Będziesz w okolicy, to wsąp i sam wyrób sobie zdanie. Myślę, że warto kierować się własnymi wyborami, a nie samym faktem, że coś jest kultowe.
Ja przy okazji wstąpię, bo chciałbym zobaczyć http://www.siekierezada.pl/pod/garaz.html
Wersja do druku
Będziesz w okolicy, to wsąp i sam wyrób sobie zdanie. Myślę, że warto kierować się własnymi wyborami, a nie samym faktem, że coś jest kultowe.
Ja przy okazji wstąpię, bo chciałbym zobaczyć http://www.siekierezada.pl/pod/garaz.html
pyszne pierogi mają ;) ze szpinakiem ;)
Jestem kila razy w roku i zawsze wsępuje. Grająca szafa mi nie pasuje to do niej nie wrzucam, towarzystwo mi nie pasuje to jem i pije przy barze. Warto naprawde warto.
Jak będziesz w Cisnej, zajrzyj tam. Warto.
Wracamy z Siekierezady:
http://www.youtube.com/watch?v=E-ASaA37QCs
http://www.siekierezada.pl/pod/garaz.html
Niesamowite są te samochodowe historie. Jak komuś tęskno do bieszczadzkich klimatów, a jeszcze nie czytał, to mus.
Pyszne pierogi z bryndzą i szpinakiem ale z frytkownicy.
...Kicz... dużo wycieczkowiczów prosto z autokaru z zachwytem pod sufit fotografujących wszystko co się da. nawet spokojnie pogadać się nie da... do tego szafa grająca się pojawiała co jakiś czas... i leciał hip-hop... pełno narżniętych w trupa "zakapiorów" i ichniejszych satelitów... dramat patologiczny... :P
wycieczkowicz stamtąd zwykle szybo uciekają zachowując się jak tzw japońce, dla mnie to jednak z bardziej klimatycznych knajp na świecie (oczywiście w wymiarze ekspresji nie przedmiotu klimatu)........ a szafa grająca od wielu lat sie pojawia i znika, zawsze w barze gratis można zamówić coś bardziej pasującego... A tam się przebywa po prostu i spozywa...również w/w pierogi ze szpinakiem i bryndzą, najlepiej z mąki z kaszy gryczanej.
A zakapiorów to już prawie niestety nie ma..... A jakich spotkałeś, tzn kogo? Bo ci przerobieni na zakapiorów np. z kierownika stacji CPN lub menele z dawnego błękitnego pawulonu się nie liczą!
...acha jakby się pojawiła szafa w tym roku to najskuteczniejsze jest wyjęcie wtyczki za nią...
Byłam w tym roku. Dobre pierogi mają - jako kolejna potwierdzę. Wino mocno kopie, więc polecam, żeby uważnie z nim - szczególnie dziewczyny... Natomiast muzycznie miałam najwyraźniej szczęście, bo leciały same klasyki - Kult, Perfect, U2, Pink Floyd...
Ostatni Mohikanin:
"Wstąpiłem - w deszczową pogodę - Synkowi obiecałem.
Garaż zamknięty, więc pytamy wewnątrz knajpy jak można się dostać do garażu.
"A ilu was jest?"
Dwóch nas było, Synek i ja.
"A to dziś nie otwieramy..."
--- Sądząc po stylu wypowiedzi, był to Gasiu -właściciel siekierki od zarania dziejów. No cóż, ciężki z niego przypadek. Jeszcze ciężej zrozumieć jego poczucie humoru. Postawa jego była faktycznie bardzo niemiła, ale ten typ tak ma. Ciężka osobowość, ale radzę się nim nie zrażać. Ja też średnio go lubię (bo mam za co) ale to nie wpływa na mój stosunek do knajpy, bo (akurat w tym przypadku) nie warto.
Trzykropki:
"...Kicz... dużo wycieczkowiczów prosto z autokaru z zachwytem pod sufit fotografujących wszystko co się da. nawet spokojnie pogadać się nie da... do tego szafa grająca się pojawiała co jakiś czas... i leciał hip-hop... pełno narżniętych w trupa "zakapiorów" i ichniejszych satelitów... dramat patologiczny... :P"
--- Dlatego warto do siekierki przyjść wieczorem (z resztą co ja Ci będę mówić :P), a nie po południu, bo to zupełnie inna atmosfera. Za dnia to jest galeria i miejsce do żarcia. Choć w zasadzie już dawno nie byłam w siekierce, bo Cisną staram się już omijać. Ale w Wetlinie też mamy narżniętych tubylców, tyle, że bardziej tanecznych :D wiadomo o kim mowa ;p
o nas? hehe....
Witam.
Będąc w pażdzierniku w Bieszczadach, z mężem odwiedziliśmy Siekierezadę.
Miejsce ciekawe,wystrój z pewnością nietuzinkowy-wszystko rzecz gustu.Dla mnie troszkę za ciemno i za zimno tam w środku-ale wiem wiem klimat ma być taki a nie inny :) i tych diabłów rogatych wszędzie dookoła,aż strach się bać :);).
Muzyka super-Kult,Dżem,Nirvana itd.
A jedzenie-niebo w gębie!!!Pierogi rewelacja,placek po B. też niesamowicie dobry,nie wspomnę o porcji jaką dostał mój mąż-ledwo zjadł , a ma facet możliwości :).
Warto wpaść i wyrobić sobie własne zdanie.
siekieryzadaaa..... to nie to co kiedys! starciła klimat ... nie z wystroju ale z obsługi.... łaske nam robicie??? ze wpuszczacie? pf.... porazka.... za niedługo wejsciówki zrobia za wejscie.... tylko kasa.... zeruja na turystach
Niestety prawda! Klimat już nie ten a i muza często leci jakaś daleka od kultowej...mam wrażenie że powoli Siekierka schodzi na ...psy? Nie obrażając psów :cry:
Artur, nie wiem na kogo trafiłeś. Może na takiego dryblasa w długich kluskowatych włosach? Pisałam o nim kilka postów wyżej. Bardzo specyficzne podejście do życia/ludzi, co z początku może zrażać i wydawać się, że ktoś robi komuś łaskę. Ot takie swoiste poczucie humoru, trudny typ. W Siekierce nie byłam już łohoho.. Ciężką do zniesienia dla mnie zmianą było poszerzenie knajpy o nową salę i "górę" czyli byłą galerię pani Kwiatkowskiej, no i przeniesienie ogródka:)
kefiry ,jogurty....taknieto co kiedys jak było okinek zRafałem, al ekomercha wali okanmi i drzwiammi , to od nas zalży czy cos tam zostanie...cos takiego co kochamy....bez kefiru i jogurtu, z browcem, winiawą ...............i cygarem kubańskim i pizzza splywająca po lustrze
W Siekierezadzie przesiadywałem podczas jednego z wypadów w Bieszczady parę lat temu, nocowałem na polu namiotowym, gdzieś na zakręcie drogi i z dojściem do potoku (nie mam pojęcia czy to pole jeszcze istnieje?). W dzień oczywiście łaziliśmy po górach, a wieczorami, gdy już wycieczki i ,,japońce'' poumykali na kwatery, przesiadywaliśmy ze znajomymi w knajpie. Wtedy jeszcze nie było tej cholernej szafy grającej. Co będę pamiętał z tego pobytu? hektolitry grzanego wina i piwa, ciekawych tambylców, grę w kości i karty przez długie godziny...i tak zadymioną atmosferę w środku, że powietrze można było nożem ciąć w kostki i chować do kieszeni:) Miło wspominam to miejsce, ale wtedy chłonąłem te góry jak gąbka wodę i wszystko mnie cieszyło. Teraz może byłoby inaczej? nie wiem, jak będę w Cisnej to zajrzę, wypiję kufelek, posiedzę...klimat tworzą ludzie, a jak ich nie ma to pozostaje tylko puste miejsce, nieważne jak bardzo będzie kultowe.
Szafę należy zakopać głęboko na cmentarzu w Cisnej z paroma butelkami wina marki Bieszczady,żeby następne pokolenie archeologów po iluś tam latach poznały smak tego trunku i po odpaleniu tej cholernej szafy posłuchały ogłupiającej muzyki. która tak nas męczy czasami....;)
niestety nie ma tego sztynku z dymu od różnych palacych sie specyfikach...zakaz palenia.., jasne drewno na scianach galerii połączonej z Siekierką, pewne rzeczy nie wrócą, ale czasami sie odradzają w inny sposób i w innych miejscach...trzeba szukać (po czesku także)
eee tam, wysłać ją w prezencie do siedziby PTTK w stolicy:)
witam.
Mam pytanie.
Byłem w Cisnej W latach 80-tych. Byłem wtedy w jedynej knajpie, która była w tej miejscowości. nazywała się "wilcze kły" czy to wcześniejsza nazwa siekierki ? Wtedy to był dopiero klimat. miałem wtedy naście lat gdy tam weszliśmy z dwoma kumplami napić się piwa to byliśmy w tak wielkim szoku że myślałem,że występujemy w jakimś filmie grozy. Wewnątrz towarzystwo z pod "ciemnej gwiazdy" sami zztopowcy: ktoś w rogu strugał jakąś rzeźbę wielkim nożem (pewnie potem została w lokalu zamieniona na trunek) , inny grał na harmonijce smętnego bluesa, ktoś zmęczony spał z głową na stole , itp.Jak weszliśmy wszyscy unieśli głowy jakbyśmy byli największą atrakcją w ich monotonnym życiu. Mieliśmy wielkiego stracha ale ludzie okazali się bardzo sympatyczni. Posiedzieliśmy , pogadaliśmy,posłuchaliśmy kilku bieszczadzkich opowieści opowiedzianych tybylczym fajnym językiem i wyszliśmy do obozowiska.
Pozdrawiam forumowiczów