No to jeszcze deserek i można lecieć dalej.
http://www.bmiller.pl/forum/2010/cer..._ikonostas.jpg
Wersja do druku
No to jeszcze deserek i można lecieć dalej.
http://www.bmiller.pl/forum/2010/cer..._ikonostas.jpg
Część kulturalno-oświatowa za nami , pora ruszyć w krzaki.
Kierunek Bubniszcze.
Ale bunt na pokładzie rozbija plany. Załoga jest głodna. :mrgreen:
Pędząc z niewiarygodną (jak na ukraińskie warunki) prędkością szosą stryjską lądujemy w przydrożnej restauracji o wdzięcznej nazwie >słonecznik< w znanej (przed wojną) miejscowości wypoczynkowej Synowódzko Wyżne.
Rozpoczęła się pierwsza część batalii barszcz kontra solianka
z której ta druga wychodzi zwycięsko,
zamawiana zresztą przez niektórych na wyczucie, widać dobre wyczucie.
Druga odsłona (czyt.drugie danie) to ostra walka : z jednej strony warienki a z drugiej pielemienii
Co zwyciężyło ?
Piwo jasne ? czy pszeniczne ?
Po posiłku już, dużo łatwiej można skierować łodzie na
Bołdy w Bubniszczu.
Wystarczy się wrócić parę kilometrów .
Do Truchanowa prowadzi swojska droga, po której jadąc nie warto omijać dziur.
Jest ich tak wiele że nie sposób tego dokonać, po prostu trzeba zamknąć oczy i jechać.
Gdy zatrzymujemy się z jaką radością wówczas wszyscy wyskakują z maszyn i zakładają ubiory gotując się na wycieczkę (fot)
Jeszcze mała rozgrzeweczka (fot)
I śmiało można szukać właściwej ścieżki wiodącej w krzaki (fot)
To skupisko skalne, ponoć największe w Karpatach zawsze robiło wrażenie.
Zamiast je samemu opisywać sięgnę po cytat :
...Na grzbiecie działu wspaniałe, potężne buki stoją w skupionym milczeniu, tajemnicę ukrywając w swym cieniu.
Nagle odsłania się głęboka kotlina, a w niej labirynt nagich
skał piaskowcowych o przeróżnych, najfantastyczniejszych kształtach.
Jest to słynne Bubniszcze.
Głębokie groty, tarasy i stopnie wykute rekami nieznanych olbrzymów,
wreszcie studnia, której tunel przewierca potężny masyw litej skały.
Na szczytach i pomiędzy skałami wiatr posiał cherlawe sosenki i krzaczastą buczynę.(...) Skały tworzą amfiteatr nad którym tam i sam
pietrzy sie to iglica Lalki, to skała do baszty podobna "Wiatrak"
to wielki Bołd ze śladami mozolnej pracy ludzkiej, co tu wyrąbała potężne
grzymsy. (...) Świątynia pogańska z ołtarzem nieznanego boga
i zegliszczem na szczycie ? .....
F.A.Ossendowski - Karpaty i Podkarpacie 1935r.
.
A koledzy dołożą zdjęcia - mniemam
Nie zaspokoiliście mojej babskiej ciekawości-jak fizycznie za to pstryknięcie opłatę pobierała pani?od jednego odgłosu czy jak?no bo np w takim de czysta jak się łodpali tryb seryjny to i do 10 klatek na sekundę robi, no ale odgłos jest jeden-coś a la strzał z karabinu maszynowego;-))Ja mam tylko 3 klatki na sek. ale też nie wiem jak ona by zliczyła te zdjęcia :mrgreen:
No ale w tej sytuacji chyba filmiki się lepiej opłacało robić?czy wtedy opłata jakaś inna?
Oj Krysiu ! Na Ukrainie wszystko jest względne i swobodne.
Nikt nie jest tak drobiazgowy jak kasa fiskalna.
To że płacimy za wstęp, nie oznacza że dostajemy jakieś bilety,
to że ujęcie tyle kosztuje nie oznacza że tak jest.
Rzucasz na "ołtarz" 10 hrywien i mówisz że to za 2 zdjęcia. Po zrobieniu 20 usłyszysz od pani kustosz : mało płaci -dużo robi
Wówczas tłumaczysz że to są tylko dwa ujęcia które wybierzesz z tych dwudziestu , albo coś podobnego.
Najlepiej jak masz możliwość wyciszyć dźwięk migawki wówczas w grupie jest to niepoliczalne.
Opłata idzie na renowację cerkwi i dlatego warto coś tam rzucić nie wnikając w szczegóły.
grupa zdyscyplinowan nad podziw 10 osób i wszyscy jedzą pierogi :) to zasługa Pierogowego, z nim zawsze i wszedzie jadamy pierogi zamisat np. RYB :razz: . Ja to bym porosił fotę, obsługi "Słonacznika" bo dobiero wychodząć coś mnie zdziwiło, po jednym piwie widzę X2 ? Raczej nie, dopiero jak wyszedłem to zajarzyłem że obsługa to dwie urocze czarnowłose bliźniaczki.
za to jak się słownictwo ubogaca :)
Na Ukrainie jak skęcamy z głównej drogi to prawie zawsze są tory
http://lh6.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...ogi%C4%85g.jpg
Jak widać pogoda nie zachęcała do spacerów, (doswiadczenia mówią ze może zniechecić skutecznie), dlatego zapewne kierowcy którzy byli tylko o wodzie, z radościa gnali w krzaki.
Nim doszliśmy do skał WSZYSCY fotografowali wodę z piękną rzeźba skalną
http://lh5.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...s/wodospad.jpg
choć warunki nie sprzyjały
spojrzałem na scieżkę .... i juz nie chciałem iśc ostatni ..
http://lh4.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...w%C5%82osy.jpg
a słonia na bmillera fotografii widziecie ?
Wiatrak, słoń, lalka, ...fantazyjność kształtów wręcz niesamowita.
Na przykład na tym zdjęciu trzech fotografów wcisnęło się do dziurki, ale do jakiej dziurki :? ???
Czy to przypadek, czy specjalnie ?
byłoby tak że przyjechali z miasta, co w szerokim świecie słynie ze swojego pomnika-dziurki ?
Ja też widzę lwią paszczę.
A cerkiew - wprost dech zapiera.
Od razu wiem, że muszę tam kiedyś pojechać, zobaczyć na własne oczy.
Przepiękna.
A zdjęcia świetne.
Chłopaki i dziewczyny jak kiedyś będziecie robić jeszcze taki wypad - i będziecie mieć miejsce w samochodzie - napiszcie tu na forum, z Katowic mam tylko ok 4 godz. pociągiem do Rzeszowa.
Pozdrowienia
Basia
słoń też jest
http://lh5.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...es%C5%82on.jpg
ja się wdrapalem nie tylko do dziurki, ale i na wyżyny :)
http://lh5.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...zczewidok1.jpg
ale widoki się nie zapowiadały, za to szczeliny
http://lh4.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...zczewidok2.jpg
i tylko wyobraźnia ogranicza
http://lh5.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...czenagorze.jpg
ale co to wyobraźnia zaszalała TYBET ??
http://lh6.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...edzrzewko1.jpg
święte drzewko wyrosło na szczycie ?
http://lh6.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...zedzrzewko.jpg
Basiu ! nie śpiesz się z tym akcesem, to tylko na ekranie wygląda tak słodko,
rzeczywistość jest korygowana w innych kolorach.
Popatrz tylko na zdjęcie - siedzi komandir w zimowym chełmie i opierdziela grupę aby się zwijała szybciej, bo czas goni, nieubłaganie goni.
Te kamyczki wartowały więcej czasu, ale tu nie ma lajtu.
Trzeba jeszcze znaleźć nocleg i przygotować się na jutrzejszy atak.
Pytanie tylko jedno sunie się na usta... znaczy się klawiaturę - któż komandira wystawił tak na cel snajperom - czerwona kurtka i zimowa czopka zamiast chełmu???
Snajperzy (jak widać) się ukrywają a czas płynie.
Ciemność ogłosiła że nadszedł sobotni wieczór.
Czyli czas na wieczorek zapoznawczy w turbazie w Biełasowiczach.
Agnieszkaruda była najbardziej kosmiczną osobą w tym towarzystwie, bo przecież jeszcze dobę temu siedziała w ciepłym warszawskim mieszkanku a teraz ...
....teraz przyszło jej rozgryzać zagadkę czym się różni mała Rawka od wielkiej Rawki -> patrz foto
W tym samym czasie ...po drugiej stronie Pikuja, w turbazie Zastawa też się to samo "działo" i jeszcze wiecej:lol:
Nie było do Was słychać ?
25/50..do wyboru
http://www.sknt.fora.pl/wyjazdy-zagr...ty,921-15.html
u nas były jeszcze wieczorne atrakacje i ktoś nawet focił, bedzie jakaś fota ?
Coś było słychać, tylko nie wiedzieliśmy że to wy !Cytat:
Nie było do Was słychać ?
Na wszelki wypadek o północy puszczaliśmy światełka pokoju (takie płonące latawce) z nadzieją że sprowadzą dobre duchy.
ale czy będzie jakaś fota ? wątpię.
.
Przyszedł wreszcie upragniony niedzielny poranek.
Ustały deszcze i słoneczko niemrawo zaczęło przebijać się przez pokrywę chmur.
Tomek zwany Pierogowym spojrzał na swój cudowny zegarek casio i stwierdził :
na Pikuju jest inwersja.
Jego zegarek wie wszystko, mierzy metry, liczy czas, pokazuje temperaturę i pogodę - nie umie jeszcze robić pierogów ale to tylko kwestia czasu.
Jak jest inwersja to trzeba się zbierać aby przebić się ponad warstwę chmur.
Załoga zwinęła się zgrabnie i już o ósmej rano była gotowa do ataku. (fot)
Patrząc na resztki śniegu leżące po rowach i słuchając zapewnień direktora turbazy że na szczytach jest tylko 10 cm śniegu postanawiamy rakiety zostawić w samochodach i ruszyć do przodu przy zastosowaniu sprawdzonej metody :
długich intensywnych ......odpoczynków.
Już po 100 metrach pierwsza przerwa przy nowym, ładnie oznaczonym magazinie (fot) ,
wot zmieniło się, jeszcze do niedawna był tylko ten w starej chałupie bez oznaczeń.
Januszu ! O której grupa krośnieńska wyruszyła i jaką wersję trasy obraliście ?
bo przecież nie szliście szlakiem.
"Wieczorem po ciężkim dniu";) (The Beatles), pamiętasz Enrico ten przebój ? Poszliśmy spać.
Skoro świt, ok. godz 8 czasu polskiego (nigdy jak jestem tam to nie przestawiam zegarka) wyruszyliśmy na Pikujaaaaaaaa,przez most z szyn (fot)..a następnie drogą zrywkową w górę .Kiedy droga zrywkowa się skończyła to szliśmy dalej w kierunku południowym , wg. kompasu (nie używam Gupiesa ..jak na razie) ,w śniegu po same jaja...ojjjjjj,a baby mówiły ,że po uda .Na grań pasma Pikuja trafiliśmy ok godz 12 w odległości ok 800 -1000 m od Pkuja na zachód.Po 4,5 godz. od startu dotarliśmy na Górkę i to tylko dla tego dlatego, że trafiliśmy na skalne wychodnie.
Reasumując, wejście w tych warunkach trwało od 8 do 12:30 , 4,5 godz, pobyt przy obelisku jakieś 15 minut i zejście. W turbazie byliśmy ok. 15 :30 tj, w 3 godz.
w zał.chronologicznie fot.
Ale tak naprawdę to szliśmy szlakiem ale tylko w lesie, bo później to już na czuja... w lesie czasem pojawiało się coś w rodzaju znaków... :shock:
Przypuszczam że mogliście iść przez Szydło.
Tak jak to jest błędnie naniesiony żółty szlak na mapie Krukara - rzeczywisty szlak prowadzi (czasem znaki) na Wielki Menczył - trawersuje czubek i idzie granią do polany Kosaryszcze.
A wy szliście prawdopodobnie na wschód od potoku Omiłów granią Szydło.
Pytałem o przebieg, bo nasza grupa obrała z Biełaszowic wersję północną czyli przez polanę Kosaryszcze (gdzie weszliśmy na szlak), ale już wcześniej zaczął pod nogami rosnąć śnieg, najpierw 10 cm potem więcej i jeszcze więcej. (fot)(fot)(fot)
.
Gdy byliśmy na wysokości ok 1000 m.npm śniegu mieliśmy już po kolana i zaczęła się zabawa z przebijaniem trasy po załamującej się skorupie.
Szliśmy nad potokiem Zełemeny , a wyszliśmy na grań gdzieś w okolicy Połoniny Szerdowskiej.Idąc na Wełyki Menczył chyba nie "wcelowali byśmy " w Pikuja.
Słupek nr 20/4 na cmentarzu w Husnem Wyżnym (fot. Machoney) właśnie pochodził z między Menczył a Perehib , na północny wschód od Pikuja.
Po wyjściu powyżej 1000-metrów i osiągnięciu pułapu chmur wszystko wydawało się w zasięgu ręki.
Niewiele było widać ale świadomość ostatniej prostej stromej ale ostatniej mobilizuje.
Zostało co prawda jeszcze do pokonania jeszcze te drobne 400 (w pionie), ale cóż to jak się ma silną wiarę.
Każdy kto szedł w czołówce osłabiał swą wiarę już po paru metrach przebijania śladu na wysokim śniegu z utwardzoną pokrywą.
Gośka sunąca przodem utrzymywała się na tej pokrywie niczym małpka na drzewie.
Kolejni zawodnicy wpadali po ja..... po uda, tak jak to opisywał Joorgi.
Wystarczy zresztą popatrzeć na ten krótki filmik
http://www.youtube.com/watch?v=_pIz42nTB-A
Z tyłu grupy - tej idącej po przebitym śniegu zaczął się szerzyć destrukcyjny wpływ Rafalko swoim fetyszem.
znowu filmik
http://www.youtube.com/watch?v=foPcNc20-kI
.
oba te króciutkie filmiki dostępne również w wersji HD
.
Mimo zalegających chmur ciągle idziemy do przodu , w górę, aż dochodzimy do grzędy skalnej, która wygląda niczym okop z pierwszej wojny, oczywiście przysypany równo śniegiem.
Krótka przerwa na odpoczynek i próba znalezienia się na mapie.
Powinniśmy być tuz tuż.
Tomek patrząc na swój cudowny zegarek ogłasza że jesteśmy na wysokości 1390 m. Zostało by nam raptem kilkanaście metrów do szczytu. Trudno to potwierdzić bo nic nie widać. Chmura w której siedzimy kompatybilnie zgrywa się ze śniegowym podłożem.
Ruszamy lekko w dół a następnie stromo pod górę. Różne są metody pokonywania tej stromizny , na czołgistę, na czworaka, na siedząco, i na małpkę.
Gdy wycieńczeni docieramy do grani jesteśmy już pewni że to grań Pikuja.
Trzeba odpocząć i coś zjeść.
Tylko obelisku nie widać z żadnej strony i nie wiemy gdzie go szukać - z prawej czy lewej strony.
Coś trzeba jednak wybrać , wybór pada na lewo. Przodem ciągnie Bazyl silną wolą pociągając grupę. Niestety grań opada w dół.
To taki punkt gdy przychodzi uświadomić sobie że nie wiemy gdzie jesteśmy. Gorzej - nie wiemy gdzie jest szczyt Pikuja, blisko? daleko?
Cudowny zegarek podaje że osiągnęliśmy pułap 1540 m. npm.
Fantastycznie !!!, pierwszy raz w życiu jestem ponad 100 metrów na Pikujem i dalej go nie czuję.
Przy widoczności kilku metrów widać jakieś kolejne zbocze, ale co to jest i gdzie prowadzi.
To taki punkt gdy przychodzi uświadomić sobie że nie wiemy gdzie jesteśmy. Tym bardziej że jest godz. 14 i wkrótce dzień będzie się kończył.
Trzeba podjąć tą nielubianą, ale rozważną decyzję.
WRACAMY - i to po własnych śladach, aby nie zgubić się.
Chwilę przed pierwszym filmikiem:
http://www.bmiller.pl/forum/2010/w_sniegu_2.jpg
To były jeszcze te chwile, kiedy ręce było wolne i można było fotografować. Wyżej, jak pisał don Enrico, wszystkie kończyny uczestniczyły w walce o wysokość. Zdjęć brak :-(
Można było z nim rozmawiać, ale za nic nie było go widać. Głos dochodził "z dookoła" i leźliśmy za nim tylko dlatego, że zostawiał ślady. Tylko Gosia potrafiła łazić po tym śniegu górą, bywało że inni potrzebowali pomocy z zewnątrz aby się wydostać z głębszej dziury.
muszę powiedzieć ze Rafałek wcale nie miał destrukcyjnego wpływu!! Wręcz motywował do dalszej walki...
A ja się zapytam po co takim twardzielom RAKIETY?? :)
Nie jestem zbytnim miłośnikiem filmików, ale są sytuacje kiedy one lepiej obrazują niż fotografia.
Przykładem jest szczytowe podejście pokazane tu
http://www.youtube.com/watch?v=XRiXYd1my5k
oraz tu
http://www.youtube.com/watch?v=76ANwbiHz1o
Po prostu zasada była inna nie należało myśleć jak się robiło krok,
trzeba było wcześniej przeczytań poradnik Autostopem przez Galaktykę (a raczej przez Pikuja)
tam wszystkie zasady są wyraźnie opisane.:mrgreen:
Ręczników nam brakowało.... ;)
don Erico filmiki genilalne
wszak na dole grono wybitnych startegów plan opracowywało
http://lh6.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...gSc7g/plan.jpg
i po mimo mych sugesti aby użyć lokalnych srodków transportu
http://lh4.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...s640/3auta.jpg
grupa poszła dokładnie w druga strone
http://lh5.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...zamn%C4%85.jpg
zaletą śniegu po kolana i wyżej (zawsze są jakieś zalety)
było to że lokalne produkty miały właściwą temeraturę
http://lh3.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...2w/gorilka.jpg
a że poszszlismy po górę, zamias np, z góry czyli na łatwizne
to stał się co musiało sie stać
http://lh6.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5...mg%C5%82a1.jpg
potem było tylko... bielej
http://lh5.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/S5.../mg%C5%82a.jpg
Białe jest cudowne :) zielone też :)
Gdy biel staje się bielsza, otulona chmurami, wówczas wiadomo co to jest >>> bielszy odcień bieli.
Ale gdzie jesteśmy ?
Na Borżawie ? Gorganach ? czy innych Czarnohorach ???
Kto to wie ?.
Jeśli nie wiadomo gdzie jesteśmy to łatwiejsza do zrozumienia jest decyzja o odwrocie którą wspólnie podejmujemy.
To bardzo trudna decyzja, jak trudna - tylko ten wie kto choć raz w życiu musiał ją podjąć.
Decyzję pomiędzy szaleństwem, ryzykiem i bezpieczeństwem.
Tu nie ma GOPR-u który po pierwszym telefonie zwiezie cię na dół niczym taxi.
Ryzykiem jest życie.
a wszyscy piliście z tej zielonej buteleczki? bo może to widzenie zamglone było zbiorowym skutkiem ubocznym...:mrgreen:
super wyprawa, super relacja :-D czekam na dalej