Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Przekroczenie granicy poszło dość sprawnie (jak na samochód z kratką) i zaraz mogliśmy się zatrzymać w kompleksie przygranicznych sklepików i budek, aby dokonać niezbędnych zakupów
Jedni kupowali czekoladę, inni wyroby monopolowe a sir Bazyl udał się szukając "leśnych butów"
Wraca uradowany prezentując szpanerskie obuwie
http://i1266.photobucket.com/albums/...psmt3cxpnn.jpg
No teraz nikt mu nie podskoczy
Ruszyliśmy więc śmiało w dalszą drogę mogąc podziwiać co zima zrobiła z nowymi ukraińskimi asfaltami.
Następny przystanek miał uzupełnić nasze wygłodniałe żołądki. Tuż przed miasteczkiem Stary Sambor działa od niedawna kompleks gastronomiczno- noclegowy o dziwnej nazwie Salzbork
i tam zrobiliśmy sobie przerwę , wszyscy zamówili tradycyjną miejscową potrawę nazywaną warieniki co w Polsce znamy jako pierogi ruskie
Sposób podawania znacząco różnił się od tego co znamy na co dzień.
Kierowca był pokrzywdzony bo pił tylko kawę z ekspresu (dobra) , a inni woleli złocisty płyn.
W dobrych nastrojach dotarliśmy po godzinie do celu czyli dawnego uzdrowiska Rozłucz. Jest tu kilka obiektów noclegowych , a my wybraliśmy hotel , gdzie w przeliczeniu za 22 zeta mogliśmy się przespać w 2-osobowych pokojach z łazienką regenerując siły przed następnym dniem (w restauracji na dole)
Rano dość wcześniej załoga się zebrała, bo mieliśmy dojechać kilka kilometrów do miasteczka Turka. To było w naszych planach kluczowe miejsce.
Z miejscowego dworca miała rano odjechać marszrutka (busik) do wsi zagubionej w górskich zakolach.
Przed głównym dworcem rozlała się kałuża
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pswrll1xcy.jpg
.
Ot kałuża jak kałuża, a że duża ?
To co , nie można jej obejść ?
Miejscowa ludność doskonale sobie z tym radzi
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pse2c6duzo.jpg
.
ale czy my sobie poradzimy na tym dworcu i i odnajdziemy właściwy busik ?
Jest, jest, jest, udało się.
Samochód odstawiamy na podwórko znajomego Romka z Turki i ładujemy się tam
gdzie wita nas napis Karpatskie (Карпатське) na dawnych mapach wieś miała nazwę Hnyła
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psksu82l9q.jpg
.
2 załącznik(ów)
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Od siebie dodam zdjęcie obecnie obowiązującego obuwia trekingowego, szczególnie polecanego w Karpatach ukraińskich
Załącznik 42863
oraz pozimowego stanu dróg
Załącznik 42864
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Cytat:
Zamieszczone przez
bieszczadzka kuna
Od siebie dodam zdjęcie obecnie obowiązującego obuwia trekingowego, szczególnie polecanego w Karpatach ukraińskich
(fotka)
oraz pozimowego stanu dróg
(fotka)
Buciki zgrabne, dobrze się komponujące z kałużami! Ciekaw jestem jak sprawować się będą w górach?
Mieszkam rzut beretem od stollycy, a stan drogi jest podobny do tych ukraińskich. Sąsiad sprzedał swoje auto, bo prześwit między podwoziem a nawierzchnią był zbyt mały, aby dojechać od bramy do najbliższego asfaltu.
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Tym razem marszrutka nie była przepełniona i kołysząc się łagodnie przemieszczała nas przez kolejne wsie wcinające się dolinami w coraz większe górki.
Kurs zakończył się w centrum wsi Karpatskie. To że jest to centrum można było poznać po tym że działały tu trzy magaziny obok siebie, każdy z niepowtarzalnym klimatem.
Wybraliśmy ten co mieścił się w starej chałupie. Teraz był czas na drugie śniadanko i ostatnie uzupełnienie zapasów.
Jeszcze raz rzut okiem na mapę potwierdził że mamy iść dalej głównym traktem do cerkwii.
Idąc tym błotnistym traktem zazdrościliśmy Bazylowi, który elegancko i adekwatnie prezentował się pokonując kolejne kałuże.
Dla urozmaicenia pozostało nam podziwianie resztek bojkowskiej architektury
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pse7ei5vt1.jpg
.
albo systemów zabezpieczania domów przed mrozem
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psurt6rrl3.jpg
.
I tak to depcząc po błocie dotarliśmy do cerkwii, która prezentowała się bardzo ładnie, zadbana, odmalowana i zaopatrzona w błyszczące kopuły.
To typowy obrazek wschodnich rejonów, gdzie na to, co duchowe nie brakuje kasy.
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psvgtlhbtw.jpg
.
Cerkiew robiła wrażenie, ale nas najbardziej zainteresował leżący opodal cmentarz.
Tak jak za dawnych czasów bywało cmentarz przylegał bezpośrednio do cerkwi. Zaczęliśmy szukać interesujących nagrobków i bez problemu odnaleźliśmy
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psdqjakety.jpg
.
Cokół tego nagrobka pomalowany był niebieską farbą spod której przebijały się litery CS
Idąc dalej spotykaliśmy kolejne przykłady takich nagrobków
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psjktsvala.jpg
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psrdl31pa8.jpg
.
Na tym ostatnim numery 19/3 potwierdzają że są to dawne słupki graniczne pomiędzy Polską i Czechosłowacją, która miejscowa ludność zagospodarowała na swoje potrzeby
Znaleźliśmy też przykład wykorzystania kilometrowego znaku drogowego.
Ciekawe , gdzie dawniej stał ?
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psbkeglptw.jpg
.
Ponieważ w cerkwi trwało sprzątanie przed niedzielnym nabożeństwem , mogliśmy zaglądnąć do środka i pomodlić się o pomyślność naszej wyprawy
przy okazji podziwiając klimaty wschodnich świątyń.
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psdxsfqtv2.jpg
.
Jak się później okazało niebiosa nam sprzyjały w drodze.
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Zgodnie zw wskazaniami mapy zaraz za cerkwią skręciliśmy w polną dróżkę, która mozolnie pięła się w górę robiąc kolejne metry nad poziom morza.
Cel mieliśmy jak na dłoni , ale jawił się dość odlegle
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psqtsk4nez.jpg
.
Dróżka wyprowadzała nas na grzbiet oddzielający naszą wieś Karpatskie od sąsiedniej wsi Libuchora
Póki śniegu było mało dawaliśmy do przodu z buta
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psvqbxuivo.jpg
.
Ale przyszedł czas gdy śniegu było już sporo ( tak mniej więcej na poziomie 800 metrów) i nie dało radę iść, bo zbyt często nogi się zapadały.
Wówczas padł jednoznaczny rozkaz - rakiety włóż
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...ps1rgup7kv.jpg
.
Tempo marszu znów nabrało rumieńców.
Nasza Starostyna niby się przybliżała, ale niezbyt szybko. Wciąż majestatycznie pokazywała swoje oblicze zapraszając
Patrząc na poniższy obrazek mieliśmy świadomość że jeszcze czeka nas spory odcinek lasem a potem powyżej granicy lasu atak szczytowy
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pswgi2yrm2.jpg
.
Wyszliśmy powyżej granicy lasu i mamy ładny widok na wschodnie ramię Pasma Pikuja z Żurówką, Listowaniem i Wielkim Wierchem
... ale to był odległe. Dla nas istotne było nachylenie północnego zbocza po którym mieliśmy atakować szczyt
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psfy4mheux.jpg
.
Latem po połoninie wychodzi się spoko, natomiast poruszanie się na rakietach ma swoje prawa
Jak to ugryźć. Daniello zastanawia się nad metodą optymalną ( w dole wieś Karpatskie z której wychodziliśmy)
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pssbphog0y.jpg
.
Kolega sir Bazyl przyjął wersję " co ja nie dam rady ?"
i poszedł prosto . najbardziej stromym podejściem
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...psonhwi2b8.jpg
.
Ja wybrałem dłuższą wersję trawersując zbocze do najbliższej grani
Tylko Kuna Bieszczadzka usiadła zagubiona w odmętach białości i z białego smarfona wysyłała pytanie - gdzie jesteście ?
.
http://i1266.photobucket.com/albums/...pssrodafr0.jpg
2 załącznik(ów)
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Śnieg na łąkach i w lesie był dość mokry i głęboki
Załącznik 42875
więc tak jak napisał Heniu, trzeba było już niedługo po wejściu na jednolite białe przestrzenie przywdziać rakiety.
Z lasu wyszedłem ostatni i zobaczyłem, że grupa się rozdzieliła
Załącznik 42876
Heniu poszedł szerokim trawersem a Kuna z Danielem śmignęli lekko w poprzek ku szczytowi. No to ja wybrałem najkrótszy i chyba najbardziej stromy wariant, tak że zdjęć już nie robiłem więcej na podejściu bo do wspinaczki używałem zarówno kończyn dolnych jak i górnych. W niezłym tempie wyprzedziłem wspomnianą dwójkę i znalazłem się z nich najwyżej. W tym czasie Kuna zjechała kilka metrów i nie mogła się zdecydować czy zejść do podstawy podejścia i wyruszyć za Heniem, czy próbować ponownie ostro do góry. Daniel widząc i pewnie czując, że w każdej chwili też może zjechać, odpiął rakiety i ruszył w poprzek stoku lekko do góry, w kierunku samotnego świerka, przy którym grzbiet już się delikatnie kładł. Kuna naburmuszona siedziała w śniegu i coś tam biadoliła. Ponieważ mi nie zostało już więcej niż 15-20 metrów do wierzchołka ruszyłem po krótkim odpoczynku w górę. Ja ruszyłem w górę ale ze mną ruszyła dziesięciocentymetrowa warstwa śniegu leżącego na wcześniejszych, zlodowaciałych jego pokładach, w dół. Jadąc minąłem najpierw Daniela, później Kunę i pozdrawiając ich serdecznie dojechałem do stóp podejścia. Kuna jak zobaczyła, że jestem o wiele metrów niżej i że całą drogę mam znów przed sobą nagle nabrała werwy, też zdjęła rakiety i po chwili idąc po śladach Daniela zniknęła za grzbietem. No to ja też zdjąłem rakiety, tyle tylko, że okazało się, że gumiaki są gumowe i absolutnie nie wolno w nich próbować kopać stopni bo paznokcie wbijają się w palce a palce w stopę. Szedłem więc bardzo ostrożnie i bardzo powoli, korzystając ze zrobionych przez nich dziur, z duszą na ramieniu gdyż kopyta mam niemałe i nie mieściły się w te dołki, a te gumiaki to mają podeszwy chyba wybitnie zjazdowe :)
Mimo wszystko, w końcu dotarłem do całej trójki balującej już na szczycie!
2 załącznik(ów)
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Popłakałam się, ze śmiechu......wszystko prawda.
A oto Bazyl daleko po zjeździe Załącznik 42877
A jeszcze zapomnieliście, że szliśmy z pełnymi brzuszkami bo przed podejściem był obiad Załącznik 42878
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
I jak można było przypuszczać cały ten lans z modowymi botkami był zbyteczny. Wystarczyło schować adidaski do plecaczka i iść w skarpetach. W skarpetach ma się bliższy kontakt z podłożem co oznacza lepsze czucie - to po pierwsze. A po drugie - śnieg od stopy szybciej się nagrzewa dając lepszy poślizg przy zjeździe a zarazem większą prędkość. Była szansa odbić się od lasu i wskoczyć migiem na szczyt:mrgreen:
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Fajne wejście. kiedyś atakowałem wczesną wiosną Starostynę z Libuchory :)
Odp: Starostyna. Zimowe wejście ..... bez butów
Buty pierwyj sort! Nie jeden ukraiński turysta chciałby w takich śmigać. Nieprzemakalność zapewne na wysokim poziomie.
Dobrze, że zapomniał butów. Zawsze mogło być gorzej i mógł zapomnieć paszportu i wówczas Starostynę mógłby oglądać, ale z naszych Bieszczadów.