Dookoła Czarnohory - miasteczko namiotowe w Perkalabie
Choć w butach chlupie, to – jeśli się tylko da – człowiek próbuje zawsze przeprawiać się przez wodę „suchą nogą”. Bo ta woda w butach to już swoja, ciepła. Pierwszy rower przepchnęliśmy po tym mostku z sakwami, co dostarczyło nam dużo wrażeń. Mostek był bowiem wąski, śliski i chybotliwy a sakwy zaczepiały o telepiącą się poręcz. Drugi rower przeprawiany jest już bez balastu.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0249.JPG
A balast jedzie w następnym wagonie;)
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0520.JPG
Tuż przed wsią Perkalab, po drugiej stronie potoku Sarata wypatrzyliśmy dobre miejsce na biwak. Nawet oficjalnie podpisane: наметове містечко.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0256.JPG
Dlaczego dobre miejsca na biwak zawsze są po drugiej stronie? Mostu nie widać a woda była dość głęboka i dość brudna. Za to cieplutka:)
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0257.JPG
Zdjęcia z biwaku są, jak zwykle, z następnego dnia rano, bo oświetlenie lepsze. Może na pierwszym zdjęciu jeszcze nie, bo wstajemy o polskiej 5:00.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0260.JPG
Śniadanko.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0271.JPG
Po śniadanku wyjrzało słońce. I potok przez noc stracił swoją brązowość.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0277.JPG
Do przeprawy powrotnej znaleźliśmy bród. Niby też mokro, ale tylko do kostek a nie do kolan.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0281.JPG
Dookoła Czarnohory - spacer po centrum Perkałabu
Uzupełniamy zapasy wody.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0287.JPG
Spaliśmy na peryferiach Perkałabu. Teraz wjeżdżamy do centrum.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0293.JPG
Przez okna widać pozostawione jakby przed chwilą na stołach kubki, butelki, puszki.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0295.JPG
Obok jednego z domów jeden z mieszkańców wołał do nas, że tu nie wolno fotografować. Nie ma go więc na zdjęciu.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0294.JPG
I tu się kończy Perkałab
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0296.JPG
Z połączenia potoków Sarata i Perkałab powstaje Biały Czeremosz.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0303.JPG
Niżny Jałowiec. Na punkcie kontrolnym nie ma żołnierzy ani nawet psa. Ale jest znak, więc się zatrzymujemy.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0310.JPG
W Niżnym Jałowcu ludzie jakieś nerwowe som. Punkt pomiaru артеріального тиску (ciśnienia krwi) otwarty jest codziennie (oprócz sobót i niedziel).
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0318.JPG
Tutaj, jak tną las, to do końca. Dodać trzeba, że od razu sadzony jest nowy.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0320.JPG
Potem takie smoki zwożą drewno w doliny.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0321.JPG
Dookoła Czarnohory - dolina Białego Czeremoszu
Dookoła Czarnohory - Hryniawa
Odp: Dookoła Czarnohory na rowerze
Aż zazdrość bierze, jak się patrzy na Twoje zdjęcia ...
Odp: Dookoła Czarnohory na rowerze
Chodzą słuchy, że w dolinie Białego Czeremoszu ma powstać seria małych elektrowni wodnych. Chyba zdążyliśmy tu być jeszcze przed ich powstaniem – chyba, że są już gdzieś niżej. Spotkaliśmy natomiast dwie takie mini-elektrownie na potoku Probijna.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0385.JPG
Jest dopiero wczesne popołudnie, a ja do dzisiejszego opowiadania mam do wieczora tylko dwa zdjęcia. Bo jak się ok. 14 rozhukało, rozbłyskało i rozlało, to z niewielkimi przerwami trwało tak do wieczora. Aparaty zostały więc owinięte w filię i schowane na lepsze czasy. A z deszczem to było tak. Jedziemy doliną Probijny. Nad nami pełne słońce a chmurki - tylko te białe jak baranki. Nagle czujemy, że z góry bez ostrzeżenia leje się coś mokrego. To niemożliwe, żeby tak się lało z tych chmurek białych, jak baranki – myślimy i jedziemy dalej. Trochę przestało, ale chmurki białe zostały przesłonięte przez chmurki czarne i się zaczęło. Pognaliśmy do przodu, by znaleźć jakieś schronienie. Schowaliśmy się w altance przy sklepie. Deszcz zelżał, ruszyliśmy dalej. Odtąd starannie penetrowaliśmy wzrokiem otoczenie, starając się wynaleźć potencjalne miejsca schronienia. Póki nie skończyła się wieś, zawsze trafiało się jakieś schronienie. W sumie były cztery przerwy deszczowe. Z tego jedna prawie godzinna, bo lało jak z cebra, sypało gradem i biło piorunami. Ta największa ulewa złapała nas na szczęście w pobliżu domu z solidnych bali - niewykończonego jeszcze i bez drzwi. Małym problemem był tylko brak bramki lub przełazu i konieczność przechodzenia przez płot.
W taki sposób dotarliśmy do rozwidlenia potoków, przy którym stało dużo wielkich maszyn drogowych i budowlanych oraz mieszkalny barakowóz. Miejsce to oznaczyłem na mapce jako baza budowniczych drogi. Skreślona strzałka, przy ujściu potoku Szaraburego to pomyłka, tutaj był tylko jeden z postojów przeciwdeszczowych. Przy rozwidleniu potoków kończyła się też droga, popularnie nazywana przejezdną. Według mapy, wraz z potokami miała się też rozwidlać droga, i rzeczywiście tak było. W prawą dolinkę, na pn.-zach. szła droga na połoninę Ludową i ta nas nie interesowała. W lewą dolinkę, na pd.-zach. szła tzw. droga Mackensena, którą mieliśmy dojechać dziś do Szybenego. Już tutaj wyglądała odstraszająco – krzaki i błoto po osie. Ale była jeszcze niespodzianka – na grzbiet między dolinkami wspinała się droga nowiutka i szeroka, wysypana świeżo kamieniem. Takie drogi buduje się tu, jeśli gdzieś ma być duży wyrąb i zwózka drewna. Wszystkie maszyny stały już unieruchomione, może z powodu deszczu, może było już po fajrancie.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c..._watonarke.jpg
Podeszliśmy do barakowozu, Michał zapukał, w barakowozie coś zaczęło się ruszać i po chwili wyszedł lekko zaspany, młody mężczyzna. Spytałem, dokąd oni tę drogę budują i czy da się nią dojechać do Szybenego. Odpowiedział, że da się. Droga dochodzi do grzbietu, a potem trzeba skręcić w starą drogę wojenną. Tylko takie kamienie, to będą jeszcze przez pół kilometra, potem będzie pas ziemi, wyrównany w zboczu przez spychacze a jeszcze wyżej tylko powycinane drzewa pod przyszłą drogę. Ale całość jest dla wytrwałych do przejścia. Przy okazji zaprosił nas na kawę, ale nie skorzystaliśmy, bo przestało padać a przed nami był jeszcze kawałek drogi. Ruszyliśmy nową drogą pod górę. Po paru minutach zobaczyliśmy, że nasz informator zasuwa w sandałach za nami. Zmienił zdanie: lepiej wam będzie wrócić na dół i iść starą drogą. Na niej jest na pewno dużo błota i wody, ale to stare i stabilne błoto. A na tej nowej, to on nie wie, bo po takich deszczach to jeszcze sami jej nie oglądali. Nam jednak szkoda było tych iluś tam przebytych metrów, szczególnie tych w górę i poszliśmy dalej. Deszcz raz lał, raz padał. Ubranie i buty mieliśmy już całkiem mokre, więc nie stanowiło to dużej różnicy.
Gdy nie ma zdjęć, trzeba się dużo nagadać, żeby opowiedzieć, jak było. Na szczęście deszcz ustał na chwilę i dało się wyjąc aparat. To jest fragment środkowego odcinka nowej drogi.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0388.JPG
Potem był górny odcinek drogi, gdzie wycięte drzewa leżały wzdłuż i w poprzek drogi, na koniec doszliśmy do dawnej ścieżki na Watonarce, na grzbiecie Połonin Hryniawskich. Ta stara ścieżka, dawniej wydeptana i przyjazna, teraz też była rozryta i zawalona wyciętymi drzewami. Ale do przełączki, na której przechodzi przez grzbiet droga Mackensena zostało już tylko ok. pół kilometra, więc radośnie przenosiliśmy rowery nad kolejnymi przeszkodami.
Pierwotnie planowaliśmy na dzisiaj dość wczesne zejście do Szybenego, nocleg pod dachem, jakieś mycie i spokojny, popołudniowy odpoczynek. Gdy dotarliśmy do skrzyżowania ścieżki grzbietowej ze starą drogą, drogę Mackensena odnaleźliśmy tylko w stronę wschodnią, czyli w tę, z której przyszliśmy. Nie było widać jej początku w stronę Szybenego. Szybko obliczamy: z dołu na grzbiet szliśmy 1,8 km przez 3 godziny, czyli z prędkością ok. 0,6 km/godz. Do Szybenego jest ponad 5 km, z taką prędkością będziemy tam za … 8 godzin! Tu mamy piękną połoninkę, śpimy na Watonarce.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...s/IMG_0392.JPG
Odp: Dookoła Czarnohory na rowerze
Wooojteeek!!!! ja muszę iść do pracy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale jak tu nie przeczytać ?!? NIe, nie mogę odpuścić takiego tematu, aaaaaaaaa
Dookoła Czarnohory - Szybene i okolice
Nieplanowany nocleg na przełęczy dał nam właściwie jeden dodatkowy dzień (tak tak to nie błąd :-) )
Postanowiliśmy więc nie spieszyć się zbytnio, pospać dłużej i wysuszyć spokojnie na słońcu wszystkie rzeczy jeszcze na przełęczy.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...ymy-namiot.JPG
Wczorajsze nieudane próby zlokalizowania początku drogi Mackensena dziś poszły znacznie lepiej. Droga nadal istnieje - w znacznej mierze w oryginalnym kształcie.
Pod samą przełączę jest mocno nieczytelna ze względu na niedawny wyręb lasu.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...kamy-drogi.JPG
Potem jednak jest bardzo wyraźna i w większości drożna (choć jechać, nawet w dół, często się nie da).
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...ackensena1.JPG
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...ackensena2.JPG
Do Szybenego docieramy po półtorej godziny robiąc niecałe 5km. Udaje się nam przedostać do wsi bez przechodzenia na drugą stronę Czeremoszu (bez wchodzenia na drogę z Ilci)
dzięki temu docieramy bez przekraczania szlabanu KPP. Lokalni żołnierze są bardzo sumienni i jeśli przełożony zleci im pilnowanie szlabanu to już niczym innym się nie interesują i możemy spokojnie poruszać się nawet kilkadziesiąt metrów od strażnicy.
Sklep jak widać bardzo przyjazny turystom rowerowym. Takich stojaków zresztą jest wiele, zawsze stoją puste.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...bene-sklep.JPG
Po zeszłym roku znamy już lokalną przyjemną miejscówkę ale z ciekawości pytamy w sklepie gdzie tu można przenocować.
Pani wskazuje dróżkę i mówi o zielonym ogrodzeniu .... przerywamy jej i mówimy, że znamy już Marię Wasilewną nic innego chyba nie znała.
Jest południe a dzisiejszy cel został osiągnięty. Rozkładamy się więc w domku, ściągamy bagaże, płuczemy buty w potoku i planujemy wyjazd na lekko do Burkutu.
W międzyczasie gospodyni częstuje nas malutkimi gołąbkami i serem (zapewne wszystko sama wyhodowała bo w zagrodzie ma chyba z tuzin różnych zwierząt, grządki itp).
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...bene-obiad.JPG
Do Burkutu mamy kilka kilometrów.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...-czeremosz.JPG
Po drodze sprawdzamy oba źródła mineralne: Mały
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...urkut-maly.JPG
i Wielki Burkut.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...kut-wielki.JPG
Nasza gospodyni poprosiła o przywiezienie kilku litrów z Wielkiego (ponoć lepszy) ale w sumie smakują tak samo, nawet dobrze, ale lanie tego do bidonu nie jest dobrym pomysłem.
W Burkucie został jeden dobrze utrzymany dom leśnictwa oraz trochę gorszy w którym mieszka parę osób. Pozostałe budynki w mniejszym lub większym stanie rozkładu.
Na końcu wsi badamy jeszcze co się dzieje z drogą wzdłuż Czeremoszu za Burkutem. Mieliśmy kiedyś plan by z Perkałabu dotrzeć do Szybenego doliną Czarnego Czeremoszu - chyba dobrze, ze go porzuciliśmy bo drogi całkowicie brak.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c.../d4-burkut.JPG
Po powrocie sprawdzamy jeszcze co nas czeka jutro - odcinek drogi Mackensena do granicy. Na pierwszy rzut oka wygląda bardzo obiecująco choć kilkaset metrów do góry brzmi groźnie.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...do-granicy.JPG
Przy okazji mamy widoczki na Szybene.
http://www.ciekawe.tematy.net/2013/c...-panoramka.JPG
Odp: Dookoła Czarnohory - Szybene i okolice
Witajcie,
Kilka uzupełnień. Nie ma czegoś takiego jak Wielki Burkut. Do samego zaś źródła burkuckiego mogliście pofatygować się parę minut w górę za leśniczówkę - tak jak prowadzi ścieżka na Łukawyci. Droga Mackensena nie za bardzo istnieje "w znacznej mierze w oryginalnym kształcie" - w sensie lokalizacji - tak, ale kilkadziesiąt lat eksploatacji oraz oddziaływania czynników "geograficznych" dobrze widać np. na odcinku wzdłuż Datnickiego - to już jest prawie "wądół", u zarania na pewno nie tak głęboki. Na oryginalne fragmenty nawierzchni można trafić jeszcze w Czywczynach. Mam do Was pytanie: w której chacie w Burkucie byli ludzie ? Pozdrawiam serdecznie! M
Odp: Dookoła Czarnohory - Szybene i okolice
Cytat:
Zamieszczone przez
Martini_Lub
Kilka uzupełnień. Nie ma czegoś takiego jak Wielki Burkut.
Do samego zaś źródła burkuckiego mogliście pofatygować się parę minut w górę za leśniczówkę - tak jak prowadzi ścieżka na Łukawyci.
Takie nazwy podawała nasza gospodyni gdy pytaliśmy jak tam trafić. W górę nie szliśmy zadowalajac się wybudowaną końcówką na dole.
Cytat:
Zamieszczone przez
Martini_Lub
Droga Mackensena nie za bardzo istnieje "w znacznej mierze w oryginalnym kształcie" - w sensie lokalizacji - tak, ale kilkadziesiąt lat eksploatacji oraz oddziaływania czynników "geograficznych" dobrze widać np. na odcinku wzdłuż Datnickiego - to już jest prawie "wądół", u zarania na pewno nie tak głęboki. Na oryginalne fragmenty nawierzchni można trafić jeszcze w Czywczynach.
Chodziło mi o lokalizację, nawierzchnia napewno się zmieniła. Miejscami tak jak piszesz mogło się przesunąć nawet ze 2 metry wgłąb :-)
Natomiast (ale o tym będziemy dopiero pisać) droga między Szybenym a granicą wygląda miejscami na zachowaną, wrzucimy fotki brukowanych miejsc.
Cytat:
Zamieszczone przez
Martini_Lub
Mam do Was pytanie: w której chacie w Burkucie byli ludzie?
Wrzucę wieczorem fotki zamieszkałego domku.
Jest jakieś 50-70 metrów za leśniczówką w górę Czeremoszu.
michał.