Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
@Lucynko
Co do Carmelitowej czcionki, to masz rację.
Co do oczekiwań turystów, to zgadzam się z Marcinem, że wyciągnąć więc ej kasy z tych samych turystów, mających swoje oczekiwania, przyzwyczajenia i preferencje - niezmiernie trudno, żeby nie powiedzieć niemożliwe.
Rozumiem, że im lepsza jakość usług, tym lepiej, każdy chce zjeść dobrze i zdrowo, ale cena jest też pewnym ograniczeniem.
Dlatego jesli oczekiwania branży turystycznej to wzrost obrotów o 100%, to bez przyciągnięcia nowych turystów się nie obejdzie.
Przykre, ale faktycznie kiedyś Cisna chyba będzie kurortem, pomyśleć, że dzieciakom wciskałem kit o MacDonaldsie za górką;) a tu kiedyś się spełni.
Co do pójścia z postępem, to byłbym ostrożny;) Może w końcu przynieść więcej szkody niż pożytku.
Jezu gdzie to trzeba będzie łazić, by się na tych wszystkich rozłażących się jak robactwo turystów omijać...
Co do produktów lokalnych, to faktycznie smaczny ten chleb baligrodzki, Szelce pieką też pysznie...ale ile produktów z oferty takich Szelców jest "ulepszanych"?
Zresztą Carmellita jak każdy ma swój punkt widzenia.
Ty piszesz o rozwoju zrównoważonym, a ja bym teren w promieniu co najmniej 200 km oczyścił z wszelkich Krain Wilka i innych Połonin, bo one się przyczyniają do tego, by krainą wilka było to tylko z nazwy;)
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
andrzej627
Carmelita, słusznie prawisz. A gdyby tak dla "starszej, bogatszej klienteli" zorganizować jeszcze transport bagażu od schroniska do schroniska, aby mogli sobie wędrować przez Bieszczady bez zbyt ciężkiego bagażu na plecach. Można chyba o tym tylko pomarzyć, bo taka usługa przerasta wyobraźnie bieszczadzkich organizatorów turystyki.
Nie widzę w ogóle żadnych "pakietów" dla turystów plecakowych. Młodsza, biedniejsza klientela i tak sobie sama poradzi.
A po co pakiety turystom plecakowym? I jaki ciężki sprzęt? Mój plecaczek 22 litrowy waży kilka? a 35 litrowy kilkanaście kilogramów. I co mam zatrudnić kulisa do jego noszenia?
Z punktu widzenia przemysłu turystycznego to margines. Wiesz mi, gdyby było takie zapotrzebowanie to pojawił by się i pakiet. Ta kraina powoli zaczyna żyć z turystyki i niech tak pozostanie.
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
vm2301
Co do oczekiwań turystów, to zgadzam się z Marcinem, że wyciągnąć więc ej kasy z tych samych turystów, mających swoje oczekiwania, przyzwyczajenia i preferencje - niezmiernie trudno, żeby nie powiedzieć niemożliwe.
Rozumiem, że im lepsza jakość usług, tym lepiej, każdy chce zjeść dobrze i zdrowo, ale cena jest też pewnym ograniczeniem.
Dlatego jesli oczekiwania branży turystycznej to wzrost obrotów o 100%, to bez przyciągnięcia nowych turystów się nie obejdzie.
Przykre, ale faktycznie kiedyś Cisna chyba będzie kurortem, pomyśleć, że dzieciakom wciskałem kit o MacDonaldsie za górką;) a tu kiedyś się spełni.
Co do pójścia z postępem, to byłbym ostrożny;) Może w końcu przynieść więcej szkody niż pożytku.
Jezu gdzie to trzeba będzie łazić, by się na tych wszystkich rozłażących się jak robactwo turystów omijać...
Co do produktów lokalnych, to faktycznie smaczny ten chleb baligrodzki, Szelce pieką też pysznie...ale ile produktów z oferty takich Szelców jest "ulepszanych"?
Zresztą Carmellita jak każdy ma swój punkt widzenia.
Ty piszesz o rozwoju zrównoważonym, a ja bym teren w promieniu co najmniej 200 km oczyścił z wszelkich Krain Wilka i innych Połonin, bo one się przyczyniają do tego, by krainą wilka było to tylko z nazwy;)
To Twój punkt widzenia.
Tych samych turystów? Ile procent ogółu "stonki w rozumieniu my wszyscy) stanowią ci powracający. Max 20 %. Mówimy tu o promocji, przeadresowaniu oferty do gości indywidualnych i do zorganizowanych.
Podniesienie jakości automatycznie zwyżkuje podniesieniem ceny. Dobra jakość kosztuje. Tak już wstrętnie urządzony jest ten świat. Chyba tylko ja w tym roku chciałam podnieść ceny o 100 % i w pewnym sensie udało mi się. Nie przywidziałam tylko, że na rynku jest tyle młodych wilczków (kwestia stażu, a nie wieku), którzy będą pracować za czasami 1/10stawki. :lol: Po perypetiach ja trochę obniżyłam stawki, wprowadziłam ciekawe pakiety,których nie są w stanie wilczki naśladować i rynek podzielił się na tych, którzy zarabiają stawki standardowe i tych co pracują za 80-100 zł.Ot takie życie. Podobnie jest na całym rynku turystycznym. To tak zwana segmentacja rynku.:lol:
Skarbuniu pragnę Ci przypomnieć, ze Ty także jesteś stonką. Czy chcesz tego czy nie. Nie rozumiem Was stonkowatych :lol: Ja jestem uprawniony do korzystania z gór ale inni to nie. Piękny przykład naszej Koleżanki z forum. Po przejściu kilunastu kilometrów w dolinie Sanu jest tak oboloła, że nie może wstać od stołu. Dla niej to wyprawa, a dla większości stonki takiej jak ja to śmiech na sali puste krzesła. Może przestalibyscie watościować ludzi. Każdy z nas jest stonką i intruzem w krainie wilka.
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Moge być nawet mega-stonką, ale ja mam prawo po tych górach chodzić, a te całe tabuny integracyjne niech spi***piiiiip
Nie każdy ma prawo korzystać z tej przyrody, nie każdy umie.
Każdy, kto nie jest wilkiem jest intruzem, ale oni sa intruzami wiekszymi. Ja jestem taki malutki intruz.
Więc ja zostaję, a tamci niech spie****piiiiip!
A Ty Lucynko sie przekwalifikujesz na bibliotekarkę - staz w katalogowaniu masz i na chleb u Szelców , czy tam z inna śliwka wystarczy.
Pozdrawiam;)
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
andrzej627
Carmelita, słusznie prawisz. A gdyby tak dla "starszej, bogatszej klienteli" zorganizować jeszcze transport bagażu od schroniska do schroniska, aby mogli sobie wędrować przez Bieszczady bez zbyt ciężkiego bagażu na plecach. Można chyba o tym tylko pomarzyć, bo taka usługa przerasta wyobraźnie bieszczadzkich organizatorów turystyki.
Chyba nie wszystkich.
Mój kolega już kilkakrotnie (średnio dwa razy w roku przez ostatnie kilka lat) prowadził po Bieszczadach grupy turystów z Holandii. Były to przeważnie starsze panie powyżej 60 lat.
Wyjazd organizowało biuro PTTK "Wierchy", które ma własne kontakty z biurami zagranicznymi.
Mieli transportowane plecaki, spali tylko w schroniskach PTTK (w tym w "Chatce Puchatka").
Nie przerażały ich dość prymitywne warunki, byli na to nastawieni. Interesowała ich sama wędrówka.
Warunkiem udanego wyjazdu był przewodnik, który po pierwsze doskonale zna rejon, po drugie doskonale zna język angielski, mój kolega spełnia oba warunki. A panie były zachwycone i wyjazdem i przewodnikiem ;)
Dodatkowo kolega jest z zawodu lekarzem, a z zamiłowania botanikiem. Więc i opiekował się paniami i opowiadał im o każdym kwiatku. Trudno się dziwić, że były zachwycone ;)
Miał różne niespodziewane przygody w tym jedna z pań na trasie tak nieszczęśliwie upadła, że złamała rękę. Dużo by pisać. Ale kolega poradził sobie ze wszystkim.
W roku 2008 prowadził tą samą grupę co kiedyś (zażyczyli sobie specjalnie jego jako przewodnika) ale tym razem w Beskid Sądecki.
Jak na razie to jest kilka (3-4) grup rocznie, "Wierchy" mogłyby przyjąć więcej grup, ale zasadniczy hamulec stanowi właśnie brak odpowiednich osób prowadzących - jednocześnie dobrze znających teren (praktycznie całe Beskidy, nie tylko Bieszczady, bo grupy w czasie jednego wyjazdu zwiedzają różne części Beskidów) i z dobrą znajomością języków.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
Carrmelita
Zatrzymajmy dzikie tłumy w Polańczyku i pozwólmy w Bieszczady dotrzeć prawdziwym miłośnikom wędrówek, koni i rowerów, którym do szczęścia potrzeba ciszy, ucieczki od spalin, jazgotu silników.
Niestety jestem pesymistką, czasu zawrócić się nie da.
A "miłośnicy dzikości" wyjeżdżają dalej na wschód i na południe, dopóki i tam nie powstaną kurorty. Ale do tego mam nadzieję jeszcze dość daleko.
Póki co - korzystajmy z tego, że tam są jeszcze dzikie góry.
Mój syn ze swoimi znajomymi właśnie pojechał w Gorgany, ależ ja mu zazdroszczę (niestety obecnie nie mam czasu na wyjazd).
Pozdrowienia
Basia
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Chyba nie wszystkich.
Mój kolega już kilkakrotnie (średnio dwa razy w roku przez ostatnie kilka lat) prowadził po Bieszczadach grupy turystów z Holandii. Były to przeważnie starsze panie powyżej 60 lat.
Wyjazd organizowało biuro PTTK "Wierchy", które ma własne kontakty z biurami zagranicznymi.
Mieli transportowane plecaki, spali tylko w schroniskach PTTK (w tym w "Chatce Puchatka").
Nie przerażały ich dość prymitywne warunki, byli na to nastawieni. Interesowała ich sama wędrówka.
Warunkiem udanego wyjazdu był przewodnik, który po pierwsze doskonale zna rejon, po drugie doskonale zna język angielski, mój kolega spełnia oba warunki. A panie były zachwycone i wyjazdem i przewodnikiem ;)
Dodatkowo kolega jest z zawodu lekarzem, a z zamiłowania botanikiem. Więc i opiekował się paniami i opowiadał im o każdym kwiatku. Trudno się dziwić, że były zachwycone ;)
Miał różne niespodziewane przygody w tym jedna z pań na trasie tak nieszczęśliwie upadła, że złamała rękę. Dużo by pisać. Ale kolega poradził sobie ze wszystkim.
W roku 2008 prowadził tą samą grupę co kiedyś (zażyczyli sobie specjalnie jego jako przewodnika) ale tym razem w Beskid Sądecki.
Jak na razie to jest kilka (3-4) grup rocznie, "Wierchy" mogłyby przyjąć więcej grup, ale zasadniczy hamulec stanowi właśnie brak odpowiednich osób prowadzących - jednocześnie dobrze znających teren (praktycznie całe Beskidy, nie tylko Bieszczady, bo grupy w czasie jednego wyjazdu zwiedzają różne części Beskidów) i z dobrą znajomością języków.
Pozdrowienia
Basia
Świetna reklama kiepskiego biura słynącego z tego, że wyjatkowo źle opłaca przewodników. Tym większy szacunek dla Twojego kolegi. Dobry, a mimo to dla Wierchów pracuje. Wystarczy aby to biuro z którym wspólpracujesz podnioslo stawki to znaleźli by się i przewodnicy. W Bieszczadach Koledzy "pracujac w obcym języku" inkasują około 150-400 euro, a ile Wam płacą Wierchy. Dalej szukają osob, które za 150-200 zł dniówka mają być jednocześnie pilotami i przewodnikami. Kpina.
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Świetna reklama kiepskiego biura słynącego z tego, że wyjatkowo źle opłaca przewodników. Tym większy szacunek dla Twojego kolegi. Dobry, a mimo to dla Wierchów pracuje.
Mój kolega jest świetny :-P
A pracuje dla "Wierchów", gdyż nie tyle zależy mu na pieniądzach, co zależy mu na poznawaniu fajnych ludzi i na dobrze zorganizowanych wyjazdach, przy zachowaniu sporej wolności wyboru dla przewodnika.
Ważne dla niego jest przede wszystkim to aby to był wyjazd górski a nie "impreza integracyjna".
Tam np. nie ma przymusu realizacji tego czy innego punktu programu a tym bardziej ściśle trzymania się tego programu. Jeśli przewodnik uważa ze coś jest ciekawsze - może z własnej inicjatywy to zaproponować, byle by grupa była zadowolona.
Jeszcze się nie zdarzyło aby nie była. :smile:
Poza tym - opieka nad grupą przyjazdową wygląda tak - ze odbiera się ich w Balicach, towarzyszy w czasie zwiedzania Krakowa (tam jest zamawiany dodatkowy anglojęzyczny przewodnik do oprowadzania po mieście) a potem towarzyszy w czasie całego pobytu w Polsce, będąc jednocześnie tłumaczem, opiekunem, przewodnikiem górskim (dlatego trzeba mieć uprawnienia na cale Beskidy) i również oprowadza po ciekawych obiektach krajoznawczych jakie są po drodze. Np. jedziemy trasą przez Lipnicę Murowaną - to zatrzymujemy się przy tamtejszym kościółku i trzeba umieć opowiedzieć i o nim (po angielsku).
Biuro podróży zapewne na tym oszczędza, bo ma w jednej osobie tłumacza, pilota, przewodnika górskiego i przewodnika terenowego.
Poza tym - nie wiem czy "Wierchy" tak mało płacą - z tego co wyżej piszesz o stawkach - ich są znacznie wyższe (ale faktem jest że wymagania też są znacznie wyższe, choćby ta znajomość języków).
Nie jestem jednak upoważniona do rozmowy na takie tematy i w ogóle nie rozmawiam z innymi o tym ile mi płacą moi pracodawcy ;)
A "Wierchy" bywają od czasu do czasu również i moim pracodawcą.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
vm2301
Moge być nawet mega-stonką, ale ja mam prawo po tych górach chodzić, a te całe tabuny integracyjne niech spi***piiiiip
Nie każdy ma prawo korzystać z tej przyrody, nie każdy umie.
Każdy, kto nie jest wilkiem jest intruzem, ale oni sa intruzami wiekszymi. Ja jestem taki malutki intruz.
Więc ja zostaję, a tamci niech spie****piiiiip!
A Ty Lucynko sie przekwalifikujesz na bibliotekarkę - staz w katalogowaniu masz i na chleb u Szelców , czy tam z inna śliwka wystarczy.
Pozdrawiam;)
A rozumiem. Ciekawe podejście. Ja to jestem w górach oczekiwanym gościem, a inni niech sp...
Z tego co pamietam konstytucja gwarantuje nam równość.
Jak będziesz dzielił społeczeństwo, według jakich kategorii? Z tym, że nie każdy umie muszę się zgodzić. Tylko taka przypadłośc występuje częściej u osób indywidualnych niż u grup zorganizowanych. Tych ostatnich pilnują przewodnicy. A niektorzy potrafią postawić do pionu. Jak spełnia się życzenia nasze ministra od ochrony środowiska to my bedziemy mięc podobne uprawnienia jak pracownicy parku zwani szumnie strażnikami. Jak widzisz kariera mnie czeka, a spędzenie reszty życia w bibliotece.
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Baśka nie rozśmieszaj mnie. Raz pracowałam dla tego biura ponikąd zmuszona do tego sytuacją (Kolega podpisał umowę, duże wymagania maleńkie stawki) Pół dnia wykłócałam się z biurem o zmianę programu (wejścia górskie dla dzieciaków, które nie potrafiły chodzić), a mimo to doszło do serii wypadków. Zapytaj się Kuby R o to dlaczego goprowiec miał nieprzyjemności i został zawieszony. Co wiosnę proponują mi prowadzenie grup więc znam ich stawki. Nie czaruj mnie, nie przejdzie.