walkie talkie to świetny pomysł. Mój syn używa stale przy prowadzeniu jazd konnych w terenie (jest instruktorem)
Pozdrawiam
Długi
Wersja do druku
walkie talkie to świetny pomysł. Mój syn używa stale przy prowadzeniu jazd konnych w terenie (jest instruktorem)
Pozdrawiam
Długi
A ja nie biorę żony (ani komórki) na wyprawy rowerowe ... aby chwilę odpocząć.
Co do pierwszego balastu, to się zgadzam;)
Komórka...no cóż, jakaś możliwość kontaktu w sytuacjach awaryjnych powinna być.
Niedawno musiałem przeczekać straszliwą burzę w jakimś wiejskim sklepiku z miejscowymi - wszystkie spalone wcześniej kalorie uzupełniłem wypitym piwem;)
Notabene ledwo do tego sklepu dojechałem.
Przebiłem obie dętki, w zapasowej złamałem zawór, komórka działała - po trzecim tyskim nadjechał wezwany transport;)
Pozdrawiam:)
Uwielbiam rowery. Przez osiemnaście lat rower służył jako środek transportu, do i z pracy. To był taki stary holender, kupiony jako zużyty staroć. Wygodniejszego roweru na miejskie drogi nie znalazłem. Obecnie jazda rowerem tylko w dni wolne, a tych mam coraz mniej. Do jazdy terenowej używam "Biri". Też ma swoje lata. Kupiłem go na początku lat 90 -tych.
Komórkę posiadam od stycznia tego roku (jeden z moich pracodawców mi ją nażucił), i dalej do tego kagańca nie mogę się przyzwyczaić. Zazwyczaj zostaje w domu bąź w robocie.
Kiedyś ludzie sobie świetnie radzili bez nich, to fakt, że można tak i teraz.
No ale jakiś kompromis z konsumencko-gadżeciarsko-wygodnickim stylem życia trza zawrzeć;)
Poza tym Duchu, przyzwyczaić się nie problem, gorzej gdybyś nie mógł się odzwyczaić:|
Pozdrawiam:)
Jazda rowerkiem piękna sprawa, ale rozmowom przez komórkę to już jestem przeciwniczką. Jak już to tylko wybitnie awaryjnie - rak mózgu i inne choroby bardzo lubią takie promieniowanie, co prawda to wyjdzie po wielu latach ale zawsze lepiej pożyć dłużej .......
To prawda, że łatwo się przyzwyczaić, są tacy co nie wyobrażają już sobie życia bez komórki.
Jazda bez komórki zdecydowanie zdrowsza i z pewnością dla wielu mniej denerwująca. :wink:
Mój pierwszy rower ? - Wigry 3 :grin:, a potem to już stara kolarzówa, niestety już się rozpadła.. teraz zwykły rower turystyczny. A jednak ciągnie mnie znowu do kolarzówy - to jednak baardzo szybki rower ale też bardzo drogi :???:
Andrzej gratulacje!
Zauważyłem rzecz o rowerach i z radości aż głos zabiorę ;)
Przy okazji przywitam się z Wami i pogratuluję kolejnemu cykliście!
Pozostaje mi tylko życzyć Andrzejowi ulubione rejony poznać z trochę innej niż piechura perspektywy.
Analiza śladów,oglądanie profili,planowanie tras itd. to całkiem fajna zabawa,też tak czynię.
Być może już znalazleś te adresy: http://www.bikebrother.com i http://www.bikely.com
Bardzo wdzięczny do rowerowania jest Beskid Niski (upodobałem sobie go szczególnie, polecam innym), Bieszczady trochę cięższe mogą być, ale czego się nie robi...;)
Trackiem nie podeprę bo to w czasach dla mnie przedGPSowych (2004), zrobiliśmy z kolegą rowerową majówkę na trasie Grybów-Uście Gorlickie-Radocyna-Krempna-Tylawa-Komańcza-Cisna-Buk-Terka-Polana-Żłobek-Ustrzyki D.-Zagórz...sakwy, namiot, kuchcenie w plenerze, niezliczone zdjęcia, zmieniające się widoki i odczucie totalnej swobody. Zamierzam "zdjąć" kilka własnych śladów bieszczadzkich przy najbliższej okazji...w planach przełom IX/X.
Pozdrawiam,
paszczak
Paszczak !
witaj na forum . Może tu jest też miejsce dla Ciebie ?
Hej Henku ;)
co prawda wylazłem z podziemia, ale obserwując swoją aktywność na forach (nie tylko to nawiedzam) mam nadzieję, że się jakoś zmieszczę i baza danych to wytrzyma ;;)))
pozdr