Odp: Z małymi misiami w Bieszczadach
Tak więc, jak widać na załączonym obrazku, Hasiakowa Skała (wierzchołek ze schroniskiem, 1231 metrów) jest jak najbardziej w zasięgu dwulatka (no, plus dwa miesiące:wink:). Obie małe weszły same, ani jednego kroku ich nie nieśliśmy8). Po drodze mijały nas dzieci starsze od nich, podróżujące w nosidełkach na plecach rodziców. Na górze zgotowaliśmy im oklaski że same wyszły i widać było, że się cieszyły, miały satysfakcję. Niestety, na szczycie nie posiedzieliśmy - nadszedł deszczowy szkwał, a z nim konieczność ewakuacji do schroniska. Ruszyliśmy więc na spotkanie z Puchatkiem i jego chatką :-P
Odp: Z małymi misiami w Bieszczadach
Bardzo sympatyczna i zabawna (m.in. dzięki "niedźwiedziej konwencji";)) relacja! A przy tym napawa optymizmem: jak widać, dzieci nie muszą oznaczać totalnego uziemienia. :-) Ale to chyba jeszcze nie koniec relacji?