:mrgreen:...e tam, zderzak !!! ..naprawcie ten gwint / jasny/ ....!!! :mrgreen:, przecież nie będę was ciągał ZA ZDERZAK !! ...a chcesz , jak szarpne tymi swoimi 2.5 tonami mieć ciut dłuuuższe auto ?...:roll:
Wersja do druku
:mrgreen:...e tam, zderzak !!! ..naprawcie ten gwint / jasny/ ....!!! :mrgreen:, przecież nie będę was ciągał ZA ZDERZAK !! ...a chcesz , jak szarpne tymi swoimi 2.5 tonami mieć ciut dłuuuższe auto ?...:roll:
no jasne !!! ...skoro przeżyliśmy Mołdowe ..to co nam Białoruś !!! / i bliżej jest /
Niestety, ci paskudni Białorusini wszystko odbudowują ;) O ile wiem, także pałac w Różanie, chociaż tam akurat nie byliśmy.
Kolejny punkt naszej wycieczki to Nowogródek. Pamięć "wielkiego białoruskiego poety piszącego po polsku" jest tu widoczna na każdym kroku. Muzeum mieści się w samym centrum miasta, przy głównym placu.
https://lh3.googleusercontent.com/-v...0/DSC03256.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-k...0/DSC03257.JPG
Jest nawet dąb posadzony w dwustulecie urodzin Adama M. ...
https://lh3.googleusercontent.com/-i...2/DSC03267.JPG
...jest i samo muzeum.
https://lh4.googleusercontent.com/-d...0/DSC03268.JPG
W środku standardowa cepeliada, ale zdarzają się ciekawe polonica.
https://lh5.googleusercontent.com/-l...0/DSC03287.JPG
A przy samym rynku - "ta karczma Rzym się nazywa"!
https://lh4.googleusercontent.com/-h...0/DSC03294.JPG
W Nowogródku zareklamowano nam niedawno otwarte muzeum Mickiewiczów w Zaosiu, więc ruszamy, tym chętniej, że po drodze (ok. 20 km od Nowogródka) mamy Świteź. Nad jeziorem, na honorowym miejscu plaży - trochę badziewny, ale łapiący za serce pomnik.
https://lh3.googleusercontent.com/-6...0/DSC03301.JPG
https://lh6.googleusercontent.com/-7...0/DSC03302.JPG
Świteź jest pięknym i czystym jeziorem - woda w nim pochodzi z podziemnych źródeł, więc nawet na głębokości kilku metrów widać dno. W ciepłe dni ściąga tu pół Białorusi, zjeżdżają nawet mieszkańcy Mińska, chociaż mają tu ok. 160 km. Nad jeziorem jest (chyba) tylko jedna duża plaża z parkingami i infrastrukturą. My akurat byliśmy w środku tygodnia przy nie najlepszej pogodzie, wiec było przyjemnie pusto. Ale chwilę zadumy zdecydowanie popsuła woń unosząca się nad całą okolicą, a pochodząca z pobliskiego lasu i znajdujących się tam betonowych i (zapewne dość zapuszczonych) toalet. Sorry, ale był to tak duszący i obezwładniający smród, że uniemożliwiał zebranie myśli. Nie wiem, jak można wytrzymać na takiej plaży podczas upału... Uciekliśmy w te pędy.
A w Zaosiu było ładnie, wygodnie, swojsko i skansenowo.
https://lh5.googleusercontent.com/-T...0/DSC03320.JPG
https://lh3.googleusercontent.com/-M...0/DSC03321.JPG
https://lh6.googleusercontent.com/-W...0/DSC03322.JPG
https://lh3.googleusercontent.com/-B...0/DSC03324.JPG
Trzeba przyznać pomysłodawcom, że odwalili kawał dobrej roboty. Dworek Mickiewiczów,w którym urodził się Adaś, został odbudowany tylko na podstawie sztychu, na wykopanych oryginalnych fundamentach.
https://lh4.googleusercontent.com/-a...0/DSC03328.JPG
Gdyby ktoś miał wątpliwości, synem którego narodu jest Wieszcz, może przeanalizować drzewo genealogiczne rodziny.
https://lh3.googleusercontent.com/-7...2/DSC03331.JPG
I jeszcze dwie pocztówki z wnętrza:
https://lh3.googleusercontent.com/-O...2/DSC03339.JPG
https://lh4.googleusercontent.com/-B...0/DSC03343.JPG
Nawiązując do początku posta, faktycznie coraz trudniej spotkać na Białorusi zabytki saute - albo już nie istnieją, albo został odbudowane w cepeliowskim stylu. No bo niby jak miałyby zostać odbudowane?! Z dwojga złego, lepsza ta druga ewentualność, o czym świadczy choćby przykład Nieświeża, któremu taka renowacja na potrzeby wycieczek dała drugie życie.
Na drugim biegunie znajduje się los polskich zabytków ze Słucka, ale o tym w następnym CDN-ie :-)
Tak sobie pomyślałem... Może Wam być niełatwo - Białoruś nie jest państwem, po którym można jeździć "tak se". Np. do wniosku wizowego trzeba dołączyć zaproszenie, albo ksero paszportu osoby, do której się jedzie, albo też potwierdzenie rezerwacji z hotelu. Obawiam się, że podróż w nieznane z namiotem odpada... :| Na Białorusi możecie mieć kłopot z noclegiem - hosteli jest kilka i to tylko w Mińsku, noclegi "u ludzi" nie są praktykowane, pól namiotowych raczej nie ma... No i jest obowiązek meldunkowy, który władze traktują bardzo poważnie. My jeździmy do Mińska zawsze pod jeden adres, do tych samych znajomych, więc problemu nie ma, ale to nie przypadek, że ludzi z plecakami się tam nie widuje, podobnie jak nie ma w ogóle turystów na rowerach.
Ale nie chcę straszyć. Faktem jest, że takiego radosnego łazikowania za Bugiem nie próbowałem, wiec może przesadzam :-) Ludzie są naprawdę mili, tylko państwo... niekoniecznie.
Aaaa, to na pewno, tam w każdej zagrodzie mieszka mechanik :-D Znajomemu zaczęła kiedyś po drodze przeciekać chłodnica, więc pierwszy napotkany miejscowy mu doradził, że chłodnicę od wewnątrz można uszczelnić... musztardą. Trzeba tylko pójść na ryneczek i zakupić odpowiedni gatunek. I trzeba koniecznie powiedzieć, że chodzi o uszczelnienie chłodnicy! Znajomemu trochę było głupio, bo na ryneczku same babuszki, ale się przełamał i poprosił o musztardę "do naprawy", na co babuszka zapytała rzeczowo: "Ale dokładnie co się zepsuło? Aaaa, chłodnica... To ten słoik będzie dobry" :-D
Edit: znalazłem właśnie info o hostelu w Witebsku :-)
toś nas zmartwił....a musztarda to znany patent, nie tylko tam :mrgreen:
Sugerowalam sie kilkoma relacjami znalezionymi w necie, glownie rowerowymi, ktore to nie wygladaly jakby po hotelach spali... np.
https://picasaweb.google.com/karpack...rDczyznaBiaOru
http://www.pbase.com/pkotla/bialorus
https://picasaweb.google.com/1178592.../TandemBiaOrus
Oczywiscie przypuszczam ze wize, zaproszenie czy jakis meldunek z hotelu zapewne miec musieli..
Tylko po tym co napisales i pokazales na zdjeciach sie zastanawiam czy warto, bo wyglada ze tam wszytsko bardziej wyremontowane, zagospodarowane, odnowione i odcepeliowane niz np. na Ukrainie czy Moldawii.. Wiec troche sie zawahalam czy warto sie meczyc z wizami i meldunkami i miec to samo co np. w Polsce.. Jakos sobie tak troche wyobrazalam ze Bialorus to taka Ukraina z lat 90-tych ale widze ze chyba jestem mocno w błędzie..
Żeby domknąć wątek - jeszcze kilka wrażeń z "holiday in Cambodia" :-)
Niestrudzenie tropiąc pozostałości po Radziwiłłach dotarliśmy do Słucka, którego najsłynniejszym lokatorem był Hieronim Florian Radziwiłł, bodaj najprzyjemniejszy z całej familii, młodszy brat Michała Kazimierza "Rybeńko". Ówże Hieronim rezydował na zmianę w Słucku i Białej (dziś Biała-Podlaska). Ponieważ słucki zamek był drewniany, do dziś nie zachował się nawet fundament (w odróżnieniu od pięknie odnowionego pałacu w Białej). Jedyny ślad po budowli to zamkowe wzgórze otoczone fosą w samiuśkim centrum miasta, z efektownym domem kultury pośrodku (to ten po prawej).
https://lh3.googleusercontent.com/-H...0/P7300844.JPG
Nadrzeczna promenada ma swojską nazwę:
https://lh4.googleusercontent.com/-v...0/P7300847.JPG
Jeszcze kilkanaście lat temu można było obejrzeć resztki Radziwiłłowskiego kościoła, którego ściany zostały podobno sprytnie wkomponowane w ogrodzenie miejscowej mleczarni przy ulicy Armii Czerwonej. Kościelne mury prawdopodobnie kryją się pod tym tynkiem, ale nie zaryzykowaliśmy sprawdzania.
https://lh5.googleusercontent.com/-f...0/P7300855.JPG
Notabene, sama mleczarnia zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie, jako że reklamuje się sloganem: "Сыру - мир, миру - сыр", nawiązującym do Leninowskiego: "Миру - мир" (czyli: "Światu - pokój"). Nie bez kozery Włodzimierz Ilicz razem z miejską Aleją Zasłużonych (w głębi) do dziś pilnuje porządku na mieście.
https://lh5.googleusercontent.com/-D...0/P7300884.JPG
Niby wiedzieliśmy, że w Słucku niczego specjalnego nie odkryjemy, ale opuszczaliśmy miasto dość zawiedzeni.
Postanowiliśmy na koniec sztachnąć się cepelią i odwiedzić prawdziwy ludowy skansen w miejscowości Dudutki jakieś 50 km od Mińska. Ogromny kompleks wybudowany prawie od zera w szczerym polu, coś na kształt wzorcowej wsi, do której zwozi się autokarami wycieczki szkolne i zakładowe. Na szczęście latem jest tam pustawo, ale dzieci i tak nie wyglądają na zachwycone...
https://lh3.googleusercontent.com/--...0/P7310935.JPG
Z atrakcji mamy szpalery straganów z barachłem ze słomy, gliny i z Chin. Ten pan akurat uczył wypalania z gliny, ale tylko grupy zorganizowane, z nami łaskawie zamienił ze trzy słowa.
https://lh6.googleusercontent.com/-Y...2/P7310938.JPG
W cenie biletu (50.000 BYR, a jakże) jest degustacja miejscowych serów, czyli pochodzących z miejscowego, państwowego sklepu. A tu kolejny odjazd: jak na skansen wsi białoruskiej przystało, mamy muzeum motoryzacji (?!). Mała, ciemna sala z eksponatami od Sasa do lasa.
https://lh6.googleusercontent.com/-y...0/P7310944.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-I...0/P7310951.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-9...0/P7310953.JPG
Młoda - przyzwyczajona do zwiedzania w stylu Centrum Kopernika - nie mogła zrozumieć, dlaczego nigdzie nie można wejść ani niczym pokręcić, wszystkie drzwi do samochodów są zaspawane, a wszędzie wiszą kartki, żeby "nie dotykać, nie wchodzić, nie oddychać"...
Ale żeby nie było, że konie były tylko mechaniczne...
https://lh5.googleusercontent.com/-F...0/P7310980.JPG
Z biletem można podjechać na sąsiednie wzgórze, żeby obejrzeć dobrze zachowany wiatrak. Dojazdu strzeże taki znak:
https://lh6.googleusercontent.com/-c...2/P7311034.JPG
Jeśli ma się szczęście i uda się podłączyć do jakiejś grupy zorganizowanej, można nawet zwiedzić go w środku. Generalnie turysta indywidualny jest traktowany w muzeach trochę jak kosmita, a na pewno jak zło konieczne, więc i z tego powodu skansen nas jakoś nie oczarował. Np. nie można było skorzystać z knajpki ani piekarni, bo "tylko dla wycieczek". Ze strachem podchodziliśmy do toalet...
Ale żeby nie kończyć w minorowym nastroju - sielski obrazek: kąpiel w Niemnie :-) Może kogoś zniechęciłem do moczenia się w Świtezi, ale mogę z czystym sumieniem polecić pod tym względem Niemen, choć tylko przed Baranowiczami, bo miasto zrzuca doń ścieki. Dobrym miejscem na kąpiel są Stołbce (gdzie było przejście graniczne między II RP i ZSRR) - Niemen jest tu wąski i płytki, ale jeszcze krystalicznie czysty. W Stołbcach jest rozlewisko i miejska plaża, gdzie nurt jest słaby, a woda sięga do kolan, więc dzieci spokojnie mogą chlapać się same. Poniższa fotka pochodzi z dzikiej plaży, jakieś 100 m w górę od kąpieliska, gdzie rzeka jest jeszcze węższa, nurt rwący, a woda aż po pas, czyli prawdziwa dzicz :-)
https://lh4.googleusercontent.com/-n...0/P8050144.JPG
I to tyle wrażeń :-)