10 załącznik(ów)
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
Nadszedł czas pożegnać sielskie, anielskie Prełuki i ruszyć dalej co też dnia trzeciego robimy....
Udajemy się do Chmiela, gdzie na na następne cztery dni "zamieszkamy".
Po powitaniu z gospodarzami wygrzewamy się na słonku i podejmujemy decyzję wycieczki na Dwernik-Kamień....
Wyruszamy, ale nie docieramy do celu...jest to kara za złamanie zakazu wstępu na szlak...:oops:
Trochę nadąsani wracamy....humor poprawia nam posiłek...
Załącznik 34806
Planujemy wycieczkę na Bukowe Berdo i trochę w lepszych nastrojach idziemy spać.....
Nastał poranek dnia czwartego. Wyruszamy do Mucznego...
Jest ciepło, parno, a w oddali słychać burzę...nie tracimy ducha że uda nam się "powidokować"....i tak też się staje...
Załącznik 34807Załącznik 34808Załącznik 34810Załącznik 34811
Są też moje paprocie...
Załącznik 34809 :grin:
Mało ludzi...cisza, spokój....to jest to co lubimy...
Dnia następnego ruszamy na Rawki...
Słońce rozszalało się na dobre...idzie się ciężko...
Napotykany pierwszych wędrowców...
Załącznik 34812
Coś niechętni do fotek....zalatani jacyś, czy jakoś tak....;)
Oczywiście cieszymy oczy widokami...
Załącznik 34814Załącznik 34815
Idziemy na Kremenaros...Załącznik 34816 i powolutku wracamy....
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
Paprocie... tylko skąd taki tytuł? Wszak Noc Kupały już za tydzień... nie mogę się doczekać!!! Ostatnimi laty zaczęłam obchodzić to pogańskie święto i jest to jeden z najważniejszych dla mnie dni w roku - o ile nie najważniejszy :) Cieszę się, że spędzę go w górach i to moich wymarzonych a wianka tradycyjnie nie wrzucę do rzeki ale zrzucę z gór :D
Mysz... wrrrr... niecierpie!!! Pisz dalej :)
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
... a widzę Jimi, że Żwirka i Muchomorka to chyba nie znasz....tylko jakieś pogańskie święta:mrgreen:...
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Paprocie... tylko skąd taki tytuł? Wszak Noc Kupały już za tydzień... nie mogę się doczekać!!! Ostatnimi laty zaczęłam obchodzić to pogańskie święto i jest to jeden z najważniejszych dla mnie dni w roku - o ile nie najważniejszy :) Cieszę się, że spędzę go w górach i to moich wymarzonych a wianka tradycyjnie nie wrzucę do rzeki ale zrzucę z gór :D
Mysz... wrrrr... niecierpie!!! Pisz dalej :)
Możesz obchodzić po chrześcijańsku - wigilię św. Jana czyli noc świętojańską ;)
A co do wianków gdy nie ma w pobliżu rzek rzuca sie je na drzewa . Dziewczyna rzucająca wianek na drzewo obraca się do drzewa tyłem i ciska wianek ponad głową. Wróżba dotyczy zamążpójścia, a jej pomyślny lub niepomyślny wynik zależy od tego czy wieniec zatrzymał się na drzewie . Ile razy wianek spadnie, zanim wreszcie zawiśnie na gałęziach, przez tyle lat dziewczyna pozostanie niezamężna.
POWODZENIA :-))
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
Też się szykuję na noc Kupały,może mi się uda przyjechać do Polańczyka,korowód z pochodniami szedł na wzgórze widokowe panie w regionalnych strojach ognisko, akordeon ,było pięknie.ech jak tęsknie.....;)
9 załącznik(ów)
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
I tak nastał dzień kolejny...Ruszamy do Źródeł Sanu...
Beniowa wita nas kwitnącymi jabłonkami i żonkilami...
Załącznik 34818 Załącznik 34819
Obserwujemy mikrokosmos i nawet udaje się zrobić zdjęcie jednemu osobnikowi...
Załącznik 34820
Żółte kwiatki też są ładne...:-)
Załącznik 34821
Grób Hrabiny od jesieni nieco się zmienił....
Załącznik 34822
Młodsza część idzie dalej, a ja kończę tutaj swoją wędrówkę....leniuchuję...
Trochę jest mi smętnie...to ostatnie chwile...jutro czas wracać...będzie ciężko...
Wieczorem palimy ognisko i spotykamy się ze znajomymi bieszczadnikami całkiem niespodziewanie spotkanymi...
I tak też powoli kończy się nasz pobyt....
Nie możemy jakoś wyjechać....powolutku się pakujemy...spijamy kolejne kawy...po drodze idziemy jeszcze do Łopienki...
Załącznik 34823Załącznik 34824Załącznik 34825
Zatrzymujemy się w Polańczyku i .......i koniec....żegnamy się z Bieszczadami....Załącznik 34826
Powrót jest jak zawsze trudny...nie bardzo wiem co się dzieje dookoła...domownicy po trzech dniach proszą bym wróciła także "duchem" bo jestem "nie do potrzebowania"....Brutalnie powiedzą że nie ma co patrzeć w okno... gór nie zobaczę...Trochę pobeczę w kącie i...wrócę...nie ma wyjścia...
Ktoś kiedyś powiedział że w życiu jest jak na rondzie...nie ma przystanków, nie można się zatrzymać...
Nie jest to prawda...Moim przystankiem od życia zawsze są Bieszczady....Co mogę poradzić że chcę się ciągle zatrzymywać? Może leniwa jestem....
Koniec
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
Ktoś kiedyś powiedział że w życiu jest jak na rondzie...nie ma przystanków, nie można się zatrzymać.:sad:..ale można jak ten tramwaj pojechać na pętle i...wrócić...:lol:
2 załącznik(ów)
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
Widok z Beniowej na Rozsypaniec, Halicz i Kopę Bukowską to dla mnie jeden z najmilszych widoków w Bieszczadach ;) Grób Hrabiny -faktycznie się zmienił. Gdy ja byłam 4 lata temu wyglądał tak:
Załącznik 34827Załącznik 34828
Odp: Majowa opowieść z mchu i paproci...
Sprawiłaś mi wielką radość tą relacją. Wędrowałem z Tobą i nostalgią, i nadzieją, że koło życia zatoczy się, zakolebie ... i przeniesie mnie w znajome górki.
Lipa w Beniowej zawsze mnie wzrusza i zachwyca. Jest taka ... lipowa ;)
A i jeszcze drobiażdżek: kwiatek to narcyz. Żonkile są duże i żółte.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Narcyz