niektórzy już na miejscu ---- moze i tak ale ja nie szukam taplania sie w błocie co jest oferowane przez tych na miejscu i orania parków tylko ciekawych dróg i fajnych miejsc do ktorych mozna dojechac np gruntowymi drogami ..
Wersja do druku
niektórzy już na miejscu ---- moze i tak ale ja nie szukam taplania sie w błocie co jest oferowane przez tych na miejscu i orania parków tylko ciekawych dróg i fajnych miejsc do ktorych mozna dojechac np gruntowymi drogami ..
hmm.. no nie do końca chodziło mi o taplanie się... a co do gruntowych to byle nie pchać się na zrywkowe i wywozowe...
Jesli znasz tamte tereny to poprosze o zaproponowanie jakiejs trasy tak na 2-4 dni .
pozdrawim
w sprawie wjazdów turystycznych nie czuję się kompetentna niestety;/
może ktoś inny:D
pozdrawiam
pozdrawiam i dziękuje bardzo
N.p.Droga Wołkowyja - Stężnica, Tarnawa Niżna- Bukowiec -płatna, Bystre- Przełęcz Żebrak
pozdrawiam
Czesc Witam , ile czasu trzeba poświęcić na przejechanie tej drogi. ja mysle o trasie 3-4 dniowej juz na miejscu . pozdrawiam
z Wołkowyi do Stężnicy jest asfalt, tylko w niektórych miejscach zniszczony... po drodze trzy brody, samo przejechanie to może z pół godziny nie spiesząc się:D
chyba że by się skręciło na Bereźnicę i tą drogą przez las co wychodzi w Stężnicy:)
Droga Bereźnica - Strężnica jest bardzo łatwa, pokonałem ją kiedyś osobówką podczas "pory suchej". Faktycznie bardzo ładnie wygląda panorama Strężnicy.
Jest też taka lekka droga Polana - Lutowiska. typowa bieszczadzka droga, taki relikt epoki czy czasowa stop-klatka. Przy końcu jest fajny punkt widokowy na panoramę Lutowisk.
Wszystko to pokonasz autkiem kategorii SUV np. Subaru Forester, a napęd 4x4 będzie potrzebny sporadycznie i to tylko gdy jest mokro.
Dziękuje bardzo za pomoc . Pozdrawiam wszystkich .
to w bieszczadach sa jeszcze jakies trasy bezasfaltowe na ktorych wolno jezdzic?? bo chyba wszytsko wyasfaltowali jakby szału dostali... :( bo te wszytskie wyzej podane to jak nie asflat to maja nawierzchnie utwardzona i osobowka sie normalnie przejedzie... wiec chyba dla terenowki to zadna atrakcja...
;)...jest trochę lichego asfaltu , z dziurskami, na którym fajnie skaczą płyty CD ...no i nie niszczysz tak szybko zawieszenia ani nie rozwalisz michy olejowej......poza tym-nuuuuuuuuuuuuuuda prosze Pani..................:lol:
Hmm...całkiem ciekawa droga jest z Królika Polskiego (k.Rymanowa Zdroju) do Wisłoczka, droga na początku utwardzona, ale koło asfaltu to to nawet nie leżało więc powinno się podobać. Po przejechaniu około połowy drogi (jakies 2 km) wyjeżdzamy z lasu i jest piękny pkt widokowy, ale zarazem zaczyna się polna droga, która prowadzi nas prosto do Wisłoczka gdzie spokojnie można znaleźć dalszą część trasy, aczkolwiek głębiej się nie zapuszczałem.
Prawie w Bieszczadach.
Fakt, ale to już prawie bieszczady :)
Do nie dawna w rozmowach z Bertrandem byle auto na dużych kołach już nazywało się terenówką (i zaczynała się dyskusja a po co terenówka, a po co autem w teren, że w błoto, że szaleństwo itd). Jakiś czas temu życie zweryfikowało moje poglądy na temat pojazdów 4x4, oraz chyba poglądy Bertranda też 236 :)
Marzenia stały się pasją i tak oto wydłubałem z netu film... okazuje się że duże i 4x4 nie znaczy terenowe co mniej zapoznani z tematem mogą zobaczyć na proponowanym filmie.
http://fishki.net/comment.php?id=69541
haha filmik rewelacja :) jak w tej bajce o dziadku co rzepkę w ogrodzie wyciągał :DCytat:
Marzenia stały się pasją i tak oto wydłubałem z netu film... okazuje się że duże i 4x4 nie znaczy terenowe co mniej zapoznani z tematem mogą zobaczyć na proponowanym filmie.
http://fishki.net/comment.php?id=69541
p.s. coś mi z cytowaniem Barnaby nie wyszło ;))
świetne! a tak się niewinnie zaczyna :)
a ja juz myslalam ze ten gąsienicowy tez ugrzęznie ;) a potem przyjedzie pijany chłop z wozem zaprzegowym i wyciagnie wszystkich ;)
filmik super ! ...ale ten facio w patrolu ma zwykłe szosowe '' kapcie '' / ja osobiście identycznie wyrzuciłem .../
i kto się okazał kozakiem ?? -ten kto najwięcej dłubie w glebie :razz:
Pojawia się bardzo dużo aut 4x4, większych i mniejszych, w różnym stanie, wyposażeniu i z różnymi kierowcami. Chciałem tylko dać do myślenia tym, co widząc duże auto na dużych kołach, myślą terenówka. Swoją drogą, jestem pewien, że gdyby LKT wyciągał patrola po linii prostej, a nie szarpał w bok, film byłby mniej emocjonujący.
Witam serdecznie forumowiczów.
Bieszczady są jednym jednym z najmniej zniszczonych przez drogi i zabudowania miejsc w Polsce.
Z pewnością brakuje w Polsce miejsc do uprawiania turystyki off-roadowej, która nie wymaga ani brutalnego dla środowiska asfaltu, ani ośrodków wczasowych i innych zabudowań niszczących piękne miejsca, piękne widoki. Wystarczy samochód z napędem na cztery koła i namiot.
Chciałbym się dowiedzieć od osób znających te tereny (a jeszcze lepiej tych, którzy sami turystykę 4x4 uprawiają), czy znacie szlaki w na południowych wschodzie Polski, gdzie można przejechać z dala od dróg i zabudowań, zatrzymać się, rozbić namiot?
Warunek jest jednak taki, iż chciałbym aby to były szlaki / trakty / drogi przemierzenie których pojazdem silnikowym nie jest zabronione. Off-road ludzie nie siedzący w temacie znają głównie od strony jeżdżących w poprzek lasu quadowców. Oczywiście to tylko margines, tak samo szalejący po drogach kierowcy. Z góry zaznaczam, iż zależy mi na legalności przejazdu, a ponieważ nie wszędzie można, dlatego pytam tutaj, aby nikomu nie wadzić na szlakach przeznaczonych tylko dla ruchu pieszego i pojazdów uprzywilejowanych. Same trakty nie muszą być wcale łatwe. Jak to w terenie - to natura stawia warunki i im większa trudność, tym więcej można się nauczyć, większe wyzwanie i lepsza zabawa.
Wiem, że są tory, np. ten niedaleko Baligrodu (można znaleźć na mapie strony legalnyoffroad.pl -> szukaj). Świetne miejsce, aby pouczyć się jeździć w cięższym terenie (kto jeździ w terenie, wie jak bardzo jest to ważne i jaka jest przepaść w porównaniu do poruszania się po drogach utwardzonych), rozbić namiot i rozpalić ognisko. Ale np. jako trakty dojazdowe, zna ktoś w okolicy dozwolone do ruchu, lecz z dala od asfaltu?
[tu był link]
Dziękuję i pozdrawiam!
W Bieszczadzie nie ma takich dróg. Jedyne takie mi znane są w Beskidzie Niskim - w okolicach Radocyny, Czarnego, Nieznajowej.
To fakt Beskid Niski bardziej się nadaje na takie jazdy.
No nie...
Z Niskiego samochody offroad ja takoż proszę won
Dziękuję za odpowiedzi. Ja poproszę z całej Polski drogi won, gdyż przez nie niszczone jest środowisko. Wtedy z centrum kraju w góry każdy będzie pieszo chodził, ale natura wróci do swojego stanu pierwotnego. Niestety, nie wszyscy mają to, czego by chcieli.
Sformułowanie "ja takoż proszę won" jest cytatem z jednej z powieści Chmielewskiej, używanym przeze mnie nieobraźliwie :)
a faktem jest, ze akurat turystyki offroad nie lubię, ale cenię twoją troskę (serio, serio) o to, żeby jeździć legalnie.
Nie podobają mi się pojazdy silnikowe w górach, i tyle
i wyrażam protesta (to także cytat)
Ależ ja nie mam pretensji o to, że nie lubisz tej formy turystyki. Każdy lubi co innego. Każdy też by chciał, aby świat wyglądał inaczej. Ja również, o czym pisałem wyżej. A po mojemu da się, czego przykładem jest Rosja. Dla mnie nie ma znowuż rozgraniczenia pomiędzy "góry" i "reszta". Dla mnie wszędzie jest natura i może być albo zniszczona zabudowaniami, albo nie. Aby móc korzystać z natury i przemierzyć kraj, nie poruszając się po drogach - właśnie od tego jest turystyka off-roadowa. Podróżować po kraju samochodem można dwojako: albo sami podejmiemy wyzwanie i trudy przemieszczania się na zasadach Matki Natury i zostawimy za sobą co najwyżej błoto z którego mogą i zwierzęta korzystać, albo te zasady złamie buldożer i wyrżnie tym samym naturalne piękno, za którym zostanie polany asfalt na którym będą ginąć zwierzęta, ale my za to przejedziemy gładko i wygodnie. Ja wolę pierwszą opcję, tym bardziej że zawsze wymaga umiejętności, rozwoju, jest niesamowitą przygodą i dostarcza dużo zwyczajnej frajdy. Ale każdemu wedle potrzeb. I nie chcę tego robić nielegalnie, również szanując to, iż ktoś chce sobie szlakami górskimi pochodzić. Ja na te szlaki nie chcę wjeżdżać, dlatego pytam czy zna ktoś legalne trakty :)
Dziękuję serdecznie!
W Natura Parku koło Baligrodu jest płatna przestrzeń dla wszelkiego typu off-road'u.
Jednak samochody terenowe w Bieszczadach po prostu się nie sprawdzają chyba, że masz doinwestowane auto na minimum 50.000zł. Generalnie bez blokady 100% w ogóle szkoda się wybierać - w Bieszczady tył jest standardem, a przód w zasadzie też. To samo dotyczy simex'ów i to nie jakiś 31 cali tylko rozmowa zaczyna się od 33 i to najszerszej wersji, bo szlaki zrywkowe mają bardzo głębokie koleiny. O kwestii wydajnej wyciągarki (a nie jakiegoś chinola) nawet nie wspominam.
Generalnie kraina jest mega błotnista, a błoto strasznie oblepia gumki i jest duży problem z samooczyszczaniem. Nawet jodełki potrafią się skutecznie zalepić.
Dlatego na Bieszczady stosuje się quady, a nie krowiaste 2,5 tonowe patrole, LR czy gelendy. Poza tym quadem możesz bez najmniejszego problemu jeździć solo, a terenówką już nie bardzo.
Oczywiście mówimy o prawdziwej jeździe terenowej, a nie zabawie w błocie. To co robią terenówki w ciągu 1 dnia quadem robisz w góra 2 godziny, a błotem jesteś uwalony tak czy inaczej.
Tutaj sobie zobacz jaka jest różnica - quady https://www.youtube.com/watch?v=4dC6LCdqpfU terenówki https://www.youtube.com/watch?v=Zl1Ymimh8oI
> Oczywiście mówimy o prawdziwej jeździe terenowej, a nie zabawie w błocie
nie obraz sie, ale to co jest na tych dwoch klipach to wlasnie jest zabawa w blocie.
upalanie wokol komina.
bohaterstwo grubych potrfeli zainwestowanych w wyscig sprzetow.
przeciez ci kolesie najczesciej nawet nie wiedza gdzie sa.
zostaw ich samych w lesie, to sie zgubia.
Ale chodziło mi o pokazanie terenu, a głównie faktu, że terenówki będą się grzebały w głębokich koleinach.
Jednak widzę, że ile razy ktoś dotknie tematu off-road tyle razy spotyka się komentarze o zabawie dla bogatych etc.
Czy ktoś komuś broni kupić sobie quada ? Dziś używany markowy quad 4x4 w dobrym stanie kosztuje 10.000zł.
Wiele osób potrafi przepieprzyć tyle samo np. na papierosy i nawet o tym nie wie. Licząc po 12zł jest to 833 paczki czyli tyle ile przeciętny palacz wypala przez 2 lata.
Po 6-8 latach palenia masz już wypasionego, nowego japońskiego quada 4x4 prosto z salonu i nadal stać Cię na paliwo i wyjazdy ponieważ po tygodniu palenia wydajesz równowartość 18L benzyny.
Jak widać mnóstwo na pozór biednych ludzi stać na quady, narty w Alpach, nurkowanie w ciepłych krajach, samochody terenowe etc.
A ile jest takich biednych rodzin gdzie palą mąż i żona ? Mało jest takich małżeństw ?
Nowego quada mogą sobie kupić nie za 6-8 lat tylko 3-4 lata i już w tydzień po zakupie sprzętu mają na 36L benzyny do wyjeżdżenia.
Teraz dolicz jeszcze do tego jedno piwo dziennie + flaszkę raz na tydzień. Piwo kosztuje 3zł, flaszka 20zł. W roku dni jest 365, a tygodni 48. Więc masz 1100zł + 960zł = 2060zł czyli np. na komplet nowych opon po 500zł/szt.
Osobiście znam mnóstwo osób, które palą 1 paczkę dziennie, wypijają 1 piwko dziennie, a na sobotę kupują 1 flaszkę. Przeważnie są to osoby niezbyt majętne, a jakoś ich na to stać skoro przez rok małymi sumami wydają ponad 12.000zł
Wysłanych zakładów lotto czy miesięcznych opłat za pierdyliard kanałów telewizyjnych już nawet nie liczę.
Nie widzę, żeby wypalanie paczki dziennie, kupienie 1 piwa po robocie i flaszki na sobotę dotyczyło tylko bohaterów grubych portfeli.
Zaznaczam, że nie ma tutaj żadnego elementu dodatkowej pracy na swoje hobby czy oszczędzania kosztem rodziny.
Z tym terenem to jest różnie. Zgadzam się, wyższa opona pozwoli przejeżdżać przez różne koleiny. Ciężar auta nie ma aż takiego znaczenia, ważne jest jak dobrze dobrane są opony do dużego samochodu oraz moment obrotowy. Tego ostatniego u mnie nie brakuje. Ja mam rzeczywiście dość małe opony, bo raptem MT31'. Niejedno już jednak przejechałem, a gdzie nie dałem rady, tam wyciągarka nigdy nie zawiodła. Na filmikach teren nie wydaje się jakoś szczególnie trudny, przez gorsze breje przejeżdżałem (choć te głębsze, gdy auto wkleiło, to z pomocą wincha). Jeśli jest to zamknięty tor na terenie prywatnym z legalnym wjazdem, to fajnie. Mam nadzieję, że jest to szlak rozłożony na jakiejś przestrzeni, a nie jedno miejsce w którym w kółko rozjeżdża się to samo? Wiesz może, jaka jest długość takiego szlaku?
Zobacz tutaj:
Stężnica k. Baligrodu: http://naturapark.eu/
Łubno k. Dynowa: http://www.jeepomaniac.pl/informacje...kie-pod-poreba
albo: http://www.pgr4x4.pl/
W Łubnie w sob-niedz właśnie szykuje się impreza offroadowo- integracyjna. Dzwoń, pytaj, przyjeżdżaj, baw się.
> Jednak widzę, że ile razy ktoś dotknie tematu off-road tyle razy spotyka się komentarze o zabawie dla bogatych etc.
bo taka jest prawda - zrobila sie z tego zabawa dla bogatych snobow. w ten sposob najlatwiej sie "pokazac" i podbudowac swoje popadajace w ruine z powodu rosnacego brzuszka ego. mowie - zostaw takiego kolesia samego w lesie to zginie. wytycz mu trase, otasmuj, daj giepeesa, roadbuka na smartfona, stado innych takich samych do towarzystwa - od razu poczuje sie odwazny.
kiedys or zajmowali sie nieliczni - jezdzili uazami i gazikami, sami naprawiali swoje sprzety, to uczylo jednej waznej rzeczy - pokory.
teraz or zrobil sie modny - jak np. wspinanie. tylko ze to, co nazywa sie teraz off-roadem z prawdziwym or ma tyle wspolnego, co lazenie na scianke - albo jeszcze lepiej: komercyjne wlazenie na everest bedac pchanym pza dupe przez przewodnika - z prawdziwym wspinaniem.
pisze to z cala odpowiedzialnoscia faceta, ktory w zyciu nie posiadal samochodu innego niz terenowy (obecnie zajezdzam trzecie z kolei auto, pierwszy byl uaz), faceta, co w terenie (w tym rowniez w rajdach przeprawowych) jezdzi od czasow, kiedy posiadanie jakichkolwiek emtekow graniczylo z cudem, o simexach jeszcze nikt nie slyszal, a jedyna dostepna wyciagarka to tirfor lub mechanik ze stara 66; faceta, co jezdzi w pojedynke - rowniez po pustyniach (bynajmniej nie tylko bledowskiej) i gorach (bynajmniej nie tylko bieszczadach), latem, zima, do wyboru.
> Wiele osób potrafi przepieprzyć tyle samo np. na papierosy
> dolicz jeszcze do tego jedno piwo dziennie + flaszkę raz na tydzień
w moim przypadku - znowu pudlo.
od kilkunastu lat nie jaram szlugow (zmusily mnie do tego wlasnie finanse - w tamtym wieku jaralem do 3 ramek dziennie. jak zaczynalem to sporty i popularne, konczylem na camelach bez filtra, jak rzucalem camele byly po 6 zeta, policzylem ile mnie to kosztowalo w zyciu - superkomfortowe mieszkanie w scislym centrum krakowa, oczywiscie przed boomem deweloperskim - i od razu przestalem).
alkoholu tez nie pije od 5 lat - ani kropelki. ale nalogiem nie bylem, jak w przypadku szlugow.
Mazeno, masz dużo racji. U mnie w klubie starsi wyjadacze również chwalili dawne czasy, gdy na rajd przyjeżdżali ludzie i współpracowali ze sobą, integrowali się. W przeciwieństwie do rajdów płaskich, była atmosfera. Teraz jest trochę gorzej. Narzekają, że rajdowcy przyjeżdżają camperami, zmoty wiozą na lawetach, każdy po imprezie idzie na swoje. Nie ma dawnego ducha, z czasów gdy królowały UAZy i GAZy.
Nie zgadzam się jednak, iż teraz to zabawa dla nowobogacki. Każdy orze jak może. Jak kogoś stać na Patrola czy Discovery za 10000 zł, to takim będzie się bawił. Kluczem w off-roadzie nie jest zbudowanie maszyny, która przejedzie każdy teren, każdą koleiną. Nie ma takiej maszyny, można co najwyżej zwiększać możliwości swojej i rzeczywiście to zależy od wydatków na auto. Jednego stać na MTki 33 cale za 3000 zł, inny kupi MT 37 cali za 8000 zł. Oczywiście wiąże się to również z modyfikacją kosztownego zawieszenia. Nie to jest jednak kluczem. Kluczem jest, aby przygotowany samochód, jeśli dostanie w kość, przetrwał. Oprócz możliwości, dochodzą jeszcze umiejętności i technika jazdy. Dlatego, to nie jest zabawa dla nowobogackich. W klubie mamy ludzi z bardzo różnych grup społecznych i o różnej majętności. Faktem jest jednak, że porządne przygotowanie auta swoje kosztuje, dlatego - jak już napisałem - każdy orze jak może.
Podałem konkretne wyliczenia matematyczne, które każdemu udowadniają, że quady czy terenówki nie są wcale zarezerwowane tylko dla bogatych i wcale nie miałem na myśli Twojej osoby personalnie. Więc się nie tłumacz czy palisz czy nie, bo nie o to chodziło.
Natomiast dalej dotknąłeś już tematu z off road'em raczej luźno związanego czyli lansu, celebrytów i fałszywego PR robionego "na skróty". Bardzo dobrym przykładem jest Martyna Wojciechowska, którą wstawili nawet na rajd Paryż-Dakar i pasowała tam jak ...... tu niech każdy sobie dopowie.
Drugim problemem jest tak zwana tolerancja czyli przyzwalanie na głupotę taką jak np. na tym filmiku https://www.youtube.com/watch?v=RdDuGTpoSYY
Szczególnie wymowny jest fragment od 7.07 gdy facet z zerową przyczepnością próbuje złamać drzewo o które zahaczył.
Zobacz - kiedyś ludzie wstydzili się głupoty. Jeszcze całkiem niedawno. Ale nie dziś - bo naczelna zasada PR brzmi - nieważne co o mnie piszą, ważne że piszą.
Mało tego. Do tej głupoty dorobili jeszcze ideologię w postaci "integracja choinka".
Więc nie off road w Bieszczadach jest de facto problemem, ale patologiczna ideologia pompowana przez media. Dlatego trudno się później dziwić, że wiele osób zachowuje się jak się zachowuje i prezentuje poziom jaki prezentuje.