Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
Chyba nie dam rady z tym dodawaniem zdjęć. Jak się nie uporam to wrzucę je na garnek.pl i dam namiary. Pozdrawiam. Do końca tygodnia postaram się dodać 2 kolejne wyprawy i koniec. Pozostaje tylko tęsknota i nadzieja, że aby do sierpnia i znowu w Bieszczady
Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
Ok. Jeśli ktoś jest zainteresowany do fotki z pierwszych 2 "wypraw" są na garnek.pl.
Należy się zarejestrować (chyba) i wejść na zdjęcia użytkownika "jimbo". Są tam na początku zdjęcia z nad morza oraz z wycieczki do szklarskiej poręby (szczególnie interesujące moim zdaniem są zdjęcia z drogi na śnieżne kotły. W dalszej kolejności jest 48 fotek z wyprawy na Połoninę Wetlińską oraz do Sianek. Wkrótce postaram się napisać coś o wyprawie na Halicz, Rozsypaniec, Wołosate oraz na Rawki, Keremanos.
Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
A nie możesz umieścić linka?
Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
Z wielką przyjemnością "powędrowałam" Waszą trasą i z radością,że tak krótko "pobyliśmy"w Solinie! Czekam na dalsze eskapady z apetytem.
Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
Po SIANKACH odpoczynek.
Dzień następny wtorek 04 sierpień w miarę ładnie. W tym dniu odpoczywamy zaliczając tylko kolejkę Bieszczadzką. Jedziemy z Cisnej do Przysłupia i z powrotem. Nie powiem, że czułem się rozczarowany, ale zachwycony również nie byłem
środa 05 sierpień - cały dzień leje jak z cebra. Pojawiają się obawy, że tak może być do końca naszego pobytu tj. do niedzieli.
czwartek 06 siepień - od rana leje. Załamka. Wszyscy chodzą podminowani. Koło południa delikatnie się przejaśnia. Jedziemy do Ustrzyk Dolnych. Koło 15 jesteśmy na miejscu. Trochę spacerujemy. Na targu spotykamy ukraińców handlujących ichną wódką. Jakoś się nie zdecydowałem (opinie na temat tego alkoholu są bardzo różne - od zdecydowanie negatywnych do bardzo pozytywnych). Popołudniu znacznie się wypogadza. Myślę, że jest szansa następnego dnia na wycieczkę na Tarnicę.
Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
Piątek 07 sierpień
WOŁOSATE_TARNICA_HALICZ_ROZSYPANIEC_WOŁOSATE
od rana pogodnie. Koło 11 dojeżdżamy na parking w Wołosatem. Po prawej przed parkingiem mijamy pozostałości po IGLOPOLU DĘBICA. Puste, zniszczone obory. Wszystko to razem tworzy przygnębiający klimat.
Ruszamy na Tarnicę. Podejście momentami ciężkie (dzieci marudzą już całą drogę) ale dajemy radę. Koło 13,30 jesteśmy na Tarnicy. Widoki piękne, robimy fotki i troszkę wypoczywamy. Postanawiamy iść dalej, ale z 7osobowej grupy pozostaje 2. 5 osób schodzi do Wołosatego
Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
TARNICA _ HALICZ
w 2 idziemy dalej i muszę przyznać, że warto było. Jak dla mnie (początkującego bieszczdnika) widoki pomiędzy Tarnicą, a Haliczem stanowią jedne z najpiększniejszych w Bieszczadach. I to zarówno po prawej jak i po lewej stronie, gdzie w oddali możemy dostrzec ukraińskie SIANKI. Ścieżka bardzo wąska, praktycznie w 2 strony ciężko się minąć. Ludzi już znacznie mniej niż przy podejściu na Tarnicę, gdzie były tłumy (z łezką w oku można było wtedy wspominać drogę do SIANEK - zupełnie inny wymiar). Dochodzimy na Halicz
Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
HALICZ_ROZSYPANIEC_WOŁOSATE
Na Haliczy odpoczywamy. Leżymy na trawce i ODPOCZYWAMY. Jest cudnie. Dzień ciepły ale tutaj dość mocno wieje. Idziemy dalej. Na tym odcinku spotykamy już dalej w ciągu całego dnia mniej niż 10 osób. I o to chodziło. Schodzimy przez Rozsypaniec do miejsca gdzie pojawia się asfaltowa droga wybudowana tutaj prawdopodobnie gdzieś w latach 60,70. Nikt nie wie po co? Droga zaczyna się w Wołosatem i ciągnie się jakieś 8-9 km by nagle urwać się przy granicy z Ukrainą. Idziemy troszkę w lewo do słupków granicznych. Na mnie widok zrobił duże wrażenie - jakaś droga, która kończy się nagle, słupy graniczne, trawy. Zawracamy i idziemy już do Wołosatego. Na tym rozdrożu spotykam chyba jedyną (przynajmniej spotkaną) wiatę przykrytą dachem. Można tam chwilę w naprawdę zupełnej ciszy odpocząć
Odp: BIESZCZADY sierpień 2009
ZEJŚCIE DO WOŁOSATEGO
Droga utwardzona ciągnie się i ciągnie. Idziemy 8 km co zajmuje nam jakieś 2 godziny. W końcu wychodzimy z lasu. Po prawej stronie jakiś moztek, który wg analizy mapy prowadzi po około 1 km do granicy ukraińskiej. Ale na moście znak - zakaz ruchu w tym ruchu pieszego. Idziemy więc dalej i spotykamy polskich pograniczników. Pytam ich czy przez ten most można podejść do granicy, na co jeden z Panów odpowiada, że oczywiście a po małej pauzie dodaje że kosztuje to 500 zł. hehe
Idziemy pomalutku i szczerze mówiąc ledwie doczłapujemy się do parkingu w Wołosatem koło 19. Odpoczywamy przy samochodzie niesamowicie szczęśliwi. To naprawdę była fajna wycieczka no i te widoko szczególnie na odcinku TARNICA_HALICZ. I ten klimat Wołosatego też jest jakiś niepowtarzalny. Gdzieś z dala od drogi, obok rozpadające się budynki po IGLOPOLu, duży parking. To wszystko tworzy naprawdę niepowtarzalny klimat. Ci co tutaj mieszkają naprawdę żyją na końcu świata. (Na marginesie przypomniało mi się, że podobne budynki są w Tarnawie Niżnej, co również nadaje Tarnawie przygnębiający klimat).
Wracamy do domu gdzie jesteśmy koło 20. Grill, piwko i rozmowy na temat, że wkrótce koniec. Planujemy, że w sobotę przy sprzyjającej pogodzie zaliczymy ostatnią wyprawę (dzieci jednoznacznie deklarują chęć pozostania w domu) i w niedzielę powrót. Krótko jak dla mnie musiałyby być conajmniej 2 tygodnie
Myślę, że lepszym wyjściem jest trasa odwrotna tzn. z Wołosatego przez Rozsypaniec-Halicz-Tarnicę i zejście do Wołosatego. Może w przyszłym roku tego spróbuję.
Pozdrawiam i pozostało mi już tylko opisać ostatnią wyprawę (RAWKI-KREMENAROS). Później na garnek wrzucę zdjęcia z tych 2 wypraw (2 pierwsze wyprawy zostały już tam udokumentowane - link powyżej).