Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
W tamtym roku, jak z synem zostawiliśmy plecaki z dobytkiem Pod Rawkami, to na Rawki weszliśmy z reklamówką. W reklamówce był aparat fotograficzny i płaszcze przeciwdeszczowe. Jak padał, deszcz, grad i co tam jeszcze, to nawet się przydały. Chyba 2 lata temu po Karkonoszach śmigałem w sandałach z rodziną na wczasach. Tylko na Śnieżkę założyłem coś lepszego. Wyglądaliśmy jak najprawdziwsza stonka. Po jutrze stonka jedzie zdobywać Beskidy. Z plecakami.
Odpowiadam niektórym przedmówcom co wielbłąd ma w plecaku: Maszynkę do gotowania, śpiwór, karimatę, namiot lub płachtę namiotową, ręcznik, przybory do mycia, nóż myśliwski sprzed 25-ciu lat, konserwy nie zjedzone na poprzedniej wędrówce, zupki w proszku, ser żółty, masło (bardzo lubię), chleb, wodę (na początku dnia przeważnie 2 litry), apteczkę, wyłączony telefon komórkowy, aparat fotograficzny z osprzętem. Ostatnio wielbłąd kupił sobie kompakta i nie musi już nosić dodatkowych obiektywów. Jeszcze parę innych drobiazgów jak papier toaletowy, sztuśce i inne takie tam...
Co do "dzień dobry", to niech ten zwyczaj trwa. Po tym można poznać prawdziwego turystę. Ja tam mówię "cześć" lub "dzień dobry" wszystkim. Tym co wyglądają jakby nigdy z gór nie schodzili i tym co wyglądają bardzo cywilizowanie. W końcu od kogoś ci ludzie muszą się nauczyć mówić...
Lucyna ma rację. Od dziś zapominam na szlaku słowa "cześć". (Chyba, że zapomnę zapomnieć). Dzień dobry jest tu najtrafniejsze.
Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
Hej:)
Jako człek wiekowy już ;) wreszcie rozpoznałem przyczynę owego zróżnicowania powitań szlakowych na 'cześć' i 'dzieńdobry'. Zasada jest prosta: młodzi mówią młodym to pierwsze, a starym (w ich ocenie) to drugie. I tyle. Szczególnie śmiesznie jest, gdy idę z Czarcikiem szlakiem. Czarcik słyszy zawsze cześć, a ja, trzy kroki za nią, od tych samych osób zawsze usłyszę 'dzieńdobry' (co nie dziwi, bowiem Czarcik bywa proszony o D.O. przy zakupie piwa:D). Gdy uprzedzam owo 'dzieńdobry' swoim 'cześć', bywa, że w odpowiedzi nie słyszę nic lub zaskoczone 'dzie...czee..ee.ść':) Tak czy siak, zwyczaj pozdrufki szlakowej, jakkolwiek denerwujący np na czerwonym karkonoskim deptaku, jest godzien podtrzymywania. Aha...Chris...skracanie form poszło dalej...już nie 'dobry' tylko 'bry' można usłyszeć:) Ale i tak dobrze, że się słyszy.
Turysty, jakie by nie były, są pewną wspólnotą, przynajmniej na czas, gdy odeptują górki urlopowo. Dzieńdoberkowanie jest tego przejawem. Niechaj będzie dalej:)
Pozdrawiam,
Derty
Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Hej:)
Jako człek wiekowy już ;) .....
Ale rozśmieszyłeś mnie Derty :lol: -- i jako "znacznie starszemu";) mówię Ci dzień dobry.
Jestem zwolennikiem (bez względu na wiek , kto pierwszy mówi ten lepszy) mówienia-życzenia spotkanym na szlaku "DZIEŃ DOBRY"
Na Słowacji jak mówisz na szlaku dzień dobry (ostatnio co tydzień się przekonuję ), to odpowiadają ci dobry den, a nie ahoj.Bardzo często odpowiadają po węgiersku ,albo po rosyjsku i tym sposobem można dowiedzieć się kto chodzi po szlakach, to miłe jest.
ps.Derty nie przejmuj się,a wręcz ciesz się , Czarcikowi zawsze będą mówić cześć:-D
Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
Cytat:
Zamieszczone przez
joorg
Ale rozśmieszyłeś mnie Derty :lol: -- i jako "znacznie starszemu";) mówię Ci dzień dobry.
Jestem zwolennikiem (bez względu na wiek , kto pierwszy mówi ten lepszy) mówienia-życzenia spotkanym na szlaku "DZIEŃ DOBRY"
Na Słowacji jak mówisz na szlaku dzień dobry (ostatnio co tydzień się przekonuję ), to odpowiadają ci dobry den, a nie ahoj.Bardzo często odpowiadają po węgiersku ,albo po rosyjsku i tym sposobem można dowiedzieć się kto chodzi po szlakach, to miłe jest.
ps.Derty nie przejmuj się,a wręcz ciesz się , Czarcikowi zawsze będą mówić cześć:-D
Też uważam , że powinno sie mówić "dzień dobry", zwlaszcza takim rzeczywiście starszym osobom jak ja. Irytuje mnie gdy "cześć" mowią mi bardzo mlodzieżowi wędrowcy. Pozdrowienie na szlaku to coś jak znak pokoju w kościele , więc i forma powinna być stosowna do pozdrawianego. Niestety generalnie też zauważam że ten zwyczaj jakby stawał sie mniej powszechny.
Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
Własnnie w tym orku wędrując sobie torche też sie zastanawiałam nad powitaniami na szlaku. Jak ktoś dużo starszy ode mnie odpowiadał mi na szlaku "cześć" na moje "dzień dobry", to zawsze mi przychodziło do głowy, ze góry budzą w tej osobie poczucie młodości i wolności, tak to ujmę:)
A zdarzyło mi się też, ze na moje "dzień dobry" jeden Pan odpowiedział "hej, wyglądam aż tak staro" :)
Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
o nie dziwi, bowiem Czarcik bywa proszony o D.O. przy zakupie piwa:D).
Też bym się zastanowił przed sprzedażą piwa.
Pozdrawiam serdecznie
Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
Byłem w Bieszczadzie tydzień od 5 do 12 sierpnia i to cały czas na szlaku
/ Duszatyńskie, Chryszczata, Rawki, Krzemieniec, Smerek i połonina wetlińska/
zdecydowana większość turystów i to bez względu na wiek pozdrawiała się i to z uśmiechem bardzo nam się to podobało a formy różne najczęściej " dzień dobry" ale też cześć, serwus, szczęść Boże, saluto, witam,kłaniam się, powodzenia itd. Każde przywitanie się na szlaku i okraszone uśmiechem to fajna rzecz i mam nadzeję że tak będzie zawsze i wszędzie.
Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
Przeleciałem cały wątek..i mieszane mam odczucia.Jestem jak najbardziej za pozdrowieniem na szlaku, aczkolwiek przyznaję, że mocno uciążliwe byłoby udzielanie odpowiedzi każdemu z owych 30-u turystów z grupowej wycieczki. Sugestia ..dla przewodników...niech to pozdrowienie w imieniu grupy przekazuje prowadzący. Albo po prostu- unikać tłumnych tras. A teraz co do formy przywitania. Jako osoba "dojrzała" wiekowo (żeby nie rzec-starsza) uwielbiam formę ..cześć..i wolałbym żeby posługiwaliby sie nią i młodzi i starsi. Czuję się wtedy ..jakbym ciągle miał miał te 20 lat. I nie odbieram takiego powitania jako przejawu braku szacunku... absolutnie.. (pisze to bo wydawało mi się, że ktoś sugerował w swoim poście..że jest to .jakby niegrzeczne).Więc cześć Wam, bieszczadnicy..:-D :
Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
A więc byłem wreszcie znów w Bieszczadach, właśnie wczoraj wróciłem i oto moje spostrzeżenia ze szlaków: zwyczaj wciąż żywy co mnie bardzo cieszy. Wcześniej pisałem, że staram się "dobierać" ludzi do powitań ze względu na ich liczebność na szlaku, ale góry wprawiają mnie w taki nastrój, że i tak pozdrawiałem wszystkich - większe grupy jednym głośniejszym pozdrowieniem (ale oczywiście bez krzyków). Zdecydowana większość odpowiadała z uśmiechem, niektórzy np. w klapkach oraz wypucowanych adidaskach i ze złotymi kajdanami na szyjach (serio byli tacy w drodze na Małą Rawkę) mimo zaskoczenia również odpowiadali. I to właśnie jest sympatyczne. Na szlaku granicznym częste "ahoj" na nasze "dzień dobry" lub "cześć". Przyznaję rację poprzednikom, że od kogoś "niedzielni turyści" (bez obrażania nikogo oczywiście) muszą czerpać wzorce - te pozytywne.
Odp: Pozdrowienia na szlaku, itp.
To ja jestem kawał chama, bo mam zupełnie inne odczucia niż przedpiścy. Rozumiem pozdrawianie się na mało uczęszczanych trasach, nie rozumiem tego "klepania" na zatłoczonych szlakach. Nie tylko nie rozumiem, ale mnie wkurza. Rzadko bywam na obleganych szlakach, jednak czasem trzeba z różnych przyczyn. Idę w góry m.in. by mieć spokój i porozmyslać co nieco a nie dowartościowywać niedzielnych turystów, bo jakos tak mam przekonanie graniczące z pewnością, że gros tych pozdrowień nie wynika z uprzejmości tylko "autokary" pozdrawiają bo myślą że tak trzeba - jestem "cool", wiem jak sie trzeba zachować w górach. Tu przewodnicy mogliby spełni dobry uczynek i poświęcić w autobusie 3 minuty na wytłumaczenie ludziskom kiedy warto się pozdrawiać a kiedy nie. Przykład: poszedłem w sobote na Tarnicę. Pięknie sobie wszystko wycyrklowałem, po drodze spotkałem tylko 4 goprowców idących zwijać duzurkę a na szczycie 2 osoby. Rewelacja. Po kilkunastu minutach jak spojrzałem w dół, to już wiedziałem że mam dzień zrypany - tabuny wyszły z lasu. Schodząc mijałem lekko licząc 200 osób, 90% z nich mnie pozdrawiało - a z góry w tym czasie schodziłem tylko ja. Po 30 czy 40 odpowiadałem nadal (grzecznosć wymaga), ale mówiąc "dzień dobry" myślałem już tylko piiiii.. piii. Więc może jednak warto, zwłaszcza tym z reklamówkami i w mesztach wyjasniać że nie będą bardziej "górscy" kłapiąc dla zasady "dzień dobry". Wycieczki były tak rozciągnięte (co oczywiste ze względu na rózne tempo) ze całe zejście aż do łąki w Wołosatem składało się z "dzień dobry". Czy po to tam polazłem? Sami sobie odpowiedzcie.
Dwa: wracam w piątek z Łopienki. No kurna na drodze normalnie wycieczka idzie porozciągana na pół kilometra i co chwile "dzień dobry". Może jeszcze w ramach kultywowania tradycji wprowadzicie pozdrawianie się na zaporze solińskiej i na deptaku w Cisnej? Strach głowe z krzaków wychylić, bo zabiją człowieka tą kulturą.