Zombal trzym się. Jak odciski? Dojdziesz w 1 parze butów? Ja kiedyś przeszedłem Polskę z pn na płd i zużyłem 3 pary. Co prawda to były "pionierki" (wyrób skóropodobny). Dzisiaj miłe spotkanko z ekipą DonGore?
Wersja do druku
Zombal trzym się. Jak odciski? Dojdziesz w 1 parze butów? Ja kiedyś przeszedłem Polskę z pn na płd i zużyłem 3 pary. Co prawda to były "pionierki" (wyrób skóropodobny). Dzisiaj miłe spotkanko z ekipą DonGore?
Dzisiaj Marcin byl na antenie Radia Bieszczady, ktore mu kibicuje i zyczy powodzenia. Zombalu, jak tylko sie uda, sprobuje zdobyc nagranie dla Ciebie. Tak na pamiatke;-) Trzym sie.
exr
no właśnie,
akurat w czasie audycji byłem na zewnętrzenej (upał mnijeszy niż wczoraj8-) )
i dopiero wróciłem
jak będziecie mieć tą nagrywkę dajcie znaka na forum albo na drzewie.
pozdr
Zając
Nawet nie wiecie jak to milo jest Was wszystkich uslyszec (czyt. przeczytać:) Dzięki raz jeszcze za wsparcie. Wojtku, dzięki za pomoc, ale nie nawalę ;)
Ja juz od kilkudziesięciu minut w namiocie 7 km przed Ożarowem. Ekipa też juz sobie pojechała i znowu jestem sam (i był raz sobie chomik ...i chomik został sam... ;)
W planach na jutro dojście pod Sandomierz. Zawsze wyobrażałem sobie, że za Wisłą to bedzie juz z górki. I pewnie tak bedzie :) Jutro dołączają się dwie osoby, zostaną juz do końca. Z pewnością bedzie latwiej. Dobranoc.
Witam,
no dołączymy ;-) a jak!
primo: dojedziemy w czasie popołudniowej siesty
drugie primo: dojedzimy, ale nie wiemy gdzie... :lol:
się zdzwonimy ...:idea:
pozdrawiam
Z.
Mogę tylko zakrzyknąć ( za moją znajomą) "Alleluja i do przodu". Jest to chyba hasło trochę innej pielgrzymki, ale jak pobudza:grin: . Trzymaj się. Podziwiam.
Rano przekroczyłem drugą setkę kilometrów, jutro bedzie już połowa trasy. Teraz czekam na drugą część ekipy i wyczekuję popołudnia 3 km za Ożarowem. Pozdrufki.
Ekipa dotarła o 15. Nastawienie bojowe, humory dopisują. Pojedli, popili i powoli ruszamy dalej. Planujemy Sandomierz, ale zobaczymy co z tego wyjdzie..
Obserwuję z uwagą całą podróż.
Ciekawi mnie jak jest zaplanowana trasa poniżej Sandomierza. Jeśli prowadzić bedzie w okolicy Rzeszowa to chciałbym się osobiście spotkac i dopingować.
Pozdrówki
Jesteśmy o kolejne 34,5 km bliżej Chaty. Dzisiaj śpimy w sadzie u księdza w miejscowości Nowy Nart. Ksiądz proboszcz (74 lata) podjął nas kolacją i oprowadził po wybudowanym przez siebie kościele. Nota bene słyszał o pożarze Chaty i jej odbudowie (pracował kiedyś w Bieszczadach). Z powodu wizyty w świątyni nie mogłem też wziąć udziału w skajpkaście Bieszczadników - przepraszam Andrzeju. cdn
Odsłuchałem wszystkie wiadomości, było mi niezmiernie miło.
Dzisiaj natomiast jedna rzecz sprawiła nam niezmierną radość. Otóż już od kilku godzin jesteśmy na tym samym arkuszu mapy co Rzeszów. Zatem już prawie u celu.
Heniu, Rzeszów planujemy minąć od strony wschodniej przechodząc najprawdopodobniej przez Wysoką Głogowską, gdzie chciałbym spędzić następną noc.
Jutro w Radio Bieszczady bedzie druga część audycji o wyprawie. Zapraszam do posłuchania.
Zadzwonimy do Ciebie następnym razem. Za tydzień bedziesz już chyba u celu.Cytat:
Zamieszczone przez Zombie
O której godzinie?Cytat:
Zamieszczone przez Zombie
Radia Bieszczady można słuchać za pomocą Winampa klikając w:
http://www.darko.net.pl:7777/listen.pls
Zombal, jak pogoda? Upał zelżał? W W-ce pada i 22 stopnie. Ulga. Róbcie notatki, będę Was męczył o reportażyk do Biuletynu Otryckiego. Trzymcie się.
Next year proponuję to samo, ale na rowerach. Co Ty na to?
Rzeszów od wschodu ? Toż to moje rodzinne okolice. Wyślij jakiegoś sms na moją komórke 602-613-409 bo inaczej nie znajdę Was w lasach Wysokiej Głogowskiej. ...a może sie przydam jako przewodnik ?
pozdrówka z Rzeszowa
Cała trójka dotarła do Rzeszowa szczęśliwie. Wieczorne rozmowy i przygotowanie do snu. Jutro wczesnym rankiem wyruszją na południe.Kierunek Sanok. Chata coraz bliżej.
Henek, dzięki za gościnność i miłe przyjęcie naszych kolegów. Wszyscy im kibicujemy, choć nie wszyscy wpisują się na drzewie albo na forum. Ale wiem, że czytają. Zapraszamy serdecznie do chaty.
Wczoraj (środa) miałem okazję powitać wedrowców na przedmieściach Rzeszowa. Do spotkania doszło na moście na Wisłoku (fot1)
Po krótkich działaniach opatrunkowych (fot2) młodszego z Marcinów ruszyliśmy na południe. Trasę wybieraliśmy poza traktami klucząc zawiłościami ścieżek , zacierając za sobą ślady.
Niestety. Nie na wiele się to zdało. Wkrótce zostaliśmy wytropieni przez znanego bieszczadzkiego tropiciela czyli Jabola.
Namierzył nas miedzy ciepłowniczą rurą a czaszczorami(fot3)
Po wymianie uścisków, wiadomości, komplementów i życzen grupa ruszyła dalej.
Po kilkudniowej nieobecności na Forum witamy z powrotem. Cierpimy ostatnio na niedostatek snu, stąd ta absencja.
W pierwszej kolejności raz jeszcze serdecznie dziekujemy Henkowi za wspaniałe przyjęcie i ogromną gościnność. To był niezapomniany dzień. Henek bardzo nam pomógł, za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni. Henku, pozdrów Rodzinę i sąsiadów.
W czwartek doszliśmy do Dynowa robiąc odrobinę ponad 40 km. Piatek prawie cały był deszczowy. Z Dynowa wyszliśmy dopiero o 10. Założyliśmy sobie dotarcie do Sanoka, nawet zarezerwowalem domek niedaleko skansenu. Niestety okazało się, że dystans jest większy niż sądziliśmy. Pomimo wszystko tuż po północy udało się dotrzeć do celu robiąc tego dnia 53,24 km.
Za chwilę ruszamy z Sanoka w stronę Polańczyka. Pozdrufki serdeczne.
macie tempo chlopaki!!! Cel juz widac jak na dloni! trzymam kciuki do konca! pozdrawiam!
Ciagle pada,a ja chodzę ulicami i na przekór wszystkim moknę... Pozdrufki spod Hoczwi.
dla calej ekipy: Powodzenia na ostatnim etapie wyprawy. Ostatnie kilometry sa podobno najprzyjemniejsze; wspaniala mieszanka zmeczenia i swiadomosci zblizajacego sie celu.
A ten deszczyk - pewnie w nagrode za upor. Tak troche jak deszcz oklaskow.
Wspanialy pomysl. Gratulacje !!
No chłopaki jestem dumna , zwlaszcza z Brata i brata Brata :) sciaskam mocno!
Łok-ekipa dochodzi właśnie do Chaty Socjologa. Na górze jest kilka osób, czekają z transparentami. Pozdrufki z Helu. Julo
Już nie możemy się doczekać... Minęliśmy Serednie, mamy coraz bliżej. Przed zmrokiem powinniśmy dotrzeć do Chaty. Pozdrufki z grzbietu Otrytu.
Wyprawa zakonczona sukcesem! Po 15-tu dniach i ponad 520 km, tuz po godz. 19 dotarlismy na Otryt. Teraz napawamy sie blogim nastrojem. Pozdrufki serdeczne ;-)
Serdecznie Wam Gratuluje !
Gratulacje ;) Teraz czekamy na nastepnych odwaznych... ;)
Gratuluję osiągnięcia celu wyprawy! To fajna sprawa jak człowiek znajdzie się w miejscu, do którego dążył przez wiele dni.
Jak widać, aby być w Bieszczadach wystarczy tylko chcieć.:smile:
Szkoda, że to już koniec... Miło było gościć Was w swoim domu i myślach... chociaż jak widzę pomysłów Wam nie brakuje, więc pewnie jeszcze się spotkamyyyy. Mam nadzieję, że także gdzieś na szlaku. Miłego odpoczynku (a jest po czym) szczególnie dla Zombiego (skąd taka ksywka?), który przeszedł całą trasę. Ten toast za Wasze zdrowie chłopaki!!!!
Zombalu, gratualcje! Kolejne wyzwania przed Tobą;)
Raz jeszcze serdecznie dziękuję wszystkim za miłe słowa i olbrzymie wsparcie podczas całej podróży.
Szczególnie wielkie podziękowania należą się Henkowi i Jego Rodzinie (bardzo nam pomógł i to aż dwukrotnie).
Dziękuję też DonGore i ekipie kurowozu, Radziowi i Heli oraz Łaciatemu i Jego załodze za odwiedziny na trasie i okazaną pomoc.
Podziękowania również dla naleśnego lekarza wyprawy i obsługi ..
.. medialnej ;) Goraco (jak temperatura w pierwszych dniach wyprawy) dziękuję tym wszystkim, którzy byli ze mną podczas całej wedrowki, zwłaszcza w jej pierwszych, samotnych dniach.
Krótką relację z wyprawy Marcina znajdziecie na www.twojebieszczady.pl. Ciekawych zapraszam do lektury;-)
Zając & Muody (Zając) : Witamy, do W-wy dotarliśmy ok 23:00, najmocniej przepraszamy większość mieszkańców Chaty iż nie pożegnaliśmy się osobiście. Musieliśmy się wcześnie zabrać, żeby zdążyć na COKOLWIEK do 100lycy - Pozdrawiamy Was i dziękujemy za wspaniałe powitanie w Chacie, za ciepłe słowa, ciepłą strawę i wodę. Wielkie dzięki dla Zombiego, z którym to mieliśmy przyjemność i ból wspólnie maszerować w pogodzie i nie, w nocy, i w dzień; naleśnemu lekarzowi za opiekę i MOCNE słowa; wielkie dzięki dla Henka, bez którego pomocy pewnikiem nie dotarlibyśmy w Nd. do Chaty, a także dla załogi TICO SX (Łaciat i S-ka) i Prezesowi z rodzinką, dzięki też dla wszystkich, którzy na Drzewie, telefonicznie, sms-owo, za pośrednctwem forum i radia kibicowali i pod3mywali zapał w naszej skromnej ekipe. pozdr.
Cieszę się.
Cieszę się że cała załoga dotarła cała do chaty.
Wyobrażam sobie to powitanie na górze. Chociaż trudno to sobie wyobrazić.