Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
Tak, Twoje odssysanie jadu pomoże poszkodowanemu jak umarłemu kadzidło. Musisz podać antytoksynę jadu żmiji o ile wiesz, że ukąsiła żmija zygzakowata lub antytoksynę poliwalentną. Tylko małe ale. Nie możesz tego zrobić, bo nie jesteś lekarzem. Jeżeli weszłaś w jej posiadanie nielegalnie to podając ją możesz zaszkodzić człowiekowi.
Dalej to samo. Pozostawmy lekarzowi co lekarskie.
Z tym zasięgiem nie przesadzajmy. Mam trzy telefony, każdy w innej sieci.
Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Tak, Twoje odssysanie jadu pomoże poszkodowanemu jak umarłemu kadzidło. Musisz podać antytoksynę jadu żmiji o ile wiesz, że ukąsiła żmija zygzakowata lub antytoksynę poliwalentną. Tylko małe ale. Nie możesz tego zrobić, bo nie jesteś lekarzem. Jeżeli weszłaś w jej posiadanie nielegalnie to podając ją możesz zaszkodzić człowiekowi.
Dalej to samo. Pozostawmy lekarzowi co lekarskie.
Z tym zasięgiem nie przesadzajmy. Mam trzy telefony, każdy w innej sieci.
W życiu nie podałabym nikomu antytoksyny jadu żmiji, ani żadnej innej. A to dlatego (co napisałam wyżej dwa razy) że to jest silny środek uczulający i nawet lekarz może go podać tylko w warunkach szpitalnych.
Co do zasięgu sieci.
Bywamy w innych miejscach.
Ja bardzo często wędrując po górach nie mam zasięgu sieci przez trzy dni z rzędu.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
Baśka nie przesadzaj. Każdy z przewodników jest przeszkolony jeżeli chodzi o pierwszą pomoc. Każdy z nas ma obowiązek posiadania odpowiednio wyposażonej apteczki. Nie mówię już o obowiązku udzielenia pierwszej pomocy. Należy jednak odróznić pierwszą pomoc od szrlatanerii. Pompka ciśnieniowa którą posiadasz służy do osuwania kleszczy, a nie do odssysania jadu. Gdyby owo odssysanie było konieczne/wskazane zostałoby włączone do standardów medycznych.
I jeszcze jedno. Nie przesadzaj z tymi górami po których to rzekomo wędrujesz.
Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Baśka nie przesadzaj. Każdy z przewodników jest przeszkolony jeżeli chodzi o pierwszą pomoc. Każdy z nas ma obowiązek posiadania odpowiednio wyposażonej apteczki. Nie mówię już o obowiązku udzielenia pierwszej pomocy. Należy jednak odróznić pierwszą pomoc od szrlatanerii. Pompka ciśnieniowa którą posiadasz służy do osuwania kleszczy, a nie do odssysania jadu. Gdyby owo odssysanie było konieczne/wskazane zostałoby włączone do standardów medycznych.
I jeszcze jedno. Nie przesadzaj z tymi górami po których to rzekomo wędrujesz.
Lucyna - chcę z Tobą dyskutować merytorycznie, jak widać - mimo mojej dobrej woli się nie da.
Pominę milczeniem wszelkie niegrzeczne zdania jakie do mnie kierujesz i za chwilę wyłączam się.
Jak widać - również i na tym forum już niewiele osób chce jeszcze z Tobą dyskutować. Zdominowałaś wszystkie wątki. 8-)
Jeszcze raz merytorycznie:
1. Nie wędruję "rzekomo" po górach, tylko w odróżnieniu od Ciebie wychylam nosa dość daleko poza Bieszczady.
I jest faktem ze w Gorganach nie miałam zasięgu GSM przez 4 dni z rzędu.
W Górach Marmaroskich i Rodniańskich było nieco lepiej, zasięg był średnio raz dziennie po godzinie.
2. W żadnym miejscu nie napisałam ze owo odsysanie jadu jest "konieczne".
Napisałam, że może być pomocne.
I ja osobiście w warunkach, kiedy nie mogę się doczekać szybkiej pomocy na pewno bym taką możliwość zastosowała, bo nie zaszkodzi a może pomóc.
A teraz cierpliwie poczekam (tym cierpliwiej, że za chwilę jadę w góry) na to aż wypowie się osoba kompetentna z dziedziny medycyny i ratownictwa.
Nie uważam Ciebie za osobę kompetentną w tej dziedzinie, ale tez nie uważam siebie za taką osobę, więc bardzo chętnie przeczytam co mają do powiedzenia fachowcy.
I proszę Ciebie abyś też się wstrzymała z dalszymi wypowiedziami aż się wypowie fachowiec.
Żegnam
Basia
Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
Jeszcze coś dołożę:
Wątek o ukąszeniu przez żmiję przewinął się rok temu przez dwa fora górskie.
Udział w dyskusji wzięli fachowcy - Kuba Radliński z GOPR i Kajetan Gawarecki - ratownik medyczny:
A także i ja i Jacob.p.pantz i parę innych osób jako "pytający".
Załączam linki:
Warto przeczytać, bo obie dyskusje są niewątpliwie bardzo ciekawe (przewinął się wątek opaski uciskowej).
http://www.321gory.pl/phpBB2/viewtop...er=asc&start=0
http://www.jkw.pl/forum/read.php?1,8143,page=1
Zwłaszcza drugi link jest bardzo ciekawy.
Polecam na prawdę wszystkim, nie tylko Lucynie.
Cytat:
Cytat:
Basia Z. napisał/a:
Cytat:
- wąż - zwykła "nasza" żmija zygzakowata.
- miejsce - góry Ukrainy lub Rumunii - minumim 12 godzin marszu od wszelkiej cywilizacji, bez możliwosci wezwania sprawnie działających służb, liczyć można tylko na siebie i swoją grupę.
Co wtedy ?
KubaR napisał/a:
Spisać testament?
A na poważnie to:
- zrobić to co napisałem poprzednio (łacznie z opaską),
- wyssać jak się da wysysaczem
Co do patentów z rozcinaniem itp. to trochę bez sensu bo jad tych gadzin działa anykoagulacyjnie i jedną z cech charakterystycznych ukąszenia przez żmiję jest to, że cieknie krew (z leka).
A przedewszystkim DOSTARCZYĆ DO LEKARZA. Sami nic nie zrobicie, żebyście się przysłowiowo zesrali.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
Po pierwsze w Gorganach na szczytach jest zasięg Kijevstar. Gorzej jest w dolinach. Tam rzeczywicie mogą być problemy z połaczeniem się. Takim czarnym miejscem jest np. dróżka wiodąca do Zaroślaka.
Kuba Redliński jest ratownikiem GOPR, a Kajetan Gaworecki jak sama piszesz ratownikiem medycznym. Nie są lekarzami. Dyskusja na innych forach nie jest argumentem przemawiającym za stosowaniem ossysania jadu.
PS
Aby upewnić się w kwestii zasięgu zadzwoniłam do Kolegów specjalizujących się w ukraińskich Karpatach. Jest tam zasięg obu sieci ukraińskich Kijevstar i UMC. Podobnie jak w Polsce są czarne dziury.
Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
Lucyno,
Zatracasz się. Chcąc usilnie wyjść zwycięska ręką z "kolejnej bitwy z Basią" tracisz wątek.
Myślę, że tak jak napisałaś można odessać do 20% jadu, a to chyba może jedynie pomóc.
Zaszkodzić przecież nie zaszkodzi.
Co masz na mysli mówiąc "spaskudzić" ranę?
Pozdrawiam:)
PS. Lekarze sie też w wielu kwestiach spierają. Zasady pierwszej pomocy też bywaly zmieniane, a i zabójcza kawa teraz zbawczą dla poziomu cholesterolu jest;)
Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
Nic nie usiłuję.
Są pewne standardy medyczne, które nas obowiązują. Nie mamy prawa poza nie wychodzić. Jesteśmy przewodnikami, a nie lekarzami. Nie mi sądzić czy pozbycie się owych 20% jadu zaszkodzi czy nie zaszkodzi poszkodowanemu. Nie mam ani wiedzy medycznej ani toksykologicznej aby się w tej kwestii wypowiadać.
Obowiązują mnie następujące procedury: założenie wyjałowionego opatrunku na ranę, zadzwonienie na pogotowie lub na GOPR, położenie poszkodowanego na folii tak aby miejsce w które został ugryziony znajdowało się poniżej serca. O ile się orientuję to poszkodowany będzie w szoku. Będę musiała mu pomóc uspokoić się. To będzie poważny problem. Z tego co wiem jad działa pobudzająco na ludzki system nerwowy. Jeżeli lekarz poleci mi podjąć inne czynności to oczywiście wykonam je.
Kiedyś jeden ze znajomych biologów interesujacy się herpatologią mówił mi, ze slina gadów zawiera dużo bakterii i innych drobnoustrojów, które mogą być równie szkodliwe jak sam jad.
Cała dyskusja dotyczy zmian standardów. Niegdyś należało dokładnie przemyć ranę, najlepiej wodą z mydłem, potem wyssać ją, a następnie założyć opaskę uciskową. Szeroką, pomiędzy opaską, a ciałem musiał zmieścić się palec. Miało to zapobiec rozprzestrzenianiu się jadu i jednocześnie nie doprawadzić do powstania martwicy.
Z jakiś powodów, najprawdopodobniej medycznych zmieniono procedury.
Odp: Sprostowanie artykułu [ukąszenie przez żmiję]
1. Pisząc o "zatracaniu" miałem na myśli wstawki na temat zasięgu itp.;)
2. Ciebie obowiązują określone procedury podczas pracy - odpowiadasz w jakimś stopniu za turystów, którym na trasie przewodzisz.
Nie przeczę sensowności tych procedur, jeno zastanawiam się nad tym "spaskudzeniem" rany przez odsysacz.
Tak sobie myślę, że w nagłych przypadkach próbujemy zrobić "co się da"...no byle człekowi nie zaszkodzić.
Jak sama przyznajesz zmiany procedur miewają miejsce i chyba nie dlatego, że uprzednio obowiązujące spowodowały ileś tam zgonów, czy przypadków pogorszenia stanu zdrowia.
Pozdrawiam:)