Nie Ty jeden....:cry:
Wersja do druku
dzięki "Chłopaki" za pozytywny odzew :)zawsze jezdziłam w Bieszczady w drugiej połowie września,w tym roku z przyczyn losowych wyjazd wypadł w wakacje ...i stad te moje obawy
mam świadomość, że jak jest upał i tropikalne powietrze to jest inne gospodarowanie energią na szlaku...utrata sił i odwodnianie się i ten stres przed gwałtownymi burzami...jakie wasze rady? przewodniki radzą, ze w lesie podczas burz najbezpieczniej...byle nie na grani i nie na otwartej przestrzeni
pozdrawiam Anka
Ja kalosze zawsze noszę;), no może niezupełnie, ale w bagażniku są w pełnej gotowości. Przemolla, czy Twoje informacje dotyczące prognoz są wiarygodne? :-). Planuję wypad na przełomie września i października. Więc jeżeli nawet coś się zmieni w Twoich wizjach, to październik na zasadzie przekory, powinien być pogodowo przyjemny. Ale przecież doskonale wiemy, że w Bieszczadach, nie pogoda jest najważniejsza.
Jadę czwarty raz w Bieszczady , zawsze to był sierpień od II dekady i poprzednich latach kalosze były zbędne :razz: . Mam nadzieję ,że "latoś" też tak będzie , czego Wam życzę. (jeszcze jedenaście dni do wyjazdu)
Ja tam uważam, że idąc w góry zawsze należy być przygotowanym na wodę z nieba. O ile w lecie to może być przyjemne, o tyle jesienią i na wiosnę mniej.
Ale pobyty w lecie z przyczyn subiektywnych staram sie omijać (za ciepło i za dużo ludzi, ale to się da zniwelować godziną wychodzenia na szlak).
Wczesne wychodzenie w lecie ma jeszcze jedną zaletę - jeśli będzie burza, to na ogół po południu, a chodząc metodą alpejską (znaczy wychodząc świtem) o 12-13 jesteśmy po trasie... I spokojnie można przyswajać wodę lub inne płyny w dogodny dla siebie sposób :-)