4 załącznik(ów)
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
Wieczór dnia pierwszego:
Po powitaniach bohaterów ;) którzy przeszli i wytyczyli nową drogę (kjm) wypili my wspólną „herbatkę” i czekali na zachód …. oczywiście słońca. Wspólne zdjęcia …. i zachodzącego słońca też.
Po , zeszli trochę niżej i rozbili namiociki i „poszli spać” ;)
Do jutra
10 załącznik(ów)
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
Rano (bardzo rano)dnia drugiego:
Godz. 4 - dzwonki …alarmy , melodyjki , co się dziejeee? a …..to przecie Kaśkowe „budziki” pobudkowe na wschód słońca się odezwały, zresztą zgodnie wieczorajszymi ustaleniami.
Wstajemy .. nie wstajemy , wstajemy…nie wstajemy .Wstajemyyy , przecież to wystarczy wyjść tylko przed namiot.
Wychodzimy ,… oczywiście oprócz Nunexa ,On już chyba nigdy nie zobaczy wschodu słońca ,bo jak nie sraczka ;) pod Bliżnicą na Świdowcu w 2008 , to mu się nie chce po prostu wyleż z namiotu.:mrgreen:
Wychodzimy przed namiot ,na zewnątrz:lol: tylko jakieś 2 stopnie , z namiotu słychać Nunexowe gadanie przez sen „zobaczę, zobaczę wschód słońca - na waszych aparatach "
Moim zdaniem wschody słońca są ładniejsze niż zachody, a może to na zasadzie podświadomego odczucia ..budzi się nowy dzień.
Po porannej sesji zdjęciowej uskuteczniliśmy jeszcze 3 godziny spanka, następnie śniadanie , pakowanie i wymarsz powrotny. Pakując się mieliśmy gości, Ukraińcy na motorkach krosowych i nie tylko, wjechali na Stoja i pojechali dalej przez borowinę.
Wracaliśmy przez Płaj , prosto z góry na azymut, do górnej wsi Hukliwyj na żółta turnbazę.
Tak jak już pisałem , schodzenie z Borżawy jest bardziej upierdliwe niż wchodzenia , różnica wysokości przy schodzeniu wyniosła, z 1330 do 700 m, na ok. 3 kilometrach , a to wszystko w godzinę.
Zeszliśmy do wioski pod jeden sklep , następnie drugi i przy trzecim posiedzieliśmy chwilę.
Załatwiłem z gospodarzem ,że za 40 HRywna podrzucił mnie z 10 km Ładiczką pod hotel na przełęczy, pod którym zostawiłem auto dnia poprzedniego.
BORŻAWA JEST PIĘKNA:smile:
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
Dzięki Wam za tą borżawiańską relację.
To właśnie przez nią miałem okazję zobaczyć drugą stronę księżyca - tą niewidoczną dla nas w ubiegłym roku.
Wówczas musieliśmy się więcej domyślać niż było widać.
.
http://img202.imageshack.us/img202/3282/img5327g.jpg
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
.... zobaczyć drugą stronę księżyca - tą niewidoczną dla nas w ubiegłym roku.
Wówczas musieliśmy się więcej domyślać niż było widać.....
Zapewne o tą stronę księżyca Ci chodzi.
Powiedział bym ,że jak "Napoleon panuje nad dolinami", stosunkowo niski, (1408 m) a tak dostojnie i dumnie wygląda,ma COŚ w sobie.:lol:
http://images49.fotosik.pl/303/55fa698ab9dd099a.jpg
http://images47.fotosik.pl/303/5f4a1cd0d3f9a6ff.jpg
http://images46.fotosik.pl/302/c313e47017862da7.jpg
Wniosek z tego , trzeba powtórzyć.Jak tam musi być kolorowo kiedy borowinka nabierze czerwono-bordowych barw w pażdzierniku.
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
cudnie zielono...
też mi się ona marzy kolorową jesienią...
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
Pięknie Janusz - taaa zieleń.
Po krótkim przemyśleniu nasuwa mi się taki wniosek: chcesz coś zobaczyć - jedź z "klubem" krośnieńskim, chcesz zatopić się w mgle - jak nic polecany "klub" rzeszowski. Dla każdego, to co lubi ;)
Pozdrawiam jednych i drugich - zazdroszcząc tych wschodnich wypraw.
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
A jak chcesz słońca i się opalić na maxa to jedź ze mną ha ha ha
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
Cytat:
Zamieszczone przez
Aleksandra
...Po krótkim przemyśleniu nasuwa mi się taki wniosek: chcesz coś zobaczyć - jedź z "klubem" krośnieńskim, chcesz zatopić się w mgle - jak nic polecany "klub" rzeszowski. Dla każdego, to co lubi ;)
Pozdrawiam jednych i drugich - zazdroszcząc tych wschodnich wypraw.
Aleksandro, nie jest tak do końca "różowo" z tymi dobrymi aurami pogodowymi na wyjazdach.
Jak jest żle to nie ma zdjęć:mrgreen:i nikt nie wie ,że się było.
Dzięki za pozdrowienia i też Pozdrawiam
Odp: 2010 czerwcowa Borżawa
Szeroko się uśmiechnąłem czytając :
Cytat:
chcesz coś zobaczyć - jedź z "klubem" krośnieńskim, chcesz zatopić się w mgle - jak nic polecany "klub" rzeszowski.
Tak powstają legendy i niech tak zostanie.