I co ?
To już wszystkie narzekania ?
A za brak miodowego wschodu i zachodu !!!?? To co ?
Wersja do druku
I co ?
To już wszystkie narzekania ?
A za brak miodowego wschodu i zachodu !!!?? To co ?
Dziabko, masz rację nie było łatwo! Trafiłam w samo "jądro ciemności". Nic nie było widać i do dzis nie wiem who is who. Czy znów bedę musiała to powtórzyć?
Czy piotrrz i iaa mogliby się opisać , albo chociaż podać w którym kącie siedzieli... Przepraszam, mnie nie usadzono:evil:, ale sama zajęłam startegiczną pozycję (przynajmniej tak mi sie wydawało) mając po prawicy nadchaszczownika, z lewej speca od aparatu, ciut dalej organizatora tej szalonej imprezy, a naprzeciw Browara i Pierogowego. To wszystko dobrze wróżyło, niestety rimbowicze się wiercili, kręcili (z pierogami zwłaszcza) a w dodatku przemieszczali (i nagle obok odkryłam postać z pewnej bajki i nie był to królewicz;)).
Drzwi były na amen zamknięte.
Tylnym wyjściem, hihihi, myknęłam do tak zwanego ogniska i tak jak kartofelki szukałam żaru w popiele.
Instynkt samozachowawczy był bardzo silny, jak mucha z pajęczej sieci, tak ja czmychnęłam za siódmą górę i przez siódmą rzekę...
Ps. Nie wspominając, że dwa razy podjęto próbę mego porwania, albo chociaż mego plecaka...
Wszyscy tylko narzekają, a ja chciałam zauważyć jeden pozytywny aspekt tego rajdu.
Henek posadził sosenki we właściwym miejscu !
B.
Kurcze kiepska pogoda i pazkudne chaszczory. Kiepski nocleg i jadło. Tak sobie myślę że następny RIMB to sobie uczestnicy zorganizujcie sami i najlepiej tak żebyście mogli się poznać, pogadać a nie walczyć o przeżycie:) Sam RIMB jest świetnym pomysłem i szkoda go po jednym niepowodzeniu zakończyć na amen. Pozdrawiam.
Ja swoja przygodę z Rimb-em zakończyłem i mówię stanowczo i definitywnie - raczej nie!!
Może zamiast RIMBU KIMB 2 razy w roku? Z bazy wypady na szlak i powrót, tak żeby można było pogadać, poznać ludzi i razem się poszwędać po biesach?
No przeczytałem...ale czemu Wam nie współczuję?:shock:
...widze że ch.....nia ...dobrze że człek się kontuzjuje i nie jeździ na taki chłam... pozdrawiam męczenników
Trzykropku ! Nie dość że męczenników to w dodatku narażonych na przedwczesne zejście.
Zobacz zresztą sam jak musieliśmy walczyć z
bieszczadzkimi niebezpieczeństwami czyhającymi na nas
.
http://www.youtube.com/watch?v=0OGUGdQXnUM
Basia
no tak, jak najbardziej we właściwym.Cytat:
jeden pozytywny aspekt tego rajdu.
Henek posadził sosenki we właściwym miejscu !
Ach ! do takich sosenek się przytulić
.
Załącznik 20588
Henku, nawet Vipera berus przed Tobą pierzcha.
No to już widzicie, wszystko spiepszało na widok tej rozwydrzonej hurmy, nawet Wajpery.
Czas z tym skończyć.
Ze wzgledu na płoszenie rzadkich okazów bieszczadzkiej fauny, bedącej pod prawną ochroną organizatorów RIMB-u powinno się ukarać - najlepiej dożywociem na bieszczadzkiej ziemii.
Czy piotrrz i iaa mogliby się opisać , albo chociaż podać w którym kącie siedzieli...
Nie można przechodzić do porządku dziennego nad tupetem, by nie rzec bezczelnością indywiduów uczestniczących w tej nieprzygotowanej, nieszczęsnej i w ogóle nie... "imprezie". Nie dość, że robili to co wyżej i niżej opisano, to jeszcze człowieka po kątach rozstawiają. O tempora o mores!
Orzesz, kurna! To już koniec??? Uffff! A ja z laptopem szlajam się ciągle po jakiś jarach, taplam w babrzyskach, krukom padlinę wydzieram, drogi ucieczki z RIMBU szukam...pomocy (co za cholerny brak organizacji!!!)!
sirBazyl
No właśnie. Gdyby chociaż publicznie podano kto ma przyjechać? , albo gdzie będzie przebiegała trasa ?Cytat:
...(co za cholerny brak organizacji!!!)!
A tu totalny chaos, nie wiadomo kto,kiedy i gdzie .
Zdecydowanie brakło jakiegoś światłego wykładu na temat orientacji w terenie.
Potem są takie głosy
Co prawda była jedna próba uświadomienia innych uczestników,Cytat:
.... szlajam się ciągle po jakiś jarach, taplam w babrzyskach, krukom padlinę wydzieram, drogi ucieczki z RIMBU szukam
którą podjął (chłe, chłe) naukowiec uczelniany
przedstawiając swój najnowszy gadżet do wyznaczania kierunków
Załącznik 20623
.
Na porannym wykładzie przedstawił ten przedmiot jako najnowszy wynalazek, za pomocą którego w każdych okolicznościach znajdziemy optymalną trasę naszej wedrówki.
Twierdził uparcie że systemy giepeesu są przestarzałe i odeszły do lamusa jako że nie sprawdzały się szczególnie w trudnych warunkach terenowych. Pozostają przydatne tylko dla samochodziarzy szukających drogi pomiędzy Leskiem a Cisną.
No, nie wiem.
Czy na prawdę gps-y są już przestarzałe ?
Ten wykład nie przekonał również jednego z forumowiczów (którego nick dziwnie kojarzy się ze złocistym napojem) i wyraził głośno swoje powątpiewanie
jednocześnie stanowczo odmawiając udania się w kierunku wskazanym przez ten nieznany przyrząd.
Na kolejną argumentację cudowności twego cuda zareagował niespodziewanie, bo spadł mu kapelusz.
Widzieliście kiedyś Browara bez kapelusza ?
Już więcej tego nie zobaczycie.
Ta reakcja była niepowtarzalna.
Przyrząd pokazał 7 stopni to znaczy idziemy tam - rzekł wykładowca
... I poszliśmy (jak barany)
A jak to się skończyło to już wszyscy wiecie.
ale to nie koniec problemów
Przeprowadziłem z właścicielem owego przyrządu szereg owocnych dyskusji i muszę zaznaczyć, że przyrząd służy do pionierskiej metody wyznaczania kierunku marszu na zasadzie pomiaru temperatury z dokładnością do 7 stopni Celsjusza. Igła magnetyczna widocznego na zdjęciu kompasu wskazuje z reguły "zawróć, gdy tylko będzie to możliwe", więc zaufanie do niej oscyluje w okolicach zera bezwzględnego.
O ile wiem to przejściowe trudności. Trwają prace nad zwiększeniem dokładności przyrządu do 4 stopni Celsjusza, dzięki czemu już wkrótce możliwe będzie przybliżone określanie położenia Słońca na nieboskłonie.Cytat:
Przyrząd pokazał 7 stopni to znaczy idziemy tam - rzekł wykładowca
... I poszliśmy (jak barany)
A jak to się skończyło to już wszyscy wiecie.
a kto wyznacza pogodne dni
domyślam się że tylko kierownictwo :-DCytat:
..jak mniemam tylko w pogodne dni :/
Normalnie gadżeciarze :) jak by nie można było wziąć od plecaka kawałka drzewa z mchem, później tylko wyjmujemy patrzymy na mech i już wiemy bo przecież mech zawsze rośnie po północnej stronie.
Zgadzam się z rafałem, to najbardziej naturalna i niezawodna metoda wskazywania stron świata. Precyzyjnie mozna określić północ analizując noszony pniaczek patrząc na mech, grubość kory i szerokości słojów. Natomiast powyższy gadżet stwarza wiele ograniczeń dla rimbowicza: nie moze mieć metalowych guzików, stać se na mostku, chodzić po torach, spacerować w trakcie burzy itd.
Maciejka, temperaturę można mierzyć zawsze! To nie o zawodny kompas się rozbija ino o termometr. Na torach położonych na mostku można go bezproblemowo używać, także podczas burzy, nawet metalowe guziki nijak nie przeszkadzają (chyba, że rozgrzane są zbytnio, ale to już insza inszość). Na tym właśnie polega ta innowacja. No i zawsze to lepiej nosić termometr niż pniaczek :wink:
PS. Jest jeszcze jedna zaleta nie-rtęciowych termometrów, ale zamilczę ze względu na wymogi ustawy o wychowaniu w trzeźwości.
Aaaa... dać chłopu zegarek, znaczy jako baba pomyliłam termometr z kompasem. Tym bardziej jestem sceptyczna jesli chodzi o naturalne metody wyznaczania stron świata tym przyrządem , zwłaszcza jesli przytroczony jest po lewej stronie klatki piersiowej rimbowicza, to moze powodować dość silne oscylacje...i wskazywać błędny kierunek.
Ps. jeszcze nie rozgryzłam tego ps.
Wszystko jest przemyślane i dopracowane. Otóż oscylacje owe (zmniejszające dokładność to 7 stopni Celsujsza) można wyeliminować przez zastosowanie wzmacniacza odczytu. Wzmacniacz (noszony przez rimbowiczów w formie piersiówki) musi zwierać ten sam alkoho... eee.... płyn, co rureczka i bańka w termometrze. W razie problemów z pomiarem temperatury rimbowicz podłącza rureczkę termometru do wzmacniacza i pomiar w mig się stabilizuje (dzięki znaczącej objętości płynu we wzmacniaczu).
Metoda powyższa jest jednak dość skomplikowana, niedawno prowadzono badania kliniczne na reprezentatywnej próbce rimbowiczów związane z wprowadzeniem metody uproszczonej. Otóż płyn ze wzmacniacza należy wprowadzać bezpośrednio do organizmu, dzięki czemu stabilizuje się temperatura ciała rimbowicza i przekłamania z termometru wiszącego na piersi nie przekraczają 4 stopni Celsjusza.
Te same badania mają też na celu określenie optymalnej zawartości wzmacniacza. Pierwsze próby dotyczące zastosowania ciepłolubnych płynów z południa Europy (tzw. wzmacniacz anyżkowy) spaliły niestety na panewce, rimbowicze bowiem (mimo doskonałego ustabilizowania się temperatury ciała) dostają niekontrolowanych drgawek (wraz z charakterystycznym, na szczęście nietrwałym, wykrzywieniem twarzy) co wprowadza bardzo znaczące błędy. Planowane są kolejne badania, w odpowiednim czasie ogłoszony zostanie na forum nabór ochotników.
W naszych warunkach klimatycznych proponuję zastosować płyn wzmacniacza o temperaturze krzępnięcia daleko ponizej 30 stopni Celsjusza, a jeszcze myslę, ze grozi nam wiele artefaktów, własnie z powodu umieszczenia przyrządu po lewej stronie piersi rimbowicza. Rurka uważam, ze jest zbędna, prostsze będzie bezpośrednie komunikowanie się z przyrządem, ale oczywiście wymaga to dopracowania i wielu prób...
Dziękuję za te bardzo interesujące uwagi i komentarze, odpowiednie poprawki zostaną wprowadzone do planu badań. Serdecznie zapraszam do dalszej współpracy pod hasłem "Koniec termometru za przewodnika".
PS: A co do artefaktów, to uważam, że istotną pomocą mogą być zaproponowane przez Dyktatora RIMBu sosenki.
Bemillerze (tak Ci dano na chrzcie, sorki nie wiem jak się odmienia...) artefakty, z definicji rzecz biorąc to są zakłócenia, szmery w eterze, tym bardziej nie uważam, zeby owe sosenki miały stabilizować metodę badań rimbowych...
Bartku ,
zapomniełeś jeszcze wyprowadzić wzór
Bartku
Maciejko, termometr - jako osobnik rodzaju męskiego - na widok zaprezentowany na zdjęciu załączonym przez Dyktatora RIMBu (oby proste były jego ścieżki, bo na łukach nie wyrabia) z całą pewnością się ustabilizuje.Cytat:
nie uważam, zeby owe sosenki miały stabilizować metodę badań rimbowych...
Co prawda rozwiązuje to połowę problemu (nie wiem jeszcze jak rozwiązać problem stabilizacji na męskiej piersi) ale badania trwają. Być może problem rozwiąże zastosowanie kolejnego wzmacniacza innej natury, ale nie będę jeszcze zdradzał szczegółów - prace są w bardzo wczesnym stadium.
W tydzień po wracając do Balnicy :-D...tak sobie myślę , że nie tak do końca było dno, Organizator np. zadbał o rozrywkę ;) zatrudnił „ Ducha Jimi Hendrixa”,....... a nie zły dał czad, mimo że używał tylko soku Tymbark
http://img101.imageshack.us/img101/9899/img0178po.jpg
Nos cały...to jakaś lipa w tym roku była serio;-))))
właśnie z dzadkowego aparatu
muszę jeszcze nad tym popracować :)
http://lh4.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/TO...wSWbPA/008.jpg
http://lh4.ggpht.com/_3rooBU2fbqo/TO...l1Ps_E/005.jpg