No myśmy poszli do znanych firm, że tak powiem największych i teoretycznie najbardziej godnych zaufania w kraju.
O Twojej to szczerze powiem pierwsze słyszę.
Wersja do druku
No myśmy poszli do znanych firm, że tak powiem największych i teoretycznie najbardziej godnych zaufania w kraju.
O Twojej to szczerze powiem pierwsze słyszę.
Może zamiast "pstryczków słownych" wykombinujmy cuzamen do kupy coś żeby pomóc chłopakom z GOPRu.
Ps: "moje" dziewczyny: o Jezu ten czary z UG :-D
15% z biletów rozwiązanie już padło.
Wiesz, jak mam do wyboru kupno tańszego na ścieżkę, lub droższego na tę samą trasę z opcją GOPR to jak myślisz, który kupię?
ps-gdzie tu widzisz utarczki słowne?to wymiana bardzo przydatnych informacji. Już wiem gdzie się udać po ubezpieczenie na następny wyjazd w dziwne bezszlakowe miejsce.
Po pierwsze primo: nie mówię że trekking to sport ekstremalny. To skrót myślowy nawiązujący do tego że to forma rekreacji.
Taka sama jak latanie na paralotni. Różnica polega na tym, że zagrożenie połamaniem się jest inne ale to już kwestia do rozgryzienia przez ubezpieczyciela.
Wspólny mianownik jest jeden - aktywne spędzanie wolnego czasu.
Po drugie primo: instytucja państwa zapewnia bezpłatne leczenie ale tylko na papierze. Gdyby nie to że politycznie nikt nie odważy się zmienic konstytucji już dawno płacilibyśmy za usługi medyczne.
W pewnym sensie to "płacenie" już zostało wprowadzone poprzez to że są kontrakty za które płaci NFZ (ten dostaje kase z budżetu państwa, które z kolei pozyskuje ją z naszych kieszeni - sorry :) Ostatnio głównie Waszych).
W przypadku ratownictwa mówimy o dwóch jak mi się wydaje jego odmianach. Ratownictwie codziennym (wypadki samochodowe, zawodowa straż pożarna itd) oraz ratownictwie "niecodziennym" :) Czyli takim jak np. GOPR, WOPR, OSP.
Nie są oni służbą państwową, nie są w żaden uregulowany sposób finansowani. Ot są spadkiem po KOMUNIE z którym nikt nie wie co zrobic. Znowu mamy do czynienia z decyzją polityczną której żaden polityk nie podejmie.
Po trzecie primo: by uregulować sytuację ratownictwa trzeba rozpędzić GOPR i innych ochotników i ich zadania przekazać służbom państwowym co jest opcją 1 albo wdrożyć opcję 2 o której za chwilę.
Na opcję 1 nie ma szans bo nie ma pieniędzy ogólnie, nie ma pieniędzy na szkolenie, nie ma sprzętu, same służby ratownicze (pogotowe ratunkowe czy zawodowa straż) będą się bronić rękami nogami przed rozszeżeniem ich obowiązków.
Opcja 2 to komercjalizacja ochotników. Tak jak to działa w większości krajów świata. Logiczne rozwiązanie problemu które wszystkim wyszłoby na dobre.
Otóż turysta udający się w góry kupując bilet do parku płaciłby także ubezpieczenie. Ubezpieczenie to finansowałoby ewentualne akcje ratownicze. Proste i skuteczne rozwiązanie.
Dlaczego tego nie zrobiono? Otóż próbowano wprowadzić namiastkę tego rozwiązania.
Przykład bieszczadki tutaj i tutaj
Z czego to wynika? Otóż z wadliwego prawa i polityki :) Temat rzeka.
W końcu w kwestii ratownictwa do którego nawiązała Basia. Kraje które wymieniłem mają bezpłatną opiekę medyczną dla swoich obywateli. Mają także bezpłatne ratownictwo "codzienne".
Za ratownictwo "niecodzienne" trzeba niestety płacić albo z własnej kieszeni albo z kieszeni ubezpieczyciela u którego kupiliśmy polisę. Wspólnym mianownikiem są znowu okoliczności które wpłynęły na to że wypadek / konieczność ratowania
musiały być konieczne.
Niedawno mój kolega ze studiów - góral, chodzący można powiedzieć zawodowo po górach, mający na koncie kilka profesionalnych wypraw, poszedł na wycieczkę w Tatry słowackie. Złamał nogę, jego dziewczyna poszła po pomoc, sama zabłądziła. Przez 3 dni szukało ich ponad 80 ratowników. Wszyscy się znaleźli, noga się wyleczy i wszystko będzie ok. Rzecz w tym że Słowacy wystawili mu rachunek na 37 TYSIĘCY EURO!
Edit: co do firm ubezpieczających. Wspomniałem o Hestii. Praktycznie całe środowisko paralotniowe i lotniowe kupuje u nich polisy na wyjazdy zagraniczne (ratownictwo i koszty leczenia).
Z tego co wiem mają także opcje dla innych kosmitów więc trekkingowcy też tam się pewnie załapią.
Poza tym to: http://www.finansowachata.pl - chłopaki mają całą gamę polis niestandardowych. Można zapytać co konkretnie mają do zaoferowania dla turystów.
Swego czasu też PZU oferowało polisę na "wyjazdy". Co ważne w ich przypadku: nie pytać w okienku bo nikt nic nie wie. Trzeba spytać jakiegoś sprytnego agenta.
No Słowacy i owszem, Czesi dla odmiany by mu nie wystawili rachunku;-)
Ubezpieczenie w cenie biletu... super pomysł, ale co jak się zgubi bilet akurat gdy będzie potrzebny, żeby pokazać?no chyba, że jakieś imienne i rejestrowane w kasie?
Uf-wetknąłem kij w mrowisko:-) po kilku rozmowach z ratownikami TOPR bo tam się ostatnio kręciłem dochodzę do wniosku że wystarczy zmusić TU do płacenia za akcje GOPR jeżeli turysta ma ubezpieczenie.Na chwilę obecną sytuacja wygląda następująco-Masz ubezpieczenie wykupione w TU ale GOPR nic z tego nie ma ponieważ przepisy w Polsce nie nakazują wypłaty pieniędzy dla GOPR za prowadzoną akcję.Tzn że ubezpieczenia kilku moich znajomych koszt 253 zł na rok obejmujące amatorskie wyprawy -niekomercyjne-do 6tyś m npm. są ważne wszędzie tylko nie u nas.My musimy mieć nadzieje że w razie W nie zabraknie ratownikom np.paliwa do skutera lub zwykłych bandaży-to smutne
Pogadaj z Goprowcami z Ukrainy od razu poziom optymizmu Ci się podniesie.
A gdzie konkretnie jesteś ubezpieczony?bo taki koszt na rok jeżdżąc po świecie to ja bym i przebolała.
Ja się domyślam - OEAV - Alpenverein.
Pozwolę sobie podać link:
Na innym forum górskim jest na ten temat obszerny wątek i chyba wszystko jest wyjaśnione (OT, które występuje jak na każdym forum można pominąć)
http://forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?t=2996
Dotyczy ubezpieczeń górskich.
Co jest ważne i dlaczego to ubezpieczenie nie obowiązuje w Polsce - ubezpieczenie działa jako końcowe po wszystkich innych a w Polsce jesteśmy już ubezpieczeni w ZUS.
Aby być skutecznie ubezpieczonym w krajach Unii trzeba oprócz tego ubezpieczenia dodatkowo mieć ze sobą kartę ECUZ (wszystko jest tam wyjaśnione)
B.
I dlatego warto to zmienić.Przecież ZUS jest tak chętnym płatnikiem że aż płakać się chce.A tak sprawa będzie prost-masz ubezpieczenie na cały świat więc dlaczego w Polsce GOPR ma na tym nie skorzystać
Ooooo jak zaczniesz walkę z ZUSem to masz mój głos!!!
Ale to walka z wiatrakami;-)))
Dzięki Basiu za linka!
W Polsce nie przyszło mi nawet do głowy się ubezpieczać, na unijne kraje również (ale wybieram z NFZtu tę kartę na leczenie), ale już poza warto, więc dzięki za informacje.
Myślę, że nie tylko dla mnie bardzo przydatne.
"[...]Wracam jednak do sprawy odszkodowania.
Wiedziałem że przyjąwszy zasadę odszkodowania na czas na wyprawie stracony dam broń w rękę niechętnym ,
których do żadnej dobrej sprawy w Polsce nigdy nie zbraknie.
Zrobią oni z pogotowia towarzystwo, zarobkujące w tak oryginalny sposób i niegodny - dodam , gdyż na nieszczęściu ludzkim oparty.[...]"
to cytat z MARIUSZA ZARUSKIEGO " Na bezdrożach tatrzańskich " to rok 1907 i dalej odnośnie drugiego, innego projektu finansowania TOPR-u :
"[...]Według tego projektu każda ,przybywająca do Zakopanego i opłacająca taksę klimatyczną,osoba miała uiścić jednorazowo na rzecz żelaznego kapitału pogotowia10 hal.(dziesięć halerzy ).Po dwudziestu latach drobne te opłaty utworzyłyby fundusz nienaruszalny , zabezpieczający swoimi odsetkami wszelkie potrzeby wypraw ratunkowych.[...]projekt w głosowaniu upadł[...]Ojcowie miasta stali na tym stanowisku,że owe 10 hal. opłaty krzywdziłyby nadmiernie przyjezdnych gości ,którzy i tak są niezadowoleni z obowiązku płacenie taksy klimatycznej[...]
przypomnę tylko , że to rok 1907 ---tyle z cytatów (M. Zaruski dla niewtajemniczonych to założyciel i współtwórca TOPR-u ,później GOPRU-u) toteż temat finansowania stary jest jak...samo pogotowie.
To że pogotowiu należy pomóc to jasne ,ale mam pewien dyskomfort jeśli chodzi o sposób...tzn: myślę o zapełnianiu skarbonki z ubezpieczenia.
Może to dotyczy tylko polskich firm ubezpieczeniowych, polskich przedstawicielstw firm zagranicznych.Może...
I tutaj powinienem posłużyć się opowieścią ...ale ominę ten nieistotny fragment mojego życiorysu i przejdę do meritum.
Będąc ubezpieczony na życie ,od jakichś dwudziestu paru lat, w tak zwanym pakiecie posiadam tzw: ubezpieczenie turystyczne do 4.ooo m.n.p.m. i 200 m.p.p.m.itd.
Ale to nie istotne.
Byłem ofiarą wypadku , który miał miejsce w tatrzańskiej jaskini. Akcja była trudna, gdyż łączyła się z poszerzaniem wejścia jaskini coby można było przecisnąć tobogan itd. Troszkę pozwiedzałem szpitali i jak się ,jako tako pozbierałem -pojechałem do zakopiańskiej goprówki , aby podziękować uczestnikom akcji.
Akcja jak się dowiedziałem trwała 11 godzin .
Na pytanie odnośnie rekompensaty ze strony firmy ubezpieczeniowej otrzymałem chóralną odpowiedź --",TAK ,otrzymaliśmy.---28 200 zł " tzn: na dzisiejsze złotówki 28 zł 20 gr. Składkę opłacam rocznie i wynosi kilkaset złotych...więc ,tak to wygląda w części pomiędzy firmą ubezpieczeniową a GOPR-em. Oczywiście nie generalizuję , taki jest mój przypadek.
Mam jeszcze parę innych przykładów , ale nie oto mi chodzi.
Sądzę,że ubezpieczając się należy jeszcze wykupić ubezpieczenie ochrony prawnej.
Zwracam uwagę ,że ulegając wypadkowi w górach ,okazanie ubezpieczenia wcale nie jest równoznaczne z brakiem problemów ze strony ubezpieczyciela.
Ubezpieczyciel zanim pokryje koszty poniesione przez służby ratunkowe-będzie się wił jak wąż , aby uniknąć wypłukiwaniu pieniążków z konta firmy---w turystyce górskiej słyszałem o pomiarach bieżnika przez rzeczoznawcę firmy ubezp, w obuwiu delikwenta , który wykopyrtnął się na ferracie i złamał kość biodrową.Przy okazji żeglarstwa -znowu na jachcie ,który podczas cumowania wyciął połowę pomostu betonowego na skutek awarii silnika- rzeczoznawca przeprowadzał pomiary odchyłki na pokładowym kompasie( kto cumuje na kompas???).
ah,nie chciałem wracać do sprawy "FRYDERYKA CHOPINA" zaaresztowanego w Falmouth ,który miał wykupione pełne ubezpieczenie , a według PZU na wszystko oprócz warunków sztormowych(kto ubezpiecza jacht na pływanie we "flaucie" ?)
Reasumując, nie wierzę firmom ubezpieczeniowym i ich szlachetnemu celowi żeby pomagać ludziom,a tym bardziej służbom ratowniczym.
Nie wierzę.
To raczej oddala mnie od gór niż przybliża.
wybacz,diable ,że to nie po Twojej myśli,ale mam nadzieję że nie potraktujesz tego serio...:-)
sługa uniżony
pierogowy
Ciekawy tekst:) kawa od razu smakowała lepiej...
Zastanawia mnie fakt, że tak często ludzie wskazują na ubezpieczenia górskie jako sposób na problemy finansowe ratowników (częściej jako ochronę ofiary przed rachunkiem, ale to oczywiste i zrozumiałe), a jednocześnie najpopularniejszym przymiotnikiem stawianym przed nazwami firm ubezpieczeniowych, to "złodziejski" we wszelkich odmianach.
A propos wspominanych wcześniej 15% z biletów dla GOPR, czy TOPR, to:
http://wiadomosci.ekologia.pl/srodow...1-r,13762.html
I bardzo fajnie :)
O takie sprawy legislacyjne przy zmianach przepisów trzeba dbać, bo drobne zapomnienie czegoś może mieć poważne skutki.
Ale to nie zmienia sytuacji w Bieszczadach, gdzie dyrekcja BdPN powiedzmy to jasno i otwarcie nie chce dofinansowywać GOPR i wszelkimi sztuczkami prawnymi się od tego miga.
B.
To prawda że TU starają się jak mogą unikać płacenia odszkodowań ale to najmniejszy problem.Takie nieuczciwe firmy będą miały złą reklamę między klientami i albo zmienią postępowanie albo będą tracić i pieniądze i klientów.Przytaczana tu sprawa F.Chopin już się czkawką PZU odbija chociaż firma jeszcze tego finansowo nie odczuła,a szkoda:-).Myślę że na początek fajnie będzie jeśli się uda spowodować taką zmianę w przepisach żeby kosztami ew.akcji ratunkowej można było obciążyć TU,oczywiście w przypadku jeśli poszkodowany takie ubezpieczenie ma.
Dzis trafilem na fajny filmik pokazujacy akcje ratunkowa w wykonaniu Austryjakow:
http://vimeo.com/10670793
Calkiem sprawnie i szybko.
Tak, ale i pogoda super, a i pewnie poszkodowany im z GPSa podał swoją dokładną pozycję.
Diable. W trakcie ubiegłorocznych powodzi wiele domostw było także ubezpieczonych i potem były dokładnie takie same problemy jak z F.Chopinem. I teraz pytanie, gdyż takich sytuacji było naprawdę sporo:
czy wiesz, które to były firmy?chcesz ubezpieczyć dom od powodzi, jak to zrobisz?znowu zaufasz tym, którzy Cię przekonają, a potem się okaże, że zonk.
Bo piszesz, że te złe będą napiętnowane.
A teraz są???
Niestety firmy ubezpieczeniowe to nie dobry wujek chcący dla innych dobrze, a chcą zarobić. Co jest jak najbardziej ok, pod warunkiem, że uczciwie.
No i chciałabym zobaczyć tę czkawkę PZU, na giełdzie jej nie widzę.
Jakim firmom zaufać-to chyba najmniejszy problem-nas to nie interesuje-wystarczy przepisy skopiować nieledwie z OC dla samochodów a reszta będzie prosta.Wypadek-podajesz numer polisy w GOPR oni już wysyłają papiery do ubezpieczyciela,my możemy być proszeni o ew.opis wypadku i to wszystko
Razem ze znajomymi próbujemy ruszyć taką akcję http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=8365 osoby chętne proszę o podpisy:-)ewentualnie o pomoc w rozpowszechnianiu tej akcji.
Razem ze znajomymi puknijcie się w główki.
Krysiu - siła Twoich argumentów poraża.
Krysiu ja wiem że łatwiej jest nie robić nic innego jak tylko narzekać-gratuluję postawy wobec wszystkich i wszystkiego.Prosiłem o pomoc anie o pieprzenie w bambus.Taka dyskusja już na tym forum się toczyła
Diable - to nie jest takie proste. Jeżeli ubezpieczenia mają być obowiązkowe to kto będzie sprawdzał, czy zostały wykupione? Bo jeżeli będzie to kontrolowane wyłącznie po akcji ratunkowej to te ubezpieczenia będą de facto dobrowolne a pomoc GOPRu czy TOPRu będzie najnormalniej w świecie płatna. Znajdą się więc nieszczęśnicy, którzy pojadą w góry bez wykupionych ubezpieczeń - w przypadku nawet poważnego zagrożenia będą kalkulować, że nie warto wzywać pomocy bo opłaty, kary, mandaty i zaryzykują. Części się uda wyratować a części niestety nie. I to jest właśnie to niebezpieczeństwo, że obowiązkowe ubezpieczenia mogą się paradoksalnie przyczynić do wzrostu liczby osób poszkodowanych. To oczywiście tylko jedna strona medalu, jak zwykle jest i druga ale to zostawię Tobie do opisania :wink:
Ja tylko sygnalizuję, że mam wątpliwości. Czy ktoś się orientuje jak takie obowiązkowe ubezpieczenia wyglądają w praktyce w innych krajach? Czy dowody ubezpieczeń są sprawdzane, czy nie pojawiły się przypadkiem sytuacje, które opisałem powyżej?
W czym mam Ci pomóc?
w tym, żebym miała jeszcze więcej płacić???
Rusz głową naprawdę.
Mało to podatków już wszelakich płacimy???
Może Ty zarabiasz tyle, że te 300zł rocznie, które tam przytoczyłeś to dla Ciebie to są żadne pieniądze, ale ja za nie wolę sobie polecieć na przykład do Norwegii.
Gopr jest finansowany z naszych podatków i niech sobie będzie, koniec kropka.
To jest jakiś tam ułameczek, nic nieznaczący w budżecie państwa. Ale już 3stówki w MOIM prywatnym budżecie to jest naprawdę dużo.
Więc jeszcze raz i zdecydowanie NIE!!!
Zgadzam się z Krysią, nie dość że wszystko w tym kraju jest takie drogie i turystyka również (choćby dojazd) to jeszcze ubezpieczenie? Nie wydaje mi się to dobrym pomysłem. Zawsze można wesprzeć GOPR przekazując 1% podatku, ewentualnie kupując nieco droższe bilety na szlaki z ktorych 15% idzie na GOPR. Chociaż powinni w punktach kasowych o tym informować to jeszcze mi się nie zdarzyło i zazwyczaj zdziwienie duże następuje kiedy prosimy o droższe bilety. Dlatego jeśli masz ochotę wesprzeć GOPR to przeznacz (jak to robię ja) 1% podatku i kupuj droższe bilety na szlak.
Tu się sama narzuca analogia z komunikacyjnym OC. Jest obowiązkowe, ale czy ktoś sprawdza wszystkich kierowców przed wyruszeniem na drogę publiczną, czy ową polisę posiadają? Ja miałem ostatnią kontrolę drogówki - tfu, tfu, odpukać! - z 10 lat temu, ale mimo wszystko nie wyobrażam sobie, żeby przejechać drogą osiedlową do sklepu bez tego kwitu przy sobie. Bo jak przyjdzie co do czego, to brak ubezpieczenia oznacza gigantyczne wydatki. I podobnie powinno być z ubezpieczeniami górskimi. Nie jest tu potrzebny jakiś totalny system kontroli i strażnicy na szlakach, wystarczy świadomość, że w razie czego trzeba będzie pokryć koszty akcji ratunkowej.
Jeszcze jedna analogia - dodatkowe ubezpieczenie wyjazdu za granicę. Np. wyjeżdżając na Białoruś trzeba je wykupić, bo nie puszczą przez granicę. Kosztuje 20 zł na 30 dni. Ale także wyjeżdżając ostatnio do Austrii - nie bardzo ufając ZUS-owi - się "doubezpieczyłem" w PZU za 10 zł na tydzień. Trwało to 20 minut - rozmowa z infolinią i przesłanie polisy mailem i sms-em. Majątek? Nie. Spokój? O tak!
Patrzę na to z innej strony: wykupując górskie ubezpieczenie nie muszę liczyć na łaskę tego nieudolnego państwa, przynajmniej w górach. Można się od tych wszystkich absurdów i wojenek - ZUS-u, GOPR-u, ministerstw - uniezależnić, płacąc parę złotych. To nie jest nasz lokalny wymysł, to działa w wielu innych krajach. Takiemu prawu wolnego rynku w górach mówię zdecydowane "TAK!"
Może na tym forum to zabrzmi jak herezja, ale zastanówcie się na chłodno, a może przyznacie mi rację - podróż w góry (tak jak każdy inny sposób spędzania wolnego czasu) to nie jest artykuł pierwszej potrzeby. To nie chleb czy mleko dla dziecka. Jedziecie do Wołosatego czy innego Mucznego, bo to Wasz wolny wybór. Sami odmawiacie sobie - nie wiem... - kupna lepszego samochodu, większego telewizora, wakacji na Malediwach czy remontu mieszkania, bo wolicie wydać kasę na góry. Czy ktoś Was zmusza do płacenia tych tysięcy złotych, żeby dojechać na to bieszczadzkie zadupie? Pod karabinem każe wędrować płatnymi szlakami BdPN? Las pod miastem niby gorszy?
żyjemy w świecie coraz większego fiskalizmu. Możliwe że niebawem doczekamy się podatku chodnikowego, rowerowego albo innej unijnej cholery...:mrgreen:. Pisma do urzędów to możemy pisać...ale na Berdyczów, bo włodarze I TAK ZROBIĄ to co ONI będą chcieli. ...Bartek ma tu rację, znam takich co jeżdżą bez OC w autach !! A jakoś nie chce mi się wierzyć, by ktoś , kto chce wyskoczyć na owe 2- 3 dni w góry, zawracał sobie łeb jakimś ubezpieczeniem :!:
No istotnie opowiadasz herezje, bo gdyby mnie było stać to bym każdą wolną chwilę spędzała w innym miejscu na kuli ziemskiej, ale nie stać mnie, więc wybieram polskie góry (i okoliczne kraje).
Tak, pobliski las jest gorszy, wiesz czemu?
BO NIE MA W NIM GÓR!!!
Całe szczęście sobie możecie i tak pisać co chcecie, bo najnowsza ustawa o ratownictwie oddaliła wizję płacenia za te usługi, co nie zmienia faktu, że jestem, byłam i będę przeciwna wyciąganiu kasy od obywateli pod każdą tylko możliwą opcją.
Ludzie no obudźcie się!!!
Choć chyba się nie obudzicie nawet jak VAT będzie 98%, bo przecież tak trzeba nie...
Ale w części okolicznych krajów - np na Słowacji - ratownictwo jest płatne - jadę na weekend w Tatry Słowackie i wykupuje ubezpieczenie - w pełni z własnej woli, ale wole wydać kilkanaście złotych i móc spokojnie chłonąć widoki, bez perspektywy płacenia kupy kasy za akcję jakby coś się stało. Wiele ludzi włóczy się po różnych europejskich górach i są ubezpieczenia obejmujące cała Europę, roczne nie kosztuje majątku - w porównaniu z kosztami wyjazdów nie jest wcale takie duże. Jak ktoś nie jeździ dużo - są opcje wykupu nawet na kilka dni (Tatry Słowackie z opcją śmigła na weekend porażająca kwota 10 zł...)
GOPR jest opłacany z podatków wszystkich obywateli i nie jest to sprawiedliwe, bo jednak nie wszyscy Ci obywatele włóczą się po górach. To nie jest wyciąganie kasy od obywateli - to jest płacenie za własne bezpieczeństwo w ramach własnych zachcianek. Nikt nie mówi - jedźcie w góry - robimy to bo to lubimy. A dokąd nie będą ludzie płacić za własną głupotę w górach dotąd nie będą się zastanawiać nad tym co robią. Jasne - wprowadzenie odpłatności za akcje, a co za tym idzie możliwości ubezpieczenia górskiego nie wywieje idiotów z gór, ale może da im do myślenia. Zwłaszcza jak jeden z drugim zapłacą za niemyślenie...
No to ALBO ALBO.
Jak z podatków to z podatków, a jak płacić za akcje to tylko z ubezpieczeń. A nie z podatków plus dodatkowo jeszcze ubezpieczenia.
Co to za argument, że inni płacą to my też?
To jak inni będą mieli jeszcze większe podatki niż my (niedługo będzie to nierealne) to też będziecie mówić-płaćmy więcej, bo inni też płacą?
Naprawdę ludzie obudźcie się!
Nie należy równać w górę, że na przykład ja płacę ZUS to niech rolnicy też go płacą, ale w dół.
Zawsze w dół, żeby mniej płacić danin.
Doczekam się tego, że Polacy to zrozumieją?
Wątpię niestety.
I swoją drogą ile i JAKIE rzeczy są opłacane z naszych podatków...Gopr przy tym to naprawdę przysłowiowa kropelka, nic nieznacząca!NIC!
Ale z kropelek uzbiera się i wiadro. Państwo trzeba utrzymywać, czy to się komuś podoba czy nie.
Jak ktoś ma fanaberię chodzenia po górach - niech chodzi - ale niech ponosi tego konsekwencje również finansowe (znaczy w razie co płacenie za akcje). Ktoś chce mieć samochód - płaci ubezpieczenie - nie robimy zrzuty narodowej na kierowców. Nie chodzi o zmuszanie - musisz kupić ubezpieczenie. Tego się nie da zrobić. Wolna wola. Czujesz się pewnie, że nigdy nic Ci się w górach nie stanie - nie kupuj. Ale to chodzi o ponoszenie konsekwencji swoich czynów i decyzji - jak to stado baranów na Babiej - część nie zeszła bo zachciało się im biwakować na górze, a rano lament i dzwonienie po GOPR - a chłopaki lecą po barany... I jakie konsekwencje ponieśli - porażająca kwota 200zł za biwakowanie w PNie - uśmiać się można. I szybko zapomną. Jakby każdy za akcję miał do zapłacenia 5000 to by się zastanowił jakby mu się zachciało zimowych biwaków.
Nikt nie mówi - kupuj ubezpieczenie NNW, kupuj ubezpieczenie domu - wolna wola, chcę kupuję. Do szewskiej pasji doprowadzają mnie akcje - trąba powietrzna, pozrywało dachy, ludzie nieubezpieczeni i mówią że należy im się pomoc od państwa. Figa z makiem się należy a nie pomoc. Tak samo w górach - chcemy mieć coś za darmo. Chcemy mieć świetnie wyszkolonych ratowników, pędzących z pomocą, z pełnym wyposażeniem - tylko na to potrzeba pieniędzy. Jakby było tak pięknie na garnuszku MSWiA to by nie potrzebowali sponsorów.
A co źle mają?
Wiesz co daj Boże taką pensję mieć;-)
Bo dodaj jeszcze całe wyposażenie, ubrania, narty itd raz na 2 lata, które przechodzą na ich własność.
Biedacy!
Jak chcecie protestować to teraz jest bardzo dobry czas ku temu i przyda się każda osoba.
Bo jest o co walczyć, nie tak jak w tym przypadku (tak jak już pisałam nowa ustawa o ratownictwie załatwiła ten temat dzięki Bogu!).
Można by było ustalić sensowne kwoty mandatów (zniechęcające) dla takich jak Ci z Babiej czy innych którzy chodzą w góry po to aby się np. opić czy wychodza zupełnie nieprzygotowani co do warunków?
Zobacz ilu w Bieszczadach jest zawodowych, a ilu ochotników... Jest 15 zawodowych. Reszta robi to, bo chce - nie dla kasy, bo jej nie dostają - nie wiem, nie wypowiem się za nich, ale na chłopski rozum to jakieś powołanie. Zawodowi wyposażenie okresowo (znaczy co ileś tam), ochotnicy po wyrobieniu godzin i też jakiś okres czasu jest brany pod uwagę. W ciuchach z "magicznym" napisem nie wolno im się pałętać poza dyżurem, bo to reguluje wspomniana przez Ciebie ustawa. Poza tym te ciuchy, te narty to im na dyżury, na akcje potrzebne, więc i dostają. Jeszcze by tego brakowało, żeby kupowali za własne pieniądze - toż na to majątek idzie.
Zapominasz o jednej bardzo ważnej rzeczy w pracy ratownika czy to zawodowego, czy ochotnika - o odpowiedzialności - od nich bardzo często zależy ludzkie życie, które jest bezcenne.
Nie wiem jakie teraz są zarobki, jakieś 3-4 lata temu jak dowiedziałam się ile zarabia zawodowy z kilkuletnim stażem byłam zaskoczona, że tak mało.
Odnośnie tego co napisał(a) Pyska - to też jest pomysł :) Tylko znając polskie realia jest mnóstwo ale i problem z określeniem co jest głupotą a co nie ;)
No to ja rozmawiałam w lecie i byłam zaskoczona, że tak dużo za tyle dni pracy.
Co do wyposażenia sobie zobacz JAK są wyposażeni policjanci.
I to chyba wystarczy za komentarz.
Nie ma nawet czego porównywać...
Ja powtarzam, chcecie protestować PROTESTUJCIE, teraz właśnie z nami!
Jest bardzo dużo do ugrania. Znacznie więcej niż się wydaje. Zmieńmy coś w tym kraju!
A nie jakieś petycje o coś, co i tak jest uregulowane ustawą.
A oni wg Ciebie mało pracują?
To nie chodzi o to, że ktoś ma gorsze wyposażenie, a oni lepsze. No i policjantów mamy jakby troszku więcej niż Goprowców... Fajnie że ratownicy mają je ok. Bo jak mi się coś w górach stanie to nie chcę umrzeć pod buczkiem, bo nie mieli paliwa, a z buta nie zdążyli...
Tak się składa że miałem okazję się przekonać o skuteczności obowiązkowego ubezpieczenia na własnym ciele. Przez 18 lat pracowałem jako ustawiacz maszyn przy produkcji kineskopów. Pracodawca kazał się ubezpieczyć dając do wyboru dwie firmy. Jedna - największa w kraju, i druga - trochę mniejsza, też bardzo znana. Więc wybrałem tą mniejszą. No po dziesięciu latach pracy dostałem przepukliny. Trzeba było to zreperować, bo mnie lekarz zakładowy nie chciał dopuścić do pracy. Udało się w prywatnym szpitaliku. No a później okazało się że ubezpieczyciel stwierdził iż, "przepuklina nie jest chorobą związaną z moim zawodem". Po roku znowu trafiłem pod nóż chirurga, tym razem był poważniejszy uraz i znowu ubezpieczyciel powiedział swoje. Dał tylko możliwość spotkania się w sądzie, a że nie dysponuję kasą na adwokatów i nie ufam sądom, to po raz trzeci jak trafiłem na zszywanie tym razem przedramienia. nie zgłaszałem wypadku przy pracy. Co tam 6 szwów. Jedynie co mogłem, to zmieniłem ubezpieczyciela. No i dobrze że NFZ opłacił zabiegi chirurgiczne bo pewnie bym od paru lat gryzł ziemię licząc na "ubezpieczyciela".
Tak więc Krysia masz całkowitą rację. Za mało zarabiam abym jeszcze musiał w świetle prawa bogacić złodzieja jakim bywają "Ubezpieczyciele". Jeśli mi nie zagwarantujesz Diable, że kasa wpłynie do GOPR-u/TOPR-u. Bądź w wypadku bankructwa firmy ubezpieczeniowej, jej dyrektor ostatnie majtki sprzeda, a forsę w zębach przyniesie ratownikom. Nie podpiszę petycji i innych będę namawiał aby jej nie podpisywali.