A może jakieś inne MOCNE postanowienia?Podziw za wytrwałość!
Wersja do druku
A może jakieś inne MOCNE postanowienia?Podziw za wytrwałość!
Ja też dziś pierwszy dzien bez papierosa:)
Ze 3 razy miałem się okazje przekonać o "dobrodziejstwie kilku dni bez papierosa".
Zawsze jednak smakował ten pierwszy po przerwie....ale nie porzucam nadziei;)
Ja też rzuciłem po wielu wielu latach i nie palę już 8 lat. Trzymam kciuki.
Napisał Marcowy "Papierosy są do dupy"...
Panowie,powiem dosadniej-"nawet dupy szkoda na to świństwo"!
Ja akurat nigdy nie paliłam,ale bywałam "zmuszana"do wielogodzinnego wdychania aromatu np. "Sportów"(w czasie róznych narad,odpraw itp)Popieram więc mocno rzucających a każdy "odzyskany"ze szponów tego wstrętnego nałogu jest na wagę złota!
Nie pale juz 10 lat.
Kopcilam mocno.
I duzo.
No i zachorowalam - ale to tez nie byl wystarczajacy powod aby rzucic palenie - przez cala chemioterapie i naswietlania kurzylam jak smok poniewaz szanse na wyzdrowienie byly raczej "takie sobie" wiec stwierdzilam ze jak mam umierac to sobie przynajmniej popale bezkarnie i ze to juz i tak wszystko jedno.
A potem, kiedy po ok. 7 miesiacach leczenia pan doktor prowadzacy powiedzial mi ze bede zyla - to ja walnelam na kolana i przyrzeklam sobie i Opatrznosci ktora nade mna czuwala ze do konca mojego zycia nie wezme papierosa do geby i nie wypije alkoholu/ chyba, ze w lekarstwie;-)/.
I slowa dotrzymuje - bez wysilku zreszta.
ZYJE.
Szkoda zdrowia.
Ale wiem o tym dopiero teraz.
Ja nigdy nie paliłam i nie palę - parę razy spróbowałam papierosa, ale ani mi to smakowało, ani imponowało, więc się nie wciągnęłam. Nie wiem, może jakiś wpływ na to miało wydarzenie z mojego dzieciństwa: byłam ciekawskim dzieckiem, i ciągle molestowalam popalająca mamę, zeby mi dala spróbowac. Dała mi w końcu pociągnąć ... i bueeeee, spędzilam pol godziny na pluciu i plukaniu gęby pod kranem. ;) Generalnie pety mi strasznie śmierdzą, i unikam miejsc zadymionych jak tylko mogę.
Widzę, że z nowym rokiem sporo zatwardziałych palaczy rzuca ten nałóg. Niektorzy pewnie wytrzymają, inni polegną, ale przynajmniej przez pewnien czas każdy z nich odczuje na własnej skórze mękę, ktora byla do tej pory moim udziałem: poczują smród dymu, siedząc we wspólnym pomieszczeniu z palaczami. Nie wiem, czy niektorzy pamiętają, jak na pierwszych KIMB-ach próbowalam przeforsować zasadę, żeby palacze wychodzili na zewnatrz na fajkę, nie zadymiali wspolnej sali. Moj głos byl jednak głosem wołającego na puszczy...
Palacze, pomyślcie - papieroska spalicie, a smród zostaje. I narasta wraz z każdym wypalonym pecikiem. Litości!
Chciałabym wykorzystać ten wątek do stworzenia nowej świeckiej tradycji. Jak pieknie by było, gdyby na wspolnych imprezach bieszczadników, osoby, ktre już nie mogą wytrzymać bez fajki, wychodziły sobie grupką na zewnątrz, zajaraly, i wracaly do towarzystwa.
Takie zachowanie nie tylko byloby ulgą dla niepalących, ale pomogło by wytrwac w niepaleniu tym, którzy teraz deklarują rzucanie nałogu.
Iras, trzymam za Ciebie kciuki.
Nie chwaliłem się wcześniej, żeby nie zapeszyć, ale dziś mija pół roku bez papierosów. Czyli wreszcie udana próba!!!
Oczywiście odczuwam wyłącznie dobre skutki abstynencji, może z wyjątkiem przybrania na wadze. KIMB-owicze mogą potwiedzić :-D
Tak czy inaczej - trzeba to oblać!!! :mrgreen:
GRATULACJE!Dziś akurat światowy dzień bez nikotyny!!!!
To i ja rzucę.....po raz enty, kurna. Gratuluję Marcowy:)
Do wszystkiego trzeba dorosnoć. Ja rzuciłem 13 lat temu. Bo jak się chce to mozna. A cholera papierosy to choroba rąk, na początku nie wiadom co z nimi robić i jakoś nagle ma się dużoooooo czasu.
A tak swoja drogą to gratulacje i tak trzymać.
pozdrawiam
Marek
Pragnę Ci zwrócić uwagę chris, że jeżeli alkohol (ogólnie żeby się nie rozdrabniać) byłby tylko szkodliwy to by go nie wykorzystywano do produkcji leków. Ale jak wszystko nie powinno się go nadużywać. A swoją drogą Twoja reakcja jest conajmnie dziwna, a moim zdaniem jednak wypicie dobrego alkoholu w towarzystwie (dobrym) jest lepsze niż picie do lustra. Tak robią tylko smutasy albo osoby wymagające już leczenia.
pozdrawiam
Marek
Taa, zwłaszcza do przemywania ran ;). Ale jeśli wspominasz o dobrym alkoholu i w dobrym towarzychu, to OK.
To, co zawarłem w cudzysłowiu, nieco wyżej, to tylko cytat...Autora pewnie zapoznałaś/łeś.
Rzuciłem w 6tej klasie szkoły podstawowej, trzeba było mieć pieniądze na alkohol... :D
Hehe a na serio! Właśnie jestem w trakcie...
Cięęęęężko :D Ale co to dla fachowców!
Ale i tak warto wybierać te.....zdrowsze!
Na pewno zdrowym nałogiem jest...wędrowanie!
No to może gra w szachy,która...ćwiczy refleks?
SB-no wlasnie... takie jest zycie... niezdrowe...
Dzięki KAHA!Rozbawiłaś mnie!Wniosek z tego taki :wszystkie nałogi mają nieprzewidywalne konsekwencje i ...na tym ich urok polega!!!
z tego płynie jeden wniosek... Po co cokolwiek rzucac? i tak musmimy kiedys na cos umrzec :P
Kaha, w zasadzie masz racje, ale jest jeszcze racja ekonomiczna. Jak policzysz to rzucenie palenia pozwala na zaoszczędzenie w ciągu roku tylu bejmów (pieniędzy), że wystarczy na pokrycie kolejnego wypadu np. w bieski. A to jest warte grzechu zaniechania palenia ....
Pozdrawiam
Marek
Poznanski glos rozsadku...:)
A nałogowe zbieranie forsy?
Kaha ale nałogiem też jest "szcztowanie" np. w bieskach i w tej intencji warto zrezygnować z nałogu palenia. A w bieskach szczególnie dobrze smakuje dobry browar i na to warto wydać to co zaoszczędziło się na paleniu.
Pozdrawiam
Marek