Biały walc, biały sen.... Siostro! Tlen!Cytat:
Zamieszczone przez T.B.
Pozdrawiam
Wersja do druku
Biały walc, biały sen.... Siostro! Tlen!Cytat:
Zamieszczone przez T.B.
Pozdrawiam
A ja na to:Cytat:
Zamieszczone przez T.B.
http://www.oftm.com/chupamex.jpg
Chupcia, bierz Go !!!
No to zazdroszczę. Ja niestety nie byłam w klasie humanistycznej, a moja polonistka skutecznie obrzydziła mi poezję. Na szczęście nie całą literaturę. Efekt jest taki, że jak czytam Wasze posty to aż czerwienię się ze wstydu, że tak koszmarnym laikiem jestem :oops: .Cytat:
Zamieszczone przez Stały Bywalec
Ale mam nadzieję, że miłość do poezji jest chorobą zakaźną i jeszcze ją złapię.
Tak więc proszę wszystkich o cd., nie udzielając się, jednak jestem z Wami.
Witajcie! Ale tu ladnie - dawno sie nie udzielalam, ale teraz napisze tak:
"Nasza milosc w malym domku w brzozach
Juz tyle lat tak samo mloda i biala
Nasza lawka na ktorej zostaniemy oparci o gory
Nasza milość biała w brzozowym zagajniku
Bedzie zbierac poziomki do konca swiata...."
To tez Jerzy H, ale najwazniejsze, ze ten oto fragmencik zostal umieszczony na naszym ( tj. moim i Konrada) zaproszeniu slubnym - a slub juz 28 sierpnia :lol: !
I ta wlasnie wiesc chcialam obwiescic na forumie, bo w biesach bedzie jak co roku cykac, pachniec, szumiec, beda morza zoltych kwiatkow - na drodze z Terki do Sinych Wirow cale tabuny ( moze ktos mi je przywiezie do bukietu??? :lol: ) a my - pierwszy raz chyba od 15 lat opuscimy sierpniowe Biesy zeby do nich wrocic juz naprawde RAZEM.
Chyba z tej szczesliwosci zaraz sie rozplyne, a wiec podrawiam wszystkich Forumowiczow serdecznie, piszcie dalej tak ladnie
kasiek
p.s. a z kwiatkami wcale nie zartuje, tylko nie wiem czy one by wytrzymaly w bukiecie :roll:
Kasia:
Znam taką fajną przyśpiewkę weselną:Cytat:
ale najwazniejsze, ze ten oto fragmencik zostal umieszczony na naszym ( tj. moim i Konrada) zaproszeniu slubnym - a slub juz 28 sierpnia !
"A kiedy była panną, panieneczką
Siusiała cienką, cieniutką strużeczką,
A kiedy za mąż została wydana
Bul, bul, bul - jak ze dzbana !"
hi hi hi :D
No moje ciotki takiej chyba nie znaja :lol:
Swietna, piszcie dalej !
Kasieczku, mówię teraz powaznie, zaproś Cioteczki na nasze Forum. Zobaczysz, po kilku miesiącach, cała Polska Ci Cioteczek pozazdrości....
Taaa....cioteczki sa juz w ferworze tworczym,. ale zapytam czy by nie chcialy poforumowac :wink:
a moja ulubiona cioteczka co to niestety sie jej biedaczce wzielo i umarlo to nawet po lasowiacku rymowala :lol:
pozdrowienia
zapomnialam napisac jak rymowala :lol:
oto probka:
"Fora fora z mego dwora
Zebys se to wieeedziol
Stolki lawki powyrzucom na ktorych zes sieeedziol
I podloge kaze umyc zeby nie smierdziaaala
Zeby ludzie nie gadali zem durnia kochaaala"
To wszystko z lasowiackim zaspiewem
Piekne, no nie?? :wink:
No to może jeszcze jedna zaśpiewka na Twoje wesele. Ale tę to musi śpiewać jedna kobieta (solo):
"Ja się bede łopierała
Wy mnie chłopy ciungta
Zabierzta mnie do stodoły
I mnie tam wyrumbta !
U - ha !!! "
...
"....i znów jest wieczór w szarudze i słocie
I lampę trzeba świecić juz o czwartej....."
i pomyslałam by odgrzebać wątek, w którym kiedyś było tak ciepło i zielono i wesoło.
Był to mój ulubiony forumowy kącik z poezją. A teraz patrzę, aż tak daleko spadł!
A może by tak reanimować???? Bedzie kto chętny??
Bo na razie to:
Dusza nam sie jak okno, na zimę zamyka
I dzień sie pośród godzin obraca samotny,
Jak pośród pól ostatnie serce słonecznika
Pod osowiałą nudą beznadziei słotnej.
Skrzypią obdarte drzewa, dudnia dudnia rynny,
A w nas co dzien ukradkiem jakiś sen skrzydlaty
Wypatruje na dworze bieli dobroczynnej
Co nam serce, jak szyby, pomaluje w kwiaty
Kazimierz Wierzyński
Pozdrawiam jesiennie (jeszcze).
Nie liczyłbym na to.Cytat:
Zamieszczone przez Martyna
Sądzę, że coraz więcej osób będzie "spadać" z forum.
Ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś poprosiła admina o założenie tematu. I po babsku pielęgnowała go.
""Jestem z zasady przekorny, ale w duszy ludzki - aż tak bardzo, że bolą mnie każde odejścia - te nieludzkie.""
Trzymaj się
Pozdrawiam
Witaj ponownie Martyno! Witajcie znowu strofy zielone!
Nie cudzołóż - zrozumiałem połonino to dosłownie
i przestaje u Ciebie sypiać
sypiaj teraz u mnie
Witajcie, cieszę się bardzo, że wątek wrócił i chętnie coś dorzucę. A ponieważ pomału wchodzimy do zimy więc:
Świat w uroczystym śpi skupieniu.
Śnieg drobnym pyłem srebra prószy.
Słuchajmy w ciszy i milczeniu
Mistycznych pieśni naszej duszy.
Kładzie się długa noc zimowa
Na lśniące bielą pól kobierce.
Noc szepce nam tajemne słowa,
Że mamy jedno wspólne serce.
Módlmy się... Cisza uroczysta,
Jak rozmodlony tłum w kościele...
Miłości mej symfonia czysta
Po polach w dal się śniegiem ściele...
Julian Tuwim
Zimowa noc
Pozdrawiam
Ewa
Poezja z górnej półki...Cytat:
Zamieszczone przez Stały Bywalec
Pozdrawiam
Ależ Artisto! Wyrwałeś posta z kontekstu i próbujesz go ocenić.
Musisz najpierw przeczytac od początku cały wątek a dopiero później liczyć półki, z których co ściągnięto.
A to poezja jest ludowa mój drogi. Dlatego wysokość półki się nie liczy - tak ma być!!!!
Droga Zosiu, ależ nie miałem niczego złego na mysli... po prostu ubawił mnie ten fragment. Niczego nie oceniam.
Widzę że wszyscy poruszają się z głowami chyba za bardzo w chmurach... czasem trzeba przymknąć oko i sie uśmiechnąć - czego Tobie i sobie życzę.
dodam jeszcze: mniej patosu...
Pozdrawiam
Artisto? Znalazłeś patos w moim poscie?????
życzysz mi poczucia humoru????? Ależ mnie humor nie opuszcza, a Ty czytasz coś miedzy wierszami. Tyle, ze tam nic takiego nie było. Ja naprawdę mam dobry humor, hmmm..... tak mi się przynajmniej wydaje. Zasiałes ziarno niepewności w mą duszę, napiszę - wydawało:D:D:D:D:D:D:D pozrawiam. :):):):):)
hej Zosia,
nomasz rację - co do patosu u Ciebie. Sformułowanie było wyrazem ogólnego wrażenia po przeczytaniu tematu. Też lubię poezję i sporo czytam, ale troche sie irytuję jak widzę, jak niektórzy się podniecają... Wiem, wiem, że nie muszę tego czytać i się irytować, bo forum to miejsce na swobodne wyrażanie opinii, ale skoro już tu trafiłem to się odezwałem :D . Potraktuj więc moją wypowiedź jako opinię co do całości, i nie bierz jej do siebie :D
Nie miałem zamiaru nikogo urazić i mam nadzieję, że nikt się tak nie czuje. Hmm, to chyba tyle...
Pozdrawiam
KOLĘDA WĘDROWNA
Po lodzie po lodzie
Póki duch w narodzie
Po śniegu po śniegu
Ale bez pośpiechu
Po nocy po nocy
Nikt nas nie zaskoczy
Po grudzie po grudzie
Potem będzie luźniej
Po lesie po lesie
Czasem też nas niesie
Po prośbie po prośbie
biedy w sercu mroźnie
Po pracy po pracy
Wypić coś z rozpaczy
Po meble po niebie
Gdy nasz dom w potrzebie
Powoli powoli
Bo już wszystko boli
Po trochu po trochu
Do Nowego Roku
Prowadź nas raźnie
Nasza polska biedo
Dobrze że nadzieja
Jest w tobie kolędo
Martyna -miło mi się kojaży---------z jakubowicz.Uwielbiam słowa jakie "mówi" kiedy śpiewa
:oops: -dodatek,prawdziwy
[list] jesteś dziewczyną nie z tej epoki kiedy liczy się "szmal"-----ty masz coś więcej----romantyzm i wiarę w lirykę -------pozdrawiam,oby takich więcejCytat:
Zamieszczone przez Zosia samosia
To tylko dla przypomnienia
Nie płacz bracie gdy smutek
zapuka w twoje progi
nie daj się kiedy los
jest ci mniej łaskawy
Przecież dobrze wiesz
że na końcu drogi
wciąż wierne jak pies
czekają sierpniowe Bieszczady
Trawa na jedno kolanko
klęka w zachwycie porannym
i łąka cicho śpiewa
swoje zielone psalmy
A sarny rodem z Balnicy
schodzą na letnią spowiedź
i jedno jest takie niebo
bieszczadzkie niebo sierpniowe
Nie płacz siostro gdy smutek
zapuka w twoje progi
nie daj się kiedy los
jest ci mniej łaskawy
Przecież dobrze wiesz
że na końcu drogi
wciąż wierne jak pies
czekają sierpniowe Bieszczady
Trawa na jedno kolanko
klęka w podziwie o zmroku
łąka cicho sie kładzie
na swym zielonym boku
Jelenie gdzieś od Wetliny
niebo chcą trącić rogiem
bo jedno jest takie niebo
bieszczadzkie niebo sierpniowe
W niebie cerkiewki pękate
rozmodlone nad podziw
za ręce je prowadzą
same Bieszczadzkie Anioły
Wetlina 14.08.2004
Mów, mów do mnie jeszcze
Słodkim, miłosnym wierszem
Spraw by ma dusza i serce
Wołało więcej, więcej, więcej
Rozpalaj me żądze i pragnienia
Nie żałuj chwil uniesienia
Nie skąp, nie licz, nie hamuj
Czułości i słów nie żałuj
Bo nadejdzie taki dzień
który jawą będzie, nie snem
Na tej jawie tylko My
Pragnienie, szklanka wody
I potok Hylaty
do zobaczenia
Jest słowo, którego się boję
najbardziej, nazywa się: kocham,
a znaczy dużo, bo we dwoje,
na zawsze, i teraz, i potem.
Dlatego takie niebezpieczne,
że nie można uciakać przed nim,
zrodzone, staje się powietrzem
dla dwojga, którzy są już jednym.
(Magdzie)
Pojawił się tak nagle
Zapukał w moje serce
Zakołatał w moją duszę
Usiadł w moich myślach
Częstował się radością
Pił moje szczęście
Rozbudził namiętności
Odnalazł pragnienia
I...wniknął we mnie,
W każdą cząstkę mego ciała
Zagarnął łapczywie,
A ja, drżąca cała
Z bieszczadzkim aniołem
Pod siódme niebo wzleciałam
pozdrawiam
Podobno jest taka kraina
Górami się kończy, górami zaczyna
Podobno tam raj jest na ziemi
A zielone anioły przewodnikami twymi
Aniele zielony,
Poleć ze mną w te strony
Pokaż kapliczkę uroczą
Pokaż, gdzie śpisz nocą
Pokaż trawy zielone
I pokaż zielony kielonek
Przedstaw mateczkę swoją
Panią Zielonooką
Trzymaj mnie za ręce
Pozwól cieszyć serce,
Tą krainą baśniową,
Wieczną i Ci drogą
Tym razem chciałem Wam przypomnieć Leśmiana. Zapraszam:
Dziewczyna
Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...Porwali młoty w twardą dłoń i jęli mury tłuc z łoskotem!I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!Lecz dzielne młoty - Boże mój! - mdłej nie poddały się żałobie!I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu!Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...Porwali młoty w twardą dłoń i jęli mury tłuc z łoskotem!I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!Lecz dzielne młoty - Boże mój! - mdłej nie poddały się żałobie!I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu!Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?Wobez kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?
To był mój ulubiony wiersz w ostatniej klasie LO.
Umiałem go cały na pamięć, a i teraz mogę wyrecytować z pamięci jego początkowe i końcowe strofy.
...
...
...
...
...
...
Obrazek (45)
dwie kromki chleba
na talerzu poranka
dzień dobry żono
...