Witam. Tarnawa Niżna i okolice mają swój klimat. Jaka odpłatność w hoteliku?
Wersja do druku
Byłam na Sylwestra, za dobę 30 zł, ze swoim śpiworem taniej.
Podobno hotelik "Nad Roztokami" jest nieczynny, na maila nikt nie odpowiada...czy ktoś wie co się tam dzieje? Pozdrawiam
Zadzwoń może: tel. 13 461 01 04 w godz. 8-20. Nic nie wskazuje, że miałby się tak szybko zamknąć. Jakby coś to mam jeszcze nr na komórkę, ale tam krucho z zasięgiem.
Informację o "nieczynności" mam ze stronki http://www.bieszczady.net.pl/gornysan/,
Zdziwiłem się bo na KIMB było czynne. napisałem maila pod adres jak na stronce i...cisza. Pozdrawiam
Aktualna strona: http://www.bdpn.pl/index.php?option=...=535&Itemid=57
te informacje na różnych stronach w necie na temat że hotelik jest zamknięty są już od conajmniej 2 lat. rozmawiałam wtedy z tą panią o tym i właśnie mówiła że poprzedni dzierzawca nie pofatygował się by wyrzucić te siejące zamęt plotki. w rzeczywistości hotelik nawet nie mial przerwy w funkcjonowaniu. a teraz jak sytuacja z nim będzie wyglądać to nie wiem.
Witam serdecznie
Nie wiedziałem że ten hotelik istnieje , budowałem go w latach 80-tych ,
Hotelik , to były trzy budynki , na prawo hotel, po środku kotłownia i bar ,
z lewej strony miała być poczta i sklepik ...........dawne czasy,
a ten koszarowiec na górze jeszcze jest ?
Witam cienkiego! super, że jest ktoś z "tamtych" czasów. Opowiadaj chłopie!!!! Ja znam Biesy dopiero od lat 80-tych.
Dokumentacja fotograficzna ?
Piskal nie żartuj , Tarnawa jest strefą nadgraniczną , na dole jak mnie pamięć nie zawodzi płynie San , który jest granicą państwa .
Nawet jakbym zrobił zdjęcia to i tak wywoływali by już inni , a ja bym się gęsto tłumaczył że nie jestem szpiegiem.
Cream większość moich opowieści nie nadawała by się do druku ,
bo kto by dziś uwierzył , że dzieci do szkoły szkoły w Stuposianach woziła Bonanza , którą ciągnął DET.
bo tylko on był w stanie pokonać śnieg , albo aby posłuchać radia jako antenę wykorzystaliśmy... blaszany dach .
Nie żartuję. Po prostu nie pomyślałem o tym. W końcu powstawały wtedy zdjęcia i chyba nie robili ich tylko " Ci inni".
Przepadłeś. Dawaj wspomnienia. O druk się nie martw. Mieliśmy co prawda kiedyś moderatora, któremu przeszkadzała każda "dupa" w zdaniu, ale teraz jest normalnie. W końcu chodzi o historię naszego ukochanego regionu. Wytłumacz np. młodym, co to jest Bonanza i DET (ciągnik gąsienicowy DT; na takim, dziecięciem będąc, bawiłem się z kumplami w "Czterech pancernych" a Det -rzecz jasna- był Rudym 102. A Bonanzą ciągniętą przez traktor Ursus c 330 lub c 360- nie pomnę -jeździliśmy całą klasą na sadzenie lasu. Z tego podobno było dofinansowanie wycieczek szkolnych. M.in do Krościenka nad Dunajcem- tak nas panie nauczycielki wiozły, w tym geografka, że dojechaliśmy do Krościenka w Bieszczadach. Kiedyś już o tym wspomniałem)Cytat:
Cream większość moich opowieści nie nadawała by się do druku ,
bo kto by dziś uwierzył , że dzieci do szkoły szkoły w Stuposianach woziła Bonanza , którą ciągnął DET.
bo tylko on był w stanie pokonać śnieg , albo aby posłuchać radia jako antenę wykorzystaliśmy... blaszany dach .
Piskal ma rację, ze się dopomina!! Dawaj, cienki, wspominki!! Czekamy. Pozdrawiam
Ja, jako to młode pokolenie, również się dopominam. :D
takie wspomnienia są bezcenne... lata 80 , to już prawie prehistoria, co dla poniektórych. Też moje wspomnienia B. mam z przełomu lat 70 /80.
Było zarąbiście !!
Więc nie ociągaj się..., nie daj długo namawiać- czekamy !!!
Wspomnienia bezcenne ...?
Czekaaj ja je muszę odgrzebać z dna pamięci , trza wam pamiętać , że wtedy firma nie wysyłała w Bieszczady pracownika w nagrodę ....
Jak tylko usłyszał ja , że firma ma budować "kulture" w Bieszczadach to już czułem , że to się dla mnie "źle" skończy ,
a bo to i młody , i kawaler to już pewny kandydat na wyjazd , szef mnie poklepał - " dasz se rade"
kumple dodali - "polubisz Bieszczady " .....taaaaaa , jak pies pchły- pomyślał ja ,
w poniedziałek rano zapakowalim się do świniobusu i w drogę , pierwszy przystanek -Bircza , nie pomnę dzisiaj jak nazywała się knajpa ,
następny - Ustrzyki jak się bracto rozlazło ...i ostatni Stuposiany -" panowie porobić zakupy , bo tam dalej nie szansy na artykuły ratujące życie"
Na miejscu mała odprawa
- " Śpicie tam wyżej w byłym koszarowcu , tam też jest stołówka
na dole San , nie przełaźić go Ruscy nie panimaju słowa turysta za to doskonale wiedzą co to szpion
aha i jeszcze jedno jak byście znaleźli jakąś giwerę ta nie bawić mi się k***a w snajpera tylko wy****ć ją daleko od siebie "
Inni mi wyjaśnili później że przed nami była tu hodowla byków - jak mnie pamięć nie myli- którymi zajmowało się wojsko,
a armia gubi różne rzeczy ,.... no tak wszystko jasne.
Wchodzimy do koszarowca , co tak za***cie capi ?
To kiszonka - usłyszał ja - przywykniesz dodali , w stajniach po bykach trzymano teraz owce , -i chyba coś jeszcze nie pomnę teraz ,
i karmiono je min kiszonką , wszyscy buty zostawiali na korytarzu ,zapach jaki się roznosił po budynku położyłby Herkulesa
Otworzono nam sale , łóżka z desek , sienniki ze słomy , -" butelki wyzbierać , nowych nie wyrzucać przez okno , pościel na razie nie ma "
Słomiane sienniki toż to czysta zapomniana już rozkosz spania.:mrgreen:
Witaj Cienki na forum.
Późniejszy pobyt to szara codzienność , długie zimy i śnieżne ,
zawdy wspominam grzyby i orzechy laskowe , woziło się je workami
Przez pamięć przewija mi się misio który pogonił nas z lasa ,
i pewien odważny który poszedł na skróty do Mucznego ...po dwóch dniach powrócił
Jak powiedział Sinuhe - egipcjanin -" Kto raz pił wodę z Nilu , zawsze będzie tęsknił , i żadna inna nie ugasi pragnienia "
ja bym dodał kto raz poczuł tchnienie Biesów zawsze będzie je nosił w sercu , i żaden inny widok nie zatrze tego ....