schodząc w "nienaszą" dolinę. A trzeba było iść jeszcze w górę, na na Dogiaskę, ponad 1700 m. Do właściwego kierunku przywróciły mnie okrzyki wspólnika;-)
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
.... znów można było położyć się na trawie. I zdjąć na chwilę przemoczone buty :mrgreen:
Tak to wyglądało:
http://ciekawe.tematy.net/2019/swido...918_120746.jpg
A to mój widok numer jeden z tego dnia. Do tej doliny (Kosivska) i na górki widoczne za nią (Bliźnica) chciałbym kiedyś powrócić!
http://ciekawe.tematy.net/2019/swido...918_114506.jpg
Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Jedliśmy tam, kilkanaście metrów poniżej grani, śniadanie. Nad jeziorkiem, w miejscu noclegu, nie było to możliwe ze względu na wiatr. I tam zobaczyliśmy pierwszego od trzech dni człowieka. Jechał motocyklem na borówki :smile:
Odp: Płajami Świdowca przez 3 Menczyły
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
I tam zobaczyliśmy pierwszego od trzech dni człowieka. Jechał motocyklem na borówki :smile:
Wtedy, gdy przejeżdżał nad nami, nie wiedzieliśmy jeszcze, że jedzie na borówki. Bo motocykl miał taki dość współczesny, nie "borówkowy". Po trzech dniach na bezludziu trochę byliśmy zaskoczeniu widokiem człowieka, w szczególności człowieka na motocyklu. Motocyklista też chyba był zaskoczony widokiem dwóch głodomorów na połoninie. Przystanął i pomachał nam, a my mu odmachaliśmy. I zniknął nam z oczu.
Po kilometrze albo dwóch zauważyliśmy stojący na szczycie motocykl. Daleko w dole jego właściciel zbierał borówki.
Miejsce, gdzie stoi motocykl to Połonina Wedenieska. Widok na północ. Z tyłu na środku - Dogiaska, po lewej - Ungariaska i Trojaska a po prawej Bliźnice. A może to wszystko jest co innego. A piszę to, bo za tydzień zapomnę;-)
http://ciekawe.tematy.net/2019/swido...918_131624.jpg