:-P Pamiętajmy również, że Wojtek kiedyś spływał na rowerze Sanem :razz:
Na rowerze lata, chaszczuje, bobruje i nurkuje - straszny Harpagan!
Mnie to od samego czytania o tych pokonywanych odległościach dupa boli :)
Kręć dalej Wojtku!
Wersja do druku
Rankiem załapuję się na służbowe śniadanie, gospodarz wyprowadza mi rower ze stodoły (fot.29), gospodyni żegna przed gankiem (fot.30) i ruszam w drogę. Równocześnie zza chmur wychodzi słoneczko.
29. Załącznik 25275 30. Załącznik 25276 31. Załącznik 25277
Gorce to kraina polan i szałasów. Sama nazwa tych gór pochodzi od słowa "gorzeć", bo polany śródleśne powstawały tu przez wypalenie lasu. Szałasy na polanach 30 lat temu tętniły życiem. Teraz niektóre jeszcze stoją, inne chylą się ku ziemi, jeszcze inne już na ziemi leżą.
32. Załącznik 25281 33. Załącznik 25282 34. Załącznik 25284
Polana Kosarzyska. Na skraju polany kapliczka. W kapliczce smutny Chrystus. Chrystus Ukratowany. Pewnie bez krat długo by tu nie posiedział.
35. Załącznik 25285 36. Załącznik 25286 37. Załącznik 25287 38. Załącznik 25288
Po dwóch godzinach od wyjścia z chaty dotarłem na polane Bieniowe, gdzie dowiedziałem się, że szedłem trochę za długo (fot.39). Odtąd droga biegła grzbietem Gorc – Turbacz. Miejscami były to aksamitne polany (fot.40), gdzie indziej korzeniaste przeszkody (fot.41). W każdym bądź razie, niemal cały czas dało się jechać, nawet z sakwami.
39. Załącznik 25299 40. Załącznik 25300 41. Załącznik 25301
Celem górskim była dziś Jaworzyna Kamienicka ( 1288 m.), drugi pod względem wysokości szczyt w Gorcach. A wcale nie widać, że się jest na szczycie. Zresztą górale nazwę Jaworzyna odnosili nie do jakiegoś tam, niepotrzebnego nikomu szczytu, ale do rozległej polany. Na polanie pasał owce baca Tomasz Chlipała, zwany Bulandą, który postawił tu kapliczkę. Jest to obecnie najstarsza kapliczka w Gorcach.
42. Załącznik 25302 43.Załącznik 25303 44. Załącznik 25304
Na Jaworzynę zaglądamy z rodziną od trzydziestu partu lat (1980, 2000, 2011).
45. Załącznik 25305 46. Załącznik 25306 47. Załącznik 25307
To już moje ostatnie wejście w temacie z nieprawomyślnych terenów i zaraz przestaje przynudzać ;)
Z Jaworzyny był najpierw szalony zjazd do doliny Kamienicy, zwanej Gorczańską. Potem długi i szybki zjazd do Lubomierza. Zdjęć nie ma, bo szkoda się było zatrzymywać a jedyne „międzylądowanie” w błocie odbyło się w sposób nieplanowany. I tak zjechałem w szeroką i plaskatą część doliny, na skraj Lubomierza. Stoi tu przy drodze sympatyczny domek (fot.49) z jeszcze bardziej sympatycznym napisem: „Schron Papieżówka” (fot.50). Gdyby ktoś chciał się w schronie schronić, niech pamięta o zabraniu zestawu „mały ślusarz” lub palnika acetylenowego (fot.51).
48. Załącznik 25310 49. Załącznik 25311 50. Załącznik 25312 51. Załącznik 25313
Potem był już tylko szybki odwrót do najbliższej stacji kolejowej, z której jeździ coś do Jarosławia. A była to Bochnia (fot.55). Czyli miałem do przejechania w poprzek Beskid Wyspowy (fot.52 - Modyń) i Pogórze Wielickie (fot.53). Wbrew łagodnym nazwom, górki nie były całkiem łagodne (fot.54). Przed zmrokiem byłem w Bochni a przed północą w domu. Następny wyjazd na zachód za rok, bo teraz trzeba znów zajrzeć, co się na wschodzie dzieje :)
52. Załącznik 25315 53. Załącznik 25316 54. Załącznik 25317 55. Załącznik 25318
Widok spod Bulandowej kapliczki uważam za jeden z najfajniejszych w naszych górach.
Tajemnica mocy człeka tego prawdopodobnie ukryta jest na zdjęciu nr 44.8-)
Dla pewności, postaram się przy najbliższym spotkaniu pobrać próbki z "dna" i poddać badaniu.
Trzeba sprawdzić, czy to czasem nie jakiś Obcy.:roll:
Wojciechu - rewelacja, obyś jeździł wiecznie, bo mnie boli to samo, co Sera.
Z przyjemnością, Wojtku, przemierza się z Tobą te setki kilometrów siedząc wygodnym fotelu. Podziwiam Cię!
ten ból jakoś można znieść...:wink: ja chciałabym poznać tajemnicę techniki bezbolesnego i radosnego taszczenia roweru przez krzaczory, w przypadku gdy jechać się nie da (po ubiegłorocznym październikowym pożegnaniu sezonu rowerowego, siniak imponującej wielkości i kolorów zniknął dopiero w okolicach marca:mrgreen:)
jaki zachód!!! toz to caly czas wschód!! ;)
fajna wedrowka :-) szkoda ze gorce robia sie coraz mniej szałasowe... bo albo szałasy sie zawalily albo trzeba miec "małego slusarza"- a takie noclegi juz mnie tak bardzo nie ciesza.. 6 lat temu mielismy jakis taki gorcowy rok- wtedy jeszcze uzylismy na szalasach
świetna wyprawa, podziwiać, szacunek... ;)