Oj tak pamietam Andy pamietam. W sumie sie udalo. Fakt ta implozja moze nas zaskoczyc. Dlatego trzeba bedzie w sobote jakos sobie dac rade z nia. Czy myslisz, ze znajdzie sie jakies piwko u Ciebie?? :wink:
Wersja do druku
Oj tak pamietam Andy pamietam. W sumie sie udalo. Fakt ta implozja moze nas zaskoczyc. Dlatego trzeba bedzie w sobote jakos sobie dac rade z nia. Czy myslisz, ze znajdzie sie jakies piwko u Ciebie?? :wink:
No k...., dla spragnionych zawsze, a dla chroniacych sie przed implozja przede wszystkim... To strasznie niebezpieczna cholera, wiec trzeba uwazac. Moze i co insze sie znajdzie, jakby co.
andy
No to mi ulzylo. Szczegolnie, ze przez te kilka dni nie bede mogl zapobiegac tej straszliwej grozbie wiec w sobote bede musial na zapas zadzialac w tej kwestii :lol:
Tak Macio był taki czas jak jeszcze byłes w kołysce , parkowalo się pod chalupą Dąbrowskich . Podchodziliśmy zabierając ze soba mleko . Ach co to były za czasy .
Jedno muszę stwierdzić. Potraficie zachęcić do wędrówki po Otrycie. Jeszcze kilka tego rodzaju postów o petli czasowej to będę tylko marzyc o jednym. Wędrówkach po Otrycie.
Lucyna - to nie ma co marzyc, tylko trzeba przyjechac i polazic. A czas na to akurat najwlasciwszy - wrzesien na Otrycie to prawdziwa bajka!!!
Do zobaczenia,
A.
A jednak! Piotr zną tą drogę. Czyli pamiętałem dobrze, że coś takiego istnieje. Wójek Freud miałby wiele ciekawego do powiedzenia, o tym, że nagle wymyśliłem sobie jakąś "ścieżkę zboczeńców" i chcę, żeby mi ją ktoś pokazał.
...tym niemniej fajnie było by się nią przejść:D
A Ty Lucynko poprstu przyjeżdżaj, bo jak zauważył słusznie Andy- Otryt we wrześniu wyjątkowym doświadczeniem się jawi. Pętle czasowe i tunele przestrzenne czekają.
....i widoki nie w kij dmuchał:D
Macio
Wiem, ale czas. Mam nadzieję, że uda mi się wyskrobać chociaż jeden dzień. W tym roku byłam tam dwa razy na szkoleniu. Wspaniałe, dzikie tereny. Zobacze je napewno ale w zimowej szacie. Pa
Oj byłam tam raz ale co to było za przeżycie... Skała Dobosza, burza, zjezdzanie na pupie, przechodzenie przez San w butach... Niesamowite ale włąsnie takie coś kocham i napewno tam wróce... Jeszcze jak piszecie o tunelach czasowych. Może we wrzesnie tam nie zawitam ale w listopadzie na pewno :)
Skoro wspomniałaś tę uroczą część ciała - w listopadzie powinny juz być gotowe prycze, na nich materace (te już są), czyli wygoda dla wspomnianej. Poza tym to dobry czas: w zeszłym roku, właśnie w listopadzie mieliśmy w ciągu kilku dni 4 pory roku. Jednego dnia kąpałem się w misce na balkonie przy +27 w słońcu, drugiego była typowa piękna jesień bieszczadzka, potem wiosna, a nekst dej rano - biało od śniegu.
Pozdrawiam
Julo (majster)