eeee...ale o co chodzi?<zdziw>
Wersja do druku
eeee...ale o co chodzi?<zdziw>
no mamy modę na wordic nocking, i fajnie, patrzę przychylnie,
ale dużo bardziej mnie cieszy, gdy mijam się z jakimś dzadkiem na ukrainopodobnym welocypedzie
i pozdrawiamy się staropolskim: "Szczęść Boże".
a gps do jazdy po traktach jakimi jeżdżę raczej by mi się nie przydał,
co prawda gubię się czasem, ale takie gubienie to sama przyjemność.
Miejscowy :
i tu Sławku trafiłeś w samo sedno.Cytat:
ale takie gubienie to sama przyjemność.
A potem dodatkowa przyjemność jak się odnajduję !
Gepes spiepszyłby dwie przyjemności naraz, dlatego kupiłem sobie żeby sobie sąsiady nie myślały, ale na wszelki wypadek nie używam.
O! Wcale nie! Idziesz sobie (z urządzeniem na wszelki wypadek schowanym) i błądzisz sobie do woli. A gdy już wieczorem wyszedłeś na jakąś drogę, to:
a/ siadasz sobie spokojnie na poboczu;
b/ wyjmujesz coś do jedzenia i picia;
c/ przy pomocy mapy i mózgu próbujesz określić, gdzie jesteś, a gdy już wiesz, to
d/ na wszelki wypadek włączasz odbiornik i sprawdzasz, gdzie jesteś rzeczywiście.
Miejscowy...,,dokładnie tak, tyle że odwrotnie.
starsze osoby przestają chodzić i przesiadają się na rower...,,
Krysia...,,Starsza jeszcze nie jestem, ale dokładnie tak jest...,,Załącznik 28029...myślałem,że zejdę,kocham Was...
Pełta, tak się składa że mam rozwalone kolana i lekarz stwierdził że rower może mi pomóc, oczywiście nie wyczynowy.
Czemu nie na górki?
A o czymś takim jak przerzutki to słyszał???
Rower w każdych warunkach znacznie mniej obciąża stawy kolanowe niż chodzenie po tym samym terenie.
Teraz to już chyba uparcie się trzymasz swojej wersji dla zasady.
Porozmawiaj z pierwszym lepszym ortopedą, bo aż przykro czytać.