Łatwo trafić do Lutka?Przy zerowej widoczności-ot bajka z mchu i paproci.Sam Lutek opowiadał mi i znajomym jak to się gubił podchodząc od przełęczy
Wersja do druku
Łatwo trafić do Lutka?Przy zerowej widoczności-ot bajka z mchu i paproci.Sam Lutek opowiadał mi i znajomym jak to się gubił podchodząc od przełęczy
irekr napisał
Widocznie coś miał na myśli ,Cytat:
Do Lutka dość łatwo się dostać, nawet przy zerowej widoczności. Tarnica to inna bajka. Bez specjalnego sprzętu wchodzenie przy ujemnych temperaturach i oblodzonym szlaku to czysta głupota.
........................albo powie nam na forum ?>???
halo,
nie ,nie chcę w tym miejscu się "licytować"...
zeszłego roku w listopadowej kurniawie droga: z parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej do schodów Bacówki pod Rawkami...zajęła mi ok. 2 godzin.
Trasa znajoma ,ba... ,wręcz w mojej krwi-obiegowa.
Wystarczyła totalna zamieć, ok :10 stopni pod zerem oraz noc...
Wyłączona czołówka była bardziej przydatna niż włączona...byłem trzeźwiuteńki i wypoczęty ,oraz usprzętowiony jak należy...
Ślad postawionej stopy w głębokim śniegu ,gdy po chwili się obróciłem był ...niedostrzegalny...
Mina piesków oraz ekipy obsługującej bacówkę ,gdy wszedłem ...hm...warta mozołów tej drogi:)
łooooo Pierogowy -szok! Odcinek latem do pokonania maksymalnie w 15 minut a tu taki psikus! Tam to odśnieżane, codziennie tamtędy chodzą (chociaż obsługa) ale proszę co potrafi zrobić zamieć i zerowa widoczność! Ja zawsze miałam bardzo duży respekt do zimy i bardzo ograniczam zimą wędrówki (praktycznie do zera, bo samej).
Żałuj Jimi coś pięknego taka zimowa włóczęga :-) Kilka lat temu trasę z Komańczy do Żebraka robiliśmy dwa i pół dnia ale to jedna z najpiękniejszych i najciekawszych tras jakie udało mi się zimą zrobić.Drugą taką trasą było 15 godzin na Wetlińskiej start z Wetliny żółtym i przymusowy wycof z podejścia na Osadzkiego bo zgubiłem trasę i cofałem się po ledwie widocznych śladach a bardziej tak naprawdę na czuja.I w rakietach zapadałem się po pas w śniegu:-) Pieknie było i strasznie ale bardziej pięknie
A czy w wersji light - do Chatki Puchatka na Wetlińskiej byli by jacyś chętni :) ?
Czy zdajesz sobie sprawę ile osób rokrocznie wpada na ten "genialny" pomysł ?
Przecież tam nawet do zimnej poczekalni trudno się wcisnąć na stojąco.
A w ogóle jeśli już kogoś chcesz zachęcić na taką zimową wędrówkę, to powinieneś wcześniej się pochwalić swym doświadczeniem w tej materii.
Bez przesady ... rok temu było może góra 30 osób - i to jak wybiła północ, gdy wszyscy wyszli na zewnątrz.Cytat:
Czy zdajesz sobie sprawę ile osób rokrocznie wpada na ten "genialny" pomysł ?
Przecież tam nawet do zimnej poczekalni trudno się wcisnąć na stojąco.
Znaczna większość z tej gromadki siedziała w schronisku od dobrych kilku godzin. Przed północą weszła garstka.
Nikogo nie chcę zachęcać. Decyzja musi być podjęta samodzielnie i świadomie.Cytat:
A w ogóle jeśli już kogoś chcesz zachęcić na taką zimową wędrówkę
zacytuję prasę na temat
więcej oraz jak w innych schroniskach sylwester, można znaleźć tutajCytat:
...W schronisku u Lutka nie ma biletów wstępu. Za to zawsze zbiera się grono przyjciół, którzy uwielbiają dobrą zabawę na Połoninie Wetlińskiej. Zawsze też jest grupa niezapowiedzianych turystów,...
http://www.strefabiznesu.nowiny24.pl...w-bieszczadach
W sumie fajny pomysł...sprawdziłbym tylko, czy wolno łazić w nocy po szlakach BdPN-u:) Jeśli tak, to można atakować biorąc jednak poprawkę na niezwykle (czasem) trudne warunki śnieżne tego rejonu. Np przy idealnej widoczności, braku wiatru i dość wysokiej temperaturce (-5 do -8) udało mi się przejść do przełęczy pod Tarnicą czerwonym szlakiem w jakieś 6-7 godzin. Nic nie zapowiadało niżej, że wyżej każdy krok do przodu oznaczać będzie zapadnie pod łamiącą się szrenią tak gdzieś po pachwiny, czasem płycej. Bajka:) Później został dupozjazd do Wołosatego - chyba ze 3 godziny, bo też się wciąż załamywało pod siedzeniem. Do UG wróciłem tak koło pierwszej w nocy na dygocących nogach. Jeśli takie ewentualności się weźmie pod uwagę - można iść w ciemno.
pzdr,
D.