-
Odp: Zgubiono portfel
Hej:)
Jak by tak wszyscy byli źli...uff... Choć czasem po niektórych przeżyciach ma się ochotę zostać tym złym. Będąc chłopaczkiem fafnastoletnim szedłem kiedyś ulicą, a przede mną szła jakaś paniusia, której zegarek spadł z ręki, bo zerwał się paseczek. Podniosłem go, zerknąłem - złoto jak trzeba...i dogoniłem paniusię i oddałem. W podzięce usłyszałem 'gówniarzu, ukraść chciałeś!'.
Ale i tak od lat nic nie znalazłem więc mi złość przeszła;P
Pozdrawiam,
Derty
-
Odp: Zgubiono portfel
Ja nic cudzego nie znalazłem, ale gdybym znalazł, to raczej bym oddał.
Napisałem "raczej", gdyż właśnie przypomniał mi się obejrzany w tym roku amerykański film pt. "To nie jest kraj dla starych ludzi".
Takiego "znaleziska", na jakie trafił (na początku filmu) główny bohater, to bym nie zwrócił. Za to starałbym się postępować ostrożniej niż wspomniany "znalazca".
Tym, co filmu nie widzieli, wyjaśniam iż chodziło o wielką kasę mafii, i że co do tego nie było cienia wątpliwości. O tę kasę (sporą walizkę USD, w banknotach studolarowych) żołnierze mafii wzajemnie wystrzelali się co do nogi i wtedy właśnie napatoczył się główny bohater. W scenerii przypominającej nieco krajobraz bieszczadzki.
Zachęcam do obejrzenia filmu. To nie będzie czas stracony.
Sam natomiast spotkałem się z ludzką uczciwością. W 1987 r. tankowałem swojego malucha na stacji benzynowej w Warszawie. Obsługiwał mnie pompiarz, któremu zapłaciłem. Widział, że mam w portfelu sporo ówczesnego "nawisu inflacyjnego".
Portfel ten położyłem potem na dachu samochodu i zabrałem się za zamykanie kluczykiem korka wlewu paliwa. A chwilę potem wsiadłem i już chciałem odjeżdżać. Gdy tylko zatrzasnąłem drzwiczki samochodu podskoczyło do mnie "z krzykiem" dwóch facetów - ów pompiarz i gość z kolejki, jeden niezależnie od drugiego. Podziękowałem im bardzo wylewnie.